Recenzentka

Wpisy otagowane „2013”

  • sobota, 12 marca 2016
    • Jeden z nas. Opowieść o Norwegii - Åsne Seierstad

      Jest 2002, gdy dziesięcioletni Mobarak Haji przyjeżdża do Norwegii. Jego rodzice kłamią we wniosku o azyl, podając, że są Somalijczykami. W rzeczywistości pochodzą z Dżibuti. Chłopak i jego dwaj bracia zapisują się do młodzieżówki lewicowej Partii Pracy. W 2011 pojadą w trójkę na obóz letni na wyspę Utøya. Zostanie tam zabity Ismail.

       

      Jeden_z_nas_Opowie_o_Norwegii_Asne_Seierstad

       

      BESTSELLER O MASAKRZE

       

      22 lipca 2011 roku oczy całego świata zwracają się w kierunku maleńkiej Norwegii. Jeden człowiek, 32 letni Anders Behring Breivik podkłada bombę w rządowej dzielnicy Oslo, która zabija 8 osób. Potem jedzie na obóz młodzieżówki lewicowej Partii Pracy i morduje 69, głównie nastolatków. Statystyki to chłodne dowody jego zbrodni: 77 zabitych, kilkadziesiąt rannych, kilkaset najbliższych wstrząśniętych, cały naród sparaliżowany. To się nie miało prawa zdarzyć. Nie w jednym z najbardziej demokratycznych krajów świata. Nie w jednym z najlepszych miejsc do życia. Jeden z nas Åsne Seierstad stał się opowieścią o Norwegii, jakiej nikt nie znał i nikt nigdy nie przypuszczał, że pozna. „Bestseller o masakrze”, powtarzano. „Paraliżująca”, napisze Paulina Wilk w „Tygodniki Powszechnym”. „To lektura, która dławi, wprawia mięśnie w dygot, rozdziera uczucia”, doda Wojciech Tochman w „Dużym Formacie”. „Tę książkę (…) czyta się jak kryminał, tyle że niestety to wszystko wypłynęło z życia, z rzeczywistości, w całym swoim absurdzie, przerysowaniu... Gdyby to mogła być jedynie literatura...” – to Kiljan Halldórsson na swoim blogu. „Historia, która nokautuje i rozwala na łopatki” – doda Marta na blogu „Ma_Ruda czyta”. „Przejmujące” - podsumuje Bartosz Raducha z „Kuriera Literackiego”.

       

      Rok po masakrze na wyspie Utøya Partia Pracy traci poparcie społeczne. Nacjonalistyczna Partia Postępu, której członkiem był Breivik ma już kilkanaście procent społecznego poparcia. W 2013 „Daily Mail” publikuje zdjęcia osób, które przeżyły masakrę na Utøya. Wśród nich jest Mobarak. Wszyscy zapamiętają ich twarze. Uciekające spojrzenia i pustkę, w którą wpatrują się, gdy patrzą prosto w obiektyw aparatu. Dwa lata później szwedzka popołudniówka „Aftonbladet” informuje o kolejnym zwycięstwie Andersa Behringa Breivika. Mobarak zostanie wydalony z Norwegii, bo odkryto kłamstwo związane z jego pochodzeniem. Jest wówczas mężem Norweżki, z którą wychowują niedawno urodzoną córeczkę. Ma 23 lata. Opowiada o sobie na You Tube (po angielsku). Mediom mówi, że nie opuści dobrowolnie Norwegii. Tu się wychowywał, tu skończył szkołę. Czuje się Norwegiem, z Dżibuti nic go nie łączy.

       

      KIM JEST ANDERS BEHRING BREIVIK?

       

      Sięgając po książkę Åsne Seierstad dostajemy coś więcej niż opowieść o Norwegii. Doświadczona reportażystka spędziła całe swoje zawodowe życie na obserwowaniu świata w stanie wojny, codzienności w okopach zagrożenia. Światowy rozgłos przynosi jej historia z Afganistanu, w której opisuje życie kobiety zza burki. Bardzo dobrze została przyjęta jej książka „Dzieci Groznego”. Nigdy nie zajmowała się własną ojczyzną, którą wielokrotnie opuszczała jako reporterka pracując m.in. w Rosji, Chinach, Kosowie, Czeczenii, Iraku. Tekst, który miał być relacją dla „Newsweeka” z procesu sądowego Andersa Behringa Breivika rozrasta się jednak w błyskawicznym tempie. Åsne Seierstad zaczyna sobie uświadamiać, że portret mordercy wymaga dopełnienia. Sam proces to za mało, żeby zrozumieć sens jego zbrodni. Zaczyna misterną rekonstrukcję począwszy od jego dzieciństwa; sprawdza co działo się w domu Breivików, jak przeszedł okres dojrzewania, co go ukształtowało. Fabularyzuje swoją opowieść na wzór powieściowy. Wyłaniający się obraz jest ponurym dowodem kryzysu człowieczeństwa. Zawodzą rodzice, nawet nie tyle niedojrzali do pełnienia swojej roli, co wręcz dysfunkcyjni. Emocjonalnie skrzywieni nie radzą sobie ani z własnym małżeństwem, które rozpada się wkrótce, ani z ciężarem wychowawczym, a tak odbierają swoją odpowiedzialność wobec chłopca, który staje się coraz trudniejszy w kontakcie. Próby oddania go pod tymczasową, choćby weekendową opiekę rodziny zastępczej, to jedyne jaśniejsze chwile w życiu dziecka, którego matka nalega, żeby ojciec z opieki pozwalał Andersowi na dotykanie jego penisa. To ma go nauczyć męskości i wypełnić pustkę po nieobecnym ojcu. Rodzina zstępcza jest w szoku. Czy tak Seierstad próbuje usprawiedliwić późniejszego zabójcę z wyspy Utøya? Przeciwnie, nie chce po prostu pominąć żadnego ważnego szczegółu, który mógłby się złożyć na odpowiedź na pytanie dlaczego? Co się musi stać w życiu człowieka, żeby tak dalece zamknął się we własnym świecie, z zamysłem przygotowywał masakrę i z taką konsekwencją zabijał?

       

      QUO VADIS NORWEGIO?

       

      Jeden z nas staje się opowieścią o Norwegii, która od początku lat 70. zaczyna się zmieniać na ogromną skalę. Państwo przybiera coraz bardziej ludzką twarz, role społeczne się rozluźniają, system czeka gotowy w każdej chwili na interwencję. Ułatwienia w pełnieniu obowiązków rodzicielskich, prawo dla ojców w towarzyszeniu na porodówce rodzącej kobiecie, aborcja na życzenie, elastyczny czas pracy dla rodziców małych dzieci, specjalnie zaprojektowane dla nich osiedla z niską zabudową, zielenią i infrastrukturą do zabawy. Cały ten „feminizm państwowy”, państwo matriarchatu, czy wręcz „państwo waginalne”, to z tym będzie walczył dorosły Anders. Rodzina Breivików nie nadąża za zmianami, Jens to mężczyzna starej daty. To na Wenche spadną obowiązki domowe, to ona będzie „karmiła, kołysała i śpiewała”. Kiedy Anders ma pół roku jego ojciec zostaje mianowany radcą ambasady norweskiej w Londynie. Kobieta w jego życiu ma pełnić funkcje reprezentacyjne i zadbać o jego wygodne życie. Wenche wychowuje się jednak w zupełnie innej Norwegi. Pół roku później, po głębokiej depresji ma dość roli gospodyni dziwaka, jak go określi i podejmuje decyzję o separacji. Anders nie odstępuje matki na krok. Wyrasta na grymaśnego i agresywnego chłopca. Ma dwa lata i zmienne nastroje. To wówczas trafia do rodziny zastępczej, Wenche zgłasza pomocy społecznej, że nie daje sobie rady z rolą matki i musi odpocząć. Norwegię stać na to, dochody państwa z ropy naftowej rosną, wreszcie można je zacząć konsumować na niewyobrażalną skalę.

       

      Pół roku później premierem Norwegii zostaje po raz pierwszy kobieta. Gro Harlem Brundtland wyróżniła się jeszcze czymś, była pierwszym szefem rządu z ramienia Partii Pracy ze świetnym wyższym wykształceniem. Podczas, gdy jej poprzednicy wywodzili się z klasy robotniczej, ona była reprezentantką elity politycznej. Stanie się ikoną i idolką dla wielu pokoleń Norwegów. To w jej biografii będzie się zaczytywał Elling znany z cyklu Ingvara Ambjørnsena, u nas raczej kojarzony z brawurowej adaptacji filmowej w reżyserii Pettera Næssa (2001). Gdy Gro Harlem Brundtland zostaje premierem Anders ma 2,5 lat. Była na Utøya, miała tam zginąć. Wszystko jednak nie poszło zgodnie z planem.

       

      Urząd Ochrony Praw Dziecka zaczyna się interesować małym agresywnym chłopcem i jego silnie patologicznymi relacjami z matką. Ale wówczas włącza się w Wenche instynkt samozachowawczy. Przecież wszystko jest w porządku. Nastoletni Anders przez jakiś czas trzyma w klatce kilka szczurów, które lubi dręczyć kłując je ołówkiem lub długopisem. Kilka lat wcześniej nikt jednak nic nie zrobił z opinią psychiatrów, żeby przedsięwziąć wszelkie kroki mające uchronić chłopca przed poważnymi zaburzeniami rozwoju. Tymczasem Norwegia coraz bardziej się bogaci, a Norwedzy już nie chcą wykonywać każdej pracy, robi się więc miejsce i zapotrzebowanie na siłę roboczą, tę jednak trzeba sprowadzać z zewnątrz. Na osiedlu Silkestrå, jednym z tych specjalnie zaprojektowanych dla młodych małżeństw, pojawia się pierwsza rodzina cudzoziemców. Anders zaprzyjaźni się z chilijską dziewczynką.

       

      DORASTANIE W NORWEGII

       

      W tym miejscu historia rozgałęzia się. Åsne Seierstad wprowadza nowych bohaterów reportażu. Najpierw rodzinę kurdyjskich uchodźców i ich dwie dziewczynki Bano i Larę. Potem trzech przyjaciół Simona, Andersa i Viljara. Wszyscy spotkają się w pewne wyjątkowo deszczowe lato na wyspie Utøya. Rodzina Rashidów otrzyma azyl w Norwegii i wyląduje w słynącym ze swojej otwartości Nesodden, „to okolica, w której pedagogika alternatywna i wegetarianizm mają więcej zwolenników niż gdzie indziej w kraju, a zagęszczenie artystów, zarówno tych sławnych, jak i tych nieznanych, przydaje kolorytu tej idylli”, ale jak napisze Seierstad „dwie małe Kurdyjki miały tutaj trudny start”. Nie są mile widziane, jasnowłose Norweżki nie będą się z nimi bawić. Powtarza się motyw, który tak dobrze znamy z historii innego rasisty: Szweda Johna Ausoniusa, słynnego mężczyzny z laserem. Bycie dzieckiem, a potem nastolatkiem w Norwegii okazuje się sporym wyzwaniem, w które wpisana jest nieustanna walka o akceptację, wyrafinowane sposoby mobbingu pod okiem dorosłych, którzy uważają, że stawianie dzieciom wymagań to ingerencja w ich wolność.

       

      Anders Breivik przegrywa swoje dzieciństwo, potem okres dojrzewania, szukając akceptacji na ulicy dołącza do gangów grafficiarzy, ale w tym hermetycznym środowisku trzeba przestrzegać reguł, a on tego nie chce i nie potrafi. W dysfunkcyjnej rodzinie nie ma miejsca na normalne uczucia, chłopak nie potrafi budować relacji. Jest dziwny. Krótkie intensywne przyjaźnie szybko się wypalają. Wpada z jednego ekstremizmu w drugi. Jest mu obojętne, która grupa go przyjmie. Chłopak z bogatej, norweskiej dzielnicy poszuka przyjaciół wśród „kebabowych” Norwegów, tak mówi się o imigrantach mówiących z arabskim akcentem. Przyjaźni się z Ahmedem z rodziny pakistańskich imigrantów. Nauczy się ich slangu, w rytm hip-hopu, w opuszczonych spodniach i puszką spreju w ręce szuka akceptacji. Chce być podziwiany. Może to kwestia tego, że był niechcianym dzieckiem, może pokłosie odrzucenia przez ojca, który zerwie kontakt z chłopakiem, może toksyczna relacja z matką. Nigdy nie pozbędzie się poczucia niedopasowania. Tak jak na siłę szuka grupy, która by go zaakceptowała, równie intensywnie zmienia wygląd, wciąż z niego niezadowolony; zrobi korektę nosa za pierwsze zarobione pieniądze, dba o cerę, używa pudru brązującego, kremów, perfum. Gdy ulica go ostatecznie odrzuci zmieni radykalnie towarzystwo i wygląd zewnętrzny, spodnie z opuszczonym dołem zamieni na koszulę polo Lacoste’a i wąskie dżinsy Levisa.

       

      LICZĄ SIĘ TYLKO PIENIĄDZE

       

      W szkole handlowej zacznie z powodzeniem grać na giełdzie, podobnie jak podziwiany przez niego Szwed John Ausonius dorobi się majątku na oszustwach. Podobnie jak mężczyzna z laserem rzuci szkołę średnią przed maturą. Zakłada jedną firmę po drugiej, ale szybko bankrutuje. To, co go intensywnie zajmuje to myśl o wzbogaceniu się. Jeszcze wówczas nie myśli o polityce, więc nie zainteresuje go, że w 1993 dochodzi do zamachu na norweskiego wydawcę „Szatańskich wersetów” Salmana Rushdiego. Pieniądze i dziewczyna, to jego plan. W serwisie randkowym, specjalizującym się w szukaniu dziewczyn ze wschodu dla cudzoziemców znajduje Nataszę z Białorusi. Próbuje też skrócić drogę na szczyt i usilnie zabiega do dostanie się do loży masońskiej, to tam są przecież elity biznesowe. Nie wie nawet, że jego kuzyn jest masonem ósmego stopnia. Już 11 lat nie odzywa się z ojcem, który zdążył ożenić się po raz czwarty i z żadnym ze swoich czworga dzieci nie utrzymuje kontaktu. Biznes polegający na handlu fałszywymi dyplomami amerykańskich uczelni wyższych naprawdę przynosi zyski; ukrywa je w rajach podatkowych. Sprawą interesują się media, boi się ujawnienia jego danych, więc zamyka firmę . Ma 22 lata i wraca do matki. To wówczas powstanie Andersnordic. World of Warcraft pochłonie go. Musi być najlepszy. Spędzi 5 lat zamknięty przed komputerem.

       

      Gdy Breivik podbija internet trójka przyjaciół postanawia naprawić świat: Viljar ze Svalbardu, Anders z Bardu i Simon z Salanger. Gdy Simon jako szesnastolatek zostaje delegatem na zjazd krajowy Partii Pracy, Breivika pochłania temat islamizacji Europy, zbiera materiały do książki na ten temat, bo „trzeba powstrzymać masakrę narodu europejskiego”. Tak powstaje Andrew Berwick, pseudonim pisarski Breivika. W tym samym czasie tato Bano, inżynier i specjalista od systemów wodno-kanalizacyjnych próbuje znaleźć pracę w zawodzie, ostatecznie zostanie dozorcą w szkole na zastępstwie. Rodzina każdego roku musi przedłużać zezwolenie na pobyt w Norwegii. Niepewność, czy będą mogli zostać w kraju towarzyszy im nieustannie. Åsne Seierstad opisuje walkę: Viljara, Andersa i Simona o lepszą i równą dla wszystkich Norwegię, Breivika o Norwegię czystą etnicznie i Bano walczącą, żeby w niczym nie ustępować jej norweskim koleżankom.

       

      INTEGRACJA PO NORWESKU

       

      Sen o norweskim szczęściu zamienia się w koszmar. Co właściwie tutaj zawodzi? System, któremu mały Anders wymknął się? Społeczeństwo, które sprzyja rozwijaniu się rasistowskich przekonań w pewnych kręgach? Emocjonalny chłód i dystans, który każde trzymać relacje na wodzy i nie przekraczać granic wścibstwa? Z czym mamy do czynienia? Jakkolwiek Åsne Seierstad w żadnym miejscu nie przejmuje roli komentatora, to komentarze cisnął się usilnie. Z jednej strony fundamenty norweskiego raju, na których tak mocno stała Norwegia w oczach międzynarodowej opinii publicznej, tutaj rozsypują się. Integracja jest właściwie pojęciem, które w niewielkim stopniu wypełnia poczucie, że działa. Cudzoziemcy z jednej strony obejmowani są strukturalną pomocą, mogą liczyć na wsparcie w zamieszkaniu, dostępie do edukacji. Z drugiej strony o dostęp do rynku pracy i szacunek muszą walczyć, pokonując liczne uprzedzenia. Można w tej książce wyczuć, że coś w Norwegii nie działa na poziomie czysto ludzkim. W tym bogatym kraju nie ma granicy dla przebierania w marzeniach. Życie w państwie, które docenia zaangażowanie, pomaga w rozwijaniu talentów, sprzyja aktywnym, naprawdę wyzwala w tych ludziach ogromną energię. Wielką przyjemnością jest śledzenie pokonywania kolejnych stopni kariery młodziutkiej trójki przyjaciół, przyglądanie się upartej walce Bano, która też dostanie swoją szansę, bo w Norwegii docenia się pracowitość. Jednocześnie dało się odczuć, że dystans w kontaktach, udawanie, że nie widzi się pewnych spraw, pozostawianie dzieci na pastwę samych siebie, ignorowanie mobbingu wśród nastolatków, brak interwencji dorosłych, którzy pozwalają młodym ludziom na ogromną niezależność, sprawia, że dla słabszych emocjonalnie, dla osób w trudnej sytuacji życie tutaj może być koszmarem.

       

      Znaczna część książki to opis przygotowań Breivika do zamachu i masakry na Utøi. Śledząc niemal każdy jego krok poraża jego upór, zacięcie z jakim zbliża się do celu. Jesteśmy świadkiem każdego pojedynczego strzału. Seierstad opisuje, gdzie i w jaki sposób zabijał, a strzelał prosto w twarz, miał broń, z której na kilometr mógłby oddać precyzyjny strzał, wolał kontakt bezpośredni i dobijanie ofiar kolejnymi pociskami, najlepiej w głowę lub w serce. Odrzucony przez ojca, przyjaciół, przez partię, w której nie znalazł sojuszników swojej walki, ale nawet przez prawicowych ekstremistów, którzy nie odpowiadali na jego próby nawiązania kontaktu tworzy własną armię nacjonalistów. Jeszcze nie ma ani jednego żołnierza, ale mianuje się już komandorem Antykomunistycznego Ruchu Oporu. Cieszy się na proces, który wkrótce się odbędzie, bo wreszcie będzie miał szansę trafić ze swoimi przekonaniami do opinii publicznej. I włoży wiele wysiłku, żeby udowodnić, że był poczytalny, przecież uznanie go za szaleńca zniszczyłoby cały plan.

       

      KTO TAK NAPRAWDĘ ZAWINIŁ?

       

      Gdy pewien kierowca autobusu został oskarżony o nieumyślne zabójstwo, bo przez jego nieuwagę zginęły dwie osoby, jedna z osób zapytała „czy zawsze jest tak, że karę ponoszą jedynie ci najsłabsi, anonimowi?”. Bo „czy można powiedzieć, że 22 lipca to policja nie zachowała należytej czujności? Czy można powiedzieć, że należytej czujności nie zachowały wcześniej władze? Czy można nazwać nieodpowiedzialnym to, że cała załoga jedynego w Norwegii helikoptera policyjnego poszła na urlop? Czy można uznać, że poszczególni funkcjonariusze policji nie zastosowali się do obowiązującej instrukcji na wypadek >>trwającej strzelaniny<<, która nakazywała przecież bezpośrednie przystąpienie do działania? Czy ktoś powinien zostać skazany za niedbalstwo?”. Anders Behring Breivik dostał maksymalny wyrok 21 lat, z prawem jego przedłużania aż do śmierci. Jego więzieniem są trzy cele, po osiem metrów kwadratowych każda: osobny pokój, w którym śpi i je, drugi do pracy, bo wciąż tworzy i ma zamiar napisać kolejną książkę i trzeci z bieżnią elektryczną do ćwiczeń. Nie jest zadowolony, bo nie odpowiada mu widok z okna i puste ściany w celach, co „odmawia mu możliwości czerpania inspiracji i energii duchowej z kontaktu ze sztuką”. Nie udało mi się znaleźć informacji o dalszych losach Mobaraka Haji. Media zaraz po spektakularnym newsie przestały się najwyraźniej nim interesować, podobnie jak wcześniej podczas procesu Breivika. Ważne dla dziennikarzy było pokazanie jego hitlerowskiego pozdrowienia, nikogo nie interesowało poznanie pełnej prawdy, usłyszenie głosu rodzin ofiar. Dziennikarze wrócili dopiero podczas odczytywania wyroku. Celebrowanie smutku nie jest domeną mediów stawiających na klikalność treści. Niepożądana też była obecność rodziców zabitych na wyspie, gdy po raz pierwszy od masakry zorganizowano tam kolejny zjazd młodzieżówki Partii Pracy. „Istniało ryzyko, że zaczną płakać, zepsują piękną imprezę”.

       

      PS Autorka cały zysk ze sprzedaży książki przeznaczyła na fundację "Jeden z nas", w której rodziny ofiar będą decydować o przeznaczeniu środków na przedsięwzięcia m.in. kulturalne, sportowe, edukacyjne.

       

      Jeden z nas. Opowieść o Norwegii, Åsne Seierstad, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015. Przełożyła Iwona Zimnicka. Tytuł oryginału: En av oss. En fortelling om Norge (2013). Wydanie I. Redakcja: Ewa Serzysko. Korekta: Małgorzata Denys. Adiustacja: Jacek Modrzejewski. Projekt okładki i stron tytułowych: Krzysztof Rychter. ISBN 978-83-280-2065-8. Stron: 525. Książka zawiera bibliografię.

       Utoya_norwegia

       

      Na zdjęciu Utøya w Norwegii. Google Mapy

       

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      sobota, 12 marca 2016 17:37
  • poniedziałek, 07 marca 2016
    • Odpowiedź premiera Norwegii na tragedię na wyspie Utøya

      Katedra była wypełniona po brzegi. Na zewnątrz leżało morze kwiatów, róż, lilii, niezapominajek. Miasto było w szoku, kraj w żałobie.

           Jens Stoltenberg miał wygłosić najważniejsze przemówienie w życiu. W kościele walczył ze łzami.

           - Mam wrażenie, że minęła wieczność - mówił. - To były godziny, dni i noce wypełnione szokiem, rozpaczą, gniewem i łzami. Dziś przyszedł czas na żałobę.

           Jako szef państwa nie mógł jednak zbyt długo koncentrować się na żałobie, musiał również wezwać do jedności i działania.

           - W obliczu tych tragicznych wydarzeń odczuwam dumę z tego, że mieszkam w kraju, który w takim momencie nie pozwolił się złamać. Zaimponowała mi godność, troska i niezłomność, z którymi się zetknąłem. Jesteśmy małym krajem, ale dumnym narodem. Wciąż pozostajemy w szoku po tym, co nas spotkało, ale nigdy nie porzucimy naszych wartości. Naszą odpowiedzialnością będzie jeszcze więcej demokracji, jeszcze więcej otwartości i jeszcze więcej człowieczeństwa. Ale nigdy naiwność. 

           Te ostatnie słowa miały stać się mantrą - wciąż powtarzaną odpowiedzią Norwegii na tragedię. W ciągu jednej nocy Jens Stoltenberg z premiera z ramienia Partii Pracy zmienił się w przywódcę całego narodu. 

           Odpowiadanie na nienawiść miłością stało się sposobem, w jaki Norwegia początkowo radziła sobie z atakami. Słowa Stoltenberga pobudziły poczucie wspólnoty narodowej. Premier wychwalał naród. Mówił, że liczył się z tym, iż reakcją będą nienawiść i pragnienie zemsty. Nastąpiło jednak coś zupełnie innego. Ludzie trzymali się za ręce i płakali.

       

      Jeden_z_nas_opowie_o_norwegii_asne_seierstad1

       

      Cytat str. 505-406: Jeden z nas. Opowieść o Norwegii, Åsne Seierstad, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015. Przełożyła Iwona Zimnicka. Tytuł oryginału: En av oss. En fortelling om Norge (2013). Wydanie I. Redakcja: Ewa Serzysko. Korekta: Małgorzata Denys. Adiustacja: Jacek Modrzejewski. Projekt okładki i stron tytułowych: Krzysztof Rychter. ISBN 978-83-280-2065-8. Stron: 525. Książka zawiera bibliografię.

       

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 marca 2016 19:22
  • piątek, 04 marca 2016
    • Tak zmieniła się liczba imigrantów w Norwegii w dzieciństwie Breivika

           Do lat osiemdziesiątych Skøyen było dzielnicą tak białą, jakby została wyprana w proszku do prania. Drogę do Norwegii odnajdywali tylko nieliczni cudzoziemcy. Na początku lat siedemdziesiątych w Norwegii było poniżej tysiąca imigrantów niepochodzących z krajów Zachodu. W 1971 roku państwo norweskie, ze względu na brak siły roboczej, zaprosiło pierwszych imigrantów z Pakistanu. Tego roku do Norwegii przyjechało sześciuset samotnych mężczyzn. Podjęli pracę na stanowiskach, których większość Norwegów nie chciała zajmować. Ale żaden z cudzoziemskich pracowników nie zamieszkał na Skøyen, gnieździli się w ciasnocie i nędznych warunkach w mniej zadbanych rejonach miasta.

       

           W latach osiemdziesiątych pojawili się pierwsi uchodźcy. Przekraczali granice Norwegii, prosili o ochronę. Wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały. W roku 1983, a więc w tym kiedy rodzina Behringów Breivików zamieszkała na Silkestrå, do Norwegii przybyło stu pięćdziesięciu uchodźców ubiegających się o azyl. Rok później było ich już trzystu. Po kolejnych trzech latach blisko dziewięć tysięcy.

       

      Jeden_z_nas_Opowie_z_Norwegii_Asne_Seierstad

       

      Cytat str. 42-43: Jeden z nas. Opowieść o Norwegii, Åsne Seierstad, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015. Przełożyła Iwona Zimnicka. Tytuł oryginału: En av oss. En fortelling om Norge (2013). Wydanie I. Redakcja: Ewa Serzysko. Korekta: Małgorzata Denys. Adiustacja: Jacek Modrzejewski. Projekt okładki i stron tytułowych: Krzysztof Rychter. ISBN 978-83-280-2065-8. Stron: 525. Książka zawiera bibliografię.

       

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      piątek, 04 marca 2016 12:26

Kalendarz

Marzec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014