Recenzentka

Wpisy otagowane „2005”

  • poniedziałek, 24 lutego 2014
    • Katarzyna T. Nowak - Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej

      Gdybym miała sobie wyrobić opinię na temat Doroty Terakowskiej na podstawie jej prozy, to powiedziałabym, że to mądra, ciepła, pełna zrozumienia, choć niepokorna kobieta. Z zapisów biograficznych córki wyłania się obraz harpagona w spódnicy, demona nonkonformizmu, diablicy, której boi się własna matka. Nie wierzę w portret skończony, w biografię idealną, w ostateczny zapis życia. Myślę, że mamy tyle żyć, iloma obdarują nas najbliżsi i znajomi. Tyle, ile sami sobą kreujemy. Uderzyła mnie jedna wypowiedź Hani, adoptowanej siostry Doroty Terakowskiej, która jej twórczość odczytuje, jako rodzaj pokuty.


      Kim była Dorota Terakowska? Co chce nam o niej powiedzieć jej własna córka? Dzieci artystów pochłoniętych pracą, często dorastają z uczuciem niedosytu miłości rodzicielskiej. Dziecko w swoim egoizmie nie potrafi się tak łatwo pogodzić z inną pasją rodzica, niż jego dzieciństwo. Sama Katarzyna T. Nowak przyznaje, że tak naprawdę zaczęła matkę poznawać dopiero czytając jej książki, wcześniej żyły w stanie nieustającej wojny na krzyki i pretensje. Podkreśla dzisiaj, że matka jej imponowała, że jest z niej dumna i wiele jej zawdzięcza.


      Szokujące to jednak zetknięcie dzieła z życiorysem twórcy. Można powiedzieć, że proza Doroty Terakowskiej wyrosła z jej życiowych błędów, a może jak powie Hania, jest jej odkupieniem grzechów. Nieustannie powraca u niej motyw odrzuconego dziecka, nieakceptowania odmienności, braku porozumienia z dorosłymi, którzy są zajęci własnym życiem. Dlaczego?


      Z zapisów córki wyłania się obraz osoby niepokornej, uciekającej przed hipokryzją. Źle znoszącej ramy dyscypliny, łamiącej zasady, które odmawiały jej prawa do samorealizacji. Całe życie robi to, co chce. Jest szalenie ambitna i zachłannie chłonie wszystko, co nowe, aktualne, ważne, ciekawe. Bywa tam, gdzie dzieją się najważniejsze wydarzenia Krakowa, gdzie kotłuje się artystyczne życie towarzyskie. Pójdzie na wszystkie przedstawienia Teatru Cricot 2. Lubi Teatr 38 Waldemara Krygiera i jego odważny repertuar. Jest stałą bywalczynią Piwnicy pod Baranami i jej pierwszą barmanką razem z Pusią Pawełek. Z poetami Andrzejem Bursą i Stanisławem Czyczem popija wódkę w bramie. To czas snobizmu na czytanie, na bycie na bieżąco ze sztuką. Na słuchanie jazzu „produktu zgniłego Zachodu i symbolu wolności”. To wówczas debiutuje Ewa Demarczyk, Marek Grechuta. To czas świetności kabaretów. Terakowska szaleje, zachłystując się kawiarniano-klubowym życiem. Pojedzie autostopem do Opola na pierwszy w Polsce festiwal piosenki, na którym debiutuje Niemen. Zagra girlsa w kabarecie Remiza Wiesława Dymnego. Dostanie pracę u Mieczysława Czumy w „Przekroju”. Całe życie w ucieczce przed rutyną, w pogoni za nowym, niepoznanym.


      W tej książce wróci we wspomnieniach Barbary Długosz, żony poety i barda Leszka Długosza, we wspomnieniach Teresy Kwintowej, żony Tadeusza Kwinty, prof. Marty Wyki, Barbary Nawratowicz-Stuart. Krystyna Gonet zapamięta ją, jako szalenie ambitną, pewną siebie i apodyktyczną kobietę. Katarzyna Kolenda-Zaleska wspomni, że nauczyła się od niej, że dziennikarstwo powinno się robić z pasją i odrobiną szaleństwa. Olga Tokarczuk powie, że miała piękną rzadką cechę – spontaniczne, naturalne poczucie egalitarności. Wszyscy pamiętają jej nieprzeciętną urodę. Zwraca na siebie uwagę mężczyzn, prowokuje ulicę. Zygmunt Konieczny powie, że miała najładniejsze nogi w Krakowie. Ludwik Flaszen przyzna, że przychodził do Piwnicy pod Baranami tylko po to, żeby popatrzeć właśnie na jej nogi. Jej zdjęcie w odważnym bikini znajdzie się na okładce „Przekroju”.


      Wraca obraz Krakowa przefiltrowany przez pasje Terakowskiej, świetnych lat miasta, rozbuchanego artystycznie, wbrew czasom niepoprawnego politycznie, w ryzach reżimu a jednak z duchem wolności. Miasta barwnego w szarej wówczas rzeczywistości. Nowak ma oko do rzeczy błyskotliwych, do chwil ulotnych, do magii czasów. Nieźle sobie poczyna z życiorysem matki, z historią miasta i tekstem, który zamienia się w jej rękach w porywającą historię. Cudownie wodzi na zaciekawienie i rozbraja szczerością. Dopisze własny osobisty rozdział do historii PRL, okresu, kiedy Terakowska działała w partii, żeby stać się potem jedną z najbardziej zaangażowanych opozycjonistek. Za swoją działalność zapłaci miejscem na indeksie pisarek zakazanych. W tle wydarzeń między innymi okres jej pracy w „Gazecie Krakowskiej”, początki „Dekady Literackiej”. A wśród nazwisk Jan Maria Rokita, Tadeusz Pikulnicki, Bogdan Rogatko. Pod koniec życia Terakowska pisze felietony do magazynu „ELLE”, mieszka wówczas na krakowskim osiedlu Podwawelskim, z którego przemyca historie pełne codzienności, obrazków sąsiadów z bloku. Mieszka tam razem ze swoim drugim mężem Maciejem Szumowskim, z którym weźmie ślub po 36 latach wspólnego życia, zaledwie dwa lata przed śmiercią. Umrze 4 stycznia 2004, on niecały miesiąc później, 1 lutego.


      Katarzyna T. Nowak wyjaśnia, że napisała tę książkę zachęcana przez Wydawnictwo Literackie, które wydawało Terakowską. Maciej Szumowski popierał pomysł. Nowak nie oszczędza matki. Jest wręcz miejscami boleśnie szczera. Szczere i pełne gorzkich wspomnień są historie najbliższych Terakowskiej. Andrzej Nowak wciąż pamięta gehennę rozwodu, dawni przyjaciele nie mogą zapomnieć, że przestali nimi być. A jaka jest Terakowska? Zastanawiam się, czy słusznie w niektórych miejscach padają niektóre przymiotniki. Czy była konsekwentna, czy jak niektórzy uważają uparta? Czy była ambitną nonkonformistką, czy jak mówią inni apodyktyczną wszędobylską? Była z pewnością kobietą, która wiedziała, dokąd zmierza, a to nie taka znów częsta cecha. Zostawiła po sobie dorobek – świadectwo ułomności, kruchości i wielowymiarowości człowieka. Dawała swoim bohaterom prawo do bycia i wielkodusznymi i małostkowymi. Temu obrazowi matki towarzyszy portret córki, która szuka odpowiedzi na nurtujące ją pytania, dlaczego jej matka była taka, jaka była. Przemawia przez nią i żal i wdzięczność. Emocje się w tekście kotłują. Być może taki typ wypowiedzi to rodzaj psychoterapeutycznej rozmowy, w tym sensie, że autorka otwiera się w niej na zewnątrz, na publiczne przeżywanie. Tak zrobi Magdalena Tulli we Włoskich szpilkach, podobnie będzie u Bożeny Jagielskiej w Miłości z kamienia. Czy Katarzyna T. Nowak znalazła odpowiedzi na swoje pytania? Książkę kończy cytatem z Terakowskiej: życie „polega na szukaniu, a nie na znajdowaniu.


      PS Książka zawiera zdjęcia rodzinne i indeks osób. Na swoim fanpage’u Katarzyna T. Nowak podała, że być może napisze biografię Macieja Szumowskiego na zlecenie Znaku. Czekam na nią, wspaniale byłoby wrócić jeszcze raz do tych czasów. Temat świetny, tylko pisać.

      Anna Dutka

      Katarzyna T. Nowak, Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej., Wydawnictwo Literackie 2005. 324 strony. Redakcja: Ania Kasperek, Roman Włodek. Adjustacja i korekta: Barbara Górska, Henryka Salawa, Barbara Wojtanowicz. Indeks osób: Wojciech Adamski. Opracowanie graficzne: Marek Wajda. Redaktor techniczny: Bożena Korbut.

      Literatura polska, biografia, autobiografia

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Katarzyna T. Nowak - Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 lutego 2014 13:14
  • sobota, 30 listopada 2013
    • O języku ciała w miłości

      Pewien radża poślubił niebywałą chińską piękność. On mówił po tutejszemu, ona po chińsku. Nie mogli się dogadać. Zaczęli więc rozmawiać w języku ciała. Ich dzieci i wnuki - w drodze ewolucji - zapomniały słów. Ze światem komunikowały się już tylko na migi. Do dziś żyją ich niemi potomkowie - na północy wyspy, we wsi Bengkala.

      Wojciech Tochman, Córeńka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005. Projekt okładki Jakub de Barbaro. Redakcja książki Dobrosława Pańkowska. Opieka redakcyjna: Artur Wiśniewski.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      sobota, 30 listopada 2013 13:16
  • czwartek, 28 listopada 2013
    • Wojciech Tochman - Córeńka

      12 października 2002 roku na Bali dochodzi do zamachu terrorystycznego, przebywa tam polska reporterka, dziennikarka „Gazety Wyborczej” Beata Pawlak. Kontakt z nią się urywa. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zginęła w zamachu, istnieją też poszlaki, że mogła upozorować własną śmierć, żeby zniknąć. Na poszukiwanie redakcyjnej koleżanki wyjeżdża Wojciech Tochman.

      Na miejscu życie dopisze najmniej prawdopodobny scenariusz. Tochman odnajduje plecak dziennikarki a w nim zeszyty z jej notatkami. Są wśród nich szkice do powieści. Na ile jest autobiograficzna? W jakim stopniu jest historią samej Beaty Pawlak? Historia w zeszytach urywa się i nigdy nie poznamy jej ciągu dalszego. Powieściowa Czajka wyjeżdża w podróż po Azji, dociera do Indonezji i zatrzymuje się na Bali. Przestaje kontaktować się ze znajomymi, zaniepokojona jej zniknięciem redakcyjna koleżanka, postanawia wyruszyć jej tropem i dociera do Bali.

      Marcin Meller podczas spotkania promującego swoją najnowszą książkę „Między wariatami” przypomniał pracę przy jednym z reportaży z byłej Jugosławii, który pisał dla „Polityki”. Gdy w redakcji relacjonował, że udało mu się dostać do żołnierzy, ponieważ został przez pomyłkę wzięty za asystenta jakiegoś generała z ministerstwa obrony narodowej, starszy kolega zasugerował mu, żeby o tym nie pisał, bo „nieważne jest, czy coś jest prawdziwe, ważne, czy coś jest prawdopodobne”, a jego historia brzmiała kompletnie nieprawdopodobnie. Podobnie jest z historią Wojciecha Tochmana, który jedzie na poszukiwanie redakcyjnej koleżanki a znajduje jej notatki o powieściowej Czajce, która znika gdzieś na Bali. Takie historie powinny się wydarzać wyłącznie w książkach, po raz kolejny, to co napisało życie robi wrażenie najmniej prawdopodobnego scenariusza. Jak nie dopisać mu ciągu dalszego?

      Wojciech Tochman dzieli książkę na dwie części. Jedna to historia Czajki spisana z zeszytów Beaty Pawlak. Druga to jego własna reporterska historia jej poszukiwań na Bali.

      Powieściowa Czajka to kobieta, koło czterdziestki, po rozwodzie, z życiorysem naznaczonym niespełnionymi oczekiwaniami, zawiedzionymi nadziejami, ambicjami, które stale prowokują ją do podejmowania nowych wyzwań. Pogubiona w świecie, który wciąż nie chce z nią współpracować, zmusza do kolejnych prób, często kończących się porażkami. Wzbudza różne emocje u osób postronnych. Przefiltrowana przez cudze oceny raz będzie dla nich tylko smutną dziewczyną, innym razem kobietą zdobywczynią. Kobieta niespokojna, żyjąca chwilowymi substytutami, pozorami spokoju.

      Trudno nie pokusić się o podejrzenia, że czytamy wątki autobiograficzne. Czajka podobnie jak Beata Pawlak pracuje w redakcji gazety, jest reporterką, wróciła po latach z Paryża, pewnego dnia wyjeżdża w podróż po Azji. Jej redakcyjna koleżanka Matylda udaje się w ślad za nią, po tym, jak od kilku miesięcy nie daje znaków życia. Pokonuje sześć krajów, pytając o Czajkę nad Gangesem, Mekongiem i Kwai. Dopiero na Bali trafia na więcej informacji; udaje jej się dotrzeć do ludzi, z którymi spotkała się Czajka. Z tych spotkań z miejscowymi, wyłania się portret kobiety, reporterki i portret wyspy.

      Jest to historia kobiety próbującej życia, maksymalnie skupionej na przeżywaniu. Analizująca, starając się zrozumieć sens tego co się dzieje, znaleźć rozwiązanie na przyszłość. Odważna do decyzji skrajnych, kończących etapy trudne, nieudane. Z nadzieją, że można wszystko zacząć na nowo. Kobieta, gdzieś wepchnięta pomiędzy potrzebę samorealizacji, ogromne poczucie wolności i uciskającą ją ze wszystkich stron samotność. Znajdująca jej ekwiwalent w kolejnych związkach, które kończą się jeszcze większą pustką i poczuciem osamotnienia. Czajka nie znosi bezczynności. Jej życie to podróże, jej uczucia to przemieszczanie się ze świata jednego mężczyzny w przestrzeń kolejnego. Rozsmakowuje się w nich, jak w swoim reporterskim fachu. Szuka szczegółów, które opowiedziałyby historię.  Szuka tematu, który pozwoliłby tę historię przeżyć. Jest z Japończykiem, Żydem, Persem. Jest i przestaje być, bo kończy się nadzieja, bo wypala się początkowa fascynacja odmiennością. I w życiu i w pracy nie może znaleźć dla siebie tego ostatecznego raju. Dla Beaty Pawlak ostatnim rajem na ziemi jest Bali. Obie tam wyjeżdżają, ona i jej powieściowe alter ego. Jedna zginie, druga przeżyje niezwykle fascynujące, erotyczne spotkanie z miejscowym, młodszym od niej mężczyzną.

      Powieściowe Bali jest zaskakująco odmienne od reporterskich poszukiwań Beaty Pawlak. Zainteresowanie terroryzmem, wojną w życiu kończy się w powieści, która jest oddechem od świata zaznaczonego krwią, strachem i przegraną. Bali powieściowe zachwyca smakami, kolorami i wrodzoną życzliwością mieszkańców wyspy. Przyjezdni witani są sznurem kwiatów frangipan, „zapachem różanych kadzideł i jednostajnej muzyki gamelanu”. Całe rodziny tłoczą się na jednym skuterze manewrując pomiędzy dziesiątkami chaotycznie poruszających się aut, motorów. Domy buduje się, jak labirynt, z naturalnymi przeszkodami dla złych duchów i kapliczkami dla dobrych, opiekunów mieszkańców domu. To świat wiary i zabobonów. Ale jednak świat życzliwy. Widać, jak potrzeba wyciszenia po reporterskiej robocie zamienia się w literackie eldorado, gdzie kicz miesza się ze sztuką.

       „Nie ma nic przyjemniejszego, jak chodzić na bosaka po błotnistych wałach oddzielających pola ryżowe” – pisze Beata Pawlak z Laosu. Oddaje się jodze, medytacjom, uczy się tajskiego masażu. Nie chce wracać do kraju. Gdy kończy się powieść zaczyna się reporterska robota Wojciecha Tochmana. Jesteśmy w tyglu administracyjnych procedur, zamieszania, bałaganu, chaosu. Tochman zastanawia się, czy Beata Pawlak mogła upozorować własną śmierć i zniknąć. Nie chciała wracać do Polski, o czym pisze w mailach. Co ją pchało do życia? Tochman wchodzi coraz głębiej w jej rodzinę. Ojciec przeżył tortury gestapo, Majdanek. Dziadek po stronie matki, Stanisław Ratajczak, poseł na Sejm II Rzeczypospolitej, aresztowany przez gestapo w 1942, nigdy nie został odnaleziony. Czajka zawsze wybierała mężczyzn starszych od siebie, silniejszych. Obie po rozwodzie. Obie mimo wszystko cholernie silne. Ciągle podnoszące się z kolejną nadzieją z porażek, ciągle szukające. Obie docierają do Bali. Po obu urywa się ślad na wyspie. Obie na niej zostają.

      Anna Dutka

      Wojciech Tochman, Córeńka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005. Projekt okładki Jakub de Barbaro. Redakcja książki Dobrosława Pańkowska. Opieka redakcyjna: Artur Wiśniewski.

      Tagi: Recenzja 129, opowieść reporterska

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 listopada 2013 13:57

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014