statystyka

Wpisy z tagiem: 2005

czwartek, 05 maja 2011
Biblia rozwódki. Jak setki kobiet przed nią, Ewa przeżywa klasyczny schemat młodej dziewczyny, która uwiedziona męskością i mądrością starszego od niej mężczyzny, zakochuje się, bierze ślub, rodzi dziecko a po 10 latach sporów, utarczek, kłótni i przepychanek ma dość i odchodzi od męża. Okazuje się, że w zauroczeniu Amnonem jest wiele śladów z podświadomych poszukiwań następcy dla ojca, człowieka zdystansowanego do rodziny, która ma pracować na jego naukowy sukces. Matka Ewy to sojusznik ojca w walce o przykładną rodzinę, która idzie śladem jego kariery, jego potrzeb, jego wizji rodziny. Ewa czuje się w tym emocjonalnym tyglu oschłości, zimnego emocjonalnego odrzucenia i ciągłej potrzeby akceptacji pozostawiona samej sobie. Rzuca się w życie niczym wygłodzony kociak, szybko ulegając pierwszej akceptacji miłosnej, jaką jest w jej odczuciu zainteresowanie nią Amnona, wiecznego kawalera, żyjącego nauką i dla nauki. Złamanie Amnona i przekonanie do wspólnego życia wydaje się być podświadomą próbą złamania braku miłości ojca. Zdobycie jego serca swojego rodzaju zwycięstwem nad mężczyzną.

Rzucona samotnie na pastwę życia, trafia w ramiona Amnona, który wie czego chce, od kobiety i od rodziny. Ma własną wizję wspólnoty małżeńskiej i Ewa musi jej sprostać inaczej trafia w karuzelę narzekań, starć i wzajemnych wyrzutów. Tak, jak kiedyś jej matka była sojuszniczką ojca, tak Amnon ma swojego własnego sojusznika, w postaci przyjaciela. Przyjaciela zaborczo zazdrosnego o ich wspólne życia, wiecznego jątrzyciela, który niczym przysłowiowa kropla, drąży swym jadem ich życie, śladem pretensji, nieporozumień, wywołując w Ewie i Amnonie kolejne kłótnie.

Odchodząc od męża Ewa poznaje Odeda, męża koleżanki, której małżeństwo też wkrótce się rozpadnie. Rozwijając swoje marzenia, szukając miłości, Ewa stojąc na ulicy i obserwując z ukrycia rodzinne spotkanie Odeda z żoną i jego dziećmi, sądzi, że jest świadkiem idealnej rodziny. Wkrótce będzie świadkiem jej rozpadu i podejmie próbę zbudowania kolejnej rodziny na zgliszczach tej wizji, jakiej była niedawno świadkiem. Widać jednak, że oglądane przez szybę cudze szczęście zawsze jest tylko tworem naszych wyobrażeń. Nie znając historii rodziny, jej codzienności, wyciągamy zgubne dla siebie wnioski, sądząc, że nasze szczęście zależy od wykradzenia odrobiny szczęścia, którego jesteśmy świadkiem. Nic bardziej mylnego, jak wkrótce przekona się na własnej skórze Ewa. Ulegając drobnym sytuacjom, przelotnym spotkaniom z Odedem, na podstawie których utkała sobie wyobrażenie idealnego ojca i męża, ma okazję konfrontacji wizji z rzeczywistością. Okazuje się, że ten wspaniały ojciec potrafi zranić jej własne dziecko, nie potrafi zdobyć się wobec niego na równie czułe ojcowskie odruchy. Wspaniały mężczyzna, ciepły i wyrozumiały, za którego uważała Odeda, wchodząc w ich wspólne życie staje się mrocznym mężczyzną, z własnymi traumami, zamkniętym, kategorycznym.

Niezwykłe jest spotkanie Ewy z dużo starszą przyjaciółką Odeda, która niczym symboliczna best friend udziela Ewie życiowych rad. „Kiedy facet chce zdobyć kobietę, podejmuje niezwykłe wysiłki, które potem rozpływają się w powietrzu” – powie rozdygotanej Ewie. Ta książka jest jak dobra rada życzliwej wróżki, która otwiera przed czytelniczką wrota do swojej mądrości, hojnie dzieląc się nią.

Ewa jest symboliczną kobietą poszukującą wielkiej miłości i spełnienia, którego nie daje ani mężczyzna, ani miłość do dziecka. Próbując wybrać, kobiety zawsze dokonują złego wyboru, zdaje się sugerować autorka. Wybierają albo mężczyznę, który egoistycznie zawsze wybierze siebie i swoje dobro, albo dziecko, które zawsze w końcu opuszcza matkę. Subtelnie autorka wskazuje kobiecie drogę do siebie, swoich pasji i potrzeb. Pokazuje jak zgubne może być ich odrzucenie przez kobietę na przykładzie żony Odeda, która miała ambicje naukowe, których zaniechała, żeby sprostać wizji wspaniałej matki i żony. Odrzucenie siebie doprowadziło ją do kryzysu, załamania nerwowego, choroby psychicznej a w końcu samotności porzuconej żony.

Starsza przyjaciółka Odeda rozmawiając z Ewą pokazuje, że żadne małżeństwo nie jest idealne, ale niektóre dają kobiecie wsparcie, dzięki któremu kobieta może przeżyć dobre dla siebie życie. Czasem, podpowiada, trzeba wybrać rozumem a nie sercem. Ewa z kolei zastanawia się „Jak można zakochać się w wieku, kiedy oczy ma się szeroko otwarte, a serce prowadzi rachunki niczym pracowity księgowy?” Wychodzi jednak na to, że tylko wówczas, bilansując uczucie z zyskami i stratami możemy osiągnąć na końcu komfort życia. Kobiety wychowywane do romantycznej miłości ulegają jej płacąc za nią swoim życiem. Mężczyźni przeliczają na starcie zyski i straty i wybierają najlepszą dla siebie opcję, szykując sobie komfort życia na poziomie, do którego dążą. Amnon początkowo porzucony przez Ewę walczy o jej odzyskanie, bo walczy o odzyskanie komfortu, który Ewa mu gwarantowała: ciepły domowy posiłek, urządzone mieszkanie, wychowywanie syna, organizowanie codziennego życia, które inaczej odbierałoby mu czas na realizowanie własnych pasji, kariery naukowej. Potem szybko odnajduje się w nowej sytuacji, jako „weekendowy ojciec”, który nie musi ponosić już codziennego ciężaru ojcostwa, zyskujący dużo wolnego czasu dla siebie.

Ewa zostaje w najgorszej sytuacji. Idzie w życie, jak inne kobiety z „miłością, która jest wyrokiem losu, czymś z czym nie można dyskutować”. Porzucając niezaspakajającego ją uczuciowo mężczyznę rzuca się w ramiona mężczyzny, o którym sądzi, że będzie tym spełnieniem. Tymczasem jest kolejnym mężczyzną, który chce układać sobie życie na własnych zasadach i bezwarunkowo. Tuż po rozstaniu z Amnonem znajomi i rodzina niemal zmuszają ją do znalezienia kolejnego mężczyzny. Los kobiety nie może się toczyć w samotności, musi być losem kobiety w związku z mężczyzną, pokazuje tę przewrotną prawdę autorka. Kobieta nie bardzo ma wybór, bo jest zmuszana „iść na spotkanie starości, dźwigając wór gnijącej goryczy, rezygnacji fermentującej jak odpadki”.

Ta książka to też ciekawa wycieczka po Izraelu, miejskich ulicach, osiedlach na przedmieściach. Zaskoczyło mnie to, co było dla mnie niezrozumiane u Mai mojej japońskiej przyjaciółki, tuż po katastrofie tsunami. Spokój i pogodzenie z losem narodu mieszkającego na tykającej bombie. Tu tez, jak bardzo oddalone dźwięki przebrzmiewa ten niepokój społeczeństwa wychowanego do życia ze strachem. Gdy Ewa udaje się do kawiarni, wcześniej strażnik przeszukuje gościom torby. Innym razem Ewa prosi Odeda o kilka godzin na zadomowienie się jej syna w nowym mieszkaniu. Oded przemoczony wraca do domu, i gdy Ewa nie może zrozumieć, dlaczego zamiast chodzić po ulicach w deszczu nie poszedł z dziećmi do jakiegoś centrum, Oded wyjaśnia, że unika zbiorowisk ludzkich w centrum. Szkoła syna Ewy nadzorowana jest przez strażnika i rodzice zastanawiają się nad opłacaniem drugiego dla bezpieczeństwa. Groza miasta skupionego na przeżyciu w traumie ciągłych ataków terrorystycznych jest tutaj stale obecna w drobnych sytuacjach, które osobę z innej przestrzeni geograficznej przejmują jednak strachem.

Shalev w doskonały sposób wprowadza czytelników w kulturę Izraela, oferując wędrówkę po kulinarnych przysmakach, rytuałach religijnych, dając możliwość podglądnięcia nowoczesnego społeczeństwa, w którym tradycja przeplata się z globalnymi odciskami cywilizacji w postaci pizzy z colą na obiad i rozpuszczaniem dzieci zgodą na telewizor w pokoju dziecinnym.

To powieść, po której przeczytaniu ma się ochotę zasiąść z ołówkiem w ręku, skreślić listę własnych marzeń i wypunktować działania, którymi można je wkrótce będzie osiągnąć. Gorąco polecam każdej kobiecie ulegającej magii absolutnego szczęścia osiąganego wyłączenie w ramionach mężczyzny, jako element jego rodziny.

Zeruya Shalev, Po rozstaniu., Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2008. Tytuł oryginału: Thera. (2005). Przełożyła: Magdalena Sommer.
Tagi: 2005
15:42, szwecja11 , Izrael
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 grudnia 2009

Kluczem do tej książki jest słowo, które jest nie tylko informacją. Kolejnym tropem jest człowiek, który gdy jest wolny nie myśli o ucieczce. Dalej mamy piekło, które symbolicznie przekazujemy sobie od powstania wszechświata, jako wspomnienie ery hadejskiej, a namacalnie kreujemy na bazie własnych doświadczeń. A wszystko jest tykającą bombą, która za sto milionów lat znowu wybuchnie.

"Ludzie nigdy nie zauważali nadejścia katastrofy" mówi Winterson a ja cofam się w czasie i potwierdzam, jesteśmy ślepi, głusi na historie przeszłości. Winterson twierdzi, że trzeba ludziom stale, jak mantrę powtarzać mity, do skutku, aż zrozumieją je na tyle, żeby się z nich uczyć.

Mamy więc słynną historię o słynnym ogrodzie ze słynną jabłonią. Ogród uprawiają Hesperydy córki Atlasa, tytana zrodzonego z Posejdona i Ziemi. Ziemia podarowała bogini Herze w prezencie ślubnym złotą jabłoń i poprosiła Atlasa o pilnowanie drzewa. Każdy, kto zerwie jabłka pozna przeszłość i przyszłość, co byłoby dla ludzi przekleństwem, bo jak wyjaśnia Hera "ludzkość tkwi w ignorancji, bo wiedza ją niszczy. Wszystko, co człowiek wymyśli, wkrótce obraca na własną szkodę." Gdy jednak córki Atlasa skuszone niezwykłymi owocami podjadają je, Hera wyrzuca go z ogrodu.

Nastaje wojna miedzy bogami a tytanami. Atlasowi udaje się uratować kosztem odwiecznej kary w postaci dźwigania na swoich barkach kosmosu. Ten, który ma na imię Atlas, co znaczy wytrzymały nie ma dostatecznej siły, by uniknąć swego losu. A Winterson pyta, "kto potrafi uniknąć zostania tym, kim musi zostać?". I tak dźwigamy na swoich barkach świat, który jest podróżą, którą musimy odbyć, bo "wszyscy dźwigamy swoje ciężary". W końcu Herakles pyta, czy musimy wypełniać rozkazy bogów. Dla bogów jednak jest lepiej, gdy ludzie nie myślą. Więc dają człowiekowi wiarę w los. A ten odbiera człowiekowi wolność, na zawsze robiąc z niego więźnia norm, zasad, obowiązującego w danej epoce przeznaczenia.

Nie ma więc czegoś takiego, jak wolność. Jest nią dom, powie Herakles, "w którym człowiek chce być". Można też, jak Atlas spróbować zrzucić z siebie to brzemię w postaci świata na barkach i zobaczyć, co się stanie. NIC się nie stanie, ale to nowe zakończenie starej historii, a my przecież wolimy wierzyć w los, w przeznaczenie, wolimy nie wychodzi poza to jarzmo, ze strachu przed karą.

Jeanette Winterson, Brzemię, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006, tłum. Zbigniew Batko. Tytuł oryginału: Weight. The Myth of Atlas and Heracles., 2005.

Feminoteka recenzja


Tagi: 2005
23:00, szwecja11 , Anglia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 lipca 2009

Kiedy kobieta kocha kobietę to się o tym nie pisze lub pisze się rzadko. Ewa Schilling napisała „Głupca”. Zwyczajną historię rozgrywającą się w dziwnym kraju, w którym zwyczajem jest, że mąż bije żonę, że zmusza się kobiety do rodzenia niechcianych dzieci, że dorośli ludzie męczą się ze sobą w małżeństwie z poczucia obowiązku, pod przymusem rodziny, ze strachu lub z braku alternatywy.

W „Głupcu” Alina jest z Anką, bo chcą być. Nauczycielka i uczennica. Zafascynowane sobą. Idealny związek dwojga dorosłych kobiet. A pośród nich mężczyźni żyjący wyłącznie swoim światem, dla których wybory są pomiędzy najlepszymi dla nich decyzjami. Nie ma tam jakiegoś innego wyjścia, a jeżeli jest, to przyjmują je z rozbawieniem, zażenowaniem, z politowaniem. Jak wówczas, gdy jeden z nich dowiaduje się, że jego była dziewczyna jest w związku z kobietą. Co komentuje ze zrozumieniem potrzebą poeksperymentowania.

Schilling genialnie opisała przepaść pomiędzy światem mężczyzn i kobiet. Tę ogromną różnicę, która sprawia, że nie zaspakajają swoich potrzeb, że nie potrafią nawiązać nici porozumienia, że żyją w dwóch rzeczywistościach pełnych kompromisów, żali, wzajemnych zranień. Schilling pokazuje, jak doskonale dopasowane są w związkach kobiety. I chociaż bywa w nich też czasem z górki, to głównie pod wpływem braku akceptacji dla ich miłości, pod wpływem strachu przed ostracyzmem, konsekwencjami wciąż zakazanego uczucia.

Ewa Schilling, Głupiec, Korporacja Ha!art, Kraków 2005.

Ewa Schilling – ur 1971. Absolwentka Wydziału Ochrony Środowiska olsztyńskiej ART. Zadebiutowała zbiorem opowiadań „Lustro” (1999). Wydała powieść „Akacja” (2000). Pochodzi z Olsztyna. Publikowała swoje opowiadania w szczecińskich „Pograniczach”, „Borussi”.

źródła o Ewie Schilling:
1) http://www.pracownialiteracka.republika.pl/schilling.htm
2) Wywiad Ewy Świąc z Ewą Schilling http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=72
3) Ha!art http://www.ha.art.pl/index.php?var1=ShowHaartBook2All&&var2=200

Tagi: 2005
18:11, szwecja11 , Polska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 czerwca 2009

Wkurza cię, irytuje, stale krytykuje, wtrąca się do wszystkiego. Do szału doprowadza cię jej konserwatyzm i poddanie się roli żony i matki. Czyli twoja matka. Masz punkt odniesienia, wiesz, wobec czego się buntować. A pewnego dnia zostaje zamordowana. Przez przypadek. Zamyka się i kończy pewien świat, jesteś wolna i … smutna.

Nikki ma trzydzieści jeden lat i pracę dziennikarki w lokalnej gazecie, takiej, która nigdy nie będzie trampoliną do wielkiego świata. Żyje pomiędzy odhaczanymi z niechęcią domowymi spędami, romansem z żonatym mężczyzną i kolejnymi ekscentrycznymi fryzurami. Ma w sobie to coś, co przyciąga do niej mężczyzn i jednocześnie odpycha od niej kobiety. Jest młoda, ładna i sexy. Żyje z dnia na dzień, aż do tego dnia. Dnia morderstwa jak nie z powieści, zwykłego, szybkiego śledztwa, długiego czekania na proces, do którego nigdy nie dojdzie. Śmierć matki zamyka drzwi, które otwierają kolejne, do świata wcześniej jej nieznanego. Z uzbieranych przez lata przedmiotów, z zawiązanych przez matkę latami przyjaźni, z rozmów pojawia się obraz kobiety, portret rodziny pełnej tragedii rozgrywanych w samotności, egoistycznych decyzji, pretensji. Portret matki, której Nikki nigdy nie znała.

Po raz kolejny jesteśmy na amerykańskiej prowincji. Po raz kolejny misterna układanka, z całą swoją chwilowością na pokaz, rozsypuje się na drobne kawałki. Matka, która zna prawdę o śmierci własnej matki. Która zna prawdę o śmierci własnego męża. Nieakceptowana przez rodzinę męża. Targająca ciężar tych tajemnic do samego końca. Siostra Nikki, niby szczęśliwa matka, a w gruncie rzeczy rozgoryczona, nie pogodzona z rolą gospodyni domowej kobieta. Kobieta, która przeczuwa, że jej mąż ma ochotę dobrać się do Nikki. Są tu samotne stare ciotki. Matki oddane do domu starców. Nastolatki właśnie w fazie największego buntu wobec swoich matek. Mężczyźni robiący swoje prowincjonalne kariery, którzy „przecież tak się starają”. Real life.

Joyce Carol Oates – Mama odeszła, tłum. Katarzyna Karłowska, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2006

Joyce Carol Oates – ur. 16 czerwca 1938, amerykańska pisarka, eseistka, poetka, autorka horrorów, thrillerów i książek dla dzieci. Kandydatka do Nobla. „Mama odeszła” znalazła się na liście stu najważniejszych powieści 2005 roku według „New York Timesa” http://pl.wikipedia.org/wiki/Joyce_Carol_Oates
Recenzja:
http://www.feminoteka.pl/news.php?readmore=638

Tagi: 2005
21:29, szwecja11 , USA
Link Dodaj komentarz »