Recenzentka

Wpisy otagowane „2006”

  • niedziela, 13 marca 2016
    • Tak się zaczyna biografia szwedzkiej królowej Krystyny

      Tym razem nie była to wina myszy. To, że premiera została odwołana, spowodowane było bezpośrednim rozkazem króla - równie nieoczekiwanym, co bezprecedensowym. Czy ktoś słyszał kiedykolwiek o czymś podobnym? Wysoka scena ustawiona na dziedzińcu zamkowym pozostała oczywiście na miejscu. Calderon, który za napisanie tej i jeszcze jednej sztuki skasował 4000 reali, otrzymał uspokajającą wiadomość od króla, który zapewnił go, że stało się tak nie z winy autora. Jego Królewski Majestat ufa mu i wierzy w jego talent, jak również w to, że choć czasu jest mało, poeta na pewno zdąży napisać nową sztukę, która zostanie wystawiona w miejsce odwołanej. I tak się stanie.

       

      Srebrna_maska_biografia_krlowej_krystyny_peter_englund

       

      Pierwsze zdanie: Srebrna maska. Biografia królowej Krystyny, Peter Englund, Finna, Gdańsk 2009. Tłumaczenie: Wojciech Łygaś. Tytuł oryginału: Solvermasken: en kort biografi över drottning Kristina (2006). Redakcja: Elżbieta Wąsiewska. ISBN 978-83-89929-86-0. Wydanie I. Stron: 226. Książka zawiera bibliografię i zdjęcia.

       

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 marca 2016 23:15
  • środa, 30 października 2013
    • Monika Piątkowska - Krakowska żałoba

      Dla filolożki po literaturoznawstwie Kraków to miasto książek a rynek pracy to kilka wydawnictw, z czego większość na stronach nie ma ofert pracy lub informację z prośbą o ich nienadsyłanie. Można, zatem umrzeć z głodu karmiąc się swoją miłością do literatury. Hasło „krakowska żałoba” moim zdaniem świetnie pasuje do stanu ducha ludzi literatury, dla których nie ma pracy w zawodzie  - w Mieście Literatury UNESCO.


      Dlaczego rodowita Krakowianka, pisze prześmiewczą powieść o mieście, które przecież wszyscy, za wyjątkiem Warszawiaków, kochają? Prowokacja? Chęć powiedzenia prawdy? Magdalena Lankosz napisała, że Piątkowska „pokazuje jak naprawdę wyglądała Polska w czasach, do których z taką nostalgią (podszytą ignorancją) dziś wracamy.”


      Kraków ma historię, którą można świetnie grać w literaturze. Można też mieć miasto z dużo uboższą historią i zrobić z niego świetną literaturę; patrz Kiruna u Åsy Larsson, Sosnowiec u Zbigniewa Białasa. Można też jak Marek Krajewski z Wrocławiem, na nowo rozpisywać karty gatunku. Myślę, że niedługo niejedno miasto doczeka się swojej Carrie Bradshaw, która niby pisze o city, a tak naprawdę o jego mieszkańcach. 


      W skrócie, historia opowiedziana w „Krakowskiej żałobie” to historia dwóch mieszkańców Krakowa, małżeństwa Urszuli i Maurycego Opiłków. Zaraz na samym początku Maurycy umiera a żona dowiaduje się o czymś, za co postanawia pośmiertnie zemścić się setnie na mężu. Znalezienia źródła zemsty trzeba szukać nieco wcześniej, stąd cofamy się do początku historii Maurycego Opiłki, chłopaka urodzonego na wsi przed pierwszą wojną światową, prawdopodobnie efektu współżycia służącej z pewnym krakowskim profesorem. Maurycy zostaje oddany przez matkę na nauki do krakowskiego zakładu fryzjerskiego, gdzie nauczy się nie tylko zawodu, ale na jego zapleczu rozwinie jeden z najlepszych lombardów, współpracując z paserami i ratując od finansowej ruiny trzon krakowskiej śmietanki towarzyskiej. W ten sprytny sposób Piątkowska oprowadza nas i szlakiem krakowskich salonów, i przestępczego Podgórza. Co więcej wyposażając Opiłkę w kompleks niższości wiejskiego chłopaka aspirującego na wielkomiejskie salony, dając mu talent do zaskarbiania sobie sympatii u innych i podręcznik dobrego wychowania, dzięki jego towarzyskiemu wszędobylstwu poznamy, całą podmiejsko-miejską galerię postaci. Każda z nich jest okazją do tworzenia mini-portretów społeczno-obyczajowych. Ciotka żony Maurycego, uboga, lecz stwarzająca pozory zamożności brzydka stara panna, pogodzona z faktem, że brak urody zaprzepaścił jej szansę na zamążpójście; mistrz fryzjerstwa, u którego Maurycy uczy się zawodu to cwany rzemieślnik i jednocześnie poczciwy człowiek; Jahulec – superzłodziej, przystojniak, zdobywca alkow i człowiek wielkiego serca. Jedne postaci wymykają się schematom, uciekają przed szufladkowaniem, zaskakują, inne genialnie wpisują się w klasową topografię Krakowa reprezentując kolejne warstwy społeczne miasta. 


      Monika Piątkowska odważnie podnosi z zapomnienia społeczno-obyczajowe historie, wysmakowane dykteryjki, towarzyskie skandale, które nabierają ostrości w beletrystycznych wtrętach i fabularyzowanych opowieściach. Trzon tych historii to świadectwo emancypacji kobiet, ponad roczne zaloty Maurycego, platoniczna miłość ciotki Urszuli, niespełnione ambicje edukacyjne kobiet - tymi motywami autorka kupiła mnie od początku. Piątkowska opowiada historię miasta i jego mieszkańców, nie całą, bo tego się nie da, ale opowiada, że w historii Krakowa jest wiele szaf z pochowanymi trupami, że jej chlubni mieszkańcy mieli też nieoficjalne życiorysy, w których jest wiele ukrywanych przed opinią publiczną faktów. Z ironią wypowiada się o zapatrzonych w swoich znanych przodków, Krakowianach, którzy skupiają się na podkreślaniu historii swoich korzeni, spijając śmietankę z dorobku rodziny, sobą niczego nie reprezentując. 


      Kupuję poczucie humoru w tej książce, bawi mnie jej styl narracji, wolę ukrytą kpinę od zarzutu wypowiedzianego wprost. Podoba mi się, że mogłabym przerobić tę książkę na spacerownik po Krakowie. Niedawno na Podgórzu odżył rynek za sprawą Targu Pietruszkowego promującego ekologiczne i regionalne wyroby podkrakowskich gospodarstw. Dostałam zaproszenie na sobotni targ i właśnie wtedy czytałam fragment w „Krakowskiej żałobie” o pierwszym spotkaniu Urszuli z Maurycym, na podgórskim rynku, gdzie sprzedawano „konie, drób, gołębie pocztowe, pijawki, lepy na muchy, drewniane zabawki, kłódki, łańcuchy, szmuglowane z Prus papierosy, bimber.” Idąc do pracy mijam teatr Bagatela, który uwielbia Maurycy, a Piątkowska robi świetny wtręt pisząc o legendzie, która mówiła, że będzie pierwszym w mieście teatrem w stylu paryskim; dowiaduję się, że w roku, gdy paliła się Bagatela zaczęto produkować filmy dźwiękowe. Na mojej codziennej trasie praca-dom jest Stary Teatr, gdzie Maurycy podziwia Artura Rubinsteina.  W Teatrze Słowackiego (wówczas Miejskim) Maurycy zobaczy ostatnie przedstawienie Juliusza Osterwy, jego aktora i dyrektora, tuż przed przenosinami do Warszawy. Na kolacjach bywa w restauracji Drobnera, przy Placu Szczepańskim. W swoim tangu uwodzicielskim, chcąc pozyskać przychylność podstarzałej ciotki Urszuli, zaprasza obie panie na spektakle, odrzuca jednak wystawione na nowo „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, bo przeraził się myśli, iż „ciotka mogłaby je kojarzyć z towarzyskim skandalem, jakie wywołało w dniu premiery, i że być może ów narodowy dramat mógłby być dla niej tym, czym był dla pierwszych widzów: niezrozumiałą historyjką o zgubieniu trąbki.” Na prośbę Urszuli, Maurycy idzie z nią do kina na horror „Powrót Frankensteina” z Borisem Karloffem. Wspomina się w książce też występ Jana Kiepury na dziedzińcu wawelskim przed dwunastotysięczną publicznością. Dowiemy się, że w roku, w którym Kraków po raz pierwszy przekroczył magiczną liczbę pół miliona mieszkańców, miasto otrzymało stację telewizyjną. 


      To bardzo udany debiut powieściowy, a pośmiertna zemsta żony na mężu to prawdziwy majstersztyk. Każdej kobiecie życzę takiej fantazji w mszczeniu się na mężczyznach.

      Anna Dutka


      Monika Piątkowska, Krakowska żałoba., Wydawnictwo W.A.B., Warszawa, 2006.


      Tagi: Recenzja 124. Współczesna literatura polska.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      środa, 30 października 2013 14:33
  • piątek, 16 listopada 2012
    • Mariusz Szczygieł - Gottland

      Te reportaże są jak czekolada zrobiona z samego kakao; obiecują słodką pralinę a wykręcają gębę goryczą gorzkiej prawdy. Bezradnie, tak się czułam podczas lektury, bo nie mogłam przestać się zastanawiać, jak to możliwe, że społeczeństwo staje się bezwładną, zastraszoną masą? Jak to możliwe, że nie ma w sobie dość woli działania, żeby zaprotestować, zawalczyć? Jak to się dzieje, że jak protestuje to w tak skrajny sposób?

      Wciąż pamiętam głos Szczygła z talk show, które prowadził w Polsacie, gdzie z naiwnością dziecka stawiał najważniejsze pytania. Tu też tak się dzieje, niby przypadkiem, spokojnie, w atmosferze imieninowego spotkania u cioci, Szczygieł zadaje najważniejsze pytania, pokazuje, jak ludziom brakuje odwagi, żeby na nie odpowiadać, odwagi a czasem, jak są wygodni i konformistyczni, żeby nie odpowiadać. Gdy wyobrażam sobie islandzkich skaldów zasiadających przy ogniu, żeby opowiadać sagi kolejnych rodów to mam przed oczami Szczygła, wielkiego słowiańskiego wikinga zafascynowanego praskim ludem, który niskim, głębokim głosem, bez markowania prawdy snuje opowieść. A cały krąg słuchaczy śledzi zaczarowany każde słowo. Bo jak nie ulec magii historii rodu obuwniczego Baty, romansu Lídy Baarovej z Göbbelsem, opowieści o kulisach Praskiej Wiosny, początkach kariery Heleny Vondráčkovej. Jak nie dać się oczarować opowieściom, przez które przechadza się, a to Hrabal, a to Skvoretsky, Kundera , czy Havel.

      Udało się w tej opowieści zamknąć paradoks kafkowskiego ducha prześladującego ten kraj, nakręcany przez machinę absurdu, wyobcowania, strachu. W tych tekstach kipi od emocji. Jest w nich gniew jątrzący się od bezradności człowieka, który śledzi los narodu ubezwłasnowolnionego socjalizmem, stającym się „ponurym więzieniem dla rozumu”. Jest tu kpina z dziennikarstwa plotkarskiego, którego największym newsem jest wyliczanie sztucznych zębów w szczęce Vondráčkovej.

      Lubię reportaże, gdzie tło historyczne samowolnie przenika na wskroś tekst, rozszarpuje na strzępy jej bohaterów, jest silne i kategoryczne. I to są właśnie takie reportaże.

      Mariusz Szczygieł, Gottland.

      Anna Dutka

      Tagi: polska literatura, książka, biblioteczka, biblioteka, bibliofil, mol książkowy, recenzja książki, recenzje literatury, recenzje książek, o literaturze, lubię czytać, portal z książkami, strona z recenzjami książek, blog o literaturze, blog o książkach, Czechosłowacja, Praga, reportażyści, polski pisarz, reporter, polski reportaż.

      POLECAM RÓWNIEŻ:

      Czy leci z nami Mariusz Szczygieł?

      100/XX Antologia polskiego reportażu - Relacja z krakowskiej premiery

      2012 Mariusz Szczygieł, Láska nebeská - Recenzja

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów newsletter i polub Fanpage

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 16 listopada 2012 07:24

Kalendarz

Luty 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014