Recenzentka

Wpisy otagowane „2006”

  • piątek, 18 marca 2016
    • Krystyna, szwedzka królowa, która nie chciała męża i wolała książki

      Dziewczynka stoi wyprostowana nad skrzyniami, wbrew etykiecie nie potrafi ukryć zniecierpliwienia, prawie wyrywa służbie kolejne woluminy z rąk. Gdy dowiedziała się, że na zamek przywieziono łupy wojenne zaczęła spieszyć się jeszcze bardziej. Szła prędko, stawiając zdecydowane, duże kroki. Ma na sobie spodnie do jazdy konnej. Włosy luźno opadają jej na plecy, nieco zmierzwione wiatrem, bo uwielbia szybką jazdę. Ma szesnaście lat, dwa lata później zostanie królową Szwecji. Krystyna bierze do ręki kolejne tomy z namaszczeniem, oczy jej błyszczą. Wreszcie będzie miała co czytać. Poznajcie najsłynniejszą kobietę w Europie, indywidualistkę, największą przeciwniczkę małżeństwa, prawdziwe zwierzę polityczne. Jedną z nielicznych kobiet pochowanych w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Tę, która miała wpływ na wybór papieży.

       

      Sébastien Bourdon-Christina of Sweden 1653

       

      Na zdjęciu: Królowa Krystyna. Sébastien Bourdon [Public domain], Wikimedia Commons

       

      Cofnijmy się nieco w czasie. Jest 8 grudnia 1623, gdy na zamku w Sztokholmie przychodzi na świat dziewczynka. Okropna, myśli na jej widok matka. Cudowna, ucieszy się ojciec. Na wózek z dzieckiem spada belka; szczęśliwie nic się nie stało. Innym razem dziecko wypada komuś z rąk. Najwyraźniej chcą się pozbyć małej. Niech jej się coś stanie: kalectwo, paraliż, cokolwiek. Ale mała żyje. Gustaw II Adolf jest wniebowzięty, ma córkę, z której zrobi syna. Po Lwie Północy chyba nikt się nie spodziewa takiej czułości pod adresem berbecia. Wydaje rozkaz, że ma być wychowywana jak chłopak: jazda konna, fechtunek, obsługa broni, polityka, teoria ekonomii, strategia wojskowa, dyplomacja. Wszystko, co potrzebuje władca do rządzenia. Krystyna uwielbia ojca. Matkę przeciwnie. Tato szaleje, podbija, mapa Europy w nieustannym ruchu, świat w szaleństwie walki. I nagle smutek. Wielki wódz zostaje zabity w gęstej mgle w bitwie pod Lützen; ta ponura wiadomość ściska serce sześcioletniej dziewczynki. Tym bardziej, że matka najwyraźniej traci zmysły; zamyka się w komnacie i każe zaciągnąć czarne zasłony. Chociaż małżeństwo Gustawa II Adolfa i Marii Eleonory było związkiem z rozsądku, para się kochała, a Maria Eleonora nigdy nie pozbierała się po śmierci męża. Długo nie pozwala go pochować, dopiero w czerwcu 1634 odbędzie się pogrzeb.

       

      Krystyna ma świetnych nauczycieli. Biskup Johannes Matthiæ, który zastępuje jej niejako ojca, będzie uczył tę nad wiek rozwiniętą dziewczynkę: języków obcych, teologii i filozofii. Ale też tego, że tolerancja jest podstawą rozwoju wiedzy. Matthiæ dąży do ekumenicznej tolerancji, co w tych czasach jest synonimem zdrady. Do kraju nie wpuszczano ani Żydów, ani papistów, ani przedstawicieli innych odgałęzień protestantyzmu, jak np. kalwinistów, a za przejście na katolicyzm grozi od 1617 kara śmierci, pisze Peter Englund autor wciągającej biografii królowej "Srebrna maska". W wieku 12 lat Krystyna zostaje wprowadzona w skomplikowane zagadnienia europejskiej polityki zagranicznej. Dziewczynka ma fantastyczną pamięć, czyta zachłannie, najpierw wszystko napisane po łacinie, w dalszej kolejności księgi greckie, chociaż akurat z tym językiem gorzej sobie radzi. Nauczy się w sumie 8 języków obcych. Wraz z podbojami armii szwedzkiej do kraju napływały kolejne łupy wojenne, a wśród nich książki i rękopisy, całe biblioteki zawłaszczane od Rygi po Pragę. Zaczynają się w jej lekturach pojawiać treści ezoteryczne, zna już dzieła Lutra i innych teologów protestanckich, zaczyna też sięgać po pisma źródłowe ojców Kościoła, zapoznaje się z zasadami islamu. W największej tajemnicy czyta rękopis „Les Trois”, który tytuł zawdzięcza królowi Sycylii Fryderykowi II; miał on powiedzieć, że świat został oszukanych przez trzech oszustów: Mojżesza, Chrystusa i Mahometa. Krystyna zdobywa spisy katalogowe najlepszych europejskich bibliotek, chce wiedzieć jaki jest stan wiedzy na świecie i co warto kupić. Przez pięć lat, aż do skończenia szesnastu, przemierza stosy książek, czyta czasem bez planu, intuicyjnie i zawsze bez umiaru. Tak kształtuje się z pełnej pytań i wątpliwości dziewczynki, samodzielna kobieta i indywidualistka.

       

      RELIGIA WEDŁUG KRYSTYNY

       

      Religia w tym czasie jest czymś oczywistym, wszyscy wierzą w Boga, podkreśla Englund. Krystyna jednak pod wpływem lektur tworzy religię à ma mode. Wierzy, że Bóg istnieje, ale cała zinstytucjonalizowana religia, to tylko dzieło człowieka, służące sprawowaniu kontroli nad ludźmi. Czasy są takie, że stawia się nowe pytania, zadając kłam starym odpowiedziom. Upadają starożytne autorytety, już wiadomo, że Arystoteles nie miał racji, co udowodni Galileusz wymachując wahadłem. Torricelli obala teorię Arystotelesa o próżni. Gassendi sprawdza twierdzenie Galileusza o bezwładności spuszczając kule z masztu płynącego okrętu. Harvey kroi zwierzęta i obala mającą 1500 lat anatomię Galenosa udowadniając, że krew pompowana jest w całym ciele. To czas Keplera, który obserwuje ruchy Marsa na firmamencie i jego teorii o ruchu planet. To czas Kopernika, który nie wierzy, że wszystko kręci się wokół Ziemi. Niewiele osób jest w stanie zrozumieć, że Księżyc nie jest gładki jak jajko, tylko ma góry i doliny, że Wenus ma fazy, Jowisz księżyce, Słońce plamy, a Droga Mleczna to odbicie świetlne miliardów gwiazd.

       

      Jest 1644. Krystyna ma 18 lat i zostaje uznana za zdolną do przejęcia władzy. Na uroczystą koronację nie ma czasu, przecież trwa wojna. Jej nauczycielem polityki jest sam kanclerz Axel Oxentjerna. Ma wówczas 61 lat i szybko przekona się, że Krystyna to godna mistrza uczennica. Przerasta go, z czym starszy pan nie do końca sobie radzi. Ależ da mu popalić.

       

      KRYSTYNA – ZWIERZĘ POLITYCZNE

       

      Królowa powinna wyjść za mąż. Krystyna jest zbyt świadoma konsekwencji takiej kolejności rzeczy. Jest zbyt ambitna, zbyt mądra, żeby sprowadzać się do podrzędnej pozycji, a w takiej by się znalazła jako królowa rodząca kolejne dzieci. O, nie. Dwa lata po objęciu tronu ma już w głowie plan abdykacji. I świadomość, że jej sytuacja finansowa po utracie korony, teraz musi zostać przypieczętowana, a do tego potrzebuje swoich ludzi w radzie. U pozostałych pracuje na przychylność: nadaje arystokracji więcej przywilejów, przekazuje im posiadłości ziemskie. Za jej panowania podwaja się liczba rodów szlacheckich z 300 do ok. 600. To też jakiś sposób na wdzięczność. Ale nie do końca potrafi właściwie oceniać ludzi. Do tego abdykacja bez wskazania następcy tronu obudziłaby polskie roszczenia do szwedzkiej korony. Szuka więc godnego następcy tronu. Widzi w tej roli swojego kuzyna, młodzieńczą miłość, Karola Gustawa, związanego więzami krwi z rodem Wazów. Przygotowuje go konsekwentnie, zacznie od mianowania młodziutkiego, 25-latka w 1647 naczelnym dowódcą wojsk szwedzkich w Niemczech. Takiego stanowiska nie powierzano tak niedoświadczonym osobom. Ale Krystyna obiecuje, że wyjdzie za niego za mąż. Potrafi kłamać.

       

      Zbliża się kluczowe posiedzenie parlamentu w 1650. W Europie co chwilę wybuchają bunty, niepokoje i kolejne powstania. Ludzie mają dość pasożytniczej klasy wyższej, a głód jest tak dotkliwy, że chleb z kory drzewnej staje się podstawą wyżywienie, podobnie jak gotowane liście i gałęzie. W Szwecji też zaognia się sytuacja. Stan chłopski grozi buntem. Krystyna obiecuje interwencję. Świetnie rozegra sytuację, objawiając się jako wielki taktyk polityczny. Najpierw obiecuje ukrócić przywileje szlachty, gdy ta czuje się zagrożona jest dużo bardziej skłonna przystać na żądania królowej, a ta chce mianowania Karola Gustawa władcą dziedzicznym. 9 października 1650 dostanie to, o co prosi, co otwiera Krystynie drogę do abdykacji. Przegranych w tej rozgrywce obłaskawi ustępstwami, ale na mniejszą skalę, przy czym nada im takiego znaczenia, że w konsekwencji wszyscy będą usatysfakcjonowani. Tak, Krystyna jest zwierzęciem politycznym.

       

      KULTURALNA SZWECJA

       

      Szwecja już sobie wywalczyła pozycję supermocarstwa. Krystynie do poczucia wielkości brakuje jednak awansu kulturalnego, który skutecznie blokuje reformacja. Atmosfera nie sprzyja wycieczkom intelektualnym. Obowiązuje czysto mechaniczna i dosłowna wiara i dewocja, której Krystyna nie znosi. Koresponduje z całą ówczesną intelektualną śmietanką. Nie ma naukowca, intelektualisty, filozofa, którego nie chciałaby poznać. Ma świadomość głodu wiedzy, której brakuje w maleńkiej Szwecji. W latach 40. i 50. XVII na jej zaproszenie do Sztokholmu przyjeżdżają najważniejsi i najsłynniejsi, a Krystyna zamienia dwór w centrum nauki i wiedzy. Niektórzy przyjeżdżają do Szwecji, żeby się tam po prostu pokazać, siedemnastowieczni celebryci usiłujący uszczknąć w blasku potężnej królowej coś dla siebie. Sztokholm staje się intelektualnym i naukowym parnasem. W październiku 1649 przyjeżdża skuszony zaproszeniem królowej Kartezjusz „w pięknej peruce z lokami, ślicznie haftowanych rękawiczkach i w szpiczastych butach, będących ostatnim krzykiem mody”. Oj, ktoś tutaj ma problem z oszacowaniem pogody na Północy. Zabije go chłód wyziębionych komnat królewskich i niewiara w skuteczność lekarstw; umrze na zapalenie płuc w lutym 1650. A świat nigdy nie zapomni Szwedom, że tak głupio stracił oto wielkiego uczonego.

       

      Krystyna, nawet już po abdykacji, będzie wspierać świat nauki. A to komuś podaruje kwotę równą rocznej pensji, a to finansuje naukę dzieci jednego z uczonych. Gdy wyjedzie do Rzymu, zbuduje sobie obserwatorium, w którym będzie po nocach śledziła wielką kometę. Ma swoje laboratoria w domach w Rzymie i Hamburgu; przeprowadza tam eksperymenty chemiczne, a nawet przez jakiś czas zatrudnia alchemików. Korespondowała też z wieloma wybitnymi kobietami zajmującymi się nauką. Peter Englund wymienia dwie z nich: Anne Le Fevre-Dacier i filozofkę Marię van Schurman „uczoną i najszlachetniejszą dziewicę” z Utrechtu, ale generalnie nie miała zbytniego poważania dla kobiet. Te w ciąży nazywała pogardliwie „krowami”, unikała ich towarzystwa i widoku. Sama nieustannie pisze dzieła o charakterze przyrodniczo-naukowym, próbuje sił w poezji, jest autorką niezliczonej liczby aforyzmów, m.in. napisze: „ludzie wstępują w związek małżeński, bo nie wiedzą, co czynią” albo „wysoka pozycja społeczna jest jak perfumy: ktoś, kto ich używa, najmniej je odczuwa”. Pisze też swoją autobiografię, a wzoruje się na „Wyznaniach” św. Augustyna. To dobry czas na pisanie, bo właśnie kształtuje się nowoczesny rynek książki. W każdym gatunku objawia się osobą w wielkim stylu. Jej listy, napisze Peter Englund, imponują „stylem ukształtowanym pod wpływem ideałów antyku" z „wyraźnym poczuciem rytmu i kompozycji”.

       

      CÓRKA WIELKIEGO PROTESTANCKIEGO WODZA KATOLICZKĄ?

       

      W lipcu 1650 wreszcie jest czas na oficjalną koronację, kilka miesięcy potem załatwi koronę Karolowi Gustawowi. W uroczystościach bierze udział ambasador Portugalii, który przy okazji chce omówić kwestie handlowe. Towarzyszy mu pewien jezuita, który jako tłumacz ambasadora będzie miał okazję porozmawiać z królową osobiście. Tak królowa toruje sobie drogę do katolicyzmu. Krystyna jest dociekliwa, pyta o Keplera, Kopernika, o stosunek Kościoła do Galileusza, 17 lat po tym, gdy klęczał na podłodze kościoła Santa Maria i musiał odwołać stwierdzenie, że Ziemia kręci się dookoła Słońca. O oficjalnej zmianie wiary nie ma mowy, więc szuka tajnych kontaktów. Dla Kościoła katolickiego pozyskanie takiej duszy to wielka gratka i jak pisze Peter Englund, trudno było sobie wyobrazić większy triumf niż nawrócenie na katolicyzm córki wielkiego protestanckiego wodza. Znając zamiłowanie Krystyny do nauki kontaktują ją ze znakomitymi naukowcami jezuickimi, obaj koło trzydziestki, zajmą się jej nawróceniem.

       

      W I połowie lat 50. XVII wieku stolica i pałac królewski zaczyna słynąć z imprez parkowych, pokazów ogni sztucznych, baletu, przedstawień, przyjęć, procesji. Dwór się bawi na niespotykaną skalę. Ma to ogromny związek z czasami, gdy szacunek zdobywało się też przepychem. Szwecja musi się pokazywać w oczach świata jako potęga nie tylko na polu bitwy. Takie są oczekiwania. Wydatki dworu przed objęciem go przez Krystynę wynosiły 3% wszystkich wydatków państwa, teraz 12%. Krystyna jest ogromną fanką teatru. Pierwsze przedstawienie baletu dworskiego zobaczy w wieku 11 lat i przeżyje swojego rodzaju „teatralne trzęsienie ziemi”, napisze Englund. To Krystyna zniesie zakaz występowania kobiet na scenie, który później przywróci papież Innocenty XI. Sztukę teatralną Racine’a „Aleksander Wielki” dostanie dwa dni po jej wyjściu z drukarni. Robi wszystko, żeby w Szwecji wystawić „Świętoszka”, jedną z najbardziej wówczas kontrowersyjnych i skandalizujących sztuk Moliera. Arcybiskup Francji wydał zakaz jej czytania.

       

      W 1654, w wieku 28 lat, po dziesięciu i pół roku sprawowania rządów Krystyna abdykuje i wyjeżdża do Hiszpańskich Niderlandów. W wigilię Bożego Narodzenia tego samego roku wreszcie zostaje katoliczką. Na razie nieoficjalnie. Nie przeliczyła się w swoich kalkulacjach politycznych, wkrótce po opuszczeniu kraju zaczynają się pierwsze problemy z należnymi jej na utrzymanie wypłatami. Jest w tak poważnej sytuacji finansowej, że zastawia część swoich klejnotów. Krystyna prosi Karola X Gustawa o jednorazową wypłatę lub choćby 6000 żołnierzy, ale to fatalny moment, bo król szykuje się na wojnę z Polską. Krystyna ma świadomość, że jako królowa bez tronu, która nie zamierza wycofywać się z życia na światowym poziomie i polityki, musi sobie zapewnić utrzymanie. Przypadnie jej, jak podkreśla Peter Englund „rola pośrednika pokoju na wielkiej scenie europejskiej”, to ona, doprowadzi do zakończenia długiej wojny między Francją a Hiszpanią; hiszpańskim Niderlandom groziła wówczas inwazja ze strony Francji. Problem w tym, że jej sytuacja finansowa robi się dramatyczna. W tym czasie Karol X Gustaw rusza na Polskę (z armią króla na Warszawę maszeruje przodek Petera Englunda). Krystyna jest zdeterminowana walczyć o siebie, sugeruje cesarzowi, że jeśli Karol X Gustaw zginie w Polsce, ona wróci do Szwecji na tron i uczyni któregoś z Habsburgów swoim następcą. Dopuszcza się zdrady kraju. Jest zdruzgotana, bo jej plany spełzają na niczym. Później próbuje zostać królową Neapolu, tam przynajmniej nie musiałaby wychodzić za mąż. Powalczy nawet o koronę Polski. Jest tak źle, że nie jest już w stanie utrzymać służby. Krystyna podczas pobytu w Rzymie mieszka w domu zaprojektowanym przez Michała Anioła, a do jego opalania używa drzwi. Na drewno na opał już nie ma pieniędzy. Może ją uratować jedynie wyjazd do Francji. Wypowiada służbę większości personelu.Problem w tym, że bez pieniędzy nie ma władzy, a bez władzy pieniędzy. Krystyna jest w pułapce. 

       

      Gdy przyjechała do Rzymu tuż po przejściu na katolicyzm, wszyscy byli zdziwieni „niespokojną, ostrą, upartą i niezwykle pewną siebie kobietą”, „nie zachowywała się jak bigotka, nie chciała okazywać pokory”. W swoim domu kazała usunąć liście figowców i zasłony zawieszone na nieskromnych częściach ciała na antycznych rzeźbach. Teraz na francuskim dworze huczy na temat jej manier, swobodnych obyczajów i zwłaszcza ubrań. Krystyna preferuje proste stroje, średniej długości suknie, luźne żakiety, buty na niskim obcasie. Włosy nosi swobodnie opadające na plecy, czasem związane w proste warkocze, ostatecznie schowane pod męską peruką. Tylko raz zmieni styl, gdy się zakocha w kardynale Decio Azzolino. Pierwszy raz spotkali się w sylwestra 1655. Ona miała 29 lat, on 32. Niestety wbrew rozpuście, z jaką wówczas używali sobie wysoko postawieni hierarchowie Kościoła, on odrzucił miłość królowej. Nie pomogły głębokie dekolty. Miłość i kwestie jej dotyczące znalazły się w jednym z pierwszych listów Krystyny do Kartezjusza. Chciała wiedzieć na czym polega miłość i jakie wywołuje skutki. Krystyna nie jest szczególnie kochliwa. Krótko zadurzyła się w swoim kuzynie Karolu Gustawie, jak pisze Englund, prostackim, choć czułym. Coś zaiskrzy z Magnusem Gabrielem De la Gardia. I jak sugeruje Englund z Ebbą Sparre. Szukając wyjaśnienia dla tych z góry niemożliwych związków, podejrzewa, że może to mieć coś wspólnego ze wstrętem i strachem Krystyny przed seksem. Wdawała się więc w związki skazana na niepowodzenie. Napisała kiedyś: „nie chcę, żeby mężczyzna traktował mnie jak jakiś chłop swoje pole”.

       

      Tekst ten powstał na podstawie poniższej książki Petera Englunda. Wszystkie cytaty, parafrazy pochodzą z: „Srebrna maska. Biografia królowej Krystyny” Peter Englund, Finna, Gdańsk 2009. Tłumaczenie: Wojciech Łygaś. Tytuł oryginału: Solvermasken: en kort biografi över drottning Kristina (2006). Redakcja: Elżbieta Wąsiewska. ISBN 978-83-89929-86-0. Wydanie I. Stron: 226. Książka zawiera bibliografię i zdjęcia. 

       Krystyna_krlowa_Szwecji

       

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      piątek, 18 marca 2016 21:28
  • niedziela, 13 marca 2016
    • Tak się zaczyna biografia szwedzkiej królowej Krystyny

      Tym razem nie była to wina myszy. To, że premiera została odwołana, spowodowane było bezpośrednim rozkazem króla - równie nieoczekiwanym, co bezprecedensowym. Czy ktoś słyszał kiedykolwiek o czymś podobnym? Wysoka scena ustawiona na dziedzińcu zamkowym pozostała oczywiście na miejscu. Calderon, który za napisanie tej i jeszcze jednej sztuki skasował 4000 reali, otrzymał uspokajającą wiadomość od króla, który zapewnił go, że stało się tak nie z winy autora. Jego Królewski Majestat ufa mu i wierzy w jego talent, jak również w to, że choć czasu jest mało, poeta na pewno zdąży napisać nową sztukę, która zostanie wystawiona w miejsce odwołanej. I tak się stanie.

       

      Srebrna_maska_biografia_krlowej_krystyny_peter_englund

       

      Pierwsze zdanie: Srebrna maska. Biografia królowej Krystyny, Peter Englund, Finna, Gdańsk 2009. Tłumaczenie: Wojciech Łygaś. Tytuł oryginału: Solvermasken: en kort biografi över drottning Kristina (2006). Redakcja: Elżbieta Wąsiewska. ISBN 978-83-89929-86-0. Wydanie I. Stron: 226. Książka zawiera bibliografię i zdjęcia.

       

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 marca 2016 23:15
  • środa, 30 października 2013
    • Monika Piątkowska - Krakowska żałoba

      Dla filolożki po literaturoznawstwie Kraków to miasto książek a rynek pracy to kilka wydawnictw, z czego większość na stronach nie ma ofert pracy lub informację z prośbą o ich nienadsyłanie. Można, zatem umrzeć z głodu karmiąc się swoją miłością do literatury. Hasło „krakowska żałoba” moim zdaniem świetnie pasuje do stanu ducha ludzi literatury, dla których nie ma pracy w zawodzie  - w Mieście Literatury UNESCO.


      Dlaczego rodowita Krakowianka, pisze prześmiewczą powieść o mieście, które przecież wszyscy, za wyjątkiem Warszawiaków, kochają? Prowokacja? Chęć powiedzenia prawdy? Magdalena Lankosz napisała, że Piątkowska „pokazuje jak naprawdę wyglądała Polska w czasach, do których z taką nostalgią (podszytą ignorancją) dziś wracamy.”


      Kraków ma historię, którą można świetnie grać w literaturze. Można też mieć miasto z dużo uboższą historią i zrobić z niego świetną literaturę; patrz Kiruna u Åsy Larsson, Sosnowiec u Zbigniewa Białasa. Można też jak Marek Krajewski z Wrocławiem, na nowo rozpisywać karty gatunku. Myślę, że niedługo niejedno miasto doczeka się swojej Carrie Bradshaw, która niby pisze o city, a tak naprawdę o jego mieszkańcach. 


      W skrócie, historia opowiedziana w „Krakowskiej żałobie” to historia dwóch mieszkańców Krakowa, małżeństwa Urszuli i Maurycego Opiłków. Zaraz na samym początku Maurycy umiera a żona dowiaduje się o czymś, za co postanawia pośmiertnie zemścić się setnie na mężu. Znalezienia źródła zemsty trzeba szukać nieco wcześniej, stąd cofamy się do początku historii Maurycego Opiłki, chłopaka urodzonego na wsi przed pierwszą wojną światową, prawdopodobnie efektu współżycia służącej z pewnym krakowskim profesorem. Maurycy zostaje oddany przez matkę na nauki do krakowskiego zakładu fryzjerskiego, gdzie nauczy się nie tylko zawodu, ale na jego zapleczu rozwinie jeden z najlepszych lombardów, współpracując z paserami i ratując od finansowej ruiny trzon krakowskiej śmietanki towarzyskiej. W ten sprytny sposób Piątkowska oprowadza nas i szlakiem krakowskich salonów, i przestępczego Podgórza. Co więcej wyposażając Opiłkę w kompleks niższości wiejskiego chłopaka aspirującego na wielkomiejskie salony, dając mu talent do zaskarbiania sobie sympatii u innych i podręcznik dobrego wychowania, dzięki jego towarzyskiemu wszędobylstwu poznamy, całą podmiejsko-miejską galerię postaci. Każda z nich jest okazją do tworzenia mini-portretów społeczno-obyczajowych. Ciotka żony Maurycego, uboga, lecz stwarzająca pozory zamożności brzydka stara panna, pogodzona z faktem, że brak urody zaprzepaścił jej szansę na zamążpójście; mistrz fryzjerstwa, u którego Maurycy uczy się zawodu to cwany rzemieślnik i jednocześnie poczciwy człowiek; Jahulec – superzłodziej, przystojniak, zdobywca alkow i człowiek wielkiego serca. Jedne postaci wymykają się schematom, uciekają przed szufladkowaniem, zaskakują, inne genialnie wpisują się w klasową topografię Krakowa reprezentując kolejne warstwy społeczne miasta. 


      Monika Piątkowska odważnie podnosi z zapomnienia społeczno-obyczajowe historie, wysmakowane dykteryjki, towarzyskie skandale, które nabierają ostrości w beletrystycznych wtrętach i fabularyzowanych opowieściach. Trzon tych historii to świadectwo emancypacji kobiet, ponad roczne zaloty Maurycego, platoniczna miłość ciotki Urszuli, niespełnione ambicje edukacyjne kobiet - tymi motywami autorka kupiła mnie od początku. Piątkowska opowiada historię miasta i jego mieszkańców, nie całą, bo tego się nie da, ale opowiada, że w historii Krakowa jest wiele szaf z pochowanymi trupami, że jej chlubni mieszkańcy mieli też nieoficjalne życiorysy, w których jest wiele ukrywanych przed opinią publiczną faktów. Z ironią wypowiada się o zapatrzonych w swoich znanych przodków, Krakowianach, którzy skupiają się na podkreślaniu historii swoich korzeni, spijając śmietankę z dorobku rodziny, sobą niczego nie reprezentując. 


      Kupuję poczucie humoru w tej książce, bawi mnie jej styl narracji, wolę ukrytą kpinę od zarzutu wypowiedzianego wprost. Podoba mi się, że mogłabym przerobić tę książkę na spacerownik po Krakowie. Niedawno na Podgórzu odżył rynek za sprawą Targu Pietruszkowego promującego ekologiczne i regionalne wyroby podkrakowskich gospodarstw. Dostałam zaproszenie na sobotni targ i właśnie wtedy czytałam fragment w „Krakowskiej żałobie” o pierwszym spotkaniu Urszuli z Maurycym, na podgórskim rynku, gdzie sprzedawano „konie, drób, gołębie pocztowe, pijawki, lepy na muchy, drewniane zabawki, kłódki, łańcuchy, szmuglowane z Prus papierosy, bimber.” Idąc do pracy mijam teatr Bagatela, który uwielbia Maurycy, a Piątkowska robi świetny wtręt pisząc o legendzie, która mówiła, że będzie pierwszym w mieście teatrem w stylu paryskim; dowiaduję się, że w roku, gdy paliła się Bagatela zaczęto produkować filmy dźwiękowe. Na mojej codziennej trasie praca-dom jest Stary Teatr, gdzie Maurycy podziwia Artura Rubinsteina.  W Teatrze Słowackiego (wówczas Miejskim) Maurycy zobaczy ostatnie przedstawienie Juliusza Osterwy, jego aktora i dyrektora, tuż przed przenosinami do Warszawy. Na kolacjach bywa w restauracji Drobnera, przy Placu Szczepańskim. W swoim tangu uwodzicielskim, chcąc pozyskać przychylność podstarzałej ciotki Urszuli, zaprasza obie panie na spektakle, odrzuca jednak wystawione na nowo „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, bo przeraził się myśli, iż „ciotka mogłaby je kojarzyć z towarzyskim skandalem, jakie wywołało w dniu premiery, i że być może ów narodowy dramat mógłby być dla niej tym, czym był dla pierwszych widzów: niezrozumiałą historyjką o zgubieniu trąbki.” Na prośbę Urszuli, Maurycy idzie z nią do kina na horror „Powrót Frankensteina” z Borisem Karloffem. Wspomina się w książce też występ Jana Kiepury na dziedzińcu wawelskim przed dwunastotysięczną publicznością. Dowiemy się, że w roku, w którym Kraków po raz pierwszy przekroczył magiczną liczbę pół miliona mieszkańców, miasto otrzymało stację telewizyjną. 


      To bardzo udany debiut powieściowy, a pośmiertna zemsta żony na mężu to prawdziwy majstersztyk. Każdej kobiecie życzę takiej fantazji w mszczeniu się na mężczyznach.

      Anna Dutka


      Monika Piątkowska, Krakowska żałoba., Wydawnictwo W.A.B., Warszawa, 2006.


      Tagi: Recenzja 124. Współczesna literatura polska.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      środa, 30 października 2013 14:33

Kalendarz

Marzec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014