Recenzentka

Wpisy otagowane „2017”

  • sobota, 04 marca 2017
    • Lagercrantz, Lunde, Kettu, czyli II edycja festiwalu Apostrof

      W dniach 15-21 maja odbędzie się druga edycja Międzynarodowego Festiwalu Literatury. Apostrof. Z tej okazji do Polski przyjadą między innym David Lagercrantz, Charlotte Link, Maja Lunde i Katja Kettu. Kuratorem festiwalu został Szczepan Twardoch.

       

      Lunde_Maja_fot_Oda_Berby

       

      Zdjęcie: Maja Lunde. Foto: Oda Berby.

       

      Drugą edycją Apostrofu będzie rządzić Północ. Między 15 a 21 maja na organizowany przez Empik Międzynarodowy Festiwal Literatury przyjadą między innymi David Lagercrantz, Maja Lunde i Katja Kettu. Przez cały tydzień o książkach będziemy rozmawiać w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Katowicach i Szczecinie. Kuratorem drugiej edycji festiwalu został Szczepan Twardoch.


      Apostrof nie zwalnia tempa. W tym roku czeka nas jeszcze więcej wrażeń, od których serca miłośników literatury zabiją mocniej. Wielbicieli mocnych wrażeń ucieszy „Oszukana” – nowa książka i wizyta niemieckiej królowej kryminałów Charlotte Link. Pierwszy raz nad Wisłę przyjedzie David Lagercrantz – to dzięki niemu miliony czytelników na całym świecie mogły znowu przeczytać o losach Mikaela Blomkvista i Lisbeth Salander z sagi „Millennium”. Apostrof będzie także pierwszą okazją do porozmawiania z Mają Lunde, która pisząc bestsellerową „Historię Pszczół”, pokazała meandry ludzkiej psychiki. Nigdy wcześniej w Polsce nie była też Katja Kettu, która „Akuszerką” weszła na giełdę najbardziej fascynujących głosów literatury północy a jeszcze przed festiwalem ukaże się jej „Ćma”.
      Nowa książka Jakuba Żulczyka – „Wzgórze psów” to najbardziej wyczekiwany rodzimy tytuł tej wiosny. Autor po raz pierwszy po premierze spotka się z czytelnikami właśnie na Apostrofie. To tylko jedna z festiwalowych premier. Z Wojciechem Kuczokiem porozmawiamy o opartej na faktach powieści „Czarna” a z Wojciechem Miłoszewskim o „Inwazji”, czyli pierwszym tomie z serii „Wojna.PL”. Nie zabraknie klasyków literatury współczesnej. Na Apostrofie pojawi się niekwestionowana ikona polskiego reportażu, Hanna Krall razem z wyjątkowym zbiorem jej wszystkich reportaży wydanych w jednym tomie zatytułowanym „Fantom bólu”. Listę kolejnych gości organizatorzy zdradzą już pod koniec marca.

       

      DavidLagercrantz_fotoMagnusLiamKarlsson

       

      Zdjęcie: David Lagercrantz. Foto: Magnus Liam Karlsson


      Kuratorem tegorocznej edycji został Szczepan Twardoch – jeden z najbardziej cenionych polskich współczesnych pisarzy. Autor bierze udział w przygotowaniu programu festiwalu, zaproponował część zaproszonych autorów, tematy dyskusji i wydarzeń specjalnych. – Zawsze zastanawiałem się co skłania czytelników do udziału w festiwalach literackich. Może właśnie dlatego przyjęcie roli kuratora Apostrofu jest dla mnie ciekawym i zupełnie nowym doświadczeniem, które pozwala spojrzeć na literaturę z innej perspektywy. Będę się starał włączyć w festiwal tematy, które mnie szczególnie interesują. Jeśli moje wybory mogą sprowokować kogoś do przemyślenia pewnych spraw, sprowokować do lektury książek, które są dla mnie ważne, to z pewnością warto spróbować – mówi Twardoch.


      Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury jest organizowany przez Empik. To podziękowanie dla czytelników, którzy – wbrew statystykom – z entuzjazmem podchodzą do książek i ich autorów. Zeszłoroczna, pierwsza edycja festiwalu, której kuratorką była Sylwia Chutnik, gościła ponad 100 autorów, wśród których znaleźli się m.in. Jaume Cabré, Lars Saabye Christensen, Paullina Simons, Olga Tokarczuk, Katarzyna Bonda, Katarzyna Grochola, Janusz Głowacki, Wiesław Myśliwski czy Jerzy Pilch.

       

      Kettu_Katja__WSOY__Ofer_Amir_3

       

      Zdjęcie: Katja Kettu. Foto: WSOY Ofer Amir.


      Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury - 15-21 maja 2017 roku


      Miasta festiwalowe: Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, Gdańsk, Katowice i Szczecin


      Organizator: Empik


      Partnerzy: Teatr Powszechny w Warszawie, Wydawnictwo Świat Książki, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Czarna Owca, Wydawnictwo W.A.B, Od Deski Do Deski, Wydawnictwo Sonia Draga


      Link do wydarzenia na Facebooku

       

      Materiały informacyjne i zdjęcia organizatora.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      sobota, 04 marca 2017 16:22
  • niedziela, 05 lutego 2017
    • Najnowszy kryminał Camilli Läckberg już jest bestsellerem, chociaż dopiero się pisze

      "Häxan" (wiedźma/czarownica), najnowszy kryminał Camilli Läckberg dopiero powstaje, a już jest na pierwszym miejscu najlepiej sprzedających się szwedzkich książek. Do premiery powieści, zapowiedzianej w Szwecji na 7 kwietnia, zostało nieco ponad dwa miesiące, a pisarka wciąż pisze. Maszynopis już jest o ok. połowę grubszy od jej dotychczas najdłuższej książki i przekroczył 650 stron i 1 200 000 znaków. A samo pisanie doprowadza Läckberg do szału, jak zawsze krótko przed deadlinem. Ostatnio pisarka opublikowała na Instagramie swoje najnowsze zdjęcie, wyjaśnia jednak, że kolor włosów, to efekt wypadu do fryzjera. Z opisów jej walki nad ukończeniem książka można było odnieść inne wrażenie.

       

      Camilla_Lackberg
      Zdjęcie: Camilla Läckberg, Instagram

       

      Gdy w Boże Narodzenie 1998 roku dwudziestoczteroletnia Camilla Läckberg rozpakowywała prezent, nie sądziła, że 19 lat później będzie rządzić na rynku książki i zostanie najlepiej sprzedającą się szwedzką pisarką. Mąż, mama i brat zrzucili się wówczas i podarowali Camilli kurs kreatywnego pisania dedykowany specjalnie kobietom, żeby zachęcić je do pisania kryminałów. W tym czasie naprawdę brakowało piszących kryminały Szwedek, dla przykładu Liza Marklund w tym samym roku dopiero debiutowała pierwszym tomem o Annice Bengtzon. Cztery lata po ukończeniu kursu, w sierpniu 2002 Camilla wysyła gotowy maszynopis swojej pierwszej powieści „Księżniczka z lodu” (Isprinsessan, 2003) do trzech wydawnictw: Prisma, Tre Böcker i Warne förlag. Pięć dni później odebrała telefon od szefa ostatniego z nich, był oczywiście bardzo zainteresowany wydaniem książki. Dzisiaj Läckberg kończy dziesiąty tom o jej rodzinnej Fjällbacke, Erice i Patriku.


      W jej metodzie pisania nie ma żadnego planu. To raczej żywioł i nieustanna walka z własnymi słabościami. Czas na napisanie książki rozkłada zawsze według tej samej zasady: dopiero nieuchronny deadline mobilizuje ją do pracy. Ale po wydaniu „Pogromcy lwów” (Lejontämjaren, 2014), ostatniej części cyklu, powiedziała wydawcy, że póki co nie umawia się na kolejną książkę. Wyraźnie chciała odpocząć od morderczego tempa, które zwolniła jednak tylko minimalnie. Najwyraźniej Läckberg nie potrafi siedzieć bezczynnie. Gdy jednak zabiera się za pisanie ma już wówczas książkę przemyślaną, wie o kim pisze, kto jest mordercą i jaki ma motyw. Długo jednak nosi w sobie najpierw historię, która przychodzi niespodziewanie, a to w postaci jakiegoś wspomnienia, obrazu, migawki z przeszłości. Pomysł rozpala się w niej i rośnie. Nabiera rozmachu, ale nie od razu. To trudny okres dojrzewania nieporadnej historii, która jeszcze na tym etapie krąży jej po wyobraźni, bez wyraźnego celu. Ale wrasta w nią coraz silniej, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Wtedy właśnie Läckberg doprowadza historię do porządku, próbuje ujarzmić chaos. Dopisuje fragmenty, próbuje kolejnymi szczegółami nadać jej jakiś kierunek. Daje historii, którą w sobie nosi, przejść kolejną fazę. I gdy trop zostanie złapany idzie nim prosto do celu. Każdą swoją powieść tak zaczynała. I chociaż siadając do komputera wie dokładnie co chce napisać, to ta kreatywna faza zawsze musi poprzedzić moment pisania.

       

       

      Zapowiedź szwedzkiej premiery książki


      Ale nawet wówczas, gdy wie, co chce napisać, potrafi siedzieć godzinami, po których zostają zaledwie dwie strony tekstu. Jednak tylko na początku, bo po pokonaniu 50-80 stron książka dalej pisze się już właściwie sama. Pracując nad „Häxan”, zwłaszcza teraz po koniec zdarzyło jej się napisać 30 stron w ciągu dnia. Bo prawdą jest, że Läckberg jest najbardziej „efektywnym leniuchem”, jak o niej powiedział ostatnio Simon przy okazji promocji swojej książki, w której oczywiście wystąpiła Camilla. I naprawdę dopiero nieuchronnie zbliżający się termin oddania maszynopisu jest w stanie zmobilizować ją do pracy. Przyglądając się życiu Läckberg aż trudno uwierzyć, że w ogóle ma czas na pisanie. Czwórka dzieci, w tym maluszek, który przyszedł na świat pierwszego kwietnia. Bardzo otwarty dom na głowie i milion innych zobowiązań. Nie ma innej tak aktywnej zawodowo osoby publicznej i chyba w kalendarzu premiera Szwecji jest więcej przerw na wypoczynek niż u niej. Nie schodzi z „czerwonego dywanu”, udziela się charytatywnie, jest jedną z najczęściej zapraszanych gwiazd. A oprócz kryminałów pisze przecież również książki dla dzieci.


      Praca nad „Häxan” jest jednak trudniejsza od wcześniejszych części cyklu. Do tej pory Camilla najdalej w przeszłość przeniosła akcję do końca XIX wieku w „Latarniku” (Fyrvaktaren, 2009), a tym razem historia częściowo rozegra się aż w XVII wieku. I o ile na przykład w pracy nad „Niemieckim bękartem” (Tyskungen, 2007) cofając się do lat 40. ubiegłego wieku mogła korzystać po prostu z wiedzy, którą miała, tym razem zadanie się komplikuje. Läckberg sporo czyta na temat form rządów w siedemnastowiecznej Szwecji, o systemie sprawiedliwości, życiu, obyczajach. Wśród książek, którą naprawdę przestudiowała jest m.in. „Häxorna. De stora trolldomsprocesserna i Sverige 1668-1676” (Czarownice. Największe procesy o czary w Szwecji w latach 1668-1676) Alfa Åberga. Sprawdza, jak ludzie mieszkali w tamtych czasach, w co się ubierali. Dodatkowo, ponieważ pisze o Fjällbacke, bada też historię tych terenów, która była dość zawiła. Te ziemie przeszły w ręce szwedzkie dopiero w 1658, wcześniej znajdowały się pod panowaniem duńskim. Dodatkowo te rejony były pod silnym wpływem języka i zwyczajów norweskich. Camilla wyjaśnia też u siebie na blogu, że Bohuslän, prowincja, w której leżą powieściowe miejscowości przez spory okres przejściowy wciąż znajdował się pod jurysdykcją duńską, co komplikowało sytuację kobiet oskarżanych o czary, ponieważ Duńczycy traktowali je z dużo większą zaciekłością. Jak często w przypadku powieści z wątkami historycznymi, tak i tym razem Camilla Läckberg daje sobie prawo do mieszkania prawdy z fikcją. I zastanawia się na swoim koncie na Instagramie, czy powinna Elin Jonsdotter, bohaterkę „Häxan”, spalić żywą na stosie, czy zgodnie z prawdą historyczną, najpierw ściąć, a potem spalić. W Szwecji, jak pisze Läckberg w procesach o czary zginęło 300 osób i tylko jedna została spalona żywcem.


      Dzisiaj, na dwa miesiące przed szwedzką premierą „Häxan”, Camilla mówi o sobie „Crazy Person”. A świadomość konsekwencji, jakie oznaczałoby niedotrzymanie terminu paraliżuje pisarkę, która, jak pisze na swoim blogu, żyje w nieustannym stresie, poczuciu winy, gdy nie pisze kolejnej strony. Dodatkowo jest jak tykająca bomba, wokół której wszyscy drepczą na placach, bojąc się kolejnego wybuchu płaczu, bo Camilla zalewa się teraz łzami z byle powodu. Ma typowe dla siebie objawy stresu przedpremierowego. Może jednak liczyć na najbliższych, którzy okazują jej ogromną cierpliwość w czasie tych ostatnich tygodni przed wydaniem książki.

       

      Camilla_Lackberg_Wiedzma_praca_nad_ksiazka
      Zdjęcie. Prace nad „Häxan”. Autor: Camilla Läckberg, Instagram

       

      Maszynopis jest intensywnie przepracowywany w wydawnictwie i przechodzi redakcję, więc Camilla ma sporo dodatkowego czytania, bo niektóre sceny wymagały poprawek, postaci wyraźniejszego sznytu. Czasem coś trzeba było wyrzucić, a coś dodać. Dodatkowo 8 marca praca nad książką naprawdę musi się zakończyć, bo wówczas książka powinna pójść do druku. 


      PS Camilla Läckberg odwiedzi tegoroczne Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, które w tym roku odbędą się 26-29 października.

      PS Premiera książki po polsku zapowiedziana jest na jesień. Można przypuszczać, że będzie gotowa na targi książki. 


      Źródła: Stjärnfamiljen - blog Camilli Läckberg i Simona Skölda, Fanpage Camilli Läckberg, Instagram Camilli Läckberg

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 lutego 2017 20:02
  • czwartek, 02 lutego 2017
    • Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było - Konrad Szołajski

      Jest 1998 rok. W Polsce Minister Edukacji Narodowej wydaje rozporządzenie, które wprowadza do szkół przedmiot „Wiedza o życiu seksualnym człowieka”. Konrad Szołajski nakręci wówczas dokument „Pani od seksu” o szkolnej pedagożce z Zawiercia, która postanawia uczyć tego przedmiotu. 13 lat później Szołajski towarzyszy z kamerą i dokumentuje życie trzech katolickich par, dla których przewodnikiem po życiu seksualnym jest pewien kapucyn, ojciec Ksawery Knotz, redaktor naczelny wortalu „Szansa Spotkania”, na którym doradza katolikom, jak godzić potrzeby seksualne z nauką Kościoła. Film zostaje nagrodzony w 2011 podczas łódzkiego Festiwalu Mediów „Człowiek w Zagrożeniu”. Szołajski zrobi też dokumenty o szkole uwodzenia dla mężczyzn pokazując jak można odnieść sukces w szybkim zdobywaniu partnerek i porażkę w budowaniu relacji. Można powiedzieć, że podobnie, że jak niegdyś Bronisław Malinowski badał życie seksualne dzikich, tak on dokumentuje życie seksualne Polaków.

       

      Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było Konrad Szołajski


      Film z 2001 o Michalinie WisłockiejSztuka kochania według Wisłockiej” bardzo wpisuje się w tę pracę dokumentalisty i dodatkowo to niemal obraz prywatny. Syn znanego lektora telewizyjnego Lucjana Szołajskiego i Wisłocka znają się prywatnie, a takie filmy zawsze opowiada się nieco innym językiem. Wystąpi tu wnuczka ginekolożki, która tuż przed ślubem prosi babcię o porady łóżkowe. Wisłocka opowiada skąd wziął się pomysł na najbardziej wyklętą i pożądaną książkę okresu PRL. Nie zabraknie głosu ilustratorki Bożeny Bratkowskiej, redaktorki książki Teresy Menciny, wykładowcy etyki seksualnej Władysława Skrzydlewskiego OP, dyrektora wydawnictwa „Iskry” dr Łukasza Szymańskiego.

       


      Dokument „Sztuka kochania według Wisłockiej”, Konrad Szołajski, 2001


      Słynna pani od seksu umiera w 2005. Kilka lat po jej śmierci córka Wisłockiej Krystyna Bielewicz przekazuje Szołajskiemu niepublikowane dotąd pamiętniki matki. Zewsząd pojawiają się zachęty, żeby te materiały wykorzystać w jakiś sposób – tak o początkach, najpierw pomysłu na film fabularny o Wisłockiej, opowiada sam Szołajski w posłowie powieści. Szukając języka narracji autor wymyśla fikcyjny wątek esbeka, który rozpracowuje Wisłocką, co ma wpłynąć pozytywnie na dramaturgię filmu i nadać mu odpowiednie tempo. Tymczasem nieukończonym scenariuszem interesuje się wydawca, który chętnie wyda go w formie książkowej. Konrad Szołajski był przygotowany do wydania książki, zrobił dogłębny research w archiwach IPN, czyta teksty Wisłockiej: „Sztukę kochania” (1978), „Malinka, Bratek i Jaś” (1998), „Miłość na całe życie: wspomnienia z czasów beztroski” (2002) i przygotowane do wydania, ale niepublikowane rzeczy. Czyta wywiady, spotyka się i rozmawia z ludźmi, którzy Wisłocką znali, pamiętali. Wśród nich oprócz córki Wisłockiej, znajdzie się m.in. Irena Zielińska, która wielokrotnie przepisywała „Sztukę kochania” na maszynie podczas bojów o wydanie poradnika, pielęgniarki, które pracowały z lekarką.


      Gotowy już tekst przechodzi przez gęste sito recenzentów, którzy wyłapują nieścisłości, szlifują język, sugerują zmiany. Wśród nich prof. Andrzej Jaczewski, z którym Wisłocka pracowała i się przyjaźniła, ale też wielu innych fachowców: prof. Zbigniew Izdebski, dr Andrzej Depko znany u nas chyba najbardziej ze słynnej audycji o seksie na TOK FM. I chociaż Konrad Szołajski zostawia sobie prawo do ostatecznej decyzji, książka ma trzymać się faktów. Jednocześnie jednak w powieściowej wersji nie rezygnuje z fikcyjnej postaci pracownika SB, chociaż chce, żeby była zbudowana w oparciu o jak najlepsze źródła i tu prosi o pomoc w odtworzenie realiów pracy służb specjalnych dawnego oficera SB płk. Wojciecha Garstka, byłego rzecznika prasowego gen. Czesława Kiszczaka. Czy wysiłek wpisany w przygotowanie książki przyniósł efekt?


      Wiadomo, że nic tak dobrze nie robi sprzedaży książek, jak hity filmowe. A premiera tej powieści idealnie zbiegła się z premierą filmu „Sztuka kochania. Historia o Michalinie Wisłockiej”, dodatkowo książka była promowana sloganem zachęcającym do przeczytania książki przed ukazaniem się filmu. Sam Konrad Szołajski tłumaczy się, że popełnił wcześniej dwie książki, ale w latach 90., więc dawno temu i czuje się, jakby debiutował na nowo. I trochę jego powieść przypomina książki debiutanckie. Pisanie biografii wymaga włączenia filtra, przez który przepuszczamy głównego bohatera. Trzeba mieć pomysł na całość i zastanowić się, które wątki z życia postaci zasługują na więcej uwagi, co można oddać w zarysie, innymi słowy, gdzie i jak rozłożyć najważniejsze akcenty. Postać fikcyjnego funkcjonariusza, którego wprowadza w swojej powieści Szołajski odgrywa tę samą rolę, co postaci ekspertów w kryminałach; i tu i tam służą do podawania partii informacji, kluczowych dla zrozumienia fabuły, których pisarz nie potrafi inaczej sprzedać czytelnikowi. Postać Rafała Dominiaka zawładnęła jednak powieścią, na czym traci wrażenie autentyczności całości. Tam, gdzie można by oddać głos realnym postaciom, czytamy długie ustępy streszczające daną sytuację.


      Język filmu potrzebuje innych środków wyrazu od języka powieści i chociaż zawsze powieściom, zwłaszcza popularnym, dobrze robi filmowe spojrzenie i opowiadanie obrazami, to tutaj jest tego za mało. Widać też, że ok. 100 pierwszych stron jest dużo lepiej przemyślanych niż cała reszta, która traci na impecie. Autor skupił się bardzo na oddaniu realiów politycznych, jego bohaterowie naprawdę rozmawiają językiem propagandy tamtych czasów. Z pewnością największą zaletą książki jest właśnie duch czasów, którego świetnie się tu czuje. Zwłaszcza atmosferę zaduchu obyczajowego. Największy nacisk został położony na oddanie historii wokół samej „Sztuki kochania”, walki o jej wydanie. Dowiadujemy się nieco o pochodzeniu Wisłockiej, niemieckich korzeniach Stacha. Autor nie pomija kwestii podpisania volkslisty. Wyjaśni sprawę „bliźniaków”, trójkąta, w jakim żyła Wisłocka. Pojawi się kwestia romansu z żonatym mężczyzną, jej działalność edukacyjna, zwłaszcza na prowincji. Powieść, która z założenia jest projektem czysto komercyjnym musi trzymać się reguł typowych dla takiego pisania. I niestety brakuje mi tu fabularnych twistów, podkręcenia narracji, nacisku na zaskoczenie. Brakuje mi też pomysłu na całą książkę, która nie uderza żadną puentą.


      Jestem i po filmie o Wisłockiej i po powieści Szołajskiego i muszę ze smutkiem podkreślić, że w obu tych przedsięwzięciach problemem jest sposób pokazania Wisłockiej. Scenarzysta „Sztuki kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” głównie skupia się na seksie w życiu bohaterki, Konrad Szołajski na fikcyjnej postaci esbeka, który rozpracowuje słynną ginekolożkę. Dużo do myślenia dają słowa samej Wisłockiej, w zamykającej dokument o niej „Sztuce kochania według Wisłockiej”, gdzie powie: „Starania moje o całość rodziny i szczęśliwe życie małżeństw polskich stanowiło treść całej mojej pracy lekarskiej”. Obu panom wymknął się sens życia słynnej lekarki i żaden z nich nie potrafił pokazać nam tej Wielkiej kobiety w sposób, na jaki zasługuje.

       

      Recenzja: Wisłocka, Konrad Szołajski, Świat Książki, Warszawa 2017. Wydawca: Joanna Laprus-Mikulska. Redaktor prowadzący: Beata Kołodziejska. Redakcja: Agnieszka Niegowska. Korekta: Jadwiga Piller, Ewa Grabowska. ISBN 978-83-8031-586-0. Stron: 320. Oprawa: broszura ze skrzydełkami. Cena: 32,90 zł. Premiera: 11.01.2017.

       

      Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

       

      Logo Świat Książki

       

      Dla zainteresowanych osób mam egzemplarz książki "Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było" Konrada Szołajskiego. Wystarczy przesłać do mnie mail (adres znajdziecie w zakładce "kontakt") i podać rok publikacji pierwszego wydania "Sztuki kochania". Odpowiedź znajdziecie w powyższej recenzji. Książkę wygra pierwsza osoba, która prześle prawidłową odpowiedź i tylko z tą osobą skontaktuję się i poproszę o podanie adresu do wysyłki książki. Na odpowiedzi czekam do 3 lutego (piątek), do godz. 23:59.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 lutego 2017 20:46

Kalendarz

Marzec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014