Recenzentka

Wpisy otagowane „2015”

  • niedziela, 25 czerwca 2017
    • Roztrzepany tata - cytat

      Może i tata jest profesorem, ale nie jest szczególnie dostojny.

           Często zachowuje się jak mały chłopiec. Bezwstydnie pierdzi przy córkach (mama nigdy tego nie robi). Niezażenowany łazi po domu goły (mamie nie przyszłoby to do głowy). W domu kuca na krześle przy stole, nie słyszy, nie widzi. Wstaje nieobecny i rozpina pasek. Portki mu spadają, a on roztargniony wychodzi z nich. A potem leżą tam jak porzucona ósemka. Mama potrząsa głową, gdy je widzi.

           Ale w przeciwieństwie do niej, tata ma wielką cierpliwość.

           Kiedy jest w pobliżu, wszystko jest jak należy. Każda z córek jest przekonana, że to właśnie ją najbardziej kocha. Całą trójkę otacza ciepłem. Uspokaja po koszmarach. Żartuje, gdy coś jest straszne. I codziennie rano, kiedy mama jeszcze śpi, on wita je w kuchni gorącą czekoladą.

           Jego trzy córki czczą go i pragną być zawsze blisko niego. Ale niestety najczęściej jest w instytucie ze swoimi studentami. W domu siedzi do późna w nocy nad matematycznymi papierami, tak długo, że zasypia na leżance w dużym pokoju. Rano mówi, że nie chciał budzić mamy.

           Zdarza się, że budzi się w środku nocy. Zaspana wygrzebuje się z łóżka i idzie sprawdzić, skąd dochodzi światło. Tata zasnął w dużym pokoju z zapaloną lampką i otwartą książką na piersiach. Śpi w kalesonach.

           Zauważa nocną erekcję taty, chociaż nie wiem, co to. Ostrożnie zabiera książkę, przykrywa go kocem i gasi lampkę. Dlaczego śpi na leżance, zamiast w łóżku? Bo jest roztrzepany.

           Tak mówi mama. Boże, nie bądź taki roztrzepany!

           To cecha szczególna profesorów.

       Wrozba_Agneta_Pleijel_Park_Sniadaniowy

       

      Cytat z: Wróżba. Wspomnienia dziewczynki, Agneta Pleijel, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2016. Strona 92-93. Przełożyła: Justyna Czechowska. Tytuł oryginału: Spådomen. En flickas memoarer (2015). Redakcja: Małgorzata Szczurek. Korekta: Ewa Ślusarczyk, Agnieszka Stęplewska. Współpraca redakcyjna: Katarzyna Kościelniak. Projekt graficzny: Przemek Dębowski. Skład i łamanie: Małgorzata Widła. ISBN 978-83-65271-27-3. Stron 275.

       

      Książkę można pożyczyć w Miejskiej Bibliotece Publicznej Łódź-Śródmieście, ul. Brzeźna 10

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 czerwca 2017 19:59
  • czwartek, 22 czerwca 2017
    • Listy krewnych i listy od przyjaciół rodziny

      Listy krewnych i listy od przyjaciół rodziny. Czytałam je w latach dziewięćdziesiątych po śmierci ojca, jako tako je sortując. Żywoty, do których kluczem jest śmierć, o nic nie prosiły. A jednak pojękiwały. Skarżyły się. Wszyscy nieżywi.

           Nie dlatego, że żalą się w listach, ale ponieważ ich życie przeminęło, a jednak - takie niedokończone. Kiedyś zostali ściśnięci, niczym gałęzie wysokich drzew niedostrzegalnie pocierające o swoje korony, jak te tu, przed starym domem w archipelagu.

           Nasłuchuję, gdy nad ranem ściągam ze sznurka ręcznik. Brzmi melancholijnie. Nieco bezradnie. Jest dziesiąty sierpnia, mój ojciec skończyłby dziś sto lat, gdyby żył. Siedzę w dawnym pokoju dziecięcym ciotki Ricki, jest maleńki, z widokiem na zbocze ku cieśninie. Od kiedy byłam dzieckiem, drzewa bardzo urosły. Na dole, przy pomoście stoi wykręcona sosna.

       

      Wrozba_Agneta_Pleijel

       

      Początek książki: Wróżba. Wspomnienia dziewczynki, Agneta Pleijel, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2016. Przełożyła: Justyna Czechowska. Tytuł oryginału: Spådomen. En flickas memoarer (2015). Redakcja: Małgorzata Szczurek. Korekta: Ewa Ślusarczyk, Agnieszka Stęplewska. Współpraca redakcyjna: Katarzyna Kościelniak. Projekt graficzny: Przemek Dębowski. Skład i łamanie: Małgorzata Widła. ISBN 978-83-65271-27-3. Stron 275.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 czerwca 2017 22:47
  • poniedziałek, 20 marca 2017
    • Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie - Helen Russell

      Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie” jest utrzymaną w lekkim, lifestylowym tonie książką o Danii. Brytyjka Helen Russell wyjeżdża na Północ za mężem, który dostaje kontrakt w LEGO. Napisana ze swadą książka patrzy na Danię oczami przedstawicielki klasy średniej. I chociaż taka perspektywa z pewnością nie mówi całej prawdy o ojczyźnie H. Ch. Andersena, to jednak zdradza nam coś, co od pewnego czasu fascynuje ludzi na całym świecie: w czym tkwi tajemnica szczęścia Duńczyków? Ale książka zawdzięcza swój sukces jeszcze jednej rzeczy.

       

      Życie po duńsku Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie Helen Russell

       

      Helen Russell jest typową przedstawicielką swojej klasy, krok po kroku robiącą karierę, wspinającą się w górę kobietą realizującą się zawodowo kosztem zdrowia, dobrego samopoczucia i nieustannego stresu. Krótko opowiada o tym, jak z tętniącego życiem, głośnego Londynu przeniosła się w odosobnione rejony jutlandzkiej wsi. Zetknięcie tych dwóch kultur doskonale rezonuje na stronach „Życia po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie”. Czuć w zmieniającej się retoryce, jak Helen Russell z typowej Brytyjki wychowanej w kostycznym klasowym społeczeństwie o wyśrubowanej kulturze pracy zmienia się w egalitarną przedstawicielkę mistrzów hygge. Widać rozdział po rozdziale jak odzyskuje równowagę w życiu, jak się wycisza, zatraca w poszukiwaniu szczęścia i odkrywaniu uroków prostego, spokojnego życia. Co więcej, właśnie po wielkiej ucieczce na wydawać by się mogło pustynię, gdzie tylko hulający, lodowaty wiatr daje jakiekolwiek oznaki życia, znalazła to, do czego zawsze dążyła. Przytulny domek z widokiem na morze i pracę, na którą w poprzednim życiu nie miała czasu. Rezygnując z kierowniczego stanowiska sporo ryzykowała i pokazała, jak przekuć taką decyzję w sukces. Wreszcie mogła oddać się pisaniu na cały etat, a jej książka stała się bestsellerem. No i spełniła jeszcze jedno marzenie. I to właśnie wydaje mi się dodatkową wartością, jaka przyczyniła się do sukcesu „Życia po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie”. Bo kto nie lubi czytać o odważnych ucieczkach z poukładanego, ale niezbyt szczęśliwego życia?

       

      Zaletą tej książki jest też niewątpliwie połączenie lekkiego magazynowego stylu ze zbilansowaną dawką ciekawostek o Danii i nadanie narracji bardzo osobistego rysu. Bo Helen Russell utrzymuje narrację w rytmie swojego pobytu, który oddaje symptomy typowego szoku kulturowego, któremu towarzyszy nieustanny zachwyt, pozytywne zdziwienie, chęć odkrywania uroków nowego miejsca. I taka jest książka Brytyjki. Pozytywna, urocza, miła i bardzo hygglig.

       

      Nawet jeśli w książce Hellen Russell pojawiają się niepokojące treści, ich wydźwięk łagodzi jej poczucie humoru i dystans, z jakim traktuje takie informacje. Z jej perypetii wyłania się obraz małej, homogenicznej Danii, która wypracowała sobie przez lata plan na szczęście. Gdzieś w tle przebija się echo ubóstwa, z którego wyrosły zacne duńskie marki. Dwóch wdowców wychowujących kilkoro dzieci rozsławi Danię na cały świat. H. Ch. Andersen i pewien cieśla, który zajmie się pracą w drewnie, żeby utrzymać w ten sposób rodzinę, która dzisiaj dzięki zyskom LEGO utrzymuje sporą część Danii. Wybrzmiewa tu obraz kraju poukładanego, z zakorzenioną, mocną tradycją o kulturze, która jak domyśla się autorka mogła się powieść jedynie w tak niewielkiej społeczności. Naprawdę z przyjemnością czyta się o poczuciu wspólnoty i wierze w drugiego człowieka, która jest fundamentem scalającym ufających sobie Duńczyków. Poczucie wolności i jej połączenie z wiarą w system, który na każdym etapie życia wyciąga w stronę swoich obywateli przyjazną dłoń, wprowadza nutę rozmarzenia.

       

      Urok „Życia po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie” polega też na sporej dawce prywatnych wtrętów, które sprawiają, że czyta się książkę Russell jak wpis blogowy żony, która opowiadając o nowym miejscu nie szczędzi opowieści z domowych pieleszy, dzieli się problemami z zajściem w ciążę, plotkami z pracy męża i własnymi perypetiami z sąsiadkami, ekspedientkami w sklepie czy duńskimi urzędniczkami. Wydaje się też, że wydarzenia z prywatnego życia świetnie służą Russell do wynajdowania nowych tematów na kolejne rozdziały książki. Połączy też w dobrej dawce obserwacje własne uzupełniając je wiadomościami znalezionymi w internecie, przeczytanymi w prasie. Wreszcie przeprowadza wiele wywiadów. Wszystko to składa się na ciekawą wspomnieniową historię z życia pary Brytyjczyków, tuż po trzydziestce, którzy razem z psem wyjeżdżają na odludne wiejskie peryferie Jutlandii. I tak z perspektywy sennego Billund w południowej części półwyspu poznajemy tajemnicę szczęśliwych Duńczyków.

       

      Zgłębianie duńskiego fenomenu to zaglądanie w dusze społeczeństwa, które postanowiło zrobić wszystko, żeby każdemu w ich kraju żyło się godnie. Wyjątkowo ostro w początkowych rozdziałach rzuca się w oczy brytyjskość Russell, którą dziwi, że przedstawiciele różnych warstw społecznych mogą okupować te same ulice, spędzać czas w tych samych klubach. Egalitarność, jaka jest podstawą życia w Danii, a co za tym idzie też równość ekonomiczna podpowiada, że szczęście kształtuje się na poziomie nie tylko podstawowych potrzeb. Szczęśliwi Duńczycy są po prostu pod każdym względem równymi sobie ludźmi, o podobnych dochodach, podobnym wykształceniu, podobnych szansach na karierę. A Dania jednym z krajów, w którym najlepiej jest być pracownikiem. Największe podatki płacą tu najbogatsi, więc to nie pieniądze są pierwszym kryterium wyboru pracy. Przeciwnie, Duńczycy idą za swoimi pasjami. Zresztą już na etapie edukacji myślą o tym, co lubią robić. Radość z pracy jest warunkiem koniecznym, bez którego Duńczyk po prostu nie byłby w stanie jej wykonywać. Ludzie chętnie przebywają w pracy, którą w zrównoważony sposób dzielą z życiem osobistym, które dla Duńczyka jest priorytetowe. Poczucie bezpieczeństwa i wiara w przyszłość sprawia, że życie w Danii jest sielanką, którą jedynie odrobinę przerywają lodowate dni i ponure jesienno-zimowe noce. Te, należy oswoić odpowiednią dawką dodatkowego światła, przytulnym wnętrzem, smacznymi wypiekami, gronem przyjaciół, innymi słowy atmosferą pozwalającą miło spędzić czas.

       

      Doceniam pracę włożoną w redakcję tej książki, która ma bardzo przemyślany układ rozdziałów. Każdy jest kolejnym miesiącem pobytu co bardzo dobrze pokazuje dynamikę mieszkania w nowym miejscu i kolejne wynikające z tego odkrycia czy potrzeby, stąd rozdziały zamykające poświęcone są np. podatkom i świętom Bożego Narodzenia. Udany jest sposób prezentowania wiedzy i nowych informacji. Wszystko tutaj do siebie pasuje i ani przez chwilę nie odstaje od wybranego poziomu i stylu publikacji. Mam też wrażenie, że Helen Russell bardzo przyłożyła się, żeby dane statystyczne, które tu wykorzystuje były naprawdę ciekawie zaprezentowane.

       

      Z „Życia po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie” dowiesz się, że wyprodukowano 650 miliardów klocków LEGO, co oznacza 86 na mieszkańca naszej planety, że Dania ma 406 wysp, to stąd pochodzi Dogma 95, „The Killing”, „Rząd” i „Most nad Sundem”, jak Duńczycy świętują Dzień Tańczącej Krowy, dlaczego sekcje zwierząt są popularne wśród dzieci w Danii, jak ciała zwierząt wykorzystuje się do produkcji biopaliwa, którym napędzane są duńskie autobusy miejskie, czym jest „spaghetti-msza”, dlaczego Duńczycy nie muszą się modlić do boga, co sprawiło, że Duńczycy w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 2013 opuścili swoje domy pełne hygge, żeby spędzić 5 godzin podczas premiery „Nimfomanki”, erotycznej epopei Larsa von Triera, czym jest „przerwa na Disneya”, o mszy poświęconej kwestiom cielesnym, dowiesz się skąd się wziął dowcip o tym, że Duńczycy oceniają się jako szczęśliwych podczas wypełniania ankiety Eurobarometru, bo zawsze robią to na rauszcie, poznasz gen szczęścia 5-HTT, który najczęściej spotykany jest w Danii i u Holendrów i dowiesz się dlaczego w Danii łatwiej zrealizować „amerykański sen” i jak zdobywanie nowych umiejętności zwiększa zadowolenie z życia.

       

      Lekka, nie stroniąca od brytyjskiego poczucia humoru, przystępnie napisana historia z życia ujmuje, z powodzeniem stając się dobrą bazą wyjściową do poznawania Danii na odległość. Polecam wszystkim, którzy szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego Duńczycy są najszczęśliwszym społeczeństwem świata zatrzymali się wyłącznie na pojęciu hygge, zapominając, że na poczucie szczęścia pracuje się długofalowo i kompleksowo. Tak jak to robią Duńczycy.

       

      Recenzja: "Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie" - Helen Russell, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2017. Tłumaczenie: Grzegorz Ciecieląg. Seria: MUNDUS. Fenomeny. Projekt okładki: Agnieszka Winciorek. Zdjęcie na okładce: iStock.com. Tytuł oryginału: The Year of Living Danishly. Wydanie I. ISBN 978-83-233-4232-8.

       

      Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

       

      Logo Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie - Helen Russell”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 marca 2017 20:23

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014