Recenzentka

Wpisy otagowane „1998”

  • czwartek, 30 stycznia 2014
    • Dorota Terakowska - Samotność Bogów

      Ciepła, mądra książka. Jedna z tych, do których ma się ochotę powrócić zaraz po skończeniu czytania. Samotność Bogów otrzymała tytuł Książki Roku 1998 od polskiej sekcji IBBY (International Board on Books for Young People). Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu uhonorowała ją mianem Książki Wiosny 1998. Powieść była nominowana do „Paszportu Polityki” oraz do nagrody pisarzy science fiction – Srebrnego Globu.  W tym roku przypada 10 rocznica śmierci Doroty Terakowskiej; pisarki, mamy reżyserki Małgośki Szumowskiej i pisarki Katarzyny T. Nowak.

      W środku dzikiej, nieujarzmionej puszczy żyje spokojnie plemię. Trzy pokolenia temu do wioski przybyli kapłani w długich sukniach z przesłaniem Boga Miłości. Ostatni szaman broni plemię przed zemstą poprzednich Bogów, stojąc jednocześnie na straży Tabu. Pewnego dnia dwunastoletni Jon jest świadkiem tonięcia dziecka. Nie zastanawiając się, spieszy mu na pomoc, łamiąc jednocześnie plemienne Tabu. To wydarzenie naznaczy całe jego życie, skazując go na poszukiwanie Drogi, która wciąż będzie go wzywać. Dzięki mocy dawnego Boga Jon przenosi się w czasie, wędrując szlakiem nowej wiary, znajdując się w najważniejszych momentach jej powstania i rozwoju. 

      Gdy go poznajemy jesteśmy gdzieś w niewidocznym, trudnym do uchwycenia momencie, pomiędzy zanikaniem dawnych tradycji a umacnianiem się nowych. W tej opowieści o wierze i religii dominuje zmienność. Zmienność, której ulegają dogmaty wiary, zmienność w przenikaniu się pogańskiego z religijnym. I stałość, z jaką to, co pogańskie jest adaptowane na potrzeby religii. Ceremonie dnia codziennego, które organizowały życie są zawłaszczane przez nową religię, która dopisuje im własną interpretację, zmienia rangę. Mamy noc Kupały, czy noc św. Jana, dlaczego strzelamy fajerwerkami w Sylwestra, dlaczego pościmy przed Wielkanocą, skąd tradycja miesiąca miodowego, dlaczego weselni goście posypują parę młodą ryżem? Czym się różni wiara w talizmany od wiary w relikwie? Czym różni się wiara w diabła od wiary w gusła, głosy wijów nad rzekami, strzyg w lesie, bożąt w zagonie rzepy? Nasza codzienność jest przesiąknięta dawną tradycją, obyczajami. Ślady dawnego przetrwały, chociaż powielamy je często bezwiednie, nieświadomi ich kilkutysięcznej tradycji. Przetrwały w ludowych legendach i przypowieściach, w przysłowiach. Świadczą o nich bajki i baśnie, które odwołują się do tych samych motywów, symboli, znaczeń. Zajmuje się nimi nauka, poszukująca i wyjaśniająca ślady dawnego. Współcześnie odtwarzamy ze zgliszczy historii jej zachowane fragmenty, próbując zbudować z nich całość, która wyjaśni nam zagadkę przeszłości. Wyjaśniając nam jednocześnie, kim jesteśmy. 

      W świecie zdominowanym przez wojny na tle religijnym, gdzie obrońcy wiary dokonują zabójstw honorowych nawet w najbardziej demokratycznych krajach świata, takie rozważania o wierze i religii są niezwykle ważne. Terakowska w tym wymyślonym, niemal baśniowym świecie oprowadza nas po historii wiary, która tworzy podwaliny nowej religii. Buduje paralele pomiędzy religiami świata, pokazując jak podbudzana strachem wiara wzmacnia ośrodki władzy duchowej, dając ich administratorom prawo do wszczynania wojen religijnych, domagania się ofiar z ludzi. Pokazując analogie pomiędzy krwawymi ofiarami na ołtarzach starosłowiańskich bogów a krwawą historią nowych religii naznaczoną milionami ludzi, którzy spłonęli żywcem na stosach, zginęli podczas tortur oskarżani o herezję, czarnoksięstwo i konszachty z diabłem, daje wstrząsające świadectwo człowieczeństwa. Ludzi, których wiara doprowadziła do najgorszych przestępstw.

      Jon, który wyrusza w Drogę, dzięki mocy dawnego Boga przenosi się w czasie. Może być świadkiem przełomowych wydarzeń w umacnianiu się wiary w Boga Miłości. Refleksja, z którą pozostawiają nas jego wędrówki to stwierdzenie, że ludzie w całej historii świata w niczym się od siebie nie różnią. Ulegają takim samym pokusom i z tych samych powodów w zapomnienie odchodzą kolejne narody, wielkie państwa upadają a zostaje po nich to, czego nie zniszczyli wyznawcy nowej władzy, nowej religii. To książka, która uczy pokory i daje nieustannie do zrozumienia, że ani władza cywilna budowana na dyktaturze ani władza religijna podsycana strachem nie przetrwa. Wystarczą trzy, dwa, czasem jedno pokolenie, żeby zapomnieć o bogach, władcach poprzedniej epoki. 

      Kto wypacza religię?- pyta Terakowska i pokazuje kapłanów nowej wiary ubranych w bogato wyszywane szaty, z drogocennymi pierścieniami na dłoniach, odprawiających uroczystości religijne w wielkich świątyniach nowej wiary. Wypacza ją interpretacja kolejnych pokoleń kapłanów, którzy decydują o wielkości schedy przekazywanej kolejnym generacjom. To oni rekonstruują święte teksty, zmieniając ich skład, zmieniając zasady wyznawania wiary. „Każdy pomijał to, co mu było niewygodne, lub palił księgę, uznaną przez siebie za heretycką, choć dla innych była księgą świętą” – napisze Terakowska. To człowiek lubiący oznaki bogactwa, „chylący głowę tym niżej, im bogatszy był strój dostojników”, to człowiek potrzebujący wielkich świątyń, żeby dowieść wielkości uczuć do Boga, wypacza wiarę. „Ludzie są tak stworzeni, że pożądają na własność wszystkiego co wielkie, piękne, potężne. Także Boga”. Parafrazując Terakowską dodam, że wielkość świątyń nie powinna zasadzać się na ich bogactwie, lecz na sposobie wyznawania wiary przez jej wyznawców. 

      Wiara jest niezmienna, zmieniają się Bogowie z nią związani, czytamy dalej. Co takie przesłanie oznacza dla nas, tu i teraz? Jesteśmy spadkobiercami tylko tej części naszej przeszłości, do jakiej nas dopuszczono. Wszystko jest w ciągłej zmianie, a my znajdujemy się zaledwie w jednym z jej etapów. To, co dla nas jest dogmatem wiary, może nabrać zupełnie innego znaczenia za kilka lat. To tylko umowa, na straży której stoją przedstawiciele świątyń, wyznacza nam drogę postępowania. To, co słuszne dzisiaj może okazać się haniebne jutro. Jak nie pogubić się w takim dziedzictwie? „Całe zło wynika z niezrozumienia, z przekonania każdej ze stron, że to ona ma rację” – powie Terakowska. Czy jesteśmy jednak gotowi przyznać, że nie ma lepszej lub gorszej religii? Że ta zmienność, w której okupują się kolejne religie, przekreśla tak naprawdę sens trzymania się w jej ryzach. Przecież jutro zasady mogą się zmienić.

      W książce na straży Boga Miłości stoi dwóch kapłanów Ezra i Isak. Pierwszy to wojownik o wiarę, jest gotowy zabijać innowierców. Isak to przedstawiciel dialogu nowego ze starym, rozmawiający z plemiennym szamanem, w którego mądrości i wiedzy szuka drogi dla budowania podwalin dla nowej wiary. Niestety w obrębie każdej religii, pisze Terakowska znajdą się ci, którzy będą gotowi niszczyć wszelkie przejawy innej wiary, choćby oznaczało to konieczność wojny i ci, którzy szukają dla wyznawców różnych religii miejsc spotkań i dialogu. Należy pamiętać, że Bóg Miłości podsycany strachem, ksenofobią zamienia się w Boga Nienawiści, pokazuje dalej Terakowska. Gdyby dotrzeć do źródeł okazałoby się, że wszyscy wyznajemy tego samego Boga, tylko czcimy go pod różnymi imionami. Budujemy mu inne świątynie, inaczej je przyozdabiamy, w różnych częściach świata zachowały się inne księgi upamiętniające jego wielkość. Ale to wciąż, niezmiennie ten sam Bóg Miłości. To od nas i od sposobu wyznawania naszej wiary zależy, czy zmienimy go w Boga Nienawiści.

      Anna Dutka

      Dorota Terakowska, Samotność Bogów., Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011. Redakcja Maria Rola. Projekt okładki i stron tytułowych: Piotr Janina Suchodolski.

      Recenzja nr 138.

      Władca Lewawu

      Córka Czarownic

      Tam gdzie spadają Anioły

      Poczwarka

      Ono

      Dobry adres to człowiek

      Pierwsze zdanie - Władca Lewawu

      Pierwsze zdanie - Córka Czarownic

      Pierwsze zdanie - Poczwarka

      Cytat - Władca Lewawu

      Cytat - Władca Lewawu

      Cytat - Córka Czarownic

      Cytat - Tam gdzie spadają Anioły

      Cytat - Dobry adres to człowiek

      Katarzyna T. Nowak - Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów newsletter i polub Fan Page

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 stycznia 2014 13:20
  • poniedziałek, 13 lutego 2012
    • Tiziano Terzani - W Azji

      To przejmujący opis ponad trzydziestu lat z historii Azji Mao, Pol Pota, japońskiej jakuzy i Tamilskich Tygrysów, wielkich ruchów rewolucyjnych, wielkich rzezi.


      Dobierając reportaże do tego zbioru Terzanii dokonał wyboru, dzięki któremu widzimy Azję w niezwykły sposób. Autor opowiada o krajach azjatyckich posługując się chronologią wydarzeń, począwszy od lat sześćdziesiątych, skupiając się do najważniejszych faktach, pokazując nam Chiny rządzone przez Mao, wyjazd Amerykanów z Sajgonu, wojnę w Kambodży, kończąc przejęciem Hongkongu przez Chiny w latach dziewięćdziesiątych. Posługując się dynamiką kolażu, opisuje w krótkich tekstach raz Japonię, innym razem Sri Lankę, wraca do Indii, żeby wyjechać do Chin. Próbując zrozumieć człowieka analizuje jego miejsce w społeczeństwie, które jest światem mafii, narkotykowego biznesu, wielkich idei na usługach wielkich organizacji terrorystycznych. Początkowe zdezorientowanie, przesyt informacji sprawia, że ta mozaika faktów wydaje się być chaotycznym zbiorem, który jednak zmienia się i dojrzewa wraz z jego autorem, początkowo chłopakiem kierującym się młodzieńczą ciekawością do Azji, jej odmiennością kulturową, następnie mężczyzną, który po pierwszym kontakcie z tym nowym światem nabiera wiedzy, którą z determinacją porządkuje i układa w całość, wreszcie dojrzałym i doświadczonym reporterem, który zetknął się z okrucieństwem niejednej wojny, niejednej naiwnej wiary w rewolucję, poznał smak i niesmak życia.  

      Nie sposób czytając te teksty nie poddać się uczuciom, które ubezwłasnowolniają autora. Widać, jak Terzani przemienia się z niemal człowieka złamanego prawdą w poświęcającego się wybawiciela. Widać, jak okrucieństwo tego świata raz ochładza jego zmysł obserwacyjny do skalkulowanej na zimno analizy a innym razem zamienia go w zaangażowanego kontestatora, gotowego pójść w sam środek piekła. Gdy Terzani traci wiarę w Azję, jego reportaże nie zostawiają też cienia wiary w czytelniku. Przyznaję, że z łatwością dałam się zaangażować w nastrój niepokoju, zdumienia, czy oburzenia. Jest to nastrojowość ukryta w symbolicznych obrazach. Nie ma w nich drobiazgowego igrania ludzkimi uczuciami. Przeciwnie, autor ucieka się do opisów, które swoim niedopowiedzeniem przemawiają głębiej, bardziej przejmująco i wstrząsająco. Cenię go za tę siłę między słowami i za to napięcie emocjonalne, które drzemie między opisywanymi zdarzeniami. Odbieram takie pisanie, jako wyraz szacunku dla czytelnika. Takie pisarstwo przypomina mi rozmowę przyjaciół, którzy do zrozumienia się potrzebują kilku słów.


      W tych reportażach udało się autorowi pokazać, jak w takich wielomilionowych społeczeństwach pojedynczy człowiek traci na znaczeniu. Jak jego miejsce zajmują rządzące się swoimi prawami światy na skrzyżowaniu polityki, religii, biznesu i przestępczości. Reportaże Terzaniego dotykają okrutną prawdą, która odziera rzeczywistość z romantycznych wyobrażeń i naiwnej nadziei na lepsze jutro. Azja jawi się tutaj jak wessana przez machinę nowoczesności złamana dyktaturą masa społeczna, którą w zależności od dekady przerabia się raz na mięso armatnie, innym razem na niewolniczą siłę roboczą, a jeszcze innym na ciemną masę na usługach ruchów religijnych.


      Na koniec tej szokującej lekcji autor przeprowadza wywiad z dziedzicem fortuny Fiata Giovanni Aberto Agnellim a potem przenosi nas na włoską prowincję, cichą, spokojną, nieco leniwą, radosną. W ten zaskakujący sposób zestawia ze sobą dwa światy: świat kultury pracy niewolniczej, opartej na redukcji strat i maksymalizacji zysków i świat, w którym najważniejszy jest człowiek i jego prawo do afirmacji życia.


      Tę książkę trzeba czytać. Polecam ją szczególnie osobom, które zachłysnęły się lub uległy polityce wielkich korporacji. Polecam ją osobom, które słuchają przedstawicieli rządów powtarzających, że musimy dłużej pracować, bo brakuje pieniędzy na nasze emerytury, bo dłużej żyjemy, choć powód jest inny – marnowanie publicznych pieniędzy przez owe rządy, polecam ją przedstawicielom sektora biznesu, którzy w ciągłym szukaniu dróg do osiągnięcia jeszcze większego zysku szykują nam azjatycki model pracy: pracy niewolniczej, w której pracować będziemy coraz dłużej, coraz więcej, w coraz gorszych warunkach za coraz mniejsze pieniądze. Azja tę społeczną reformę przeprowadziła za pomocą dyktatury, ale Terzani pokazuje, że Europa i reszta świata jak widać potrafi zrobić to samo korzystając z demokratycznych metod. Czy należy się zacząć bać? Po lekturze tych reportaży: tak.


      Tiziano Terzani, W Azji., Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010. Przełożyła Joanna Wajs.


      Anna Dutka


      Tagi: literatura, książka włoska, reportaż włoski, reportażysta, recenzja, recenzje literatury, książki, literatury, literaturze, książek, lubię czytać, portal z książkami, portal z recenzjami, Włochy, włoscy pisarze, reportażyści, najlepszy światowy reportaż, reportażysta

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Tiziano Terzani - W Azji”
      Tagi:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 lutego 2012 07:26
  • środa, 07 grudnia 2011
    • Jacek Głębski - Kuracja

      Ciekawy debiut na granicy szaleństwa. Głębski tak, jak Łysiak w „Liderze”, czy Miłoszewski w „Uwikłaniu” odkrywa skrywane, ciemne strony systemu, który niewinnych skazuje na potępienie, nie pozwalając prawdzie wyjść na światło dzienne, stając się zaułkiem ze ślepą uliczką dla uciekających przed mroczną tajemnicą. Na okładce książki czytamy, że to autentyczna historia, więc dreszcz emocji zaostrza się z każdą stroną. O ile nie przepadam za kryminałami, o tyle wciągnęła mnie ta niemal kryminalna historia, przez to, że ma i glejt prawdziwości i skrojona jest wprawnym, niepokornym i odważnym cięciem autora, przyjmując na siebie rolę Brudnego Harrego, który w imię prawdy idzie na literackie szranki z „Nimi”.

      Akcja jest klaustrofobiczna, jak pokoik, w którym przebywają klienci sali, do której trafia młody absolwent psychiatrii, tropiący zagadki ludzkiego umysłu. Porywając się na największy eksperyment w swoim życiu przypominający spotkanie bohaterów „Lotu nad kukułczym gniazdem” w „Nagim lunchu”, którzy zafundowali sobie odlot, jak w „Wojnie polsko-ruskiej”. Głównego bohatera - Andrzeja Majera polubiłam od razu. Za entuzjazm. Za naukową pasję. Głębskiemu nie daruję żony Majera i Joli-sekretarki. Skąd u pisarzy taka potrzeba opisywania tępych kobiet i zołz? Akcja gęstnieje, ale czy się wyjaśnia? Czy zbliża mnie do prawdy? Ta niedwuznaczność to najmocniejsza strona tej książki. Bo nie wiem, czy nagle wpadam w narkotyczny odlot z Majerem, czy zbliżam się do rozwiązania jednej z największych zagadek medycyny, czy jedynie potwierdza się ułomność ludzkiej psychiki i wariuję razem z głównym bohaterem? Ostatnie strony to poetycko-narkotyczny majstersztyk no i jednak ostrzeżenie, że i zabawa zapałkami i innymi nieostrymi narzędziami to przysłowiowe igranie z ogniem i jak w tym przypadku z ciemniejszą stroną naszej psychiki, która wciąż pozostaje dla nas niewyjaśnionym.

      Jacek Głębski, Kuracja, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 1998

      Tagi: współczesna polska literatura, polscy pisarze, polski pisarz, książki polskie, recenzja książki, recenzje książek, czytam, portal o książkach, z książkami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jacek Głębski - Kuracja”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      środa, 07 grudnia 2011 08:48

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014