Recenzentka

Wpisy otagowane „1994”

  • piątek, 19 lutego 2010
    • Paula - Isabel Allende

      Ryszard Kapuściński opisując swoje pierwsze wrażenia z Ameryki Łacińskiej napisał w „Wojnie futbolowej”, że „rzeczywistość jest tu pomieszana z fantazją, prawda z mitem, realizm z retoryką”. Podobnie jest w twórczości Isabel Allende, która ma niezwykły dar wychwytywania najistotniejszych chwil w ich magicznych przełomach. Słowa, którymi opisuje rzeczywistość wydają się tworzyć wokół bohaterów przytulny, ciepły pled myśli, wspomnień, marzeń. W trudny do wyjaśnienia sposób powoli, jak bohaterowie „Płci wiśni” Jeanette Winterson, Allende wypełnia nas do samego końca szeptami namiętności codzienności.

       

      Zapowiadana na list pożegnalny, rodzaj ostatniej rozmowy z umierającą córką powieść, w rzeczywistości jest czymś więcej. Jest hołdem złożonym życiu, miłości, wolności wyboru, magii bycia sobą. Z jednej strony Allende prowadzi nas przez trudny etap rozstawania się z umierającą na porfirię córką. Znajdujemy się, więc w zimnych, przestronnych salach szpitalnych, pośród przemykającego tłumu lekarzy, pielęgniarek, zajętych kolejnymi pacjentami. Polską czytelniczkę, przyzwyczajoną do stereotypowego radosnego hiszpańskiego temperamentu, zdziwi chłód personelu madryckiego szpitala. Chciałybyśmy, żeby Paula przeżyła i wydaje nam się, że kolejni uzdrowiciele swoimi czarodziejskimi sztuczkami wyciągnął ją w ostatniej chwili z coraz jednak mocniejszego uścisku śmierci. Śmierć, jak w najlepszym thrillerze do końca trzyma nas w napięciu, nie pozostawiając jednak cienia wątpliwości, kto w tym spektaklu nadziei, walki o życie i chwytania się najlżejszych przejawów ozdrowienia pociąga za sznurki.

      Z drugiej strony ta książka jest przewodnikiem po życiu samej pisarki, której bogate losy skierują nas w sam środek zamieszek w Chile z okresu przejęcia władzy przez Augusta Pinocheta. Stryj pisarki, Salvador Allende traci władzę strzałem między oczy, nastają czasy niespotykanego w tym kraju terroru. Kraj zamienia się w niekończącą się lawinę aresztowań, mordów cywilów, niewyjaśnionych uprowadzeń, tajemniczych zniknięć. W tej sytuacji Isabel Allende decyduje się na emigrację. Schronienie znajduje w Wenezueli przeżywającej rozkwit gospodarczy. Śledzimy jej skomplikowane losy, bezskuteczne próby znalezienia pracy, wreszcie osobiste problemy i początek rozpadu jej małżeństwa. Osobiste retrospekcje mają być w przyszłości przewodnikiem po rodzinie dla córki Allende.

       

      Dla miłośniczek sztuki pisania książka będzie źródłem licznych wskazówek, jak pisać udzielanych przez bądź co bądź uniwersytecką wykładowczynię sztuki narracyjnej. Poznamy od kuchni perypetie autorki, tło powstania debiutanckiej powieści, poszukiwanie agentki, pierwszą nieśmiałą próbę nazwania się pisarką. Wreszcie Allende nie szczędzi nam zachęty do brania z życia, odważnie tego co najlepsze, do dokonywania czasem trudnych, ale koniecznych decyzji, do brania spraw w swoje ręce, ale też ufania napotykanym ludziom. Pokazuje się nam przez pryzmat nieraz traumatycznych wydarzeń, jako osoba, która potrafi w tych trudnych momentach podziękować za choćby odrobinę dobrego, która z nich zostaje, jak wówczas, gdy będąc ośmioletnią dziewczyną została zwabiona przez pedofila czy gdy po raz siedemnasty jej dom został okradziony. Wydaje się być niestrudzoną miłośniczką życia, która w ostatniej jego połowie celebruje nie każdą jego minutę, a każdy ułamek sekundy. Pokazując jednocześnie, jakim zyskiem osobistym dla niej, a przecież też dla każdej z nas może być każda, i dobra i zła chwila.

       

      Przyznaję, że z przykrością sięgam po każdą kolejną powieść Isabel Allende, odmierzając strony do końca jej twórczości, świadoma zbliżającego się końca tego magicznego spotkania. I jak na przyzwoitą książkową malkontentkę przystało, zamiast cieszyć się tym, co przeczytałam, pomarudzę, dlaczego tych książek jest tak mało.

       

      Isabel Allende, Paula. Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 1998. Przełożyła: Elżbieta Komarnicka. Tytuł oryginału: Paula (1994).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 19 lutego 2010 12:21
  • piątek, 20 listopada 2009
    • Sztuka i kłamstwa - Jeanette Winterson

      Jeanette Winterson robi ze słowem to, czego nie są sobie w stanie wyobrazić najbardziej wyrafinowani kochankowie. Sztuka i kłamstwa to najbardziej światłoczuła i plastyczna z jej książek, migocze "rozświetloną czerwienią", "zdrową plamą w bełkocie zbyt jaskrawego światła", "światłem oskarżycielskich wstążek neonów".

      Książka jest bardzo dygresyjna zmuszając do wielopoziomowego myślenia, a Winterson układa opowieści w piramidę przenikających się zdarzeń, przemyśleń. W rozerwanych na strzępy wątkach, tekst staje się dynamicznym rytmem wynurzeń.

      W końcu Winterson stawia nas do pionu mówiąc "dość życia zablokowanego przez strach", uwalniając czytelnika i tekst z wszelkiego rodzaju nakazów narracyjnych, konstrukcyjnych, lekko kłaniając się swobodnie płynącemu strumieniowi słów.

      Jeanette Winterson, Sztuka i kłamstwa. Utwór na trzy głosy ze sprośnym kontrapunktem., tłum. Zbigniew Batko, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1999. Tytuł oryginału: Art & Lies. A Piece for Three Voices and a Bawd (1994).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 20 listopada 2009 18:26
  • wtorek, 29 września 2009
    • Platforma - Michel Houellebecq

      Seks jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy wyartykułować swoje potrzeby a bez zastanowienia zostaną spełnione. Przestaje istnieć jakakolwiek bariera w odpowiadaniu na potrzeby seksualne coraz bardziej znudzonego społeczeństwa. Tajlandia, funkcjonująca do tej pory na czarnym rynku, jako docelowy kraj dla konsumentów seksualnej turystyki, zostaje zamieniona w samograja, gdzie w obrębie hoteli, ich właściciele rozwijają całą infrastrukturę seksualną. Turysta wybiera z katalogu hotel a na miejscu czekają na niego hostessy, które spełnią każde najmniej oczekiwane marzenie.

       

      Houellebecq przybiera tu pozę moralisty, który serwuje nam na koniec brutalne rozliczenie. Pokaże nam zunifikowany świat, w którym ludzie żyją na potrzeby marek. Świat ekstremistów religijnych.

       

      Platforma to moim zdaniem najlepsza z dotychczasowych powieści Houellebecqa. Jest wyraźnie przemyślana. I przejmująco smutna.

       

      Michel Houellebecq, Platforma, tłum. Agnieszka Daniłowicz-Grudzińska, W.A.B., Warszawa 2005

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 września 2009 21:14

Kalendarz

Marzec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014