Recenzentka

Dyskutuję, informuję, typuję

  • wtorek, 23 maja 2017
    • Jak wyjechać na urlop do Szwecji nie płacąc za nocleg i wyżywienie?

      Chcesz wyjechać do Szwecji nie płacąc za nocleg i wyżywienie? Chcesz zamieszkać w okolicy, gdzie urodziła się i dorastała Astrid Lindgren? Chcesz nocować w XVIII – wiecznym gospodarstwie, w którym nakręcono adaptację „Emila z Lönnebergi”? W tym wpisie dowiesz się jak to zrobić oraz w jaki sposób zaplanować dojazd na miejsce.

       

      Astrid Lindgrens Värld - Katthult 2014

       

      Zdjęcie: Katthult, Astrid Lindgrens Värld w Vimmerby, 2014. Autor: Albin Olsson (Praca własna) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], Wikimedia Commons


      REJESTRACJA W WORK AWAY


      Pierwsza rzecz, od której musisz zacząć to rejestracja na portalu Work Away. Roczny abonament kosztuje 29 euro (123, 41 zł – w dniu, kiedy zrobiłam przelew). To takie miejsce w sieci, które łączy wolontariuszy z gospodarzami (Host), dla których za nocleg i wyżywienie będziesz wykonywać drobne prace przez kilka godzin dziennie. Work Away pomaga w ten sposób w poznawaniu innych kultur, bo gospodarze z zasady powinni Ci też ułatwić poznanie okolicy, w której mieszkają. Sprawdź opis, bo niektórzy oferują takie wspólne zwiedzanie jedynie osobom, które przyjadą na co najmniej miesiąc. Co do długości pobytu, wyczytasz preferencje gospodarzy z ich opisów. Widziałam zaproszenia na tydzień, miesiąc, półroczne pobyty. Chyba najwięcej jest odwiedzin dwutygodniowych. Rejestrując profil podejmujesz decyzję jakiego rodzaju prace chcesz wykonywać. Ja zaoferowałam wszystko począwszy od sprzątania, gotowania do prac w ogrodzie, przy zwierzętach, za wyjątkiem opieki nad dziećmi. Jest sporo ofert w różnego rodzaju hostelach, muzeach, gdzie bardziej potrzebni są wolontariusze ze znajomością języków obcych do obsługi turystów. Bardzo dużo znalazłam centrów jogi, gdzie oprócz pomocy można brać udział w codziennych praktykach. Zasada jest taka, że Host zapewnia Ci bezpłatny nocleg i gwarantuje wyżywienie, ale trzeba wczytywać się uważnie w opisy, bo niektórzy wspominają jedynie o śniadaniach. W tej chwili w bazie znajduje się 295 miejsc w całej Szwecji. Dość dużą popularnością cieszą się lapońskie gospodarstwa, których gospodarze zajmują się hodowlą psów husky albo organizują przejazdy psimi zaprzęgami. Można na przykład dołączyć do Saama, który spędza stado reniferów. Zazwyczaj jednak to oblegane miejsca i trzeba je sobie zarezerwować z większym wyprzedzeniem.

       

      POKAŻ KIM JESTEŚ


      Na moim przykładzie opiszę, jak dostać się do wybranego miejsca i jakich błędów unikać. Pierwszym Hostem, do którego napisałam był Dan z Blekinge. Spodobały mi się zielone okolice i studio jogi, które prowadzi. Niestety popełniłam błąd początkującego. Mój mail do Dana był lakoniczny i gdy go dzisiaj czytam, nie dziwię się, że odpowiedział negatywnie. Drugi list wysłałam do pewnego Saama z Kiruny (o Saamach w Norwegii piszę tutaj), który szukał kogoś do pomocy w lapońskim domku, który wynajmował turystom. To był osobisty list, w którym napisałam jak bardzo fascynuję się kulturą saamską. Pozytywna odpowiedź przyszła bardzo szybko, niestety zanim odpowiedziałam, konto Stiga straciło ważność. Trzecim Hostem, do którego się zgłosiłam była para Niemców Katja i Micha z okolic Vimmerby. Pomyślałam, że dla mnie byłoby to idealne połączenie i okazja do potrenowania niemieckiego, który mi nieco zardzewiał. Wprawdzie w kalendarzu dostępności oznaczyli się głównie na żółto, co oznacza, że niekoniecznie szukają wolontariuszy, ale postanowiłam zaryzykować i napisać do nich. Bardzo spodobał mi się ich opis, w którym zachęcali do wizyty u siebie zachwalając okolice, w których dorastała Astrid Lindgren. Pomyślałam, że ten Host po prostu czekał na mnie. Katja i Micha przenieśli się w malownicze smålandzkie okolice, żeby zaopiekować się XVIII - wieczną „Svelandą”, gospodarstwem swojego przyjaciela, w którym wynajmują turystom pokoje. To miejsce posłużyło za plan zdjęciowy adaptacji przygód Emila z Lönnebergi „Emil och grisegnoen” i leży w bezpośrednim sąsiedztwie miejsc, w których dorastała Astrid Lindgren. List, który do nich wysłałam był długi i częściowo po niemiecku. Chciałam przyjechać na majowy weekend i mimo, że napisałam tydzień przed nim, od razu mnie zaprosili, ale zdecydowałam się jednak na późniejsze odwiedziny, bo oboje wyjeżdżali i trochę nieswojo czułabym się sama w obcym domu przez dwa dni. Jak się okazało, to była świetna decyzja, zwłaszcza ze względu na koszty takiego spontanicznego wyjazdu, o czym przeczytasz dalej. Wszyscy ostrzegają, żeby raczej wybierać Hostów, którzy mają już oceny od wolontariuszy, których już gościli, ale Katja i Micha zrobili tak miłe wrażenie, że postanowiłam być pierwszą wolontariuszką testującą ich gościnność. Wyjeżdżam 17 lipca i zostanę u nich do 28 lipca. W opisie zaznaczyli, że gwarantują ograniczony dostęp do internetu, więc nie wiem, czy uda mi się pisać relacje na bieżąco. Możecie się ich jednak na pewno spodziewać po moim przyjeździe.

       

      NORWEGIAN REWARD


      Najlepiej znaleźć Hosta co najmniej na półtora miesiąca przed planowanym wyjazdem do Szwecji. Zaraz pokażę, dlaczego to takie ważne. Mieszkam w Łodzi i w Krakowie, wiec dość elastycznie podchodziłam do miejsca wyjazdu. Wiedziałam, że chcę lecieć, bo to bardzo skraca czas podróżowania. Zdecydowanie polecam brać pod uwagę loty w dni powszechne, które niemal zawsze są tańsze od tych weekendowych. Dodatkowo będzie to miało znaczenie dla podróży po Szwecji, a o dobre połączenia w weekendy czasem może być trudno. Najpierw w różnego rodzaju wyszukiwarkach lotów sprawdziłam, kto i skąd lata do Szwecji. Brałam pod uwagę różne opcje, np. lot z Malmö, z Kopenhagi. Wbrew pozorom ci najtańsi przewoźnicy okazali się dość drodzy. Trzeba u nich sporo dopłacić do bagażu, a poza tym lotniska, na które latają są słabo skomunikowane z resztą Szwecji. Wiedziałam, że chcę zabrać dużą walizkę, a dojazd w okolice maleńkiego Vimmerby łączy się z długą podróżą po samej Szwecji. Więc spore znaczenie miał dla mnie czas dojazdu. Norwegian oferuje moim zdaniem najlepszy. Porównałam ceny biletów w wyszukiwarkach lotów i bezpośrednio na stronie Norwegian i okazało się, że z ubezpieczeniem kosztów podróży, które zostaną mi zwrócone w razie choroby, zapłaciłam mniej niż gdybym kupowała bilet przez wyszukiwarki. Dodatkowo rejestracja na portalu Norwegian sprawia, że za zakup biletu dostaniesz CashPointy, za które w przyszłości możesz np. opłacić kolejny bilet. O dodatkowych zaletach, dlaczego warto zarejestrować się w programie lojalnościowym Norwegian Reward, piszę w dalszej części artykułu. Kupiłam lot z Krakowa bezpośrednio na główne lotnisko sztokholmskie w Årlanda (koszt w obie strony 721 zł w tym 48 zł ubezpieczenie kosztów podróży na wypadek choroby). Dużym plusem Norwegian jest to, że mogłam płacić w złotówkach i nie pobrano żadnej opłaty za przelew kartą.

       

      JAK DOJECHAĆ Z LOTNISKA NA DWORZEC GŁÓWNY W SZTOKHOLMIE, CZYLI ÅRLANDA EXPRESS


      Jeśli Ci się nie spieszy, kup bilet na autobus, który kursuje z lotniska do dworca głównego w Sztokholmie. Dla mnie jednak czas dojazdu ma znaczenie, bo nieraz podróżując plułam sobie w brodę, że pożałowałam kilkudziesięciu złotych, przez co podróż wydłużała mi się w nieskończoność. Dodatkowo podróżując Årlanda Express możesz zbierać CashPointy w programie lojalnościowym Norwegian Reward, dostaniesz 4% wartości biletów. Żeby jednak zbierać CashPointy musisz założyć sobie konto na stronie Årlanda Express, który dowiezie Cię w 20 minut z lotniska na dworzec główny w Sztokholmie. Najbardziej opłaca się kupić bilety z 90 dniowym wyprzedzeniem, co nieco przespałam. Swój bilet kupiłam z 30 dniowym wyprzedzeniem (koszt 392 korony, czyli 169,86 zł za 2 bilety). Ten bilet jest o tyle wygodny, że jest ważny cały dzień, niezależnie, czy jedziesz na lotnisko czy z powrotem, możesz dodatkowo wybrać sposób jego dostarczenia. Dla mnie najwygodniejsza była opcja na SMS i mam ten bilet po prostu w komórce.

       

      CZYM PORUSZAĆ SIĘ PO SZWECJI, CZYLI JAK DOJECHAĆ W OKOLICE VIMMERBY


      Katja i Micha opisali mi 2 alternatywne sposoby dojazdu na miejsce i najbliższy przystanek „Rangelstorp”. Na Google Maps wyznaczyłam trasę, dzięki czemu mogłam sprawdzić, szczegóły, czasy przejazdu. Okazało się, że czeka mnie jeszcze ok. 5 godzin podróży po samej Szwecji. Podróżując pociągiem po Szwecji, naprawdę trzeba kupić bilety z wyprzedzeniem. Kupowane w ostatni dzień przed podróżą, mogą kosztować kilkaset złotych drożej w jedną stronę. 22 maja kupiłam bilety na pociąg. Nie miałam pewności, czy zdążę na połączenie o 17:21 ze Sztokholmu, więc na wszelki wypadek wykupiłam bilet z prawem do zmiany czasu odjazdu (100 koron droższy). Pociąg (snabbtåg) z Stockholm Central do Nässjö Resecentrum w 2 klasie, to w tej opcji koszt 325 koron. Bilet kupisz na stronie szwedzkich kolei. Kupując bilet możesz wybrać opcje z miejscami dla osób niepełnosprawnych, wybrać kierunek podróżowania, miejsca przy oknie lub od przejścia, przy stoliku, w wagonie, w którym obowiązuje cisza itp. W Nässjö Resecentrum muszę się przesiąść na autobus nr 325 w kierunku Vimmerby, który zatrzymuje się w Rangelstorp. Cena zależy od miejsca zakupu, u kierowcy wychodzi nieco drożej. Spodziewam się kosztów ok. 120 koron. W stronę powrotną nie powinnam mieć problemu z dojazdem, więc kupiłam bilet na pociąg, który wyjeżdża o 7:04 z Nässjö Resecentrum i przyjeżdża o 9:39 do Stockholm Central (koszt 285 koron).

       

      TANIE PODRÓŻOWANIE PO SZWECJI


      Jak widać podróżowanie po Szwecji nie należy do najtańszych i nawet podróż zaplanowana z dużym wyprzedzeniem oznacza spore wydatki. Ja się zdecydowałam na wygodne opcje, które siłą rzeczy kosztują więcej. Dodatkowo nie przysługują mi żadne zniżki. Tę samą podróż można rozplanować inaczej, wybrać np. przejazdy autobusami, co w efekcie pozwoli obniżyć koszty przejazdów. Poniżej jeszcze raz podsumowuję wszystkie koszty i układam plan podróży dla ułatwienia tym, którzy zdecydują się odwiedzić rodzinne strony Astrid Lindgren.

       

      RAZEM koszty: 1 398, 59 zł (czyli 116, 54 zł dziennie)


      123, 41 zł (29 euro) – Work Away – opłata roczna (opłaciłam w kwietniu)
      721 zł – bilet lotniczy w obie strony, w tym ubezpieczenie kosztów podróży na wypadek choroby (zapłacone 16 maja)
      169,86 zł (392 korony) – Årlanda Express: 2 bilety (z lotniska do dworca głównego w Sztokholmie i z powrotem, zapłacone 30 dni przed podróżą)
      264,32 zł (670 koron) – 2 bilety na pociąg: Sztokholm-Nässjö, Nässjö–Sztokholm
      ok. 120 zł (240 koron) – 2 bilety na autobus 325: Nässjö Resecentrum-Rangelstorp / Rangelstorp-Nässjö Resecentrum

       

      JAK DOJECHAĆ:

       

      17 lipca 2017 (poniedziałek)
      Lot Norwegian – o 14:15 Kraków Balice – o 16:10 Årlanda Sztokholm
      16:50 Årlanda Express (20 minut) z lotniska - o 17:10 na dworzec główny w Sztokholmie (Stockholm Central)
      Pociąg (snabbtåg) o 17:21 z Stockholm Central – o 19:47 w Nässjö
      O 20:15 autobus 325 z Nässjö Resecentrum do Rangelstorp

       

      28 lipca 2017 (piątek)
      Ok. 5:05 autobus 325 z Rangelstorp – o 6:30 w Nässjö Resecentrum
      7:04 pociąg (snabbtåg) z Nässjö – 9:39 na dworcu głównym w Sztokholmie
      Årlanda Express (20 minut) z dworca głównego w Sztokholmie na lotnisko
      Lot Norwegian o 13:15 z Sztokholm Årlanda – do Kraków Balice o 15:10

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 maja 2017 16:12
  • wtorek, 09 maja 2017
    • Niezwykły Domek Czytelniczy stanął nad Wisłą w Warszawie

      Już dziś (9 maja) został otwarty Domek Czytelniczy – pierwsze tego typu miejsce w Polsce. Na nadwiślańskim skwerze Kahla stanęła oryginalna konstrukcja autorstwa warszawskiego architekta Jana Strumiłło. W Domku na przechodniów czeka specjalista, który doradzi, co czytać i po rozmowie przekaże spersonalizowaną listę lektur. To zapowiedź organizowanego przez Empik Apostrofu. Międzynarodowego Festiwalu Literatury, który startuje już 15 maja.

       

      Domek_czytelniczy_z_autorem

       

      Na zdjęciu: Domek Czytelniczy

       

      Wiele kampanii zachęca do czytania. Prawdziwe pytanie brzmi jednak: co czytać? Każdy z nas odkrywa inne powody radości z lektury. Niektórzy z nas kochają powieści, inni – reportaże, jeszcze inni cenią biografie. Najgorzej zacząć czytanie od złych, nudnych, a czasem po prostu niedopasowanych do upodobań książek. Organizatorzy Apostrofu wierzą, że każda dobrze polecona książka tworzy na świecie nowego czytelnika albo cementuje pasję do czytania. Właśnie dlatego przez tydzień poprzedzający festiwal będzie można przyjść nad Wisłę do Domku Czytelniczego. W tej wyjątkowej przestrzeni wypełnionej książkami, dyżurować będą doradcy – m.in. Wojciech Szot z jednego z najpopularniejszych blogów literackich – Kurzojady i Piotr Wawrzeńczyk z Magazynu Kulturalnego, którzy każdemu chętnemu, po indywidualnej rozmowie, zaproponują listę tytułów dopasowanych do upodobań. To zachęta do rozkochania się w książkach i jednocześnie zaproszenie na Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury.


      – Projekt Domku Czytelniczego to powrót do dzieciństwa i wspomnień o przechodzeniu przez małe drzwi do sekretnego pokoju. W środku czekają leżaki i książki oraz widok na Wisłę. Domek postanowiliśmy pomalować na czerwony, śliski, trochę krwisty kolor – zainspirował nas plakat festiwalu Apostrof przygotowany przez Radka Szlagę – mówi architekt, Jan Strumiłło.


      Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury jest organizowany przez Empik. To podziękowanie dla czytelników, którzy – wbrew statystykom – z entuzjazmem podchodzą do książek i ich autorów. Kuratorem tegorocznej edycji jest Szczepan Twardoch. Na licznych dyskusjach i spotkaniach autorskich pojawią się gwiazdy polskiej i światowej literatury, m.in. David Lagercrantz, Hanna Krall, Charlotte Link, Dorota Masłowska, Jakub Żulczyk, Erling Kagge, Michał Rusinek, Graham Masterton i Katja Kettu. Odbędą się także koncerty i spektakle teatru improwizowanego Klancyk. Wszystkie wydarzenia w ramach Apostrofu są bezpłatne.

       

      Domek_czytelniczy

       

      Na zdjęciu: Domek Czytelniczy

       

      Domek Czytelniczy, skwer Kahla (nad Wisłą) przy Metrze Centrum Nauki Kopernik, nieopodal Syrenki, czynny od wtorku do niedzieli (9-14 maja).

       

      Tekst i zdjęcia: materiały organizatorów.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Niezwykły Domek Czytelniczy stanął nad Wisłą w Warszawie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 maja 2017 21:41
  • niedziela, 07 maja 2017
    • Współczesny design norweski

      Komfort, naturalność, ekologia i ludowe wzory, tym wyróżnia się współczesny design norweski. Jest w Norwegach niczym nietłumiona faktyczna radość bycia Norwegiem. Nie ma w niej nacjonalizmu i hołdowania górnolotnymi hasłami. To inne emocje. Coś w rodzaju świadomości, że urodziło się w raju, że jest się częścią surowej przyrody, że jako jej część trzeba z pokorą pogodzić się z własnymi słabościami i nauczyć się BYĆ. Norwedzy kochają być w Norwegii. Uwielbiają demonstrować swoją norweskość. I są w tym radośni.

       

      Norweski_design_1

       

      Zdjęcie: Katalog towarzyszący wystawie "Logika lokalności. Norweski i polski współczesny design", Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2017

       

      Współczesny design norweski określiłabym naturalnie lokalnym. Jest w nim duma ze swojej przeszłości, dorobku poprzednich pokoleń miejscowych artystów. Jest nieustanny dialog z nimi. Jest też potrzeba praktycznych rozwiązań, wynikających z ograniczeń lub bogactwa najbliższego otoczenia. Jeśli mieszkasz w deszczowym Bergen, to właśnie tam najlepiej zaopatrzyć się w przeciwdeszczowe akcesoria, a najlepiej w Norwegian Rain. Każda sztuka tutaj jest wypadkową nowych technologii i klasycznego krawiectwa. T-Michael – krawiec i projektant oraz przedsiębiorca Alexander Hell z Norwegian Rain, tak wyjaśniają potrzebę tworzenia swoich kurtek: „To jest prosta filozofia. Hardkorowa, funkcjonalna i wodoszczelna odzież wierzchnia, która nie wychodzi z mody. Kryjąca się za nią technologia jest niewidoczna (…). Mocna i wytrzymała, ale mimo to miękka i elegancka. Ta kurtka chroni cię przed żywiołem w środowisku miejskim”. Wydawać by się mogło, że człowiek pogodzony z własnym otoczeniem, potrafi więcej dostrzec w nim dobrego i chętniej to dobro spotęguje.

       

      Norwegian_Rain

       

      Zdjęcie: Norwegian Rain, strona internetowa firmy

       

      Trudne warunki, dominująca i trzymająca człowieka na dystans zima, krótkie dni, bliskość stromych gór, wody, wszystko to zapisane jest w sztuce użytkowej. Ta norweska chce podkreślać tożsamość własnego kraju, umacniać swój związek z nieprzerwanym cyklem życia przyrody, bez względu na jej kapryśność, zmienność. Chce być częścią najbliższego otoczenia. Stąd tak wiele we wzornictwie norweskim nawiązań do lasu, kształtów przypominających lodowe bryły, ciepłych, wełnianych koców. Arctic collection autorstwa Vibeke Skar i Jensa Praeta z 2010 to seria stołów zainspirowana topniejącym lodem Arktyki, przerażającymi dla środowiska naturalnego skutkami tego zjawiska i jego wizualnym pięknem. Nie tylko wyglądają jakby stworzone przez samą naturę, ale też opowiadają o człowieku i o tym, jak na nią wpływa. Czarki Kristin Opem to wypadkowa bogatych w złoża niebieskiej gliny Trøndelag i dumy z tamtejszych ceramicznych tradycji. Instalacja Stiana Korntveda Ruuda z 2016 to łyżki wykonane z 19 okręgów kraju, każda z gatunku drzewa typowego dla każdego z nich. „Fylker”, bo tak się nazywa instalacja odwołuje się do słowa „fylke” – okręgu, na jakie Norwegia była podzielona już od czasów wikingów. Nazwa pochodzi od norweskiego słowa „fylki”, wywodzącego się z kolei od słowa „folk” (lud, naród). Kultowy Papermaster – stojak na gazety projektu Torbjørna Anderssena (2012, brzoza, sklejka), który jest jednocześnie stolikiem, ma formę, która niemal odrywa się od ziemi jak ptak, co łączy go z taboretem Butterfly Stool Japończyka Sōriego Yanagiego z 1954. Twierdził on, że piękna nie można stworzyć, gdyż rodzi się ono naturalnie.

       

      Norweski_design_stojak_na_gazety_i_stolik_61

       

      Zdjęcie: Papermaster – stojak na gazety projektu Torbjørna Anderssena

       

      Współczesny design norweski jest też bardziej nastawiony na dopasowywanie się do trudności, zamiast na walkę z nimi. Współgra z norweską naturą, a ta ukształtowała społeczeństwo, które kocha ruch, ma wpisane w krwiobieg spędzanie czasu na świeżym powietrzu, nie boi się ekstremalnych wyzwań, lubi pokonywać własny strach, przesuwa granicę ludzkiej wytrzymałości w surowym klimacie. „Produkty ALFY niezliczoną ilość razy zawędrowały na oba bieguny, przemierzyły Grenlandię i wspięły się na siedem najwyższych gór świata” – można przeczytać na stronie internetowej norweskiej firmy. Buty z jej kolekcji mają sprawić, że wędrówka stanie się jeszcze przyjemniejsza. Są więc wodoodporne, przepuszczają powietrze, mają amortyzującą podeszwę, która dobrze przylega do podłoża. Stały się synonimem przygody, dziewiczych trekkingów, ale też weekendowego hikingu. „Kari Traa jest nie tylko mistrzynią stylu wolnego w narciarstwie, zdobywczynią trzech medali olimpijskich, lecz także twórcą uznanej marki odzieży sportowej. Historia Kari zaczyna się w Voss, małym mieście położonym między norweskimi górami i fiordami, gdzie się urodziła i dorastała” – informuje strona internetowa marki. Superbielizna jej projektu jest zdrowa i została w stu procentach wykonana z wełny merynosów, w naturalny sposób pochłaniającej zapachy. Saamskie guksi, drewniane kubki wykonywane często z obrzęków zapoczątkowały serię Scoop autorstwa Margit Seland. W drewnianych kubkach – towarzyszących myśliwym i wybieranym na długie wędrówki, Norweżka znalazła formę, którą oddaje w porcelanie. Kalosze Permafrost odpowiadają w pełni przekonaniu, że nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. Są ciepłe i wodoszczelne. Można je nosić, zimą, chodzić po śniegu, lodzie i błocie. Są przyjemne dla oka i mają doskonałą przyczepność.

       

      Norweski_design_kalosze

       

      Zdjęcie: Kalosze Permafrost

       

      Współczesny design norweski ma być mądrym wyborem pomiędzy czymś potrzebnym a ładnym. „Zrównoważony rozwój zaspokaja dzisiejsze potrzeby bez odbierania przyszłym pokoleniom możliwości zaspokajania ich potrzeb”. Tak wyjaśniła jak to rozumie Gro Harlem Brundtland w epokowym raporcie końcowych Światowej Komisji ds. Środowiska i Rozwoju ONZ w 1987, znanym Raportem Brundtland. Pamiętacie Ellinga z trylogii Ingvara Ambjørnsena, którego genialnie sfilmował Petter Næss? To właśnie książkę o niej nieustannie czytał. Dzisiaj mało kto pamięta, że była drugą po Margaret Thatcher kobietą na stanowisku premiera w Europie. Norwedzy czują się w obowiązku tworzyć naturalnie lub w sposób, który przyrodę pozostawi w nienaruszonym stanie. Chcą żeby to co jest, przetrwało. I jeśli coś ma to naruszyć, to wyłącznie żywioł natury. Myśli się o odpadach poprodukcyjnych, które zyskują drugie życie, przetwarzane w półki, regały. Kristine Five Melvær w kolekcji koców „Naturpledd” z 2015 użyła wyłącznie niebarwioną owczą wełnę, bez żadnych sztucznych dodatków. Współcześni twórcy wsłuchują się uważnie w naturę. Myśli się też o trwałości produktów, nastawionych na długoletnie użytkowanie. Wpisany w takie tworzenie nieustanny cykl życia przyrody pokazuje też zachwyt nad czasem, który przemijając odciska swoje znaki, pozostawiając rzeczy oryginalnymi, niepowtarzalnymi i bardzo osobistymi.

       

      Norweski_design_koce_5

       

      Zdjęcie: Koce „Naturpledd”, Kristine Five Melvær

       

      Spodnie z Livid Jeans, małej fabryki dżinsów w Trondheim (jedynej tego typu w Norwegii) zostały zaprojektowane i wyprodukowane przez Jensa Olava Dankertsena, założyciela fabryki zgodnie z tą zasadą. W każdą parę zapisał pracę ludzkich rąk, troskę o najwyższą jakość. W 2010 kupił pierwszą maszynę, dopiero po wykonaniu 70 par uznał, że model jest satysfakcjonujący. Spodnie szyje się tutaj ręcznie na maszynach liczących dobre sto lat. A w sklepie fabrycznym w każdej chwili można zaszyć przypadkową dziurę, załatać przetarcia.

       

      Norweski_design_spodnie_4

       

      Współczesny design norweski to też wypadkowa fascynacji nowymi technologiami, szacunku do tradycji rzemieślniczych i myślenia o miejscu, w których przedmiot jest tworzony, jako źródle utrzymania rodziny, szansy na przetrwanie małej miejscowości. Deski do krojenia Larsa Ernsta Hole’a wykorzystują tradycyjną technikę carvingu. Deska "Monterey" czerpie z siedemnastowiecznego wzoru, a inspiracją dla niej był statek MS „Monterey”. Z resztek drewna tekowego tego statku wykonano deskę. Pomysłodawca miał jeszcze coś na uwadze pokazując ujednolicenie formy w produkcji przemysłowej, która jednocześnie zabija szansę na przetrwanie małych warsztatów rzemieślniczych, z których żyją przecież lokalne społeczeństwa, tracące pracę, gdy pojawia się duży producent.

       

      Czasem wystarczy rzut oka, żeby rozpoznać norweskość produktu. To, co je charakteryzuje to też duma z wzorów wymyślonych przez poprzednie pokolenia twórców. Trwają nadal interpretowane na nowo lub znajdujące miejsce w nowym kontekście. To buduje tożsamość społeczeństwa, które dbając o dawne, pokazują, jak wprowadzając innowacyjne rozwiązania, można dawnym rzemieślniczym formom nadać nowe życie. Moda na stare jest żywa nie tylko w designie; dzisiaj bardzo chętnie nadaje się na przykład dzieciom imiona po pradziadkach. Wiele akcentów we wzornictwie norweskim bezpośrednio przyciąga skojarzenia do wspomnień z dzieciństwa. Wiele przywraca przedmiotom utraconą uwagę, którą zakłóca przemysłowa produkcja. „Eva” autorstwa Anderssen & Voll to nowoczesny fotel obity tkaniną, z możliwościami obracania, odchylania ściśle nawiązujący do stołka „kubbestolen” – wyrąbanego z dużego pniaka, bardzo popularnego w Norwegii już w XVIII wieku, szczególnie w gospodarstwach leżących w Sørlandet i Østlandet. „Eva” została zaprojektowana dla hotelu Juvet Landskapshotell, położonego w Valldal przy Narodowym Szlaku Turystycznym pomiędzy Trollstigen a Geiranger.

       

      Norweski_design_fotel_z_podozkiem_Eva

       

      Zdjęcie: „Eva” autorstwa Anderssen & Voll


      Przedmioty, które wybieramy, reprezentują nasz świat. Mówią o nas. Rozejrzyj się teraz wokół siebie. Spójrz na rzeczy, którymi się otaczasz i zastanów się, co one mówią nam o Tobie?

       

      Tekst powstał po zwiedzeniu wystawy w Międzynarodowym Centrum Kultury „Logika lokalności. Norweski i polski współczesny design”. Wykorzystałam w tekście wiadomości, cytaty z opisów i katalogu towarzyszącego wystawie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Współczesny design norweski”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 maja 2017 15:58

Kalendarz

Maj 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014