Recenzentka

Wpisy

  • piątek, 16 czerwca 2017
    • Dobre powieści z historią w tle

      Pisanie o historii to zawsze gra w domysły, tezy i opinie. Granica pomiędzy historykiem i autorem powieści historycznej czasem jest cienka i delikatna jak skrzydła motyla. Daje wrażenie zetknięcia z czymś realnym, wśliźnięcia się niepostrzeżenie w innych czas i rzeczywistość. Powieści mają tę przewagę, że wychodzą poza żelazną zasadę trzymania się źródeł wypełniając je dodatkowym życiem. Pozwalają przemawiać martwym postaciom. Wskrzeszają upadłe mocarstwa, budzą świat, który pokrył kurz i proch zapomnienia. Polecam pięć powieści, które z faktów i źródeł wydobyły esencję doprawiając ją napięciem, intrygą, suspensem a czasem humorem. To książki, które dodatkowo zachęcają do dobrego życia. Pokazują świat wyborów, trudnych decyzji, istotnych przełomów. Widzimy ludzi w najważniejszych dla człowieka momentach: gdy staje się prawy lub niegodziwy, przebiegły lub naiwny, wielki lub mały. Bo historia świata to tak naprawdę historia nas, którą piszemy codziennie.

       

      Nikolaos Gyzis - Ηistoria

       

      Zdjęcie: Alegoria historii na obrazie Nikolaosa Gyzisa pochodzącym z 1892 r. Autor: Nikolaos Jizis [Public domain], Wikimedia Commons


      1. HYPERVERSUM. SOKÓŁ I LEW – CECILIA RANDALL
      Jak intrygująco opowiedzieć o historii, zbudować wciągającą, pełną zwrotów przygodową powieść i wpleść w nią wszystko to, co sprawia, że kilka godzin lektury to prawdziwa podróż w czasie, wyjaśnia Cecilia Randall. Genialnie porusza się po XIII – wiecznej rzeczywistości, budując jasny obraz epoki pełnej napięć, niepokojów i podbojów. Jest tu esencja dobrej powieści historycznej, znane postaci (m.in. brat Ryszarda Lwie Serce, Jan bez Ziemi), wątek miłosny i historia pięknej przyjaźni. Grupa przyjaciół zostaje przeniesiona w czasie i musi poradzić sobie w trudnych sytuacjach i czasach, a przede wszystkim przetrwać i wyjść cało z licznych opresji. Autorka dostała nagrodę za najlepszą powieść dla młodzieży – zasłużone wyróżnienie.


      2. JA NIE JESTEM MIRIAM – MAJGULL AXELSSON
      Poruszająca powieść szwedzkiej pisarki opowiada o fikcyjnych losach romskiej dziewczynki, która uratowała się przed Zagładą przyjmując tożsamość Żydówki. Żywa historia jest świetnie udokumentowanym tłem dla wydarzeń z mrocznej przeszłości Szwecji, która nie tylko po wojnie miała problem z integracją Romów. Sięgając do czasów wojny i opowiadając o współczesnej Szwecji Axelsson daje dowód talentu narracyjnego, szyjąc wzruszającą powieść o braku akceptacji, samotności i o ciążącej całe życie tajemnicy.


      3. HYPERVERSUM – CECILIA RANDALL
      Grupa przyjaciół z dzielnicy: są przed studiami lub w ich trakcie. Ian przygotowuje doktorat o XIII – wiecznej rodzinie francuskich feudałów. Przeglądając starodruki natrafia na przyciągające jego uwagę zdjęcie kobiety. Tajemnicza postać Isabeau coraz bardziej go fascynuje, ale też niepokoi, nie dając mu spokojnie spać. Kim jest? W wolnym czasie chłopak opracowuje scenariusze RPG, w które gra cała grupa. Jakieś spięcie czy błąd w instalacji przenosi ich w świat, który Ian do tej pory wyłącznie studiował: brat Ryszarda Lwie Serce, którego znamy z historii o Robin Hoodzie, uczestnicy krucjat, francuscy i angielscy rycerze, to świat, w którym muszą sobie poradzić. Ale skoro tak, to Ian ma też plan – chce odnaleźć i poznać Isabeau. Komizm zetknięcia współczesnych nastolatków ze średniowiecznymi zwyczajami, miłość, która pozna smak przekraczania granic czasu, wyzwania i trudy, którym nie wszyscy sprostają. Piękna powieść o przyjaźni, która wymaga poświęceń, miłości, która rodzi się z przyjaźni. Czyta się genialnie i na szczęście powieść ma kontynuację. Jeszcze lepszą od części pierwszej!


      4. ŚWIĘTOSŁAWA. KRÓLOWA WIKINGÓW – AGATA STOPA
      Owiana tajemnicą przeszłość Świętosławy, najważniejszej kobiety epoki wikingów, żony królów: Eryka Zwycięskiego i Swena Widłobrodego i matki królów: Olafa Skötkonunga, Knuta Wielkiego i Haralda II Svenssona znajduje utalentowaną narratorkę w osobie Agaty Stopy. Oto dobry przykład powieści historycznej. Wycyzelowane fakty, żywe tło z plejadą znanych wikingów, władców średniowiecznych. Epicki rozmach, z którym przyglądamy się dorastającej siostrze Bolesława Chrobrego, która wkrótce stanie się Panią Północy. Zbalansowana dawka domysłów współgra z tezami historyków rozgrywając wciągającą mieszankę polityki, intryg miłosnych i zwykłego życia.


      5. STULATEK, KTÓRY WYSKOCZYŁ PRZEZ OKNO I ZNIKNĄŁ – JONAS JONASSON
      Przednia wersja historii świata z punktu widzenia Północy. Fikcyjny stulatek Allan Karlsson ucieka z domu starców i przez przypadek pada ofiarą pościgu gangsterów i policji. Rozgrywana w dwóch planach czasowych historia krzepkiego staruszka obfituje w przewrotne zwroty akcji, która rozgrywa się podczas najważniejszych wydarzeń historycznych. Komedia Jonassona przypomina szwedzką wersję przygód Forresta Gumpa. Dużo szwedzkiego humoru i szwedzkiej historii w tle.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      piątek, 16 czerwca 2017 13:27
  • wtorek, 13 czerwca 2017
    • Architektura duńska, czyli dobrze mieszkać, żyć szczęśliwie

      Kultura duńska rozprzestrzenia się jak wirus i nie jest jej w stanie powstrzymać żaden lek. Najlepiej to widać po drugiej stronie Sundu w południowej Szwecji. Ale, jak przekonuje Tadeusz Barucki w „Architekturze Danii”, wystarczy też spojrzeć na Norwegię, Anglię, Islandię i daleką Grenlandię, na francuskie pobrzeża Normandii i śródziemnomorskich regionów Sycylii i Nepalu, żeby zdać sobie sprawę z jej ekspansji. I nie chodzi tylko o to, że południowa Szwecja do połowy XVII wieku należała do Danii, nie chodzi o „czterysta lat nocy”, jak wymownie podsumował Henrik Ibsen uzależnienie Norwegii od Danii w latach 1400 - 1814.

       

      Danish thatched-roof house 01

       

      Zdjęcie: dom na Jutlandii, Dania. Autor: Oxfordian Kissuth (Praca własna) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], Wikimedia Commons


      Łatwiej jest zrozumieć siłę kultury duńskiej, gdy spojrzy się na kilka rzeczy. Strategiczne położenie: to tędy prowadził jedyny szlak morski łączący basen Morza Bałtyckiego z oceanami świata, to tędy płynęły statki wikingów, to tędy można się było dostać z południa Europy na północ Skandynawii, to tu jest współczesny port przesiadkowy dla wielu lotów do krajów nordyckich, tędy też szedł człowiek idący w ślad za ustępującymi lodowcami, a dzisiaj za lepiej płatną pracą. Ślady niegdysiejszej migracji ludów widać do teraz w charakterystycznych dla epoki kamienia grobowcach, niekiedy przypominającymi Stonehenge, czego najpiękniejszym przykładem w Danii jest Poskær Stenhus czy ponad 10 000 kurhanów tak znamiennych dla krajobrazu duńskiego.

       

      Poskær Stenhus 2

       

      Zdjęcie: Poskær Stenhus, Dania. Autor: Old Dane (Praca własna) [CC BY-SA 4.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], Wikimedia Commons


      Współczesna architektura duńska jest kwintesencją tego co ludzkie: tworzenie wspólnoty, w której rodzina i dobro dziecka jest w centrum, stawianie na funkcjonalność, szukanie pożytecznych i zrównoważonych rozwiązań technologicznych, dbanie o estetykę, odzwierciedlanie pragnienia człowieka o intymnym kontakcie ze światem, bycia częścią nietkniętej natury i czerpania z jej dobrodziejstw. Szukając wytłumaczenia dla takiej filozofii budowania idę tropem wyraźnych śladów z przeszłości.Najstarszy rysunek wyryty na kości, określany jako „pierwszy obraz rodziny”, pochodzi z Danii, z ok. 5000 r. p.n.e. Perfekcję z jaką niegdyś budowano statki potwierdzą wraki wydobyte z dna morskiego w Roskilde. Z taka samą precyzją wznoszą Duńczycy swoje dawne drewniane domy. Już w erze wikingów utrwali się nowy typ domu, duński „Radelængen” „o bardzo wydłużonym planie, powstały z zestawienia części mieszkalnej z oborą dla bydła i pomieszczeniem do przechowywania zbiorów”. Wikingowie budują też pierwsze centra handlowe: ośrodki targowe i pierwsze strefy wojskowe: ufortyfikowane obozy, które, co podkreśla Tadeusz Barucki w „Architekturze Danii” tworzyły planowy system fortyfikacji i razem z ziemnymi umocnieniami „Dannevirke”, oddzielającymi na południu Półwysep Jutlandzki od Europy, broniły kraju przed najeźdźcami.


      Zmiana w podejściu do budowania przychodzi wraz z chrześcijaństwem, które w X wieku wprowadza w Danii król Harald. To czas wpływów misjonarzy z Anglii, Bremy i Hamburga. W okresie romańskim powstaje niemal 2000 kościołów kamiennych, w większości z narzutowego, polodowcowego granitu obrabianego na Jutlandii, a łamanego na Zelandii. Już wówczas jednak Duńczycy szukają jednocześnie własnego języka wyrazu. Powstają więc nietypowe okrągłe obronne kościoły, jak te z przełomu XII i XIII wieku na wyspie Bornholm. Pomysł budowania w cegle przyjdzie do Danii z XII-wiecznej Lombardii, a cegła stanie się z czasem niemal narodowym duńskim budulcem. O tym, że Duńczycy stawiają na precyzję i praktyczne zastosowanie miała właśnie pokazać mała, elastyczna w tworzeniu misternych budowli, poddająca się wyobraźni architektów cegła. Już w gotyku Duńczycy pokazali jednak, że nie pędzą ślepo za modą. Zamiast poddawania się jej wymogom, znowu zostawiają charakterystyczny dla siebie rys: dla Duńczyków liczą się przede wszystkim względy czysto praktyczne.

       

      Oesterlars Kirke Bornholm Denmark

       

      Zdjęcie: Kościół w Østerlars na wyspie Bornholm, Dania. Autor: Per Trangbæk (Praca własna) [Public domain], Wikimedia Commons


      Reformacja łamie istniejącą potęgę Kościoła, któremu odbiera się liczne budynki; burzone stają się budulcem dla innych. W tym samym czasie na Jutlandii wybucha powstanie przeciwko wyzyskowi bogaczy, stłumione zapoczątkuje też nową erę w budownictwie. To wówczas powstają masowo obronne rezydencje. Władcy kraju też spojrzą na swoje siedziby innym okiem i wprowadzą wiele obronnych udogodnień. Zapoczątkuje to król Christian II, ale głównym budowniczym zostanie dopiero jego syn Frederik II. Wzniesie on sławny zamek Kronborg w Elsinore (Helsingør). Coraz bardziej wówczas czytelne stają się wpływy holenderskie i niemieckie. Jak pisze Tadeusz Barucki „najbardziej znanym wśród królewskich budowniczych był architekt flamandzkiego pochodzenia Hans Steenwinkel, wprowadzający do Danii holenderski renesans”, który stał się wkrótce symbolem potęgi króla. Duński renesans najlepiej widać w symbolach Kopenhagi, np. w gmachu giełdy (1619-1625) z monumentalnym, krytym miedzią dachem i spiralną wieżą. Widać to też w domach mieszkańców miast czy w jednym z pierwszych w historii architektury planowo założonych osiedli mieszkaniowych – Nyboder (1631-48).

       

      Nyboder 2005-06.jpg

       

      Zdjęcie: osiedle Nyboder, Dania. CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons 


      Barok dociera do Danii nieco później w stosunku do reszty Europy. I nadal są to wpływy holenderskie. Najpiękniejszym przykładem tego będzie pałac Charlottenborg (1672-83) w Kopenhadze projektu Holendra E. Janssena. Śmierć Nielsa Eigtveda w 1754 - twórcy nowej dzielnicy Kopenhagi, wówczas samodzielnego miasta Frederiksstaden i zaproszenie do Danii francuskiego architekta N. H. Jardina, który zostanie tutaj ponad 20 lat to początki klasycyzmu w Danii. Pożar Kopenhagi w 1795 i ostrzelanie miasta przez angielską artylerię w 1807 wymusza przebudowę. W tym czasie w Danii działa C. F. Hansen, po którym zostaną takie symbole jego działalności jak dawny ratusz (1803-6) i katedra (1811-29) w Kopenhadze.


      Formy ewoluują, a architekci szukają nowych inspiracji. Powstają budynki, wymyślne dowody fascynacji dawnymi stylami. Od stylu historycznego, przez eklektyzm twórcy przechodzą do romantyzmu narodowego. Powstają organizacje takie jak „Skønvirke”, działająca od 1907 w dziedzinie sztuki i przemysłu i organizacja studencka „Stowarzyszenie 3 grudnia”, służąca, jak podaje Tadeusz Barucki studiom nad architekturą duńską, którą jako przedmiot nauczania wprowadzili w 1913 na Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze Nyrop i Kampmann.


      Coraz mocniej na świecie przebijają się reprezentanci funkcjonalizmu postulujący architekturę zrywającą z przeszłością. Wreszcie człowiek i przyroda w współgrającej komitywie naprawdę mają być pierwszym planem wszelkich dyskusji o architekturze. Koniec kompromisów. Ale w Danii ta tendencja dojdzie do głosu dopiero po słynnej wystawie sztokholmskiej z 1930 roku. I tu pojawia się na scenie Kay Fisker – wychowawca nowego pokolenia architektów duńskich. Zostawi po sobie rozplanowany w naturalnym krajobrazie uniwersytet w Aarhus, obiekt, który powstanie po wygraniu przez niego konkursu, co jest duńską tradycją z sukcesem wdrażaną w życie od dziesiątków lat. To właśnie wówczas w ogłaszanych konkursach zbiera żniwa Arne Jacobsen, który zaprojektuje m.in. wieżowiec SAS w Kopenhadze czy późniejsze osiedle Søholm (1950-55) w duńskiej cegle z zaprojektowaną z pietyzmem zielenią.

       

      Copenhagen SAS hotel IMG 0183

       

      Zdjęcie: wieżowiec SAS w Kopenhadze. Autor: Bjoertvedt (Praca własna) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], Wikimedia Commons


      Sporo nowych rozwiązań pojawia się w budownictwie mieszkaniowym: ściany poprzeczne: w 1037 – M. Lassen, loggie: lata 1935-39 – K. Fisker, C. F. Møller, równoległe pasma budynków: lata 1932-34 – Blidah i Bentsen. Zmiany czysto techniczne idą w parze z myśleniem o człowieku, rodzinie i kwestiach wychowawczych. Mieszkanie przestaje być jedynie sypialnią czy salonem. Myśli się o wspólnocie przebywającej w jednym miejscu i takim projektowaniu przestrzeni, żeby nie tylko dorosły czuł się w niej komfortowa, ale też… dziecko (O wychowaniu dzieci po duńsku piszę tutaj). I zawsze rządzi zieleń. W 1932 roku pewien duński cieśla wymyśli w swoim warsztacie klocki, rozsławione na całym świecie pod nazwą LEGO. Trzy lata później C. Th. Sørensen sprowadzi wraki starych sprzętów i mechanizmów i stworzy z nich prototyp placu zabaw. To pionierskie spojrzenie na wspólną infrastrukturę zapoczątkuje międzynarodową karierę Danii, z której pochodzi firma Kompan projektująca najlepsze place zabaw dla dzieci, znane z prostoty, jakości i funkcjonalności.


      Coraz większe znaczenie w budownictwie mieszkaniowym ma planowanie wspólnej infrastruktury, myślenie o wygodzie mieszkańców i dostępności do najważniejszych obiektów. Powstają złożone projekty charakteryzujące się bliskością przedszkoli, szkół, sklepów. Innowacyjne rozwiązania jak centralne ogrzewanie, łazienka i w.c., zsypy na śmieci, kuchnia typu laboratoryjnego rozpoczynają nową erę budownictwa mieszkaniowego. Tworzy się nowa kultura mieszkaniowa, której nieodłącznym elementem jest architektura wnętrz.


      Gdy budownictwo mieszkaniowe zaczyna łączyć wspólne interesy mieszkańców osiedli, daje to zaczątek ruchowi spółdzielczemu. Po drugiej wojnie światowej oczy architektów kierują się na nietkniętą wojną Szwecję i słynące z technologicznych innowacji USA. Do Danii dociera bardzo bliski tradycji duńskiej nurt inspirowany przez architekturę organiczną F. L. Wrighta. Duńczycy zaczynają być mistrzami „otwartego planu” i maksymalnej jego elastyczności i podbiją inne rynki. Jørn Utzon wygra międzynarodowy konkurs na gmach opery w Sydney. I jak podkreśli Tadeusz Barucki „po raz pierwszy w historii architektury współczesnej tak mocno wyrażona zostaje wówczas nowa teza przekreślająca świętą dotąd zasadę, że forma wynika z funkcji”.

       

      Sydney Opera House - Dec 2008

       

      Zdjęcie: Duńczyk Jørn Utzon wygrał międzynarodowy konkurs na gmach opery w Sydney. Autor: Diliff (Praca własna) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) lub GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], Wikimedia Commons


      Lata 50. to pojawienie się wieżowego osiedla Bellahøj (1951-54 – A/S Dominia), innowacja urbanistyczna oddzielająca w swym układzie po raz pierwszy w Danii ruch pieszy od kołowego – osiedle Taarnby Park (P. Kjeargaard, N. Schou). Przyroda ma być nieodłącznym elementem zabudowy, powstają jednorodzinne domy szeregowe skąpane w zieleni np. Skoleparken (1955, J. Bo, K. Hallenberg). Aglomeracja kopenhaska kształtuje się wg projektu opracowanego przez S. E. Rasmussena w 1948, znanego później jako symbolu rysunku dłoni z rozcapierzonymi palcami, których kierunki wskazują planowany rozwój miasta.


      Najbardziej współczesne nam budownictwo pozostaje w dialogu z przeszłością. Świadczy też o poszanowaniu historii. Istotą duńskiego budownictwa mieszkaniowego dzisiaj jest wtapianie się w otoczenie, wykorzystywanie jego walorów, podkreślanie piękna natury, która koherentnie współgra z bryłami budynków. Sluseholmen (2009, Arkitema Architects) jest nową częścią miasta, położoną wokół kanałów kopenhaskich. Małe i duże budynki tworzą bloki spójne z linią wody. Fasady bloków, zaprojektowane przez wielu zaproszonych architektów, są ekspresją na temat reminiscencji dziewiętnastowiecznej Kopenhagi.

       

      Architektura_dunska_Sluseholmen


      Kajkanten (2012, Danielsen Architecture) to kompleks domów usytuowany w Havnerfronten w Kopenhadze. Rozwijająca się dzielnica, która łączy zielone tereny rekreacyjne z portem i miastem. Inspirowane pojęciem funkcjonalizmu z lat 30. XX wieku. Kajkanten adoptuje nowe i stare budynki i nawiązuje do industrialnej przeszłości tego miejsca stając się ekspresją na temat przeszłości. To miejsce w bezpośrednim kontakcie z morzem.

       

      Architektura_dunska_Kajkanten


      Dania od zawsze szła własną drogą, zamiast powielać istniejące mody, szukała łącznika pomiędzy tym, co piękne i funkcjonalne. Od zawsze też czerpiąc z bogactwa przyrodniczego, surowego klimatu i morskiego sąsiedztwa szukała innowacyjnych rozwiązań, które najpełniej pozwoliłyby żyć wygodnie i przytulnie. Hygge plus innowacje sprawiły, że Dania nie tylko od lat okupuje pierwszą dziesiątkę Bloomberg Innovation Index, ale jest też krajem jednych z najszczęśliwszych społeczeństw świata. Okazuje się, że tam, gdzie się dobrze mieszka, żyje się szczęśliwie.

       

      Architektura_dunska

       

      Zdjęcie: wystawa pt. „Contemporary Danish Architecture”, centrum handlowo-rozrywkowe Sukcesja w Łodzi.


      Tekst powstał na podstawie „Architektura Danii”, Tadeusz Barucki (Arkady 1983) i jest w dużej mierze streszczeniem tej książki oraz wystawy pt. „Contemporary Danish Architecture”, prezentującej współczesną duńską architekturę. Wystawę można było obejrzeć w kwietniu-maju tego roku w centrum handlowo-rozrywkowym Sukcesja w Łodzi.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 czerwca 2017 23:07
  • sobota, 10 czerwca 2017
    • Gratka - łódzki antykwariat z legendą o zaklętych w gołębie czytelnikach

      Sądziłam, że łódzka ulica Piotrkowska to królowa księgarni i antykwariatów. Myliłam się i już wyjaśniam jak bardzo. Piotrkowska to caryca o imperialnym zasięgu, której wpływy sięgają okolicznych oficyn i podwórek. Żadna ulica na świecie nie dorównuje jej liczbą miejsc, w których można kupić lub poczytać książki. Jak na osobę na wysokim stanowisku przystało nie wdzięczy się jednak i nie pokazuje swoich wdzięków każdemu. O, tym, że ma tajemnice znane tylko wybranym uświadomiła mi Monika z Prawej ręki szefa. I tak dowiedziałam się o antykwariacie Gratka w kamienicy pod numerem 147.

       

      Lodz_Gratka_widok_kamienicy_z_Piotrkowskiej1

       

      Na zdjęciu: Kamienica, w której znajdziecie łódzki antykwariat Gratka, Piotrkowska 147

       

      To jak wygląda to dowód dziewiętnastowiecznej potęgi Łodzi. Jej właścicielami byli Emma i Robert Schweikertowie; została zbudowana w 1896 według projektu Piotra Brukalskiego. Eklektyczny styl, bogato zdobiona, pokryta dachem mansardowym z lukarnami i balustradą. Historia tej rodziny wpisuje się w mit o American Dream. Ojciec Roberta, z pochodzenia Niemiec, który osiedlił się w Starowej Górze (gmina Rzgów), miał być kowalem, ale miał też marzenia. Zerwał z rodzinną tradycją i poszedł własną drogą. Uczył się tkactwa i zajął biznesem. Wkrótce stać go było, żeby otworzyć pierwszy zakład. Z czasem stał się jednym z największych łódzkich fabrykantów. Ludwik - jeden z braci Roberta, studiował chemię na politechnice w Zurychu. Po studiach założył ze swoim wspólnikiem zakłady chemiczne w Pabianicach, znane dzisiaj jako zakłady farmaceutyczne "Polfa".

       Lodz_Gratka_wejscie_widok_z_Piotrkowskiej1

       

      Na zdjęciu: brama, która prowadzi na podwórko, gdzie znajdziecie łódzki antykwariat Gratka

       

      Jak wszędzie na Piotrkowskiej, antykwariat na antykwariacie, więc niech Was nie zmyli, że chodzi o ten na lewo od bramy. Nie. Wchodzicie przez bramę na podwórko. A tam....

       

      Lodz_Gratka_wejscie_do_antykwariatu_z_golebiami

       

      Zdjęcie: wejście do łódzkiego antykwariatu Gratka

       

      Znacie legendę o krakowskich gołębiach? To teraz pora na łódzką. Te gołębie tarasujące wejście, wlatujące co chwilę do środka, to zaklęci czytelnicy. Czekają na czytelniczy boom. Obudzą się, gdy Polacy zaczną masowo czytać, żeby uratować antykwariat przed zalewem żądnych książek klientów.

       Lodz_Gratka_polka_skandynawska1

       

      Zdjęcie: wnętrze łódzkiego antykwariatu Gratka

       

      W każdym antykwariacie od razu poluję na półkę nordycką. Jestem mile zaskoczona, że w Łodzi, która przecież nie ma skandynawistyki na żadnej tutejszej uczelni, pomyślano o wyodrębnieniu dedykowanego miejsca specjalnie dla książek z Północy. Niedawno straciłam pracę, więc to nie jest najlepszy czas na wydawanie pieniędzy na antykwaryczne egzemplarze, ale nie spałabym spokojnie wiedząc, że mogłam kupić za 1-2 zł takie rzeczy: "Dzieje literatury duńskiej" Stefan H. Kaszyński, Maria Krysztofiak (Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1985), Reportaż "Pod niebem Danii" Sergiusza Jaśkiewicza (Wydawnictwo Poznańskie, 1962) z autografem autora! "Architektura Danii" Tadeusza Baruckiego (Arkady, 1983). Album o Malmö (Borgströms Tryckeri AB, Motala 1970). "Norwegia - kraina fiordów i fieldów" Jana Szupryczyńskiego (Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1985). "Szwecja" Jerzego Szewczyka.

       Lodz_Gratka_Dzieje_literatury_dunskiej

       

      Generalni kupicie tam bardzo dużo literatury skandynawskiej w oryginale m.in. widziałam "Änglahuset" Kerstin Ekman, Hjalmar Bergman "Hans nåds testamente", rekomendowanego przez Karla Ovego Knausgårda "Stallo" Stefana Spjuta, dramaty Henrika Ibsena. Sporo też jest tam przekładów, m.in. Sigrid Undset czy np. książka dla dzieci "Nad dalekim cichym fiordem" Norweżki Ågot Gjems-Selmer. Widziałam też literaturę obcą przetłumaczona na języki skandynawskie i kilka książek do nauki szwedzkiego. Jak widać wszystkiego nie wykupiłam, więc pędźcie na zakupy do łódzkiej Gratki.

       

      Lodz_Gratka_o_fiordach

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Gratka - łódzki antykwariat z legendą o zaklętych w gołębie czytelnikach”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      recenzentka.blox.pl
      Czas publikacji:
      sobota, 10 czerwca 2017 15:26

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014