Recenzentka

Wpisy

  • piątek, 19 lutego 2010
    • Paula - Isabel Allende

      Ryszard Kapuściński opisując swoje pierwsze wrażenia z Ameryki Łacińskiej napisał w „Wojnie futbolowej”, że „rzeczywistość jest tu pomieszana z fantazją, prawda z mitem, realizm z retoryką”. Podobnie jest w twórczości Isabel Allende, która ma niezwykły dar wychwytywania najistotniejszych chwil w ich magicznych przełomach. Słowa, którymi opisuje rzeczywistość wydają się tworzyć wokół bohaterów przytulny, ciepły pled myśli, wspomnień, marzeń. W trudny do wyjaśnienia sposób powoli, jak bohaterowie „Płci wiśni” Jeanette Winterson, Allende wypełnia nas do samego końca szeptami namiętności codzienności.

       

      Zapowiadana na list pożegnalny, rodzaj ostatniej rozmowy z umierającą córką powieść, w rzeczywistości jest czymś więcej. Jest hołdem złożonym życiu, miłości, wolności wyboru, magii bycia sobą. Z jednej strony Allende prowadzi nas przez trudny etap rozstawania się z umierającą na porfirię córką. Znajdujemy się, więc w zimnych, przestronnych salach szpitalnych, pośród przemykającego tłumu lekarzy, pielęgniarek, zajętych kolejnymi pacjentami. Polską czytelniczkę, przyzwyczajoną do stereotypowego radosnego hiszpańskiego temperamentu, zdziwi chłód personelu madryckiego szpitala. Chciałybyśmy, żeby Paula przeżyła i wydaje nam się, że kolejni uzdrowiciele swoimi czarodziejskimi sztuczkami wyciągnął ją w ostatniej chwili z coraz jednak mocniejszego uścisku śmierci. Śmierć, jak w najlepszym thrillerze do końca trzyma nas w napięciu, nie pozostawiając jednak cienia wątpliwości, kto w tym spektaklu nadziei, walki o życie i chwytania się najlżejszych przejawów ozdrowienia pociąga za sznurki.

      Z drugiej strony ta książka jest przewodnikiem po życiu samej pisarki, której bogate losy skierują nas w sam środek zamieszek w Chile z okresu przejęcia władzy przez Augusta Pinocheta. Stryj pisarki, Salvador Allende traci władzę strzałem między oczy, nastają czasy niespotykanego w tym kraju terroru. Kraj zamienia się w niekończącą się lawinę aresztowań, mordów cywilów, niewyjaśnionych uprowadzeń, tajemniczych zniknięć. W tej sytuacji Isabel Allende decyduje się na emigrację. Schronienie znajduje w Wenezueli przeżywającej rozkwit gospodarczy. Śledzimy jej skomplikowane losy, bezskuteczne próby znalezienia pracy, wreszcie osobiste problemy i początek rozpadu jej małżeństwa. Osobiste retrospekcje mają być w przyszłości przewodnikiem po rodzinie dla córki Allende.

       

      Dla miłośniczek sztuki pisania książka będzie źródłem licznych wskazówek, jak pisać udzielanych przez bądź co bądź uniwersytecką wykładowczynię sztuki narracyjnej. Poznamy od kuchni perypetie autorki, tło powstania debiutanckiej powieści, poszukiwanie agentki, pierwszą nieśmiałą próbę nazwania się pisarką. Wreszcie Allende nie szczędzi nam zachęty do brania z życia, odważnie tego co najlepsze, do dokonywania czasem trudnych, ale koniecznych decyzji, do brania spraw w swoje ręce, ale też ufania napotykanym ludziom. Pokazuje się nam przez pryzmat nieraz traumatycznych wydarzeń, jako osoba, która potrafi w tych trudnych momentach podziękować za choćby odrobinę dobrego, która z nich zostaje, jak wówczas, gdy będąc ośmioletnią dziewczyną została zwabiona przez pedofila czy gdy po raz siedemnasty jej dom został okradziony. Wydaje się być niestrudzoną miłośniczką życia, która w ostatniej jego połowie celebruje nie każdą jego minutę, a każdy ułamek sekundy. Pokazując jednocześnie, jakim zyskiem osobistym dla niej, a przecież też dla każdej z nas może być każda, i dobra i zła chwila.

       

      Przyznaję, że z przykrością sięgam po każdą kolejną powieść Isabel Allende, odmierzając strony do końca jej twórczości, świadoma zbliżającego się końca tego magicznego spotkania. I jak na przyzwoitą książkową malkontentkę przystało, zamiast cieszyć się tym, co przeczytałam, pomarudzę, dlaczego tych książek jest tak mało.

       

      Isabel Allende, Paula. Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 1998. Przełożyła: Elżbieta Komarnicka. Tytuł oryginału: Paula (1994).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 19 lutego 2010 12:21
  • poniedziałek, 08 lutego 2010
    • Niezgłębiony zamysł - Isabel Allende

      Jest życie uniwersyteckie w Berkeley w latach sześćdziesiątych, pełnym hipisów głoszących i uprawiających wolną miłość, guru uczących, jak przeżyć szczęśliwie życie. Jest sam środek rewolucji seksualnej, pełnej eksperymentalnego seksu, wymiany żon i ekshibicjonizmu. Stany pogrążają się w coraz bardziej bezsensownej wojnie w Wietnamie. Stacza się typowa amerykańska rodzina, gdzie ona znudzona samotnością czterech ścian uprawia kolejne szkoły życia z kolejnymi wyznawcami nowej wiary a on ucieka w pogoń za coraz szybszą i większą kasą, konsumując do granic absurdu, zaciągając kolejne kredyty na pokrycie poprzednich.

       

      Amerykański dream zaczyna się na granicy koloru skóry, akcentu i dzielnicy, z której się pochodzi. Stany Zjednoczone są „Ziemią Obiecaną, gdzie pieniądze rosną na drzewach i każdy kto sprytny, może stać się przedsiębiorcą z własnym cadillakiem i blondynką uwieszoną u ramienia”. Wystarczy jednak być po niewłaściwej stronie tej granicy, żeby stać się wędrującą od gospodarstwa do gospodarstwa pomocą domową, pracownikiem fizycznym, służącą.

       

      Allende pokazuje ten dream z perspektywy latynoskiej dzielnicy, zamieszkanej przez znachorkę, która usunie i kurzajki i niechcianą ciążę, wywróży człowiekowi przyszłość i wyjaśni teraźniejszość. W tym prostym świecie wystarczy założyć naszyjnik z kolorowych koralików na niewidzialność, żeby znowu stać się widoczną. Ludzie opowiadają o swoim życiu, jakby było legendą. Z Bogiem rozmawia się o konkretach, bo „Bóg nie ma czasu na pierdoły” i „pomaga dobrym, gdy są lepsi niż ci źli”, więc trzeba umieć przeżyć, żeby żyć. Zwłaszcza, że „gdzieś się zapodziała etyka, żyjemy w świecie marnych wartości, rozkoszy bez radości i bezsensownych działań”.

       

      Ale będzie można zwyciężyć zło, mówi Allende, poznaniem i wiedzą, więc trzeba dużo czytać. Trzeba, jak Carmen podjąć mądre decyzje, trafić na właściwych ludzi, oddać się swojej pasji, poznać świat i ludzi, zbudować firmę, robiąc to co się lubi najbardziej, stworzyć ludziom godne warunki pracy, pomagać im wyjść z biedy, zdobywając ich dozgonne oddanie. A na koniec można sobie wybrać swoją miłość. Bo nic jej nie zastąpi, ani góra pieniędzy, ani notes pełen telefonów do kochanek.

       

      Isabel Allende, Niezgłębiony zamysł, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 1999. Przełożyła: Beata Fabjańska-Potapczuk (cz. I, II), Agnieszka Rurarz (cz. III, IV). Tytuł oryginału: El plan infinito (1991).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 lutego 2010 14:34
  • środa, 27 stycznia 2010
    • Opowieści Ewy Luny - Isabel Allende

      U Isabel Allende znalazłam prozę życia, która jest wędrówką po najskrytszych marzeniach, przechowywanych tajemnicach, przekazywanych z pokolenia na pokolenie mądrościach.

       

      Belisa Crepuscularino, która handluje słowami przypomina o mocy słowa, na które czekamy, do którego się przywiązujemy, uzależniamy. Pokazuje, jak słowo może otulić niewidzialną siecią i trzymać na uwięzi, nawet najbardziej zatwardziałe umysły. Pokazuje też, że słowa mogą być tylko pięknie dobranym repertuarem wyrazów na użytek władzy.

       

      Snując opowiadanie, Allende ostrzega, że klucz do tajemnicy ukryty jest w szeptach. A szepcze się niedopowiedziane, zakazane, intymne. Jej twórczość, ukryta pod niemymi znakami graficznymi liter, zamienia się w szept powtarzany coraz głośniej. Jej bohaterowie mają skłonność do namiętnych słów, do pięknego śpiewu, do umykających rzeczywistości cichych szeptów z zaświatów. Jej bohaterki wydają się tymi, które posiadły magiczną moc słów, która pomaga im uniknąć pułapek samotności. Pod pozorem magicznej opowieści, rozgrywającej się w namiętną noc, otuloną zapachem mango, rozgrywają się kolejne dramaty, opowiedziane poprzez los kolejnych bohaterów.

       

      Opowieści Ewy Luny to dwadzieścia trzy opowiadania, w których powracają bohaterzy z "Ewy Luny", pojawiają się nowi, niektórych los skieruje do Agua Santa. Mieszają się ze sobą ich historie, dopełniają się wcześniej niedopowiedziane losy. Życie toczy się swoim rytmem, poznamy echa historii tubylczych plemion i ich obyczaje, zwyczaje konkwistadorów, brytyjskich najeźdźców, zmieniające się pokolenia, w których przemytnicy i złodzieje awansują do sprawujących władzę elit. Kolejni dyktatorzy snują wizję idealnej demokracji, umierają w końcu ze starości, poprzedzonej ciągłym strachem przez zamachem na ich status quo. Niewiele właściwie się zmienia, oprócz czasów które są nam coraz bardziej współczesne, lecz Allende pokazuje, jak historia kołem się toczy, i że należy o niej opowiadać, żeby pamiętać nie tylko o tym, co każe nam się pamiętać.

       

      Isabel Allende, Opowieści Ewy Luny, przełożyła Ewa Zaleska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2000r.. Tytuł oryginału: Cuentos de Eva Luna, (1989)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      środa, 27 stycznia 2010 12:56

Kalendarz

Luty 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014