Recenzentka

Wpisy

  • piątek, 16 kwietnia 2010
    • Królestwo Złotego Smoka - Isabel Allende

      Isabel Allende w świetnym stylu powraca do przygód Kate Cold dziennikarki International Geographic i jej wnuka Alexandra. Akcja toczy się pół roku po poprzedniej wyprawie a tym razem oboje wraz z Nadią Santos wyjadą do Królestwa Złotego Smoka.

      Książę Dil Bahadur odbywa dwunastoletni okres przygotowań do objęcia tronu, który ma go zahartować duchowo i fizycznie. Pod okiem mistrza, któremu nieobca jest telepatia, opuszczanie ciała przez ducha czy ciosy sztuk walki tao-shu, przygotowuje się do spełnienia swojej karmy. Książka jest buddyjskim peanem na cześć prawości, uczciwości i systematycznej pracy nad sobą.

      Królestwo pragnąć zachować swój dziewiczy charakter stara się, jak najmniej otwierać swoje granice przed zachodnią kulturą. Ruch turystyczny jest ograniczony do około stu osób rocznie. Grupa Kate Cold, za specjalnym przyzwoleniem króla przybywa do Królestwa, aby opisać piękno jego przyrody, ale Kate chciałaby również dotrzeć do legendarnej figury smoka. Po drodze spotkamy wymierające plemię Yeti, dotrzemy do miejsc w Himalajach, do których nigdy nie dotarł człowiek. Królestwo padnie jednak łupem chciwości drugiego człowieka na liście najbogatszych ludzi świata, który kolekcjonuje unikatowe przedmioty i wysyła swojego człowieka, który ma dla niego zdobyć figurę smoka i klucz do jego tajemnicy.

      Allende po raz drugi proponuje książkę przygodową dla młodzieży i również tym razem udaje się jej stworzyć wciągającą i mądrą historię. Szesnastoletni Alexander i trzynastoletnia Nadia dojrzewają na naszych oczach, w subtelny sposób rodzi się między nimi uczucie więzi i przyjaźni. Stają w obliczu brutalnej prawdy współczesności, fałszu ludzi, pojawia się motyw handlu ludźmi, nieograniczonej chciwości a Allende pokazuje jak trudna, wymagająca a jednocześnie satysfakcjonująca jest droga do prawdy, wolności i uczciwości.

      Isabel Allende, Królestwo Złotego Smoka, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2004. Przełożyła Agnieszka Fijałkowska. Tytuł oryginału: El Reine del Dragón de Oro, 2003.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 16 kwietnia 2010 16:48
  • poniedziałek, 22 marca 2010
    • Manet - Henri Perruchot

      Biografia Maneta jest bogatym źródłem inspiracji, jak wytrwale dążyć do celu i osiągnąć go wbrew wszelkim przeciwnościom losu.

       

      Młody Edward Manet z pewnością nie był zapowiadającym się dzieckiem, radził sobie tak źle w szkole, że nawet kilkukrotne powtarzanie klasy nie przynosiło w jego przypadku rezultatów. Ojciec, wysoko postawiony urzędnik w administracji państwowej, który był w swojej karierze i dyrektorem gabinetu w ministerstwie sprawiedliwości i sędzią trybunału pierwszej instancji w departamencie Sekwany, szykował syna do kariery urzędniczej. Ten jednak za nic w świecie nie chciał iść śladem prawniczej ścieżki ojca. Już jako nastolatek zbuntował się na tyle, żeby ojciec ustąpił jego uporowi i zgodził się w zamian na karierę syna w marynarce wojennej. I tu jednak chłopak przeżyje porażkę, nie jest w stanie, bowiem zdać egzaminów wstępnych i korzysta na zmianie w zasadach rekrutacji do Szkoły Morskiej, która ma być poprzedzona rocznym stażem na okręcie. Zaciąga się, żeby przeżyć jedną z ciekawszych wypraw w swoim życiu i przekonać się, że jedyną rzeczą, którą na pewno chce robić to jednak malarstwo.

       

      Nie przez przypadek takie zainteresowanie chłopaka sztuką. Rozbudził je w nim jego krewny ze strony matki, wuj Fournier. Rodzina Maneta ze strony matki to gorącej krwi, nieprzeciętne postaci, jak dziadek Maneta, Józef Antoni Ennemond Fournier, który przyczynił się do wyniesienia na tron szwedzki księcia de Ponte Corvo, marszałka Bernadotte, który przyjął imię Karola XIV, dodajmy przodka obecnie panującego króla Szwecji. Korzystając z odwołania francuskiego chargé ď affaires, nie cofając się przed oszustwem podał się za przedstawiciela cesarstwa, oświadczając, że „Bernadotte jest jedynym księciem krwi, którego wybór cesarz i cała Francja powitałaby z radością”. Matka Maneta była chrześniaczką Karola XIV.

       

      Ojciec Maneta długo nie może pogodzić się z wyborem syna, w końcu i ustępuje i postara się dla niego o protekcję w przyjęciu go do Szkoły Sztuk Pięknych. W tym czasie na Salonie ogromny sukces odniesie Tomasz Couture, do którego pracowni dostanie się Edward Manet. Nie na długo, bo wkrótce między panami narosną konflikty. Paryż zmienia się w miasto uciech z nową kategorią kobiet „półświatkiem”, jak je nazwie Aleksander Dumas syn. Manet sporo podróżuje, zwiedzi Włochy, wyjedzie do Holandii, gdzie skopiuje „Lekcję anatomii” Rembrandta. Uda się do Niemiec, Europy wschodniej, m.in. Drezna, Pragi. Zakochany w Zuzannie Leenhoff bardzo długo utrzymuje ten związek w sekrecie, a do grobu bierze tajemnicę o posiadaniu z nią syna. Pierwsza próba dostania się na Salon kończy się porażką i tu zaczyna się długa droga od sukcesu do kolejnych porażek. Autor „Olimpii” zostanie wyszydzony, a tłumy Paryżan będą specjalnie przychodzić pod jego płótno, żeby przy nim się pośmiać. Przez akademików i krytyków sztuki nazywany jest „arcykapłanem szkoły pacykarzy”. Jego malarstwo określa się „kocią muzyką”. Wokół jego postaci zbierze się jednak grono wiernych przyjaciół, m.in. Karol Baudelaire, Emil Zola, Monet, czy potem Mallarmé, którzy potrafią docenić jego twórczość. Manet nie ustępuje, chociaż nigdy nie przyłączy się oficjalnie do grona swoich kolegów impresjonistów, odcinając się od nich swoim niezdecydowaniem. Ma to szczęście, że za życia zaczyna sprzedawać swoje dzieła.

       

      Biografia Maneta pióra Henri Perruchota jest barwna, opowiadana lekkim, ciekawym stylem, w którym dobrze wyważono wielość szczegółów z wartkim tempem historii. Autor ma zdolność snucia opowieści, w której zwinnie przeplata najistotniejsze wydarzenia z życia bohatera, charakterystyczne wydarzenia z czasów jemu współczesnych, sprawiając, że lektura staje się smakowitym kąskiem. Dla koneserów na końcu obszerna bibliografia wraz z chronologicznym zestawieniem najważniejszych faktów.

       

      Manet, Henri Perruchot, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1961. Przełożyła Krystyna Dolatowska. Tytuł oryginału: La vie de Manet (1959).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Manet - Henri Perruchot”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 marca 2010 11:58
  • piątek, 19 marca 2010
    • Toulouse-Lautrec - Henri Perruchot

      Werniksował płótno spermą, jego ostatnie słowa to „stary głupiec” wypowiedziane do ojca, uczył się malarstwa z van Gogh’iem i Gauguin’em, przyjaźnił z Jane Avril, był stałym bywalcem właśnie otwartego Moulin-Rouge, czyli świetnie czytając a się biografia Toulouse-Lautreca. Arystokratyczne korzenie i przodkowie, którzy brali udział w pierwszej wyprawie krzyżowej, zdobywali Konstantynopol, rodzina rządząca sporym kawałkiem Francji. Ojciec chłopca to ekscentryk, żeby nie powiedzieć dziwak, oddający się bez ograniczeń pasji życia ponad ograniczeniami norm i zasad. Tę rodzinę stać na wszelką ekscentryczność. Mężczyzna czeka niecierpliwie, aż chłopiec dorośnie do wieku, w którym mogliby się wspólnie oddawać jego największej pasji – polowaniom. Tymczasem chłopca dopada dziwna choroba, która świetnego jeźdźca zmusza do poruszania się o lasce. Chłopiec z trudem rośnie, ale postanawia zawsze z poczuciem humoru walczyć z chorobą. Szukając dla siebie zajęcia znajduje go w malarstwie i to kolejny przykład przypadku, który był początkiem narodzin legendy malarstwa. Lautrec to też przykład tytana pracy, który umierając w wieku zaledwie trzydziestu siedmiu lat pozostawia po sobie setki dzieł.

      Żyje w takim tempie, które niejednego by szybko zabiło. Oddaje się w takim samym natężeniu pracy twórczej, rozpuście w domach publicznych i pijaństwu. Odda hołd mistrzyniom płatnej sztuki kochania zatrzymując je w ramach historii malarstwa. Inspiracji szuka w podłych okolicach dworca Saint-Lazare, placu Opery, które stają się dla niego tym, czym Tahiti dla Gauguin’a. Pragnie malować prostytutki w burdelach, tak jak inni malują je w domach, mówiąc, że są takie same, niczym się nie różnią. Musi, więc spotkać się z ostracyzmem, niezrozumieniem i odrzuceniem. Niezłomny dalej rozwija swój styl, mówiąc, że nikt nie ma prawa wyrzucić nikogo poza nawias. W gronie jego znajomych są Gauguin, van Gogh, tancerka Jane Avril, La Glu modelka, która pozowała Manetowi do „Olimpii”. Jest stałym bywalcem właśnie otwartego Moulin-Rouge, których bohaterki upamiętnia w swoich szkicach. Ma nieprzeciętny „dar analizy” i „charakterystyczną ostrość środków wyrazu”. „No, Lautrec – widać, że malarz z pana” – powie Degas, mistrz niezwykle ceniony przez Lautreca. W przeciwieństwie do van Gogha, który sprzeda za życia tylko jedną pracę, Lautrec zaczyna żyć ze sztuki. Robi między innymi ilustracje programów teatralnych, menu w restauracjach, dostaje zamówienia na afisze. Paryż z tego okresu terroryzują wybuchy bomb anarchistów, Villant dokonuje zamachu w samym Pałacu Burbońskim, za co zostanie zgilotynowany. Lautrec w coraz bardziej wyrafinowany sposób oddaje się pijaństwu, miesza alkohole i zaprasza na cocktaile własnego pomysłu. Wchodzi w nową fazę, pod wpływem Tristiana Bernarda redaktora naczelnego „Dziennika Welocypedystów”, który wprowadza go w środowisko wielkich sportowców i wydarzeń sportowych. Wysportowane ciała, ruch, szybkość urzekają Lautreca i pozostaną uwiecznione w kolejnych dziełach. Dunlop wynajduje oponę i zaczyna się złota era cyklistów. O kobietach poruszających się rowerami mówi się cyclewomen – „trzecia płeć”. Szukając kolejnych inspiracji Lautrec wyjeżdża do Madrytu, miasta w którym „nawet policjanci bawią się w stręczycieli”. Bez większego zachwytu wraca do Francji. Spotka młodego Marcela Prousta po jego debiucie, na razie nieodkrytego. Jego pijaństwo kończy się w końcu atakiem delirium tremens. Rodzina postanawia oddać go do zamkniętego zakładu w Saint-James. Lautrec dalej bez wytchnienia tworzy, żeby udowodnić, że nie zwariował. Wychodzi, ale to już koniec, nie tylko wielkiego artysty, ale też człowieka. Niemal całe życie żył w cieniu choroby, która zrobiła z niego małego człowieczka, z trudem powstrzymującego nieustający ślinotok, poruszającego się o lasce, który zapomnienia szukał w alkoholu, zrozumienia w objęciach prostytutek. Dając upust tej pasji życia stworzył nieprzeciętny styl.

      Henri Perruchot, Toulouse-Lautrec, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1960. Przełożyła Krystyna Dolatowska. Tytuł oryginału: La vie de Toulouse-Lautrec (1958).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 19 marca 2010 14:32

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014