Recenzentka

Wpisy

  • piątek, 28 października 2011
    • Zygmunt Miłoszewski - Uwikłanie

      Z jednej strony mam w tej książce mocną intrygę, której rozwiązanie jest dla mnie zaskoczeniem. Mam przegląd wydarzeń, które oddają świetnie obraz Polski z 2005 roku, jak się temu przyjrzeć z perspektywy tej książki, dość osobliwego. Mam absolutnie doskonałe , momentami zabawne, czasem smutne przedstawienie życia prokuratury od kuchni, z brzydką panią prokurator rejonową, policjantami, którzy za dużo gadają, masą roboty papierkowej, natarczywymi dziennikarzami, którzy przekręcają fakty i młodym prokuratorem, który musi lawirować w tym labiryncie codzienności. Nie zabraknie pokusy romansu, który śledziłam z niesłabnącą, choć nie na miejscu nadzieją, że jednak prokurator mu ulegnie. W tle niewielki, ale dość przekonujący poradnik dla młodych żon; t-shirty z głupimi napisami noszone przez tydzień, koszule żółknące pod pachami i zadeptane kapcie to samobójcza sceneria, na której tle każda pachnąca, lepiej ubrana, zalotna dziewczyna wyciągnie z domowych pieleszy najbardziej nawet przekonanego o swoim małżeńskim szczęściu mężczyznę, prosto w pełne niezobowiązującego seksu, świeże uczucie. Odkładając żarty na bok, polecam gorąco, ale na wolną chwilę, bo czytałam to na wyjeździe i miałam problem z wyborem, czy podziwiać widoki i zabytki, czy skończyć książkę. Wygrał Miłoszewski.

      Zygmunt Miłoszewski, Uwikłanie., W.A.B., Warszawa 2008.

      POLECAM RÓWNIEŻ:

      Gniew - Zygmunt Miłoszewski - Cytat

      Bezcenny - Zygmunt Miłoszewski - Recenzja książki

      Bezcenny - Zygmunt Miłoszewski - Śladami bohaterów po Przemyślu

      Bezcenny - Zygmunt Miłoszewski - Cytat

      Bezcenny - Zygmunt Miłoszewski - Pierwsze zdanie

       

      Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów newsletter i polub Fanpage

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 28 października 2011 15:40
    • Liao Yiwu - Prowadzący umarłych. Opowieści prawdziwe. Chiny z perspektywy nizin społecznych.

      Obraz Chin, jaki wyłania się z tej książki jest tak okrutny, i obrzydliwy , że tylko silna wola i chęć oddania tej książki zmusiła mnie do skończenia lektury. Książka jest reportażem, zapiskami rozmów autora z mniej lub bardziej przypadkowo spotkanymi mieszkańcami Chin. Wciągając swoich bohaterów w rozmowy o życiu, pracy, codzienności zachęca ich do oczyszczających opowieści, które pełne są okrucieństwa, upodlenia, nieludzkiego traktowania. Yiwu pokazuje społeczeństwo, które przekroczyło wszelkie granice, za którymi jest już tylko brak szacunku do drugiego człowieka, chamstwo, wyuzdanie.

      Współczesne Chiny w opowieściach ludzi, których życie wyrzuciło poza nawias dobrobytu i sprzyjającego losu, to kraj, w którym nikomu nie można wierzyć, kraj złodziei i mnożących się gangów. Książka pełna jest żywych ludzi, którzy opowiadają o tym, jak  zachęcano ich do donosicielstwa na kolegów, członków rodziny, znajomych. Jest to kraj potomków kilku pokoleń ludzi, którym przyszło żyć w strachu i upodleniu. Wśród rozmów, jest jedna z byłym czerwonogwardzistą, pochodzącym z rodziny prostych robotników, któremu „rewolucja kulturalna dała szansę podeptania tych, którzy byli od niego lepsi”. I właśnie te opisu tortur, ta bezsilność człowieka, który w każdej chwili może zostać zmuszony do przyznania się do najbardziej absurdalnej winy, to poczucie beznadziei, braku wsparcia, poczucie wyobcowania i bezradności to najmocniejsze strony tych reportaży.

      Znaczna część rozmówców do spadkobiercy czasów Mao, który zachęcał ludzi do osiedlania się na wsiach i poddawania reedukacji chłopskiej. Całe pokolenia Chińczyków wychowywano na chłopów i robotników, uczono pogardy dla nauki i wiedzy i uczono sztuki pogardzania każdym, komu choćby w którymś pokoleniu dałoby się wykazać pochodzenie inteligenckie. Każdy, kto wzbogacił się w inny sposób niż pracą fizyczną był w Chinach oskarżany o działanie na szkodę państwa. Wielu profesorów i uczonych zostało napiętnowanych i skierowanych, jako kontrrewolucjoniści do czyszczenia szaletów.

      Codzienną praktyką tego społeczeństwa były publiczne zebrania, podczas których oskarżano „złe elementy”, polegające na publicznym potępianiu, upokarzaniu. Jeden z rozmówców zastanawia się, czy w tym społeczeństwie w ogóle są ludzie, którzy nie dopuścili się prześladowań i tortur innych ludzi?

      To też pokolenie wielkiego głodu kiedy to w Chinach w latach 1958-60 zmarło 30 mln ludzi. Yiwu rozmawia z mieszkańcem jednej z chińskich wsi, w której w tych czasach w 80% rodzin dopuszczono się kanibalizmu i zjedzono 48 dziewczynek w wieku do 7 roku życia.

      Takie społeczeństwo staje się w końcu areną dla rosnącej fali wariatów, szaleńców, ludzi doprowadzonych do stanu psychicznego wycieńczenia, którzy zapadają się we własnym świecie. Spotykamy, na przykład chłopa, który obwołał się cesarzem.

      Gdzieniegdzie odzywa się słaby głos mistrza feng shui, który odwołując się do wielopokoleniowej wiedzy mówi, że „gdy ktoś robi się zbyt chciwy, zaczyna z niego emanować zła energia; jeśli człowiek w czymś przesadza, to osiąga efekt przeciwny do zamierzonego.”

      Głos ten jednak zagłuszają autorytety współczesności, jak handlarz ludźmi, który twierdzi, że „im częściej się babę posuwa, tym ładniej wygląda” a „”dobry mężczyzna to taki, który ma siłę podnieść kij i zbić żonę”.

      Liao Yiwu, Prowadzący umarłych. Opowieści prawdziwe. Chiny z perspektywy nizin społecznych., Wołowiec 2011. Z angielskiego przekładu Wen Huanga tłumaczyła Agnieszka Pokojska.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 28 października 2011 15:38
    • Erich Maria Remarque - Łuk Triumfalny

      To przepiękna historia napisana w sposób, w jaki już się nie pisze powieści. Litery w trakcie czytania zmieniają się w klatki kliszy filmowej i po chwili oglądam oczami wyobraźni film, którego akcja rozgrywa się w Paryżu tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. Ravic ucieka z Niemiec nazistowskich przed prześladowaniami gestapo. Przeszedł przesłuchania, które zakończyły się zesłaniem go do niemieckiego obozu koncentracyjnego, jak wszystkich Niemców, którzy nie godzili się na nowe porządki pod przywództwem Hitlera. Ucieka do Francji i w Paryżu znajduje chwilowe schronienie, a chwilowe bo to miasto, do którego ściągają tysiące uchodźców, przepędzani stale przez policję walczącą z nielegalnymi imigrantami. Ravic dorabia na czarno, jako lekarz, zastępuje kiepskich lekarzy przy stole operacyjnym, usuwa skutki spartaczonych skrobanek, leczy pracownice paryskich burdeli. Wydaje się, że udaje mu się w miarę wygodnie zadomowić w tych dziwnych warunkach, wieczory mijają mu w nocnych klubach. Wszystko toczy się w miarę spokojnie, aż do spotkania Joanny Madou. Czy będzie to spokój zmącony szczęśliwym uczuciem, czy nękany nieszczęśliwą miłością, to się okaże.

      Remarque robi z literaturą, to co rzadko zdarza się piszącym mężczyznom. Pozwala sobie na magię, czasami sentymentalizm. Jest łagodnie marzycielski, czule rozczarowany. Pisze jak wymarzony kochanek. Gdy bohater powieści się złości Paryż pochmurnieje, siąpi deszczem, opony aut przebijają ostro powietrze, a ludzie podnoszą wysoko kołnierze swoich płaszczy, jakby uciekali przed samymi sobą. Gdy kocha, powietrze wokół rozświetla światło księżyca, futro ożywa w każdej kropli wody, która zastyga na nim, perfumy zamieniają się w kuszące smugi, alkohol dodaje uroczej otuchy zamiast upijać. Remarque czasem puszcza oko do nas, bawi się życiem i ripostuje, że „kimkolwiek się jest , poetą, półbogiem, czy idiotą, spada się co parę godzin z nieba, żeby oddać mocz”. Paryż wówczas jest dla niego miastem, „gdzie najłatwiej spędzić czas, nic nie robiąc”. Czasami zamienia się w moralizatora i podpowiada, jak żyć: „Tego, o czym się zapomina, brak potem w życiu. To, co się pamięta, zmienia życie w piekło”.

      Nie można zapominać, że Remarque sam był uchodźcą, który od 1931 roku przebywał w Szwajcarii a potem w USA. Gdy pisze o lecie tuż przed wybuchem wojny, za tło wydarzeń wybiera Paryż. Ravic mieszka w hotelu, w którym chroni się cały uciekający przed prześladowaniami świat. Zaprzyjaźnia się z podpułkownikiem carskiej armii, który znajduje tu schronienie przed czerwoną rewolucją, poznaje Żydów, którym w ostatniej chwili udaje się zdobyć wizę do Ameryki. Widzi, jak rośnie napięcie i strach przed wybuchem wojny. Sam zostaje bez wyjścia, bo nie ma jak i nie ma gdzie uciec. Hiszpanią rządzi twardą ręką Franco, we Włoszech rozkwita faszyzm, Niemcy już są nazistowskie, w Austrii jest po anszlusie. Świat się kurczy a Ravic nie ma już dróg ucieczki, bo gdziekolwiek nie próbował uciec, zostaje deportowany.

      Powieść ma swoją ekranizację z Ingrid Bergman i Charlesem Boyerem w rolach głównych. Podczas, gdy w USA Remarque odnosił sukcesy, w Niemczech jego książki palono a w 1938 Hitler pozbawił go niemieckiego obywatelstwa.


      Erich Maria Remarque, Łuk Triumfalny., Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media, Libros, Warszawa 2002. Z niemieckiego przełożyła Wanda Melcer. (1945)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      piątek, 28 października 2011 15:27

Kalendarz

Grudzień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014