Recenzentka

Wpisy

  • poniedziałek, 02 sierpnia 2010
    • Czarna topiel - Joyce Carol Oates

      Historia Kelly Kelleher przypomina historie czytane w prasie. O młodych, ambitnych dziewczynach, którym świetne wykształcenie nie wystarczyło do zrobienia kariery, ale którym odpowiednie koneksje pozwoliły zaistnieć w lepszym świecie. Uwodzone przez starszych panów: polityków, biznesmenów powoli zamieniają się w śliczne, tanie panie do towarzystwa. Ich los to obciąganie fiutów, coraz starszych, grubszych, wyłysiałych panów, którzy u schyłku kariery przeżywają wszelkie urojone i nie traumy znudzenia, starzenia, świadomości zbliżającego się końca kariery, młodości.

      Historia o Kelly to jednocześnie kolejna prawdziwa historia, która w swoim czasie w USA złamała karierę senatora Edwarda Kennedy’ego. Oates pisząc o niej pisze jednak o czymś więcej. O samotności, powtarzalności losu kobiecego. O stale pojawiającym się motywie młodej, pięknej kochanki, która robi karierę przez łóżka starszych bogatych panów. Ich historie lubią się powtarzać, nie dlatego, że tak chcą, lecz dlatego, że tak wybierają ci, którzy wygrywają w nich swój los. Oates wydaje się kiwać palcem w stronę naiwnych, uwodzonych dziewczyn. Mężczyźni zawsze dbają najpierw o siebie, mówi. Zawsze najpierw ratują siebie, swoje życie, karierę. Młoda dziewczyna jest uroczym dodatkiem, który biorą na zasadzie „należy mi się, bo jestem tym kim jestem”, gdy kończy się ich młodość, gdy pojawia się inna, bardziej atrakcyjna lub po prostu nowa dziewczyna, zaczyna się zabawa od nowa. Młode naiwne utwierdzane w swojej naiwności, otaczane złudną nadzieją lepszej przyszłości dają się wykorzystać, dają się rozkochiwać, dają sobie wmawiać, że są jakąś ważną częścią życia kolejnego zblazowanego bogatego pana.

      Kelly Kelleher liczyła na wyrwanie się z życia, które ją nudziło, zamykało w prowincjonalnym zaduchu, drobnomieszczańskim uścisku nudy. Chciała, jak tysiąc podobnych do niej ambitnych dziewczyn zasmakować czegoś innego. Zachłysnęła się wielkim światem, który okazał się dla niej okrutną nauczką. Oates zawsze opowiada się po stronie kobiet, broni je i ostrzega opowiadając kolejne historie o ich nadziejach, marzeniach. Pokazuje powtarzalność kobiecego losu, który ginie w męskich objęciach, skazuje się na niedolę w męskim świecie.

      Joyce Carol Oates, Czarna topiel., Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1995. Przełożyła Joanna Gołyś. Tytuł oryginału „Black Water”, 1992.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 sierpnia 2010 13:40
    • Piąte dziecko - Doris Lessing

      Jeżeli jeszcze miałam jakieś wątpliwości, co do posiadania dzieci, to ta książka je rozwiała. Macierzyństwo to koszmar dla wariatek o żelaznych nerwach. Płód to zwierze rozszarpujące wnętrzności noszącej je kobiety. To co rozgrywa się w czasie ciąży przypomina walkę na śmierć i życie, w której kobieta zajeżdżana jest do krańców wytrzymałości. Dziecko po urodzeniu przypomina skrzyżowanie potworka z potworkiem o egoistycznych potrzebach, instynktownych odruchach drapieżnika, który zabija wszystko, co się dookoła rusza.

       

      Lessing pokazuje macierzyństwo, którego nigdy nie pokazują kolorowe czasopisma, pełne roześmianych, pucołowatych, różowych niemowlaków. Tutaj mamy dziecko z rozwijającym się instynktem zabijania, dominowania, niszczenia. Niegdyś szczęśliwa rodzina powoli traci spokój, który rujnuje dorastający dzieciak, zdolny ukręcić kark ulubionemu zwierzakowi. Rodzeństwo w jego towarzystwie czuje się, jakby siedziało na bombie z zapalonym lontem. Gdy ojciec decyduje się oddać chłopca do zakładu rodzina odzyskuje spokój, który traci matka, gotowa poświęcić siebie, szczęście rodziny, żeby tylko odzyskać swoje dziecko. Zadziwiający jest instynkt macierzyński, który sprawia, że kocha, czy też pragnie odzyskać dziecko, które przez nikogo nie jest traktowane nawet jak człowiek. Zadziwiająca jest siła, która sprawia, że potworka o lodowatym spojrzeniu, nie wahającego się rzucić z morderczym zamiarem na własnego brata, matka broni, toleruje, żywi.

       

      To świetnie napisana książka pokazująca smutną i ciemną stronę macierzyństwa.

       

      Doris Lessing, Piąte dziecko., Wydawnictwo Marba Crown LTD., Warszawa 1992, przekład Zofia Kierszys. Tytuł oryginału: The Fifth Child, 1988.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Piąte dziecko - Doris Lessing”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 sierpnia 2010 13:38
  • czwartek, 24 czerwca 2010
    • Hedda Gabler. Sztuka w czterech aktach - Henrik Ibsen

      Hedda Gabler to znudzona życiem, uwikłana w niechciane małżeństwo młoda kobieta, której codzienność to misterna gra pozorów, półsłówek, wiele znaczących spojrzeń, ukrytych między wierszami znaczeń.

      Jej współczesne kobiety uwięzione w kulturowych więzach, pod presją norm społecznych, wciśnięte w prostą rolę żony, matki lub kochanki uciekały się do mistrzowskich posunięć, aby ten nużąco wyjaławiający je intelektualnie i towarzysko świat odmienić w zjawisko choćby pozornie ciekawe.

      Mężczyźni wydają się żyć w tym świecie za szklaną kurtyną, za którą nie ma zakazów, nie ma niemożliwego, jest satysfakcjonujący samorozwój, jest niczym nieskrępowana ucieczka w świat tworzenia, bycia sobą, odszukiwania własnych pasji.

      Kobiety dla odmiany pozostawiane w niewiedzy, co do szczegółów tego drugiego życia uciekając w domysły, snują nudną egzystencję konspiratorek, krętaczek, złośliwych matron. Niemożność wylania żali pod adresem mężczyzn, dla których są wyłącznie pięknymi żonami, powabnymi damami do towarzystwa, w najlepszym razie dreszczykiem emocji w rozmowie, sprowadzone do przedmiotu ustawianego raz na, raz obok piedestału, odgrywają się na swoich faktycznych i urojonych lub potencjalnych rywalkach. Świat kobiet staje się pajęczyną złośliwych półsłówek, dwuznacznych stwierdzeń, które stawiają tę drugą w niemiłej sytuacji. Świadomość bycia wyłącznie własnością męża, brak prawa sprzeciwu, stawiania własnych warunków w związku, czy choćby prawa do kompromisu w małżeństwie zmusza Heddę do zgadzania się na zastany stan rzeczy, urządzany dla wygody jej męża, który otoczony uwielbieniem i poświęceniem kilku pokoleń kobiet, bierze je, ich pieniądze, ich podziw, ich czas, aby swoje życie uczynić jeszcze wartościowszym, ciekawszym, barwniejszym, jeszcze szybciej zdobywać szczeble kariery naukowej. Hedda nie chce i nie potrafi wyrazić zgody na taki niewolniczy stan małżeński i zaczyna igrać życiem. Raz pozornie w grze słów, innym razem dosłownie niszcząc choćby to, co najcenniejsze dla mężczyzny.

      Lektura jak najbardziej aktualna, bo mimo upływu czasu, świat kobiet to nadal świat mężczyzn, w którym kobiety są często wyłącznie pięknymi przedmiotami, pokazywanymi w towarzystwie, jako wyraz pełnego sukcesu mężczyzny.

      Henrik Ibsen, Hedda Gabler. Sztuka w czterech aktach. Przełożyła: Anna Marcinkówna, Świat Literacki, 2006. Tytuł oryginału: Hedda Gabler, 1890.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 czerwca 2010 15:38

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014