Recenzentka

Wpisy

  • wtorek, 08 listopada 2011
    • Ty pierwszy, Max - Leena Parkkinen

      Tulouse-Lautrec  odnalazłby w Parkkinen sprzymierzeńca w opowiadaniu o świecie kurtyzan, burdelmam, prostytutek z przedmieść Paryża. Podczas, gdy uwzniośla „przechodzone kobiety” robiąc z nich pierwsze damy czerwonej dzielnicy, Parkkinen oddaje hołd ludziom nie mieszczącym się w kanonie człowieka doskonałego: kobiecie z kośćmi jak guma, kobiecie o nogach niczym słoń czy wreszcie braciom syjamskim ze wspólną wątrobą.

      Uwielbiam takie podróże w czasie do mojego ukochanego XIX wieku, bo podobnie do bohaterów Midnight In Paris Woody Allena tęsknię do poprzedniej epoki. Parkkinen pokazuje jednak jej ciemniejsze strony, to czego lukr tkliwych wspomnień pokrywa tak grubą warstwą, że trudno spod niej dostrzec, że świat na przełomie XIX i XX wieku był światem czarno-białym, światem, w którym miało się jedną, z góry narzuconą urodzeniem drogę. I do tego świata, bez cienia zakłamania zaprasza Parkkinen. To trudna podróż, trudna, tak jak rozmowa w cztery oczy, gdzie ma się sobie powiedzieć całą i również tę bolesną prawdę. Głównymi bohaterami są bracia syjamscy, rubaszny, nie stroniący od alkoholu, kobieciarz Max i nieco mniej udany, nieśmiały, żyjący w cieniu brata Izaak. Matka chłopców oddaje na wieś do dziadków, bo tak nieudani synowie, nie mogą burzyć idylli mieszczańskiej rodziny. Dziwactwo chłopców stanie się wkrótce ich jedyną szansą na przeżycie. Najpierw ciotka sprzeda ich fotografowi, żeby za kilka otrzymanych monet kupić sobie wymarzony kapelusz. Potem przez całe życie kalectwo braci będzie ich kapitałem, źródłem utrzymania. Trafią do najróżniejszych cyrków, w których będą odgrywać przeróżne role, wystawiając swoje kalectwo na widok złaknionej odmienności widowni.

      Chłopcy opuszczeni przez matkę, dla której widok synów był zbyt trudny do zniesienia, żeby darzyć dzieci miłością, trafią pod opiekuńcze skrzydła jeszcze dziwniejszych od siebie kobiet. Te odrzucone przez społeczeństwo kobiety – w ich obecności czują się normalnie. Świat kalek otwiera przez Maxem i Izaakiem drzwi do akceptacji. Wkrótce, to co jest pod drugiej stronie tego świata zaczyna budzić sprzeciw i obrzydzenie czytelniczki. Tak, jak fotograf, który robi interes na sprzedawaniu zdjęć osób niepełnosprawnych, właściciele cyrków, objazdowych aren, na których główne skrzypce grają wszelkiego rodzaju dwugłowe istoty, ludzie bez rąk, bez nóg.

      W świecie Maxa i Izaaka czasem pojawiają się osoby przez społeczeństwo określane normalnymi, których świat wydaje się być jednak dużo mniej normalny od świata, w którym żyją bracia syjamscy. To świat Iris, młodej Rosjanki, którą prosto z ulicy bierze bogaty fiński przedsiębiorca, żeby z niej zrobić sobie ładną żonę. Kobieta przywykła do losu ulicznicy nie potrafi odnaleźć się w świecie przepychu. Okrywające ją futra, biżuteria nie potrafią zatuszować jej pochodzenia. Iris ciągnie podświadomie do świata Maxa i Izaaka, do świata, w którym była sobą, była akceptowana. Parkkinen odważnie podpuszcza Iris do walki. Kobieta nie zostanie gotową na wszystko kurą domową, czekającą wiernie na męża. Przeciwnie. Szasta pieniędzmi, zdradza męża, uwodzi innych mężczyzn, wreszcie gardzi swoim wybawicielem. Nie jest w stanie udźwignąć swojego losu. Gdy rozmawiałam o tej postaci ze znajomymi, u wszystkich wzbudzała niechęć. Według mnie jednak Parkkinen ją wybroniła, pokazując na jej przykładzie los dziewiętnastowiecznych kobiet: dam lub dziwek. W tym czasie Paryż stoi przed obrazem Olimpii i wyśmiewa artystę, który odważył się wprowadzić na salony nagą dziwkę. Nawet dobre urodzenie nie ratowało kobiet od złego losu, mogły jak Tonia Buddenbrook stracić majątek i część w oczach społeczeństwa swoich czasów, trafiając na łowcę posagów. Kobiety w tych czasach kupowało się albo jak Iris prosto z ulicy, dla kaprysu inwestując pieniądze dla ładnej kobiety, od której wymagało się wyłącznie, żeby leżała i pachniała lub handlowało się kobietami o pieniądze, jakie wraz z nimi wchodziły w inwentarz małżeński.

      Ta książka nie należy do lekkich lektur, tym bardziej chylę czoło, bo jest debiutem. Będę z zainteresowaniem czekać na kolejną powieść Leeny Parkkinen.


      Ty pierwszy, Max., Leena Parkkinen, Świat Książki, Warszawa 2011. Z fińskiego przełożył Sebastian Musielak.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Ty pierwszy, Max - Leena Parkkinen”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 listopada 2011 10:13
  • poniedziałek, 07 listopada 2011
    • Kazuo Ishiguro - Nokturny. Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu

      Nokturny są jak pieśń zgorzkniałego starca, który swoją życiową mądrością dzieli się z wsłuchanymi w jego opowieść gośćmi wieczoru, pozbawiając ich romantycznych złudzeń i niewinnych marzeń.

      Ishiguro nie chce być piewcą ułudy, więc pisze o związkach odartych z magii, pozbawionych szczerości, które w szarej rzeczywistości robią wyłącznie wrażenie zapisu w księgach rachunkowych mistrza od oszukiwania się nawzajem w nadziei na zysk z cudzej naiwności, potrzeby bliskości, szczęścia. W tym gorzkim bilansie z ludzkich spotkań jest miejsce na teatralną ckliwość, która ma korzystniej wpłynąć na to okrutne rozliczenie. W świecie Nokturnów mężczyźni i kobiety niczym satelity krążą wokół siebie, zbliżając się na odległość dochodzących dźwięków muzyki, która raz cichnie, raz gubi się w śmiechu gości restauracji, raz odbija się echem o ściany palazzo. Ta muzyka to jedyna nić porozumienia, która subtelnie owija się wokół par, zakochanych, dawnych przyjaciół pozostawiając delikatne ślady na wspomnieniach, odciskając piętno w każdym słowie, które albo dodaje otuchy, albo rani.

      W tym gorzkim świecie szuka się siebie jak partnerów biznesowych. Kobiety są piękne mimo upływającego czasu, przynajmniej dopóki stać je na zabiegi chirurgiczne, czy dodające im seksapilu suknie. Mężczyźni stają się zakładnikami sukcesu, szukają szans na jego przedłużenie w chirurgii plastycznej, wymianie żon na coraz młodsze modele. Ten świat nie jest pokerową partią, bo nie ma w nim elementu gry, którym rządzi przypadek. Kobiety z premedytacją szukają bogatych mężczyzn sukcesu, którzy zagwarantują im dostęp do kart kredytowych, drogich butików, nieograniczonego życia w przepychu i blasku sławy męża. Mężczyźni świadomie kupują sobie kobiety, które mają być przedłużeniem ich sławy, kolejnym trofeum podczas tourne życia.

      Ludzie w Nokturnach raczej zdają się być instrumentami w rękach wybranego przez siebie przeznaczenia jak wiolonczelistka świadoma swojego talentu, która go nie rozwija ze strachu, że któryś z nieudolnych nauczycieli mógłby go zepsuć. Żyją bardziej dla spokoju, jaki gwarantuje sława i pieniądze, godzą się w swoim życiu z półśrodkami, z życiem w ułudzie, bez miłości za to na szczycie.

      Ishiguru opisując kondycję współczesnego świata nie zostawia nam za wiele miejsca na złudzenia. Opisuje świat, w którym sukces odnoszą nie ci, którzy mają talent, a ci którzy mają dostęp do mediów, kontaktów, osób decyzyjnych. W tym świecie wzajemnej adoracji przeciętniacy promują przeciętniaków, a prawdziwe talenty schodzą niemal do slumsów codzienności. Przeciętny jazzman odbiera nagrodę dla najlepszego muzyka roku a utalentowany muzyk przygrywa gościom do kotleta. W świecie, którym rządzi pieniądz można sobie kupić wszystko, a kolejne pokolenia tego społeczeństwa nauczyły się tłumić w sobie niepokój i rozczarowanie z takiego pustego życia. Co gorsza w ludziach narasta frustracja, że ich sukces jest jeszcze niewystarczający, że mogliby żyć lepiej, za większe pieniądze, piętro wyżej w hierarchii bogactwa. Bohaterowie Nokturnów chcą być uznani przez jak największą liczbę osób za ludzi sukcesu, nie wystarczy ich osobista satysfakcja, nie wystarczy im życie na wysokim poziomie, muszą być w pierwszej lidze, tylko to się liczy, to daje im ciągłe poczucie niespełnienia, braku doskonałości, którymi zarażają innych, i napędzają do kolejnej pogoni samych siebie.

      Nokturny to pełne gorzkiej prawdy opowiadania mędrca, który pokazuje cienie blasków życia.

      Nokturny. Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu., Kazuo Ishiguro., Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz., Warszawa 2010. Z angielskiego przełożył Lech Jęczmyk. (2009)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kazuo Ishiguro - Nokturny. Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szwecja11
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 listopada 2011 15:03
  • piątek, 28 października 2011

Kalendarz

Październik 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014