Recenzentka

Wpis

środa, 09 maja 2018

Uwodziciel - film o skandinavian dream

Milad Alami. Oglądam zdjęcie i widzę pogodnego, przystojnego, niewyglądającego na swój wiek mężczyznę. Rocznik 1982. Urodził się w Iranie, dorastał w Szwecji, mieszka w Danii. Cokolwiek nie zrobi jest pierwszy. Jest najlepszy. Debiutuje w wieku zaledwie 21 lat krótkim metrażem „Häst utan tyglar”. Wszystko mówi, że będzie z niego dokumentalista. Jeszcze nikt nie wie, że najlepszy. Jest 2011, gdy kończy Den Danske Filmskole w Kopenhadze. Jego film dyplomowy, „Intet kan røre mig” zdobędzie 10 nagród i zostanie pokazany na ponad 40 międzynarodowych festiwalach filmowych. Cztery lata potem za „Mommy” zdobywa nagrodę Duńskiej Akademii Filmowej dla najlepszego krótkiego metrażu. Wreszcie przychodzi czas na film pełnometrażowy. Dostanie na niego fundusze w ramach New Danish Screen, programu Duńskiego Instytutu Filmowego. Tak powstaje „Uwodziciel” (Charmøren), którym ponownie podbija międzynarodowe festiwale, zdobywając nagrody w Warszawie, Chicago, Lubece i w San Sebastian. Obejrzę „Uwodziciela” podczas krakowskiego Off Camera.

 

 

W ARS-ie tłum zatrzymuje nas w połowie schodów. Gruba, czerwona wykładzina wycisza szmer rozmów. Boimy się, że będziemy siedzieć w pierwszym rzędzie. Miejsca są nienumerowane, a my wchodzimy na samym końcu. Pokaz opóźnia się, bo jury wciąż obraduje. Nikt się jednak nie złości, bo festiwale żyją przecież inną skalą emocji.

 

Cały film bazuje na zaskoczeniach, które potęguje tytuł. Ten sugeruje, że śledzimy klatki z życia irańskiego podrywacza, który w szybki i łatwy sposób chce sobie załatwić duński paszport. Czy chodzi wyłącznie o pieniądze? Czy to chwilowy pobyt, który ma podrasować budżet irańskich krewnych, z którymi nieustannie łączy się na Skype i robi regularne przelewy? Czy to mężczyzna, który się poświęca, żeby wspomóc ich? A może jeden z tych ekonomicznych migrantów? Skala pytań rośnie a nakładają się na nią wszystkie mnożone ostatnio w mediach opinie. Widzimy przecież młodego mężczyznę, który ucieka z ubogiego islamskiego kraju i najwyraźniej doskonale czuje się w roli uwodziciela szukającego bogatych Dunek do roli sponsorek.

 

To co robi z nami Milad Alami określiłabym pewnego rodzaju psychologiczną rozgrywką. Najwyraźniej chce nas doprowadzić do punktu, w którym wyrobimy sobie maksymalny ogląd, pozwolimy sobie na zamykającą ocenę, którą rozbije kolejnym ruchem kamery. Świetne prowadzenie fabuły przygważdża do fotela i w tym miejscu mogę powtórzyć to, co napisałam przy okazji „Znikasz”: tak, Duńczycy najlepiej łączą ambitne przedsięwzięcia filmowe z lubianą przez masowego widza nieco hollywoodzką narracją. Kamera tańczy szukając atrakcyjnych punktów naświetlenia, kadrowania.

 

Pierwsze kadry sugerują prostotę graniczącą z surowością. Kamera subtelnie przesuwa się po skromnym, niewielkim wnętrzu, niechlujnym w nieco tymczasowy sposób. Poznajemy mieszkanie Esmaila. Grozi mu deportacja, więc szuka na siłę duńskiej dziewczyny, bo urzędnicy imigracyjni sugerują, że trwały związek mógłby polepszyć jego sytuację. Przystojny, młody i świetny w łóżku wykorzystuje swoje atuty, ale ciśnienie jakie czuje i gmatwanina kultur sprawia, że działa w pośpiechu i popełnia błędy. Kompletnie nie rozumiejąc jakie. Kolejne ujęcie. Jakaś kobieta, zbliża się do krawędzi okna. Wyskoczy? A jeśli tak, to dlaczego?

 

Surowe reporterskie doświadczenie Milada Alami pozbawi „Uwodziciela” fabularnego nadmiaru. Jak to się dzieje, że chłopak urodzony w Iranie tak dobrze wyczuwa skandynawski minimalizm? Ramy jego kamery opowiadają w konwencji zderzeń. Braki wyostrzają przesyty i na odwrót. Zderzenie kultur wyostrza sprawy i rzeczy, które ukrywają się pod cienką kołdrą rzeczywistości. Kamera Milada Alami prowadzi nas duńskimi wnętrzami, którymi rządzi biel i prostota. Z przestronnych duńskich pokoi, mieszkań, w których odbija się wygodne życie najszczęśliwszego społeczeństwa świata, oko reżysera przenosi nas w dzielnice imigranckie. Wąziutkie pomieszczenia, niemal klaustrofobiczne pokoiki uderzają ponurością i biedą. Duńskie bogate osiedla willowe kontrastuje Alami z tamtejszymi blokowiskami. Ogrody z mikroskopijnymi loggiami. Esmail codziennie przebiera roboczy dres pracownika firmy transportowej w elegancki garnitur. Codziennie opuszcza przeludnione imigranckie osiedle i przekracza drzwi stylowego duńskiego baru.

 

Do czego jesteśmy się w stanie posunąć chcąc uciec przed biedą? Co poświęcimy dla rodziny? Gdzie są granice honoru, ambicji i bezwstydu? Jaką wartością będzie moralność w konfrontacji z beznadzieją, która jest ścianą zatrzymującą człowieka przed pójściem dalej. Milad Alami opowiada nam film z punktu widzenia człowieka wyrosłego w społeczeństwie, które jedynie w kinie zetknęło się z biedą. Bergmanowski azymut na konflikty małżeńskie, tradycja kina skandynawskiego, które w surowy i subtelny jednocześnie sposób dokonuje wiwisekcji na relacjach międzyludzkich, a wreszcie irański background, który rezonuje tutaj wielokulturowością przekłada się na filmowy wielopiętrowy fresk.

 

Jestem poruszona i wciągnięta tym bardziej, im mocniej Alami uderza w uprzedzenia o jakie naprawdę nietrudno obecnie pod adresem islamskich imigrantów. To nie jest jednak kino polityczne ani zaangażowane. Irańskie wtręty to tylko przypadek wynikający z pochodzenia reżysera. Układają historię „Uwodziciela” w uniwersalną opowieść o życiu w gorszym świecie, o skandinavian dream, który już dawno temu zastąpił ten amerykański. To inteligentne kino, pełne ukrytych znaczeń i fabularnych twistów, które wyciągają nas z wygodnych opinii. Takich zaskoczeń będzie tu kilka.

 

Jeszcze coś się tutaj wyjątkowo udało. O ile hollywoodzkie filmy trywializują inne kultury, o tyle tutaj perski brzmi nie tylko po prostu zwyczajnie, ale też uroczo. Przeniesienie się do domów irańskich rodzin pokazuje pewnego rodzaju nostalgię za tym opuszczonym ojczystym domem. Gdy pokoje dzielą się na kółko mężczyzn dyskutujących przy stoliku o męskich sprawach i kobiet baraszkujących w kuchni, gdy wpadamy na irańską imprezę tak bardzo przypominającą te polonijne wydarzenia kulturalne pełne przebrzmiałych melodii, dawnych gwiazd, to czujemy atmosferę świata utraconego. Niezwykle dużo czułości jest w scenie, gdy grający Esmaila Ardalan Esmaili gładzi tapicerkę krzeseł. W tle widzimy perskie dywany, mieszkanie odbiega od niemal monochromatycznej duńskiej stylistyki i przechodzi w ferie barw z dominującym złotem. Kształty z obłych i nijakich zmieniają się w kanciaste przywodząc na myśl zarys minaretów. I tak jak powiedziałam bez znaczenia jest tu Iran, bo gdyby reżyser był urodzony w Polsce, to podczas obiadu zamiast typowych irańskich potraw pewnie królowałby schabowy z kapustą i nasze ruskie.

 

Nostalgia ma wymiar uniwersalny. Tęsknimy tak samo na całym świecie. I nie ma znaczenia, czy migrujemy z południa czy ze wschodu. Nie mają znaczenia języki, religie. Bieda wszędzie tak samo przygniata. Beznadzieja równie głęboko pogrąża. A miłość, która okazuje się tutaj niewidoczną, cieniutką nicią łączącą tę łamigłówkę kadrów,  jest tak samo trudna, niezrozumiała, silna, bolesna, prawdziwa i udawana, jak wszędzie.

 

To bardzo piękny i bardzo prawdziwy film. Nie mogę napisać o wszystkim, bo największą frajdę daje rozbijanie piramidki, jaka nam się układa w głowie, a rozsypuje wraz z kolejnymi zaskoczeniami. Cieszę się, że kino niezależne wciąż przyciąga takie tłumy i że możemy spotkać się raz w roku w Krakowie.

 

1_Off_Camera_Uwodziciel_Recenzentka_blog_Anna_Dutka

 

PS Idźcie na pl. Szczepański do Lodziarni Tiffany na perskie lody. Polecam te z zielonej herbaty. Matcha w intensywnej odsłonie.

 

Uwodziciel:
Scenarzysta: Ingeborg Topsøe, Milad Alami
Producent: Stinna Lassen
Montażysta: Olivia Neergaard-Holm
Operator: Sophia Olsson
Muzyka: Martin Dirkov
Obsada: Ardalan Esmaili, Soho Rezanejad, Susan Taslimi, Lars Brygmann

 

Filmografia:
2017 Charmøren / Uwodziciel (film pełnometrażowy)
2015 Mommy (film krótkometrażowy)
2014 Void (film krótkometrażowy)
2014 Mini (film krótkometrażowy)
2011 Intet kan røre mig / Nothing Can Touch Me (film krótkometrażowy)
2007 Ett-Två-Tre Martyr! (film krótkometrażowy)
2003 Häst utan tyglar (film krótkometrażowy)

 

Źródła: http://circusalphaville.com/milad-alami/

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
środa, 09 maja 2018 12:15

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • orfeus82 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/12 02:53:38:

    Wstyd się przyznać, ale kino skandynawskie mnie do tej pory omijało szerokim łukiem. Ten blog mnie najwyraźniej zachęca do tego, by to zmienić ! Pozdrawiam wiosennie !

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 21:28:13:

    @orfeus82 Dziękuję i wiosenne papatki z Krakowa :-)

  • orfeus82 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/21 23:01:51:

    Jestem z Kazimierzy Wielkiej, w prostej linii 30 km od grodu Kraka, do Kielc 100 km. Ale województwo już świętokrzyskie, taka pozostałość po zaborach. Pozdrawiam !

  • Gość Dobra Fanfikcja napisał(a) z *.dynamic-zab-01.vectranet.pl komentarz datowany na 2018/05/24 14:51:53:

    Zdecydowanie obejrzę! Nigdy za mało przypominania o biedzie obok "zwykłego życia" :/

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014