Recenzentka

Wpis

niedziela, 08 kwietnia 2018

Jak kochają mężczyźni?

Podchodzi do mnie chłopak i pyta, czy mamy jeszcze jeden taki notesik. Patrzę na obrazek: chłopczyk siedzi obok liska. I opowiada, że kiedyś dostał od swojej dziewczyny „Małego księcia” i dlatego chce jej go kupić. Gdy o tym mówił był wzrokiem daleko w tym wspomnieniu. I promieniał. Po raz kolejny, odkąd pracuję w księgarni poczułam coś w rodzaju fali dreszczy, która przeturlała mi się po skórze. Dlaczego jedne związki są łańcuchem takich powiązanych ze sobą uroczych wydarzeń, a inne kończą się „Placem Zbawiciela”?

 

Love padlocks on the Butchers' Bridge (Ljubljana)

 

Zdjęcie: Autor: Petar Milošević [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], źródło: Wikimedia Commons

 

Zawsze chciałam zrozumieć, jak kochają mężczyźni i nie sądziłam, że praca w księgarni okaże się taką kopalnią wiedzy w tym temacie.
- Jagódko, chodźmy już, - mężczyzna, który do tej pory cierpliwie czekał obok, kładzie dłoń na ręce żony. Wychodząc patrzy na nią czule. Ile mogli mieć razem lat? 140? 150? Lubię patrzeć jak mężczyźni okazują uczucia. Tak, jak ten ojciec, którego syn bierze do ręki klej i pyta co to. A on cierpliwie wyjaśnia, że klej.
- Chodź synku, nie potrzebujemy kleju.
- Ale, dlaczego on się leje?
- Bo to synku klej lejący, - i czeka aż mały przebada całą półkę z materiałami biurowymi.
- Rośnie panu mały odkrywca, zaczepiam śmiejąc się. A on się całym sobą odśmiewa i wyjaśnia przytakując mi, że właśnie dlatego go nie strofuje. I ani na moment nie spuszcza dumnego wzroku z chłopczyka. A gdy razem wychodzą, on wielki obok podskakującego bąka, który nawet, gdy skacze ledwie sięga mu do pasa, to widzę coś więcej niż ojca, który właśnie kupił synowi książkę do czytania.

 

Często przychodzą do nas pary, które zatrzymują się na środku księgarni i czule przytulają. Stoją razem długo w uścisku. Czasem on ją podnosi. A ona wtedy się śmieje. Zawsze miałam świadomość, że obecność książek kumuluje jakąś inną, lepszą energię. W domach z książkami jakby mniej jest kłótni, a jeśli są to bardziej wyważone.

 

Odpowiadam w księgarni za dział „Rozwój osobisty”. Więc wszyscy z problemami trafiają do mnie. Czuję się często jak krzyżówka księdza, terapeuty i psychologa. Zdumiona szczerością, z jaką mężczyźni proszą o pomoc. – Czy jest coś na poprawę relacji w małżeństwie?, to chłopak na oko przed trzydziestką. Albo inny, nieco młodszy wychodzi z książką o męskim stresie. Zaskoczyło mnie, że tak często szukają pomocy, żeby żyć… spokojniej. Najczęściej wychodzą z poradnikami o uważności, duchowości.

 

Obsługując ten dział musiałam zapoznać się z książkami na półkach i tak trafiłam na „Mężczyznę od A do Z” Piotra Marta (wydanie IV). Wczoraj jakiś ojciec chciał kupić dla córki książkę o płci mózgu, więc zamiast tego poleciłam mu Marta, zachwalając, że to genialny poradnik o mężczyznach napisany przez faceta dla kobiet, w którym wyjaśnia szczerze, z sympatią, a wręcz czułością i wreszcie bez seksizmu, jak mężczyźni myślą i czują. Więc jeśli córka chce zgłębić tajniki męskiej duszy, to będzie najlepsza lektura. Na co mi odpowiada ze śmiechem „A to zdrajca”.

 

Ale to nie zdrajca, a największy sojusznik mężczyzn. Chciałby dla nich, ale też dla kobiet lepszego życia, wychodząc z założenia, że tylko szczęśliwy mężczyzna potrafi uszczęśliwić kobietę. Nie sądziłam, że mężczyznę można tak praktycznie rozpracować i stworzyć swoistego rodzaju poradnik obsługi. Mart musi być wspaniałym człowiekiem, skoro ma w sobie tyle dystansu i tak dużo zrozumienia dla nas kobiet, które błądzą na ślepo po świecie mężczyzn.

 

A tym rządzą według niego uczucia. Coś, czego nie kojarzy się w takim natężeniu z chłopakami. Ci przecież mają być twardzi, hardzi i z pokerowymi twarzami. Uczy się nas, że nie płaczą. Przychodzę do pracy i przyglądam się moim kolegom. Wszystko w ich postawie mówi o niezależności. O pewności siebie i sile. Są męscy w stereotypowy sposób. Duzi i silni. Gdy idą korytarzem, całym sobą komunikują: z drogi, idzie facet. Gdy siedzą, ich postawa to maks nonszalancji. Ich język ciała to kwintesencja siły i poczucia pewności. Więc kto by pomyślał, że mogą być słabi. A gdy Mart rozkłada ich dusze na czynniki pierwsze pisze o rzeczy w sumie ludzkiej. O tym co im kobiety mogą dać a co sprawia, że są szczęśliwi. O tym bez czego wpadają w potrzask i się rozsypują. O tym, co pozwala im stawiać opór największym życiowym huraganom.

 

Ostatnio jeden z klientów szukał książki „Oczami mężczyzny (nie) idealnego” i tak trafiłam na Rafała Wicijowskiego. Nie wiedziałam, czy ta książka jest dostępna w księgarniach i szukając dla tego chłopaka informacji zaczęłam przeglądać fragment bloga. Od razu chciałam przeczytać tę książkę. 29 – latek piszący o miłości, pasji i życiu. Ciepło, z niezwykłą siłą. Poruszające, stawiające do pionu teksty, w których jest jakiś wewnętrzny magnetyzm. I ogromna potrzeba bliskości, która daje szczęście i radość.

 

Potem trafiłam na Marcina Szabelskiego, na „Alfa Female” Mateusza Grzesiaka. Na Adriana Kwiatkowskiego i „Powiedziałem.pl”. Od czasów Augusta Strindberga sporo się zmieniło w relacjach damsko-męskich. I w pisaniu o tych relacjach. A dlaczego niektóre związki kończą się „Placem Zbawiciela”? Odpowiedź na to jest w książce Marta, Grzesiaka, Wicijowskiego. Na blogach Adriana i Marcina. Jedna zasada się nie zmieniła, żeby wiedzieć, trzeba czytać ;-).

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
niedziela, 08 kwietnia 2018 12:14

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014