Recenzentka

Wpis

czwartek, 19 października 2017

(Nie) wiem, na ile książek Cię stać

Jestem za jawnością wysokości wynagrodzeń. Kraje nordyckie słynął z najwyższej jakości życia. To tu mieszkają ludzie, którzy swoje zadowolenie oceniają najbardziej pozytywnie. To kraje czystych rąk i jawnych procedur. Czasami dla nas w Polsce szokujących. Każdy może na stronie www.ratsit.se wygooglać znajomego ze Szwecji i sprawdzić, gdzie mieszka i z kim, ile ma lat, czy prowadzi firmę, jaką marką auta jeździ, i z którego roku, ile ma psów, czy jest żonaty i czy mieszka sam. Jeśli chce sprawdzić, jak w najbliższej okolicy kształtują się zarobki, stopa bezrobocia. Czy to okolica singli, czy emerytów, wystarczy wejść na hitta.se. Jeśli chce bardziej szczegółowo zaspokoić swoją ciekawość, wystarczy napisać do tamtejszego Urzędu Skarbowego - Skatteverket i poprosić o rozliczenie roczne znajomego. Zastanawiając się, skąd bierze się szczerość, która jest wartością narodową Szwedów, myślę, że właśnie stąd. Szwedzi nie mają okazji kłamać, bo większość informacji o nich jest jawna.

 

More Money - Flickr - Beige Alert

 

Zdjęcie: Autor: Michael Pereckas from Milwaukee, WI, USA (More Money) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], Wikimedia Commons

 

ILE KSIĄŻEK KUPIŁAŚ?


Pierwszym pytaniem, jakie słyszy się w pracy, to ile dostałaś? I zawsze pojawi się ktoś, kto stwierdzi, że jesteś więcej warta. Ktoś inny, kto doda, że się marnujesz za takie pieniądze. Znajdzie się i ten, kto dostał mniej i da Ci popalić z czystej zawiści. Kwestia wysokości wynagrodzeń jest najcięższym orężem do manipulowania pracownikami. Nic nie daje pracodawcy takiej władzy nad atmosferą w zespole, nad napięciem w pracy, jak wysokość wynagrodzeń. Powiem wręcz, że niesnaski urastające czasem do mobbingu biorą się właśnie z powodu niejasnej polityki płacowej. Nikt tak naprawdę nie wie, czy jest opłacany sprawiedliwie. Nikt nie wie, jaki pułap płacowy dzieli go od kolegi na stanowisku wyżej i czy warto starać się o awans. Nikt nie wie, jaka jest różnica pomiędzy wynagrodzeniem szeregowego pracownika a tego na stanowisku managerskim. Istnieją jedynie domysły, a te stają się źródłem konfliktów i frustracji.

 

TU NIE ZAROBISZ NA KSIĄŻKI


Tam, gdzie polityka płacowa jest tajna, tam jest największe pole popisu dla wszelkiego rodzaju kombinatorów. Takie firmy przyciągają kiepskiej jakości pracowników, którzy na swoją pozycję pracują wygryzając lepszych od siebie. Zawsze można zdemotywować dobrego pracownika popisując się swoim wynagrodzeniem. I tu są dwie szkoły. Są tacy, którzy zawsze sobie dopisują tysiąc lub kilka setek. Gdy pracujecie na tym samym stanowisku, w tym samym projekcie, prędzej czy później trafi Cię szlak, że dostajesz za tę orkę mniej. Druga szkoła, to narzekanie na niskie wynagrodzenia i znikomy awans finansowy. W obu przypadkach być może słuchasz kłamstw, ale nie wiesz, czy jesteś oszukiwany, bo niejawne wynagrodzenia pozwalają robić z Ciebie durnia.

 

U NAS ZAROBISZ NA NOWOŚCI KSIĄŻKOWE


Ostatnio rekrutowałam się przez agencję na stanowisko z językiem niemieckim do pewnej krakowskiej korporacji. Otrzymałam od agencji informację, że firma płaci 6 000 brutto oprócz standardowych benefitów. W tym samym czasie byłam już na etapie podejmowania ostatecznej decyzji w dwóch innych firmach. We wszystkich chodziło o tę samą pracę, więc kluczowe było, kto za nią płaci najwięcej. Nie tylko dzisiaj, na początek, ale też, jak będzie wyglądała polityka płacowa w przyszłości. Firma polecona przez agencję, na tym etapie rekrutacji nie chciała jeszcze zdradzić ile oferuje. A w pozostałych czekano na moją ostateczną decyzję. Musiałam wybrać w ciemno, ryzykując, że wybiorę źle, bo niestety w Polsce wysokość wynagrodzeń jest tajna.

 

Niejawna wysokość zarobków i niejasna ścieżka awansu finansowego to praktyka firm, które nie kształtują polityki zatrudnieniowej, tylko funkcjonują na zasadzie obozów pracy. Chcą zatrudnić jak najtaniej, jak najwięcej pracowników, a gdy ich oczekiwania finansowe urosną wymienią ich na kolejne pokolenie niezorientowanych pracowników. W tym znaczeniu, takie nieperspektywiczne, nierozwojowe stanowiska pracy, tworzone są jedynie dla utrzymania procesów i nigdy nie będą wizytówką firm, które rzeczywiście stawiają na specjalistów, i rzeczywiście oferują rozwój. W takich miejscach pracy bardzo jasne jest co trzeba osiągnąć, żeby wspiąć się szczebel wyżej i jakie profity tam czekają. Nie ma nic bardziej motywującego jak świadomość celu. Marzenia nie biorą się z mglistego pojęcia o tym, co chcemy osiągnąć. To bardzo sprecyzowane oczekiwania. A dążenie do nich to motor napędowy ludzkości. Polacy krążą jak muchy we mgle i nie wiedzą, dokąd zmierzają. Pewnie dlatego są permanentnie niezadowoleni z życia i tak masowo uciekają do krajów nordyckich.

 

ZMIEŃ PRACĘ TO ZAROBISZ NA KSIĄŻKI


W rozwianiu wątpliwości nie pomaga zmienianie pracy, jeśli wysokość wynagrodzeń jest niejasna. Można zostać ściągniętym do firmy, która w dłuższej perspektywie okaże się dużo bardziej skąpa. Można też utknąć w jakimś miejscu bez świadomości, że się marnuje, i że gdzieś indziej jest lepiej. Ciągnięcie znajomych za język średnio się tu sprawdza. Można zostać podkręconym przez kogoś, kto wstydzi się swoich niskich zarobków, więc zmieni sobie brutto na netto. Można więc zasugerować się lepszą sytuacją i przekonać jak jest w rzeczywistości, gdy już będzie za późno.

 

Ci najmniej uczciwi pracodawcy potrafią zaakceptować podczas negocjacji jedną kwotę i dać na umowie inną. Mniejszą o kilkaset złotych. Gdy się już rozwiązało umowę z poprzednim pracodawcą, do tego ma się na utrzymaniu dwójkę dzieci i kredyt do spłacenia, podpisuje się papiery, bierze robotę, przeklina pracodawcę, szuka kolejnej pracy, a potem zastanawia się, jak to wyjaśnić podczas rozmowy rekrutacyjnej, podczas której nie powinno się przecież źle mówić o poprzedniej firmie. Wolałabym, żeby wysokość wynagrodzeń była jasna. Po to, żeby nie szarpać sobie nerwów z powodu tak niejasnych sytuacji.

 

ILE CHCESZ W PRZYSZŁOŚCI KUPOWAĆ KSIĄŻEK?


Nie wiem, na ile książek będzie mnie stać, bo nie mam pojęcia jak wygląda polityka awansu finansowego w mojej firmie. Nigdy tego nie wiedziałam. Nie pomagają w tym hipotetyczne widełki płacowe w przypadku budżetówki, bo mają taką rozpiętość, że można wisieć na teoretycznie wyższym szczebelku, nie mając bladego pojęcia, że jest się za swoją pracę gorzej opłacanym. Można po jakimś czasie zapytać, czy jest szansa na awans i usłyszeć, że się zarabia najwięcej w zespole. Co wcale nie musi być prawdą. Szef wie, ile zarabiasz i może zrobić z tą informacją wszystko. Jeśli Cię lubi lub po prostu ceni, a ma dodatkowo okazję to wynagrodzić, będziesz wpadać w maksymalną wysokość premii. Będziesz poza strefą wpływów, utkniesz na niejasnym poziomie i nawet nie dowiesz się, ile Cię dzieli od lepiej. Nie wiedząc, czy będziesz mogła w tej firmie w przyszłości kupować więcej książek, nie wiesz tak naprawdę, czy jakość twojego życia się poprawi. Może już do końca życia będziesz skazany na przeterminowane „nowości” biblioteczne? Może do końca życia będziesz musiała żerować na łasce bardziej zasobnych znajomych? Nie słyszałam wprawdzie, żeby ktoś brał kredyt na zakup książek. Ale słyszałam wiele osób, które mówiły, że ich nie kupują, bo ich na nie nie stać. Słyszałam też takich, którzy usprawiedliwiali się, że książek nie kupują, bo wprawdzie teraz zarabiają więcej, ale nie wiedzą, co będzie potem. My w Polsce nie możemy planować przyszłości, bo ukryte informacje o zarobkach przekreślają szansę na racjonalne jej planowanie.

 

NIE KUPUJĘ KSIĄŻEK, BO SZUKAM PRACY


Szukanie pracy to godziny zmarnowane na przeglądanie ofert. To godziny przygotowywania dokumentów i ich wysyłki. To godziny poświęcone na trwające kolejne godziny procesy rekrutacyjne. To koszty dojazdów na spotkania w innych miastach. To czas, który poświęcamy na szukanie pracy, zamiast na czytanie książek. Gdybyśmy wiedzieli, co nas finansowo czeka w innym miejscu pracy, może nie zmienialibyśmy pracy tak często? Ostatnio koleżanka opuściła firmę, w której pracowałam, chwaląc się, że na dzień dobry dostała 100 zł brutto więcej zasadniczego. Tak, żyjemy w kraju, w którym tak znikoma podwyżka motywuje do szukania „lepszego” wynagrodzenia. Niedawno mi się pożaliła, że żałuje tej zmiany, bo podobno tam są kiepskie podwyżki. Podobno. No właśnie my nic nie wiemy o wynagrodzeniach, bo wynagrodzenia są najbardziej ukrywaną tajemnicą w firmach. Teraz już wiadomo dlaczego.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
czwartek, 19 października 2017 13:07

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Baba napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2017/10/23 12:49:52:

    Bardzo ciekawy tekst, przekonał mnie. Trochę przeszkadza w lekturze ta tu i ówdzie zastosowana kursywa - nie jest dla mnie jasne, dlaczego akurat te, a nie inne wyrazy zapisane są pochyło.

  • Gość napisał(a) z 193.193.82.* komentarz datowany na 2017/10/23 17:49:26:

    To jest tzw. ukryta kursywa, którą widać dopiero po przekopiowaniu tekstu np. to worda, a służy robotom, nie ludziom ;-)

  • Gość Dobra Fanfikcja napisał(a) z *.dynamic-zab-01.vectranet.pl komentarz datowany na 2017/10/24 05:00:52:

    Oj, to, to, dokładnie. Bardzo mądry wpis (w sumie nie nowość ;) ). Że firmy w Polsce nie przejmują się pracownikiem, to nic zaskakującego niestety. To, że nie widzą, że same sobie strzelają w kolana, to w sumie też nic nowego, aczkolwiek jest to frustrujące. Sama jestem kierownikiem małego działu w markecie. Ostatnio oczekuje się ode mnie pomocy w zrekrutowaniu pracowników, bo, jak chyba każdy zauważył, ludzi do pracy w marketacch nie ma, a na tzw. "mięsie", to już w ogóle pustynia, wiatr gna i te śmieszne krzaczki się snują po wyludnionej przestrzeni. No i szukaj sobie pracownika, jak nawet Tobie nie wolno przekazać mu, ile będzie zarabiał. Dochodzi do absurdów typu: przychodzi do nas CV mojego znajomego, mój kiero każe mi do niego zadzwonić, bo przecież go znam, to na pewno go przekonam, ale w ostatniej chwili woła jeszcze: "Ale pamiętaj, że nie wolno Ci podawać żadnej stawki przez telefon!". Znajomy oczywiście nawet na rozmowę nie przyszedł. Ja sama szukając pracy błądzę jak we mgle, na "czuja" wysyłając CV tam, gdzie mi się WYDAJE, że mogę więcej zarabiać, sądząc po opisie stanowiska. Ile rzeczywiście fajnych i lepiej płatnych firm w ten sposób pominęłam? Nie wiem. Ile z nich przez nie podanie stawki straciło szansę na doświadczonego pracownika? Ich problem. Tak więc w pełni popieram ten wpis i leci na moje FB :).
    A swoją drogą ja mam zasadę, że kupuję książki, które kosztują nie więcej niż 1% mojej pensji. W efekcie na większość mnie nie stać niestety...
    A już prywatnie, chyba się w Kraku coś poprawiło od czasu, gdy skończyłam studia, bo jeszcze parę lat temu najwyższa stawka w korpo, z językami, o której słyszałam to było coś 3500 brutto. Tak więc miło, że to miasto w końcu zaczyna cenić pracowników.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/28 12:20:49:

    @Dobra Fanfikcja samo życie ;-) W firmach z gorszym dojazdem - czytaj - pod Krakowem, płacą nieco więcej, ale wówczas żyjesz wyłącznie dla pracy, spędzasz w niej i na dojazdach całe życie. Jak masz system zmianowy, to nie widzisz się nawet ze znajomymi, bo nie masz kiedy. Niedawno w Tok FM słyszałam takiego newsa, że teraz firmy będą zatrudniać Ukraińców za stawki polskie, bo brakuje ludzi do pracy. A ja się pytam, dlaczego nie zapłacą Polakom więcej. Z radością zostałabym w Łodzi, gdyby nie koszty wynajmu mieszkania. I chociaż firma bardzo nalegała, żebym dalej tam pracowała, to za tymi prośbami nie poszła podwyżka ;-) Zabawne, prawda?

  • ksiazki-historia napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/30 14:33:49:

    Świetny tekst z przemyśleniami , niestety jest jak jest, życie jest drogie zarabia się mało, takie są realia, niektórzy mają po 1600 wypłaty i do opłacenia rachunki itp więc ciężko żyć.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2017/11/04 10:00:20:

    @ksiazki-historia Otóż to. Niedawno pewien naukowiec zwrócił się do mnie z prośbą o odpowiedzenie na kilka pytań w jego badaniu, które miało wykazać dlaczego Polacy nie kupują książek. I zastanawiam się po co finansować kolejne tego typu badanie, skoro odpowiedź znamy już od dawna i jest prosta: Polacy za mało zarabiają.

  • pharlap napisał(a) komentarz datowany na 2017/11/04 11:41:23:

    Nie bardzo mi się podoba ta jawność zarobków.
    Dwa wspomnienia.
    Kuwejt - przyjęto nowego pracownika, z USA. Podczas pierwszego spotkania z zespołem, jeden z nas, Libańczyk, zapytał - a jaką pensję dostałeś?
    Amerykanin zrobił się czerwony jak burak - takie pytanie, to, to.... jakbyś mnie spytał o szczegóły zycia intymnego z moją żoną. To wielki nietakt.
    Libańczyk się nie zraził - w porządku, nie musisz mówić, spytam Mahmuda, on oblicza zarobki, to mi powie.
    Australia. Przez wiele lat pracowałem tu jako kontraktor - to chyba jak polskie umowy śmieciowe. Ponieważ pracodawca nie płacił za czas choroby, za urlopy, nie opłacał składek emerytalnych, to zarobki były wysokie.
    W którymś momencie zaproponowali mi przejście na etat. Pensję dali całkiem dobrą, i zastrzegli - nikomu nie mów ile zarabiasz, bo dostajesz więcej niż twój kierownik.
    Uważam to za słuszne - i to, że pracownik może zarabiać wiecej od kierownika, i że w takim przypadku nie powinno to być ujawniane.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2017/11/06 16:01:46:

    @pharlap To kwestia wyboru, w jakiej kulturze chcemy żyć. Czy w agresywnej amerykańskiej, z nieludzkim rynkiem, na którym nie ma litości czy w spokojnej nordyckiej kulturze z poduszkami bezpieczeństwa, dobrym work life balancem, godnym traktowaniem, ochroną rynku pracy itd. Ja się skłaniam w kierunku społeczeństw Północy, bo odpowiada mi siedzenie w pracy wyłącznie w godzinach pracy, przestrzeganie prawa pracy, dbanie o bezpieczeństwo pracy. W USA prawo do szczęścia musiano wpisać do konstytucji, ale to kraje skandynawskie zajmują topowe miejsca w rankingach szczęśliwości. Duńczycy, Finowie szczycą się, że dzięki niemal niewidocznym różnicom w wynagrodzeniach pomiędzy szefem a pracownikiem na najniższym stanowisku, Ludzie traktują się w pracy po ludzku, nie ma tak typowego dla kultury amerykańskiej podkładania sobie świń, wygryzania się i wyścigu szczurów. Wolę poczucie bezpieczeństwa i wolność od urojonej wolności w społeczeństwie amerykańskim, gdzie ludzie zaharowują się na 3 etatach a i tak nie mają na rachunki, ubezpieczenie zdrowotne. Jeśli kosztem dobrego życia jest jawność wynagrodzeń, to jestem gotowa do takiego poświęcenia.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014