Recenzentka

Wpis

piątek, 13 października 2017

Bolesław Chrobry, ten który rzucił na kolana wikingów

Swen Widłobrody chodzi tam i z powrotem. Wściekły, z zaciśniętymi pięściami. Napięte mięśnie drżą pod naporem uderzeń. Wali na ślepo. Stół wydaje się za chwilę pęknąć. Jest sam, bo wciąż unika spojrzeń mieszkańców osady. Wydaje mu się, że widzi w nich wyłącznie kpinę. Że śmieją się za jego plecami, opowiadając z pogardą, jak go Słowianie uprowadzili i jak to stracił majątek, żeby się z ich rąk wykupić. Czas mija, a wraz z nim maleje szacunek do niego. Złość go rozpiera i podpowiada rewanż. Analizuje, wciąż zachodząc w głowę, jak się odegrać, gdzie szukać sławy, pieniędzy, historii, która odmieniłaby jego historię.

 

Narodziny_potegi._Wszystkie_podboke_Boleslawa_Chrobrego_Michael_Morys_Twarowski

 

Tymczasem na południe od Skandynawii rośnie w siłę Słowianin, którego imię niedługo zaczną sobie powtarzać skaldowie dbający o PR władców Północy. Niemcy widzą w nim samego syna szatana. Czesi drżą na dźwięk jego imienia. Sieje zgrozę w całej Europie. Zdobywa niezdobyty do tej pory Kraków, podbija Pragę i zagarnia Kijów. Zasiądzie na tronie legendarnego Karola Wielkiego. Travis Fimmel grający Ragnara Lodbroka w serialu „Wikingowie” mógłby być bratem bliźniakiem Chrobrego, któremu daleko było do wąsatego, starszego pana z obrazu Matejki, jak sugeruje Michael Morys-Twarowski w „Narodzinach potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego” i doda, że „w ciągu pierwszych ośmiu lat rządów Bolesława Chrobrego skandynawscy władcy albo stali się jego sojusznikami, albo trafili do Walhalli”. Bo Chrobry urodził się, żeby wygrywać. I chociaż nie zawsze wydarzenia układały się po jego myśli, to on pogonił wikingów, którzy daremnie szukali sławy na ziemiach Słowian.

 

Stała się bowiem rzecz kuriozalna. Dotąd to wikingowie ściągali haracze w krajach Franków, Anglosasów i Irlandczyków, którzy na średniowiecznej giełdzie okupów spłukali się do cna, uchodząc z życiem z rąk przedsiębiorczych wikingskich handlarzy, dla których obrót żywym towarem był wartością dodaną wypraw, podczas których obławiali się nie tylko w cenne przedmioty. Tym razem samego króla wikingów uprowadził polski władca.

 

Wściekły Swen, któremu niełatwo przychodziło żyć z łatką niewolnika, jak prześmiewczo nazywano go za plecami, szykuje się do zemsty. Jesteśmy gdzieś pomiędzy 987 a 993, być może latem 992. Widłobrody ze swojego drakkara wypatruje celu. Prowadzi go na południe złość, a ta mówi się, że zaślepia. Na horyzoncie dostrzega płynący w jego kierunku inny drakkar z krajanem Swena, wikingiem Palna-Tokim z duńskiej wyspy Fyn, który przedstawia się jako poseł swojego słowiańskiego mocodawcy i składa propozycję. Żeby go lepiej słyszeć Widłobrody nachyla się i wtedy zostaje wciągnięty za uszy i brodę na statek. Zanim ktokolwiek zorientuje się, co się stało, statek z królem znika i wkrótce dopływa do miasta „zwanego w dansk tunga, ojczystej mowie Skandynawów, Jumme albo Jómem, a którego słowiańska nazwa brzmiała Wolin”.

 

To kosmopolityczne, słynące z gościnnych mieszkańców miasto, gdzie mieszają się języki kupców z Bliskiego Wschodu, Sasów, Słowian i przybyszy z Północy. Gdyby Tor B. Indergaard żył w tym czasie, pewnie podpatrywałby pomysły dla swoich noży właśnie na Wolinie, bo to tutaj wyrabia się najlepsze rękojeści. To stąd ówcześni „projektanci” przywożą materiały do swoich kolekcji, bo na długo zanim Łódź zasłynęła z włókiennictwa, Wolin słynął z produkcji tkanin. To tutaj jeździ się na shopping. To stąd pochodziłyby najczęściej lajkowane zdjęcia z Instagrama. Bo Wolin był piękny. Wolin był pożądany. Może tak wyglądało ówczesne Wall Street, przyciągające średniowiecznych finansistów, którzy spekulowali na tamtejszych targach towarami, szukając tu intratnych zamówień i rynków zbytu. Dlatego było to miasto, o które ostro walczono. Każdy chciał mieć je w garści. W walce o wyspę zginie brat Mieszka. Piastowie pójdą go pomścić, co wykorzystują szybko duńscy wikingowie opanowując Wolin. Gdy z kolei jarlowie zaczną się kłócić ze skandynawskimi królami, Mieszko dopina celu; miasto przechodzi w ręce Piastów, którzy zostawią w nim swój znak rozpoznawczy: „wały hakowe, których wewnętrzną konstrukcję stanowiły >skrzynie< z belek wypełnionych gliną”. Bolesław Chrobry nie chce wypuścić z rąk takiego miasta, ale Swen Widłobrody też pazernie patrzy na bogaty Wolin. I za swoją pazerność słono zapłaci.

 

Gdy informacja o powodzeniu akcji Palna-Tokiego wyprzedza przybycie wikinga, miasto ogarnia szał igrzysk. Wszyscy chcą widowiskowych tortur, a tłum radośnie skanduje imię Burizlaf Vindakonung. Bolesław, król Słowian. Ale wówczas wikińska drużyna Palna-Tokiego zaczyna kalkulować, że chociaż takie tortury i publiczne stracenie króla zrobiłoby niezłe wrażenie, ale też namieszałoby w Danii. I, jak wyjaśnia Michael Morys-Twarowski, zagrały też inne emocje. Przecież Swen Widłobrody był „ostatnim żyjącym przedstawicielem dynastii, według jednej wersji, biorącej swój początek od Sigurda Wężowe Oko, jednego z synów Ragnara Lodbroka”. Dla wszystkich stało się też jasne, że jego śmierć pewnie zapoczątkowałaby wojnę domową w Danii i walki o spuściznę po władcy. W niejednym jarlu obudziłyby się ambicje przywódcze i trudno powiedzieć, jak długo trwałoby bezkrólewie, zanim jeden z nich wywalczyłby sobie tron. A brak władcy to łasy kąsek dla wrogów, którzy mogliby napaść na Danię.

 

I tak to Swen Widłobrody po raz kolejny uszedł z życiem z rąk słowiańskiego władcy. I po raz kolejny musiał nieźle zapłacić za swoje życie, ale i za obietnicę, że nigdy już nie wróci na Wolin. Czy po takim upokorzeniu mógł jeszcze szukać szacunku w swojej ojczyźnie? Czy mógł szukać zemsty? Nie miał czasu i okazji. Wkrótce Eryk, król Szwecji, też wywodzący się ze słynnego rodu Ragnara przekracza granice Danii. Swen może w obliczu jego przewagi jedynie uciekać. Ale co robić z życiem, gdy ambicje polityczne nie idą w parze ze sztuką rządzenia? – zastanawia się Michael Morys-Twarowski. Można się wziąć za rozbój. I tak to król duński, po spektakularnej ucieczce zjawia się na czele wikingów u bram Londynu. Jest 994, reszta to historia.

 

Bolesław Chrobry spekulując różne warianty obrony Wolina, mógł zakładać, że Eryk stanie po jego stronie. O przychylność króla szwedzkiego zadbał już jego ojciec. Mieszko I umocnił sojusz polsko-szwedzki ręką swojej córki. Sygryda najpóźniej w 984 wychodzi za Eryka. Szwagier Eryk stał się jednak z czasem nieco niewygodny dla ambitnego przyszłego króla Polski. Bolesław Chrobry musiał wywiązywać się z przymierza z Ottonem III, więc najazd Eryka na Niemcy w 994 kompletnie mu nie pasował. Zanim Eryk naprawdę namiesza, Odyn upomina się o jego duszę. Schedę po nim przejmuje młodziutki Olaf Skötkonung, syn Eryka i Sygrydy.

 

Bolesław nie ma czasu na zastanawianie się, czy siostrzeniec okaże się rozsądniejszym sojusznikiem, bo oto Swen Widłobrody wraca do Danii w glorii chwały i sukcesów na Wyspach Brytyjskich. – Znowu ten Widłobrody – mógł westchnąć zniecierpliwiony Chrobry. Obmyśla plan, który ma ujarzmić polityczne ambicje niepokornego Duńczyka. Sygryda ma się tym zająć; zostaje wydana na Swena, a nowy szwagier Chrobrego musi puścić w niepamięć wydarzenia z przeszłości. I wszystko w zasadzie układa się po myśli Bolesława. Niestety w Norwegii królem zostaje Zabójca Słowian; na taki przydomek zasłużył sobie z czasem słynny wiking Olaf Tryggvason siejąc śmierć na północy Polski. Sygryda podobno od dawna miała słabość do Norwega i podobno odwzajemnioną. To jego chciała poślubić, zanim została zmuszona do małżeństwa z Erykiem. Taką przynajmniej wersję sugeruje Agata Stopa w „Świętosławie. Królowej wikingów”.

 

Olaf Trygvasson nie poznał swojego ojca, a opiekuna, który zajął się dorastającym chłopakiem, zabili handlarze niewolników. Sprzedany w niewolę, koniec końców trafia na dwór dalekiego krewnego – ruskiego księcia Włodzimierza. Już jako dwunastolatek bierze udział w pierwszej wyprawie wikińskiej. Napada ziemie piastowskie i kto wie, czy sam Bolesław nie zdobywał pierwszych szlifów bojowych w starciach z drapieżnym wikingiem, jak sugeruje Michael Morys-Twarowski. Gdy Olaf wyczuł koniunkturę, zmienia teren działania i stawia się w słynnym 994 roku razem ze Swenem Widłobrodym u bram Londynu. Panowie miasta nie zdobyli, ale wymuszony na królu angielskim wielki okup dużo bardziej się im opłaci.

 

Swen dba wyłącznie o siebie i słabo odwdzięczy się Olafowi za ten sojusz. Bo już 9 września 1000 roku zjawia się nad cieśniną Sund, dzisiaj słynącą z Mostu nad Sundem, razem z Olafem Skötkonungiem i norweskim jarlem Erykiem, żeby pokazać Olafowi Tryggvasonowi, gdzie jest jego miejsce. Rzeź przeszła do historii jako jedna z największych bitew w historii wikingów. Przeciw Tryggvasonowi stanęli też Słowianie, najprawdopodobniej Obodrzyci, zamieszkujący ziemie nad Zatoką Lubecką. Wspomina ich skald Halldór Ókristni, który walczył w drużynie jarla Eryka. Wiedzę o tym, czy Tryggvason zginął tam, czy popełnił samobójstwo w otchłaniach Sundu, Olaf zabrał ze sobą do grobu. Podobnie jak problem, który spadł z bark Bolesława Chrobrego. Bo nic mu tak nie pasowało, jak śmierć niewygodnego Olafa Tryggvasona.

 

Pławiący się w zwycięstwie Swen, pozbędzie się wkrótce żony. Wypędza Sygrydę, która zjawia się na dworze brata prawdopodobnie około roku 1007. Kilka lat później, już po jego śmierci, wiosną 1014 nastoletni synowie Sygrydy i Widłobrodego, Harald i Knut przyjeżdżają do Polski po matkę. Synowie odziedziczyli krew zwycięzców. Harald jakiś czas potem stanie z armią u bram Londynu. Knud zostanie władcą Anglii, Danii, Norwegii, podporządkuje sobie Irlandczyków, Szkotów i Szwedów, z dumą tytułując się imperatorem. Podobnie jak wcześniej jego wuj Bolesław Chrobry – Imperator Słowian.

 

Wpis powstał na podstawie „Narodziny potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego”, Michael Morys-Twarowski, Ciekawostki Historyczne.PL, Kraków 2017. Wszystkie cytaty pochodzą z ww. książki. Projekt okładki: Mariusz Banachowicz. Ilustracja na pierwszej stronie okładki: Kamil Piotr Jadczak. Opiekun serii: Kamil Janicki. Opirka redakcyjna: Natalia Gawron. Wybór ilustracji: Natalia Gawron. Konsultacja merytoryczna: Maksymilian Sas. Opracowanie map: Tomasz Babnis. Projekty map: Adam Pietrzyk. Opracowanie ilustracji: Katarzyna Leja. Adiustacja: Aleksandra Ptasznik. Korekta: Grażyna Rompel, Agnieszka Mańko. Indeks: Tomasz Babnis. Łamanie: Katarzyna Leja. ISBN 978-83-240-4230-2. Seria wydawnicza Ciekawostki Historyczne.PL. Wydanie I. Stron: 331. Cena: 39,90 zł.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

 Logo_Ciekawostki_Historyczne

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
piątek, 13 października 2017 11:47

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014