Recenzentka

Wpis

niedziela, 18 grudnia 2016

Duński przepis na szczęście. Najskuteczniejsza filozofia wychowania - Jessica Alexander, Iben Sandahl

Duński przepis na szczęście zaskakuje prostotą. Jest jak powrót do pierwotnych potrzeb człowieka, przypominając nam, że w każdym drzemie silna chęć bycia kochanym, akceptowanym i szanowanym. I, że w oparciu o te potrzeby można stworzyć niemal modelowe społeczeństwo, któremu udało się być szczęśliwym.

 

Dunski_przepis_na_szczescie_najskuteczniejsza_filozofia_wychowania1

 

Czasem niełatwo jest dostrzec, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Czasem nie potrafimy zrozumieć, co sprawia, że jedni czują się szczęśliwi, podczas gdy inni nieustannie cierpią na deficyt szczęścia. Różnego rodzaju rankingi, listy mierzące jakość życia na świecie, nieustannie pokazują Danię, jak nie w pierwszej dziesiątce, to na podium, a najczęściej na szczycie tych list. Co takiego mają Duńczycy, że wygrywają już od ponad 40 lat w badaniach poziomu szczęścia? Są niepoprawnymi optymistami? Żyją w złudnym poczuciu szczęścia? Czy też rzeczywiście znaleźli najlepszy sposób na jego osiągnięcie?

 

Książka Dunki Iben Sandahl, doświadczonej psychoterapeutki, specjalizującej się w pracy z dziećmi i młodzieżą i Jessiki Alexander, Amerykanki, która spojrzała na duńskie społeczeństwo z perspektywy obcego, przynosi nieoczekiwane rezultaty. Ich obserwacje przekute na wnioski zaskakują. Zwłaszcza w Polsce.

 

DUŃSKI PATENT NA SZCZĘŚCIE

 

Dzisiaj wszyscy pierwsze skojarzenie z Danią mają głównie z hygge – słowem kluczem, które robi fenomenalną karierę na całym świecie. Po raz pierwszy świat dowiedział się jednak o hygge właśnie od autorek Duńskiego przepisu na szczęście. Najskuteczniejszej filozofii wychowania (strona na Facebooku The Danish Way). Dzisiaj hygge to najpopularniejsze słowo na świecie i słowo roku Oxford Dictionaries. Tylko w 2016 ukazało się na świecie 10 różnych książek omawiających duński fenomen hygge.

 

Duński przepis na szczęście reklamowany jest jako przewodnik dla rodziców, pedagogów, wychowawców. Wydaje się jednak, że każdy z nas powinien sobie zafundować krótką lekcję szczęścia, bo wbrew marketingowemu przesłaniu, to książka dla nas wszystkich. Należy też do poradników o dużym ładunku pozytywnej energii. Jest jak zastrzyk z radości o przedłużonym efekcie działania. Czuć ją w książce Alexander i Sandahl, ale też wybrzmiewa z ogólnego obrazu Duńczyków, stając się niczym brakujące ogniwo, wytrych otwierający drzwi do zrozumienia ich fenomenu. Wydaje się, że nikt lepiej na świecie nie kocha życia, jak właśnie Duńczycy – spece od hygge: miłego, przytulnego spędzania czasu. To oni są liderami szczęścia, a nie, o ironio, Amerykanie, którzy prawo do szczęścia mają zapisane w Deklaracji Niepodległości.

 

JAK WYCHOWAĆ SZCZĘŚLIWE DZIECI

 

Szukając odpowiedzi, dlaczego Duńczycy są bardziej szczęśliwi od innych narodów, Alexander i Sandahl stwierdziły, że dostają na dzień dobry coś, co daje im niesamowitą odporność życiową, siłę i radość z życia: zupełnie odmienne wychowanie. To, że ta książka jest efektem duetu pisarskiego, osób z tak różnych kultur, pozwala uwypuklić duńską odmienność jeszcze silniej. A efekty, jakie Alexander zauważa na sobie i opisuje, przypieczętowują przekonanie, że nawet jeśli zostaliśmy wychowani według odmiennych wzorów, nawet jeśli żyjemy w kulturze, idącej zupełnie inną drogą niż duńska, to przy odrobinie uważności, systematyczności i pracy, możemy osiągnąć to samo poczucie szczęścia.

 

Liczby, dane potwierdzają, że współcześnie żyjemy pod ogromną presją nasilających się wymagań, ta presja ciąży nad nami od dzieciństwa. Nieustannie jesteśmy poddawani ocenom, porównaniom. Poczucie niespełnienia czy konieczność bycia lepszym wpływa negatywnie na samopoczucie, które nasila się stanami lękowymi, depresjami i ucieczkami od rzeczywistości. „W USA liczba zdiagnozowanych przypadków zaburzeń lękowych, depresji i zaburzeń uwagi wzrasta w zawrotnym tempie”, piszą Alexander i Sandahl, udowadniając, jak wychowując nieszczęśliwe dzieci, staną się one w przyszłości nieszczęśliwymi dorosłymi wychowującymi kolejne pokolenie nieszczęśliwych dzieci. I pokazują jak wyjść z tego przeklętego kręgu. Podwaliną duńskiego patentu wychowawczego jest uczenie dzieci „odporności i rozwijania w sobie silnego, wewnętrznego kompasu, który poprowadzi je przez życie”.

 

Punktując, jak to osiągnąć Alexander i Sandahl odwołują się do własnych doświadczeń, w przypadku Alexander to kilkuletni związek z Duńczykiem i wychowywanie dziecka w Danii. Jej obserwacje podpiera Sandahl doświadczeniem zawodowym, w efekcie mamy przystępną i bardzo praktyczną książką, której nie brakuje podwalin naukowych.

 

POBAW SIĘ Z DZIEĆMI

 

Podczas, gdy polskie dzieci biegają z rodzicami z treningu na trening, z jednych zajęć pozalekcyjnych na inne, te duńskie bawią się. Bawią się, bo zabawa jest niejako wpisana w charakter narodowy Duńczyków. Zabawa jako metoda wychowawcza pojawiła się w Danii już w 1871 roku, gdy małżeństwo Niels i Erna Juel-Hansenowie „przedstawiło pierwszą opartą na teorii edukacyjnej koncepcję pedagogiczną, której elementem była zabawa”. W 1932 duński cieśla wymyśla w swoim warsztacie klocki, które staną się na świecie sławne pod nazwą LEGO, czyli po duńsku „leg godt” = „baw się dobrze”. Najlepsze place zabaw buduje duńska firma Kompan, znana z „prostoty, jakości i funkcjonalności urządzeń wspierających dziecięcą zabawę”. Można powiedzieć, że kraj zamieszkany przez ok. 5,6 miliona mieszkańców „jest światowym liderem w dostawach artykułów wykorzystywanych do zabawy zarówno w domu, jaki i na zewnątrz” a dobra zabawa „to podstawowy element budowy imperium przyszłej szczęśliwości”.

 

Duńczycy zamiast stawiania coraz wyżej poprzeczki swoim dzieciom obserwują je i w przemyślany sposób wspierają w osiąganiu celu. Na każdym etapie starają się dostrzegać pozytywne strony danej sytuacji, zamiast skupiać się na porażce, zastanawiają się, co do niej doprowadziło. Ale nie oznacza to uciekania od dostrzegania niepowodzeń i ignorowania ich. O dziwo rzadko chwalą swoje dzieci, żeby nie pozbawić je wewnętrznej motywacji i nauczyć, że muszą mieć w sobie samych pasję, której nie odbierze im ani brak wygranych, ani brak pochwał czy nagród. Zamiast skupiać się na komplementowaniu podkreślają wysiłek i pracę, które dziecko włożyło w ociągnięcie sukcesu. Nie naciskają na dzieci, wymuszając od nich angażowania się w coraz to inne aktywności, raczej cierpliwie czekają i patrzą jakich dokonują wyborów i są z nimi, gdy wygrywają i przegrywają. Uczą je pracy zespołowej i radości, jaką daje odniesienie sukcesu w grupie niż w pojedynkę. I gdybyśmy dzisiaj mieli odpowiedzieć na pytanie, co jest największą wartością takiego wychowania, to byłoby to poczucie własnej wartości, a to, jak mówi Jessica Alexander i Iben Sandahl, jest jak solidny fundament, na którym dziecko w przyszłości będzie mocno stało.

 

DUŃSKI MODEL

 

Stosując taki model wychowawczy Duńczycy dorastają w poczuciu, że cokolwiek robią jest to wartościowe i ważne. Że ciężką pracą i wytrwałością osiągną każdy cel. Uczą się języka wsparcia, który pomaga im skupić się na pozytywnych stronach życia. W ludziach z wyboru dostrzegają to, co dobre, zamiast skupiać się na ich złych cechach. Ale są realistycznymi optymistami, nie uciekają od problemów, tylko starają się zastanowić, jak nawet najgorszą sytuację przedstawić w pozytywnym świetle. Bo Duńczycy uważają, że „czujemy się tak jak myślimy”.

 

Największą wartością tej książki jest pokazanie na konkretnych przykładach, jak praktycznie wykorzystać duńskie doświadczenia w każdej innej rzeczywistości, kulturze. Jak „po duńsku” wybrnąć z sytuacji, tak żeby zapewnić sobie szczęście. To szczęście jest osiągalne i każdy z nas, na każdym etapie życia może zastosować duńską filozofię życia. Wystarczy ją poznać i zastosować w swoim życiu.

 

Recenzja: Duński przepis na szczęście. Najskuteczniejsza filozofia wychowania, Jessica Alexander, Iben Sandahl, Muza SA, Warszawa 2016. Wydanie I. Przekład: Elżbieta Kowalewska, Jolanta Sawicka. Tytuł oryginału: The Danish Way of Parenting. Redaktor prowadząca: Bożena Zasieczna. Redakcja techniczna: Sylwia Rogowska-Kusz. ISBN 978-83-287-0504-3. Stron: 239.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

 Logo_Wydawnictwo_Muza_SA1

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
niedziela, 18 grudnia 2016 20:15

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • historyk82 napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/19 03:21:00:

    Świetna książka :) Gdyby u nas mogło być inaczej.... A ja czytam "Drogę na północ"- refleksje gdzieś na początku stycznia, pozdrawiam!

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/19 20:17:31:

    @historyk82 "Droga na północ" to gratka dla historyka. Bardzo, bardzo polecam fragmenty dziennika Odda, syna Fridtjofa Nansena. Niesamowite źródło i piękne literacko. Większość tych tekstów chciałabym przeczytać w całości.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014