Recenzentka

Wpis

wtorek, 26 kwietnia 2016

Szwedzi mają tydzień płatnego czasu wolnego miesięcznie na pisanie i czytanie książek, czyli sześciogodzinny dzień pracy

Stefan Ingvarsson, szwedzki krytyk literacki i tłumacz literatury polskiej, w rozmowie z Katarzyną Tubylewicz w „Szwecja czyta. Polska czyta”, (więcej o książce przeczytasz tutaj) zastanawiając się, dlaczego polska proza nie odnosi większych sukcesów na świecie, stawia tezę, że może to mieć coś wspólnego z czasem, którego Szwedzi mają po prostu więcej na pisanie, bo ich rynek pracy jest uregulowany a „polskie społeczeństwo jest bardzo wykorzystywane i nie ma czasu, który mogłoby zainwestować w pisanie powieści”, a za każdym sukcesem literackim, jak dodaje, kryje się ileś tysięcy niepowodzeń. Próbując sprawdzić, ile jest prawdy w tym, o czym mówi Stefan Ingvarsson dotarłam do ciekawych informacji, ale nie spodziewałam się, że aż tak bardzo potwierdzą jego słowa. 

 

Icelandic Reading (5713009098)

 

Zdjęcie: Autor: Helgi Halldórsson from Reykjavík, Iceland (Icelandic Reading) [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], Wikimedia Commons

 

W 1989 roku w Kirunie wprowadzono sześciogodzinny dzień pracy z prawem do pełnego wynagrodzenia. Ten przywilej dotyczył wprawdzie tylko wybranej grupy pracowników, w tym przypadku opiekunek domowych (hemtjänsten), ale de facto oznaczał rewolucję na rynku pracy. Oto pracownicy zyskali aż 40 godzin wolnego czasu miesięcznie, czyli odpowiednik polskiego tygodnia pracy, za który pracodawca płacił pełne wynagrodzenie! Na taką decyzję złożyło się kilka powodów. Opiekunka społeczna oprócz zakupów, pomocy w przygotowaniu posiłku, odpowiada też za sprzątanie i pomoc w higienie osobistej. To ciężka praca i fizycznie, i psychicznie. Podopieczni to na ogół starsze osoby, często poruszające się z trudem. W zawodzie tym od zawsze była duża rotacja i duża absencja pracowników przebywających nieustannie na zwolnieniach chorobowych. Zaradzić temu miało właśnie skrócenie czasu pracy z zachowaniem pełnego wynagrodzenia. Efekt był fenomenalny. Na tyle pozytywny, że w regionie gwałtownie skoczyło zainteresowanie młodych osób kształceniem się w tym kierunku. Jednocześnie liczba przebywających na zwolnieniach lekarskich spadła o ok. 20%. Wzrosła też jakość świadczonych usług, co z kolei przełożyło się na większe zadowolenie osób korzystających z pomocy opiekunek.

 

DLACZEGO POLITYCY NIE CHCĄ SZEŚCIOGODZINNEGO DNIA PRACY?

 

Decyzję o likwidacji w Kirunie sześciogodzinnego dnia pracy opiekunek domowych, po 16 latach odczuwalnych, pozytywnych zmian, przyjęto ze zdziwieniem i oburzeniem. Politycy wili się jak węże w swoich pokrętnych tłumaczeniach. Radny Socjaldemokratów Kenneth Stålnacke w wywiadzie dla ETC dał kuriozalne wyjaśnienie, że chodziło o względy organizacyjne. Śledztwo Arbetarbladet.se ujawniło kulisy tej decyzji, której źródłem były polityczne przepychanki i chęć wygrania wyborów, choćby kosztem tej grupy zawodowej. Uchodzący za partię przedsiębiorców Moderaci obiecali obniżenie podatków po wygranych wyborach, a powrót do ośmiogodzinnego dnia pracy pozwolił im zwolnić ludzi i zaoszczędzić na takiej redukcji. Chodzi o to, że za pracę płaci gmina, a za zwolnienia lekarskie budżet państwa, więc absencja pracowników, pogorszenie ich zdrowia nie jest zmartwieniem lokalnych polityków. Do dzisiaj case Kiruny używany jest przez polityków prawicowych, jako dowód, że sześciogodzinny czas pracy jest drogi, co jest największym politycznym oszustwem, któremu kłam zadają chociażby przykłady poniższych firm komercyjnych, które zyskały z wprowadzenia takiej zmiany. O tym, że sprawa Kiruny była zimno skalkulowaną decyzją świadczy choćby deklaracja tamtejszych opiekunek domowych, które byłyby skłonne pracować za mniej, żeby tylko zachować sześciogodzinny dzień pracy. Gdy w 1919 próbowano wprowadzić krótszy czas pracy, politycy prawicy najgłośniej huczeli, że robotnicy będą mieli dzięki temu więcej czasu na picie i orgie. Dzisiaj z tej samej strony grzmią głosy, że sześciogodzinny dzień pracy będzie ciosem dla szwedzkiej gospodarki, a tym samym dla dobrobytu i wzrostu. Przykłady temu przeczą.

 

SZEŚCIOGODZINNY DZIEŃ PRACY JEST ZDROWY

 

Göran Kecklund, docent w sztokholmskim Stressforskningsinstitut (Instytut Badań nad Stresem) naukowiec badający wpływ warunków pracy na jej jakość podkreśla, że mózg ma swoje limity i nie jest w stanie efektywnie pracować przez osiem godzin zwłaszcza w zawodach wymagających kreatywnego myślenia. Dodatkowo z wielu badań wynika, że pracownicy często sami robią sobie przerwę i np. sprawdzają prywatną pocztę, Facebooka, bo domaga się tego zmęczony organizm, więc szczególnie w tych miejscach, gdzie pracuje się umysłowo, wprowadzenie sześciogodzinnego dnia pracy może okazać się zbawienne. W Szwecji przeprowadzono zakrojone na wielką skalę badanie wśród 800 pracowników sektora publicznego, którzy przez 2 lata pracowali w sześciogodzinnym trybie pracy. Arbetslivsinstitutet (Instytut Pracy) opracował potem raport, podkreślając, że osoby te odczuły u siebie zauważalne polepszenie samopoczucia i zdrowia.

 

TOYOTA W SZWECJI WPROWADZA SZEŚCIOGODZINNY DZIEŃ PRACY

 

Zimą 2002 stało się to, co do tej pory wydawało się nierealne. Japonia, która słynie z zabójczej kultury pracy, w swoim szwedzkim oddziale, Toyota Center w Mölndal wprowadza sześciogodzinny dzień pracy. Od tej pory nieustannie pielgrzymują tam ministrowie i dyrektorzy generalni wielkich koncernów zafascynowani, że komercyjnej firmie opłacała się taka zmiana. A sama Toyota staje się bohaterem programów telewizyjnych. Okazało się, że czas oczekiwania na serwisowanie samochodu lub jego naprawę przeciągał się tam do pięciu tygodni, a mechanicy w żaden sposób nie byli w stanie pracować wydajniej. Martin Banck w wywiadzie dla „Göteborg-Posten” powiedział, że pierwotnie chciano rozbudować warsztat, ale koszt takiej inwestycji wynosiłby aż 10 milionów koron, zamiast tego zainwestowano w ludzi, którym skrócono czas pracy z prawem do pełnego wynagrodzenia, ale za to wprowadzono dwie zmiany, co pozwoliło na wydłużenie czasu pracy do 12 godzin dziennie. Zarząd stwierdził, że praca w warsztacie jest ciężka, więc i tak pracownicy nie są w stanie wykonywać jej efektywnie przez 8 godzin, skrócenie jej do 6 godzin z prawem do zachowania pełnej pensji okazało się zbawienne dla wszystkich 37 pracowników.

 

SPOSÓB SZWEDZKICH FIRM NA PRZYCIAGANIE UTALENTOWANYCH OSÓB

 

W 2014 Brath, szwedzka firma konsultingowa zajmująca się pozycjonowaniem stron i e-commerce zatrzęsła rynkiem pracy. Ich decyzja o wprowadzeniu sześciogodzinnego dnia pracy sprawiła, że specjaliści z całej Szwecji szukali tam zatrudnienia. Po ukazaniu się na stronach ekonomicznych SvD artykułu o ich innowacyjnym podejściu do zatrudnienia, Brath, który miał biuro tylko w Örnsköldsvik, mógł otworzyć kolejne w Sztokholmie. Na decyzję firmy złożyły się dwie sprawy. Z jednej strony zależało jej na podniesieniu jakości pracy, z drugiej na przyciągnięciu najlepszych specjalistów. A ponieważ jakość pracy zależy od kondycji pracowników, to pożądane stało się zapewnić im jak najwięcej czasu wolnego na wypoczynek.

 

DOM STARCÓW W GÖTEBORGU BIERZE PRZYKŁAD Z TOYOTY

 

W kwietniu 2014 radnym lewicowej Vänsterpartiet udało się przeforsować pomysł pilotażu sześciogodzinnego dnia pracy w wybranym domu starców, chodziło przede wszystkim o podniesienie jakości usług w opiece nad seniorami. 2 lutego 2015 60 pracowników domu starców Svarte-dalens äldreboende w Hisingen w Göteborgu i 14 nowych, zatrudnionych po redukcji czasu pracy do 6 godzin, rozpoczęło roczny pilotaż w zmienionym rytmie pracy. Już pół roku później jego szefowa Charlotte Jern w wywiadzie dla „Dagens Nyheter” mówiła, że pracownicy mają więcej energii i czasu dla podopiecznych na spacery, rozmowy i przerwy na kawę. Pracownicy doceniali więcej czasu wolnego, jaki zyskali po wprowadzeniu zmian. Budżet projektu to 8 milionów koron, a żeby jego efekty mogły zostać ocenione zatrudniono naukowca Bengta Lorentzona, który przeprowadza wśród pracowników ankiety i bada ich stan zdrowia i odczuwalny wpływ zmian wśród mieszkańców domu i porównuje z wynikami z domu starców Solängen, który pracuje w 8-godzinnym rytmie dnia. Radni lewicy zdecydowali się przedłużyć pilotaż do końca 2016 roku. Radni prawicy w marcu tego roku grzmieli, że sześciogodzinny tryb pracy jest zbyt drogi i próbowali natychmiast zakończyć projekt. Pierwszy raport po pół roku pilotażu pokazał kapitalne efekty: odczuwalny spadek zachorowań wśród personelu i ich zainteresowanie kontynuowaniem zatrudnienia w tym miejscu. Co więcej zorganizowano o 64% więcej zajęć z mieszkańcami domu, a koszty netto pilotażu okazały się dużo niższe niż zakładano i wyniosły 2,6 miliona koron.

 

SZPITAL, KTÓREGO PRACOWNICY MAJĄ CZAS NA CZYTANIE

 

Niemal w tym samym czasie, co w Göteborgu, w lutym 2015 na oddziale operacyjnym Mölndals sjukhus (wchodzi w skład szpitala uniwersyteckiego Sahlgrenska), szpitala który nieustannie walczył z brakiem personelu, zdecydowano się na wprowadzenie sześciogodzinnego dnia pracy. Wzorowano się na pozytywnym przykładzie szwedzkiej Toyoty, która wówczas od 13 lat pracowała w trybie sześciogodzinnym. A pomysł na zmiany wyszedł od samych pracowników. Na razie na okres próbny, przez 2 lata. To pozwalało na zastosowanie systemu dwuzmianowego, pierwsza zmiana zaczyna o 7:00 i kończy o 13:00, druga wskakuje o 12:30 i kończy się o 18:30, a tym samym zwiększono liczbę operacji i skrócono kolejki do zabiegów. Eksperyment objął osoby wykonujące operacje i asystujące przy nich pielęgniarki i salowe, których do tej pory nieustannie brakowało, a część z ówczesnych pracownic, redukowała etat do 85 %, bo nie dawały rady ciągnąć pełnego. Ponieważ przy operacjach asystuje się tam 4 dni w tygodniu, więc ostatni piąty jest już w ośmiogodzinnym trybie, co sprawia, że tydzień ma 32 godziny pracy. Wraz z pogłoskami o zmianach w warunkach pracy, szpital, który gnębił deficyt personelu, stał się atrakcyjnym pracodawcą. Wkrótce pracowało tam 10 kolejnych osób. Marina Henriksson, szefowa oddziału w wywiadzie dla SvT podkreśliła, że najbardziej zależało jej, żeby pracownicy chcieli zostawać na stałe w szpitalu, i żeby dobrze się czuli w pracy. Objęte eksperymentem osoby od początku z ogromnym entuzjazmem podkreślały, że nie tylko teraz czują się wyraźnie lepiej, ale wreszcie mają więcej czasu wolnego dla siebie. Po raz pierwszy w historii szpitala, oddział operacyjny ma pełną obsadę pracowników, wcześniej zdarzało się, że sale stały zamknięte. „To mały świat” – mówi szefowa oddziału Marina Henriksson w wywiadzie dla „Expressen” i dodaje, że ludzie przekazywali sobie, że praca tutaj jest zbyt ciężka i zniechęcali innych do zatrudniania się w Mölndals sjukhus. Eksperyment kosztuje rocznie 8 milionów koron, ale dzięki tym pieniądzom miesięcznie jest operowanych ok. 90 pacjentów więcej. Dodatkowo, jak podkreśla kierownictwo szpitala, zaoszczędzono na zewnętrznych usługach, przestano wydawać pieniądze na nieustanne rekrutacje. Już kilka miesięcy po wprowadzeniu zmian szpital tak dalece polepszył funkcjonowanie, że gwarantowany czas oczekiwania na zabieg do 3 miesięcy, uległ nawet skróceniu. Te wszystkie pozytywne zmiany, jak podkreśla kierownictwo, są też bardzo ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjentów, którzy trafiają w ręce wypoczętych i wdrożonych w rutyny szpitala pracowników. A sami pracownicy podkreślają, że wreszcie mają więcej czasu dla siebie, bo taka zmiana oznacza dodatkowy tydzień wolnego miesięcznie.

 

KOLEJNI DOŁĄCZAJĄ DO SZEŚCIOGODZINNEGO DNIA PRACY

 

Zainteresowanie wprowadzeniem u siebie sześciogodzinnego dnia pracy zgłosiły już szpitale w Norrlandii, Sztokholmie i Skåne. Władze regionu Västerbotten przygotowują się do próbnego wprowadzenia sześciogodzinnego dnia pracy. Na razie zastanawiają się w jakim sektorze. Tamtejsza dyrektor HR Johanna Näslund powiedziała w wywiadzie dla „Aftonbladet”, że władze chcą w ten sposób stworzyć lepsze, bardziej atrakcyjne miejsca pracy i zmniejszyć liczbę zwolnień lekarskich. Jesienią ubiegłego roku dom starców Ajöjungfrun w Umeå wystartował z własnym pilotażem. A wracając do tezy Stefana Ingvarssona wypada się zastanowić, ile prawdy jest w tym, że i na pisanie książek i na ich czytanie trzeba mieć czas i siły, których nam w Polsce ubywa z roku na rok. I może promocję czytelnictwa należałoby połączyć z polepszeniem warunków pracy?

 

Źródła: Johanehrenberg.se , SVD, SVT, Dagensmedicin.se, GP.se, Abetarbladet.se, Expressen.se, DN.se, Arbetet.se, Aftonbladet.se.

 

Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl. Post wydał Ci się wartościowy? Podziel się nim i go udostępnij!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
wtorek, 26 kwietnia 2016 16:39

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • insidethefire napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/26 21:08:22:

    6 godzin brzmi bardzo rozsądnie i zdecydowanie bardziej efektywnie niż 8h.

  • przemkobb napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/26 23:36:04:

    Niektóży zaś o 8h mogą sobie pomażyć, czasmi 8h jest tylko na papierku a pracuje się po 12h.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/27 13:10:27:

    @insidethefire Mądrzy pracodawcy, którym zależy na jakości pracy o tym wiedzą. Tylko, że nasz rynek pracy przekształca się w ... obóz pracy. Co stwierdzam ze smutkiem.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/27 13:13:25:

    @przemkobb Wiem coś o tym, bo zdarzało mi się zaczynać pracę o 8:00, kończyć o 22:00, a po kolacji ciągnąć do 03:00 nad ranem. Bywało też, że zaczynałam o 7:30 i kończyłam o 05:00 rano, po pół godzinie snu jechałam na 7:30 do roboty.

  • insidethefire napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/27 21:21:04:

    To smutne, że tyle pracujemy, ale patrząc na ilość umów śmieciowych to tak niestety wygląda.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/28 12:31:18:

    @insidethefire dla mnie największym szokiem jest to, że ludzie na śmieciówkach pracują w urzędach, czyli w sektorze, który niby wypowiedział wojnę takim formom zatrudnienia...

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014