Recenzentka

Wpis

środa, 30 marca 2016

Jak Norwegia z państwa dobrobytu stała się państwem bogactwa

Norweskie państwo dobrobytu to plan zamierzony na przyszłość. Jego główny architekt Einar Gerhardsen doskonale wie, co trzeba zmienić, żeby dać szansę wszystkim. Odzyskanie pełnej suwerenności (rozdział 1), dojrzewanie do wolności w trudnych latach 20. i 30. (rozdział 2), jej utrata po napaści Niemiec na Norwegię (rozdział 3) i bezwzględne rozliczenie ze zdrajcami ojczyzny (rozdział 4) zapowiada pewną konsekwencję, z jaką mała Norwegia staje na własnych nogach i buduje solidne fundamenty państwa opiekuńczego. Osiągnięcie poziomu, na którym wszystkim w kraju będzie się dobrze żyło zajmuje kolejne dekady i gdy kraj dobrobytu stał się faktem, odkrycie złóż ropy i gazu rozpoczyna epokę kraju bogactwa. Jakie wymierne zmiany sprawiły, że „minikraj, który często bierze się za dzielnicę Sztokholmu”, staje się miejscem docelowych podróży ludzi marzących o raju na ziemi?

 

Droga_na_Pnoc_Antologia_norweskiej_literatury_faktu5

 

Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie na podstawie „Drogi na Północ. Antologia norweskiej literatury faktu”, książki, która przywróciła odpowiednie proporcje wiedzy o Norwegii. Rozdział piąty antologii daje odpowiedź na to pytanie w: obserwacjach i krytyce społeczeństwa norweskiego lat. 60. i 70, jakimi dzieli się Sigurd Evensmo, pisarz i felietonista, przed wojną członek radykalnie lewicowej organizacji Mot Dag, w czasie wojny członek ruchu oporu; we wspomnieniach wybitnego norweskiego tłumacza Toma Rønnowa, z których wyłania się obraz Norwegii zawłaszczonej przez jedną ideologię; we wspomnieniach dwóch zwolenników EWG Johna Lynga, premiera konserwatywnego rządu z 1963 i Einara Gerhardsena, trzykrotnego premiera z ramienia Partii Pracy. Odpowiedź pojawia się w dzienniku Astrid Karlsmoen, gospodyni wiejskiej, prowadzącej go w latach 1971-73; w listach do „Sirene”, czołowego pisma feministycznego, ukazującego się w Norwegii w latach 1973-1983; we wspomnieniach Finna Alnæsa, pisarza i dziennikarza, uczestnika najgłośniejszej proekologicznej akcji protestacyjnej, znanego w Polsce z powieści „Kolos”. Wyczytamy odpowiedź z reportażu opisującego krajobraz i historię Alty i wywiadów z matkami Samów prowadzących głodówkę w geście protestu przed budową w Alcie hydroelektrowni; ze wspomnień Einara Grønlie Olsena, pracownika platformy wiertniczej, który zapala pierwszy wydobywający się z niej gaz i wspomnień Gro Harlem Brundtland, która podczas największej katastrofy na platformie jako ówczesny minister środowiska stała przed katastrofą ekologiczną po wycieku do niego tysięcy ton ropy.

 

Poziom zadowolenia, jaki osiągają Norwedzy w latach 60. i 70. niebezpiecznie ociera się o obojętność na sprawy zewnętrzne. Ceną komfortu i dostatku jest brak empatii i odpowiedzialności za krwawe wydarzenia i niesprawiedliwości, które zbierają żniwa w innych częściach świata. Norwedzy zajadają się importowanymi południowoafrykańskimi cytrusami, spędzają wakacje pod niebem Franco, korzystają z idyllicznych uroków dyktatorskiej Portugalii , zwiększają obroty handlowe z terrorystycznym rządem greckiej junty. Dobrobyt sprawia, że obrastają „zwałami tłuszczu na ciele i duszy”. Sigurd Evensmo ironicznie zauważa, że tej bezrefleksyjnej postawie towarzyszy resztka zdolności do martwienia się, ale raczej stępiana chemią i rosnącą konsumpcja „pigułek energetyzujących, pigułek uspakajających i środków nasennych”. „Chemiczna strona współczesnej cywilizacji” pokazuje, że Norwedzy potrafią się przejmować, ale jednocześnie „nauczyli się sprasowywać i wiązać szczelnie tobołek trosk”. Nikt w Norwegii, w której właśnie zaczęło się dobrze żyć nie chce rezygnować z tego poziomu.

 

MAKKARTYZM PO NORWESKU

 

Nawet politycy składają broń za cenę spokoju. „Wszystkie podmioty sceny politycznej w dużej mierze wspierają reformy socjaldemokratyczne, a rządy partii mieszczańskich kontynuują linię swoich konkurentów”. Nie oznacza to jednak, że partia rządząca gra czysto. To czas inwigilacji, zwłaszcza komunistów, których po 1947 traktuje się w Norwegii jako politycznych zdrajców ojczyzny. Zaczyna działać Polityczna Służba Obserwacyjna (POT). Rozpoczyna się tropienie wrogów w duchu makkartyzmu, czego najgorętszym zwolennikiem jest Haakon Lie. „Nielegalne praktyki inwigilacyjne stosowano do końca lat 80.” Do tego dochodzi propaganda państwa, które dezinformuje społeczeństwo dla potrzymania odpowiednich nastrojów w kraju, np. jednostronnie przedstawia się działania Amerykanów w Wietnamie, nie informuje się o bombardowaniu przez nich wiosek z cywilami. Wbrew sterowaniu opinią publiczną ulicami Oslo od 1965 maszerują demonstracje sprzeciwiające się tej wojnie. W końcu rząd Einara Gerhardsena skrytykuje USA za agresywną politykę.

 

W 1960 Norwegia staje się członkiem EFTA, a w 1962 rozpoczyna starania o członkostwo w EWG. Odradza się też idea skandynawizmu i chęć utworzenia własnych nordyckich wspólnot, w obrębie których dbano by w interesy na Północy. Trudno jednak o entuzjazm dla takiej idei po doświadczeniach unijnych, które sprowadziły wcześniej Norwegię do pozycji prowincji duńskiej, a za czasów szwedzkich pokazały, jak „starszy brat” dbał o własne interesy kosztem młodszego. Powstają za to wspólne linie lotnicze SAS, nordycka unia paszportowa i Rada Nordycka. Lata 60. to czas narodzin społeczeństwa przemysłowego. Norwegia jest głównym graczem wśród producentów aluminium w Europie, przemysł ciężki staje się główną gałęzią eksportową. Maksymalnie eksploatuje się środowisko. Następuje uprzemysłowienie rybołówstwa, wskutek czego w latach 60. np. śledź niemal całkowicie znika z morza. Uprzemysłowienie rolnictwa degraduje środowisko i zmienia krajobraz Norwegii, z którego znikają coraz bardziej przerzedzane lasy. Skala zniszczeń jest tak duża, że mówi się o zagrożeniu różnorodności biologicznej. Tym zmianom towarzyszą też migracje wewnątrz kraju; ludzie masowo przenoszą się ze wsi do miast.

 

RUCH OBYWATELSKI

 

Ruch obywatelski w Norwegii właśnie wówczas pokazuje najbardziej swoją siłę. Pomysłowi połączenia Norwegii ze Wspólnotą Europejską społeczeństwo mówi zdecydowanie „nie”. Powstaje wówczas ruch społeczny agitujący przeciw Wspólnocie Europejskiej. Politycy będący na tak otrzymują anonimowe listy z pogróżkami „Przeczytaj paragraf 83 Kodeksu karnego o zdradzie stanu. Pamiętaj, co spotkało Quislinga!”. Skanduje się „Nie dla sprzedaży Norwegii”. Demonstranci mają tablice za napisami, że nie chcą Niemców panoszących się w Norwegii. Walka była nierówna, zważywszy, że za Wspólnotą Europejską był: rząd, większość Stortingu i Partii Pracy, cała Prawica, główne organizacje gospodarcze, większość przedstawicieli związków zawodowych, organizacje pozarządowe i media. Ok. 120 tys. przeciwników miało poparcie intelektualistów, rolników, rybaków i części robotników. Ich zwycięstwo w referendum z 1972, w którym Norwegowie powiedzieli nie Wspólnocie Europejskiej „uchodzi za jedno z kluczowych i najbardziej spektakularnych wydarzeń społecznych w najnowszej historii Norwegii”. Einar Gerhardsen nazwał Ruch Ludowy, który stał za akcją „najważniejszym ruchem pozaparlamentarnym jaki kiedykolwiek mieliśmy w Norwegii” .

 

RÓWNOUPRAWNIENIE PO NORWESKU

 

Zmienia się w tym czasie postrzeganie roli kobiet i mężczyzn. Ruch kobiecy ma w Norwegii tradycję sięgającą pierwszej połowy XIX wieku. Z dzisiejszej perspektywy wszystko wydaje się dziać szybko, ale z pewnością inaczej to oceniały kobiety wyczekujące wówczas zmian. W 1826 w Trondheim powstał pierwszy związek kobiet, w 1884 Norweskie Stowarzyszenie Kobiet (Kvinnesaksforening); od tego roku kobiety mogą w Norwegii studiować na uniwersytetach. 1913 to przyznanie praw wyborczych wszystkim pełnoletnim kobietom. Lata 70., gdy Astrid Karlsmoen, wiejska gospodyni z okolic Nybergsund pisze swój dziennik, to okres bardzo niespokojny w Norwegii targanej protestami, demonstracjami i akcjami feministycznymi w mediach. Front Kobiet (Kvinnefronten) walczy o nowe przedszkola, parki, miasta i osiedla wolne od ruchu samochodowego. Z zapisków Astrid wynika, że zmiany w sytuacji kobiet na wieś docierają dużo później. Kobieta ma jasno określone obowiązki i niewiele czasu dla siebie. „Zrobiłam obiad, a reszta wypoczywa; co za głupi zwyczaj”, pisze rozgoryczona pewnego dnia i stwierdza, że „żeby mężczyzna pojął, na czym polegają prace domowe, musiałby chyba być wdowcem albo mieć niepełnosprawną żonę”. Przypadki, gdy mąż odciąża ją w obowiązkach są traktowane, jako wyjątki, niż chęć dzielenia się nimi po równo. Ambitna kobieta z trudem znajduje czas na lekturę, mimo to ma świetne rozeznanie w literaturze, a jej ulubiona audycja radiowa „Ønskedikt”, poświęcona jest poezji. W jednym z zapisków wspomina, że słuchała audycji z udziałem Sigrid Undset. Wydawca Peter Nansen po zapoznaniu się z jej debiutancką powieścią powiedział Undset, żeby więcej nie pisała powieści historycznych, bo jej to nie wychodzi, co Astrid komentuje „ciekawe, czy człowiek, który wypowiedział te słowa, dożył Nagrody Nobla dla Undset za Krystynę, córkę Lavransa”. Ma swoje zdanie, a opinie które wydaje świadczą o jej wszechstronnych zainteresowaniach. O niektórych książkach noblisty Bjørntjerne Bjørnsona, które akurat zna, napisze, że wydają jej się „zbyt uroczyste i sztywne, by były prawdziwe”. O szwedzkiej noblistce Selmie Lagerlöf powie, że „pisze tak wciągająco, tak żywo”. Nie darzy szczególną estymą książek, które w zbyt powierzchowny i romantyczny sposób opisują życie. Zna Johana Borgena, Olava Duuna, książki Tarjei Vesaasa. Astrid bardzo dużo czyta też dzieciom. Telewizja, która w latach 70. dociera do Norwegii, w Trysil, gdzie mieszka Astrid wciąż jest nowością, więc rodzina ogląda ją gościnnie u sąsiadów. Kobieta chciałaby uczyć się języków obcych, ale „pieniądze i czas trzeba przeznaczyć na inne cele” i doda „cóż za szalona fantazja, jak na chłopkę, która cały rok haruje bez zapłaty”.

 

Norweskie państwo dobrobytu ma być krajem egalitarnym, mieszczą się w tym pojęciu prawa kobiet, o które Norweżki świadomie się upominają w latach 70. W odpowiedzi na zgłaszane potrzeby rząd powołuje w 1972 Radę ds. Równouprawnienia; dzisiaj to urząd rzecznika. W 1978 wprowadzona zostaje ustawa umożliwiająca Norweżkom usunięcie ciąży na żądanie do 12 tygodnia oraz ustawa o równouprawnieniu zakazująca dyskryminacji ze względu na płeć. Trzy lata później regulacji doczeka się sektor publiczny i wchodzi znowelizowany przepis o równiej reprezentacji płci. W tym samym roku po raz pierwszy w historii Norwegii premierem zostaje kobieta – Gro Harlem Brundtland; do swojego drugiego gabinetu w 1987 zaprosi do współpracy osiem kobiet. Ale na zmianę myślenia trzeba nieco poczekać, to przecież początek rewolucji, więc można wciąż spotkać opinie, że „kobiety dużo gadają i mniej skupiają się na robocie, one już rodzą się bardziej gadatliwe od mężczyzn”.

 

RUCH EKOLOGICZNY W NORWEGII

 

Zmiany jakie oznacza uprzemysłowienie gospodarki i szkody, jakie to wyrządza przyrodzie budzi do działania osoby, które mają świadomość nieodwracalnych procesów i zmian związanych z zanieczyszczeniem środowiska. To właśnie wówczas tworzą się zalążki ruchu ekologicznego w Norwegii. Finn Alnæs, w Polsce znany ze swojego głośnego debiutu powieściowego „Kolos”, opisuje jak w latach 70. budziła się w ludziach odpowiedzialność za przyrodę, a zmieniała się ona wówczas na niewyobrażalną skalę. Warunki: strome góry, liczne opady w górach, wysokie wodospady, a przecież dziesięć norweskich znajduje się w grupie 27 największych na świecie, sprzyjało rozwojowi elektrowni wodnych. Problem w tym, że nikt nie pytał okolicznych mieszkańców, co sądzą o ich budowie. W okresie od lipca do 6 sierpnia 1970 miał miejsce przełomowy dla ruchu ekologicznego protest - „akcja Mardøla” - przeciwników budowy elektrowni, która miała czerpać wodę z jednego z najwyższych wodospadów świata Mardalsfossen. Wprawdzie został przegrany, ale to właśnie od tej pory politycy za punkt honoru zaczęli przyjmować włączanie do swoich programów wyborczych również kwestii ekologicznych.

 

SAMOWIE W NORWEGII

 

Państwo dobrobytu miało oznaczać równość wszystkich mieszkańców Norwegii, wciąż jednak zapominano o Samach – zamieszkujących północną część kraju. XIX wiek był druzgocący dla ich poczucia wartości i tożsamości; zostali poddani agresywnej asymilacji. Zakazywano im używania własnego języka, zmuszano do mówienia wyłącznie po norwesku. W efekcie tak drastycznej norwegizacji, w latach 50. niewielu z nich zna własny język, a wiele dialektów całkowicie znika. Gdy w Norwegii pojawia się plan pozyskania energii z sieci rzecznej na linii Alta – Kautokeino w krainie Finmarku, zagrożona zostaje egzystencja mieszkających tam Samów, ponieważ planuje się zatopienie ich wioski. W 1979 wybucha protest, walka będzie długa, w 1981 zaostrzy się ogłoszeniem strajku głodowego. I chociaż tym razem społeczeństwo przegrywa z państwem, to jednak silny opór jaki stawili Samowie, nagłośnienie sprawy w mediach, poruszenie opinii publicznej, zmusi rząd norweski do zmiany myślenia o nich. W 1987 zaczyna działać elektrownia w Alcie, ale Storting w tym samym roku wreszcie uchwala tzw. prawo Samów gwarantujące im pewną autonomię, m.in. prawo do własnego parlamentu (Sameting). Rok wcześniej uzyskują prawo do własnej flagi, a w 1993 do świętowania 6 lutego jako Dnia Samów.

 

NORWEGIA PETROKRAJEM

 

Gdy już można powiedzieć, że społeczeństwo norweskie osiągnęło pożądany poziom dobrobytu, a równość przestała być pustym sloganem, tylko celem, do którego planowano konsekwentnie dążyć, niespodziewanie dla wszystkich odkryto złoża ropy naftowej. Kraj dobrobytu zmienił się w kraj bogactwa. A dla rządu oczywistym stało się, że zyski z produkcji ropy naftowej zostaną wykorzystane do „niwelowania wciąż istniejących nierówności społecznych, wspieranie przyjaznej środowisku gospodarce i wzmacnianie społeczności lokalnych”. W tym celu zostaje powołana spółka skarbu państwa Statoil, której wartość w 2015 przekroczyła 7,3 biliona koron. Pod wieloma względami pionierskie warunki pracy na platformach wiertniczych wiązały się z wpisanym w nie ryzykiem. Do katastrofy dochodzi 27 marca 1980. Niekontrolowany wyciek ropy powoduje, że do morza dostaje się ponad 20. tys. ton ropy. Gro Harlem Brundtland, która pełni wówczas funkcję ministra środowiska staje przed ogromnym wyzwaniem. Musi nie tylko uratować kraj przed katastrofą ekologiczną, ale też wizerunek norweski. Wspominając o tych dramatycznych wydarzeniach napisze: „Nie tylko uratowaliśmy honor narodowy, lecz dość paradoksalnie porażkę przekuliśmy w sukces. (…) Zrobiła się z tego reklama Norwegii. Nowy naftowy gigant – Norwegia – poradziła sobie z wyzwaniem”.

 

Tekst został opracowany na podstawie piątego rozdziału "Drogi na Północ. Antologia norweskiej literatury faktu". Z tej książki pochodzą wszystkie cytaty i parafrazy. "Droga na Północ. Antologia norweskiej literatury faktu". Wybór i komentarze: Paweł Urbanik. Opracowanie: Agnieszka Knyt. Ośrodek KARTA, Warszawa 2016. Wydanie I. ISBN 978-83-64476-47-1. Seria: Świadectwa XX Wiek. Redaktor serii: Agnieszka Knyt. Korekta: Hanna Antos. Stron: 661. Książka zawiera zdjęcia i indeks nazwisk.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

 

Orodek_KARTA6

 

Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
środa, 30 marca 2016 19:33

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014