Recenzentka

Wpis

środa, 27 maja 2015

Sonia Draga - historia wydawcy - od pucybuta do milionerki

Sonia Draga zaczęła wydawać książki w 2000 roku, w błyskawicznym tempie jej wydawnictwo stało się jednym z największych w Polsce. W 2007 r. portal wirtualnywydawca.pl donosił, że przychód firmy ze sprzedaży książek wyniósł 4,80 mln zł. Rok 2013 Sonia Draga zakończyła otrzymaniem tytułu Wydawca Roku 2012 przyznawanym przez "Magazyn Literacki Książki", tytułem Bestseller sieci Empik za "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i przychodem ze sprzedaży książek na poziomie 29 mln zł. Trudno powiedzieć, co bardziej pomogło jej w biznesie, wykształcenie ekonomiczne i dyplom Akademii Ekonomicznej w Katowicach, pokora i umiejętność elastycznego reagowania na zmiany w biznesie, czy umiejętność stawiania sobie celów i dochodzenia do nich.

 


Od lewej: Renata Lisowska, Sonia Draga


W marcu poszłam na IV międzynarodową konferencję z cyklu „Nie wystarczy być… kobietą”, „Zmiana. Start do sukcesu” organizowaną przez Instytut Studiów Strategicznych w Krakowie. Wybrałam się tam wyłącznie, dlatego, że w jednym z paneli miała wziąć udział właścicielka wydawnictwa Sonia Draga. Tuż przed tą konferencją czytałam bardzo udaną biografię Oriany Fallaci, wydaną właśnie przez Sonię Dragę i zachodziłam w głowę, kto jest właścicielem wydawnictwa. Nazwa sugerowała Brazylię, więc sądziłam, że to kolejny zagraniczny wykwit na polskim rynku książki, w konsekwencji podchodziłam do jej oferty z dystansem. Nie chciałam u siebie na blogu promować literatury wydawcy, który zarabia w Polsce, ale zyski transferuje do swojego kraju, jak robią niemal wszystkie zagraniczne firmy, zamieniające nasz rynek albo w obozy pracy, albo w korpogetta, gdzie można wyłączyć mózg, bo nie płaci się tam za myślenie, tylko za pracę na akord.


 

Renata Lisowska, Sonia Draga

 

W materiałach, które dostaliśmy o Soni Dradze czytam, że jest przewodniczącą Sekcji Wydawców Beletrystycznych PIK, członkinią Rady Polskiej Izby Książki i wiceprezeską Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach. W rankingach największych wydawnictw Sonia Draga zajmuje wysoką pozycję jednego z liderów rynku książki. A przypomnę, że do połowy 2013 roku w Polsce było zarejestrowanych prawie 40 000 wydawnictw i nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że zaledwie 2000 – 2500 z nich to wydawnictwa aktywnie działające, to taki wynik jest i tak imponujący. Sądziłam, że szefowa wydawnictwa tak spektakularnie zdobywająca rynek będzie krzyżówką Sigourney Weaver z „Obcego”, Lary Croft i Umy Thurman z „Kill Billa”. I gdyby weszła na salę wywijając mieczem i robiąc salto mniej by mnie to zdziwiło, niż ta filigranowa blondynka, która grzeczniutko i skromnie, ze skandynawskim szykiem, nie rzucając się w oczy zajęła miejsce na scenie.


 

Renata Lisowska, Sonia Draga

 

O swoim życiu zawodowym powie, że naznaczone jest zmianami, które stały się też z czasem strategią jej firmy. Czasem były to zmiany, które sama sobie narzucała, innym razem musiała się dostosować do nowych okoliczności. Firmę Sonia Draga założyła 25 lat temu, a wydawnictwo ruszyło 15 lat temu, bo wówczas wydała pierwszą książkę. I to była pierwsza zmiana w jej życiu, którą wybrała, drugą był rozwód. Nagle spadły na nią decyzje i problemy, które jeszcze niedawno rozwiązywała wspólnie z mężem i ojcem. Gdy w 1999 umiera jej ojciec zostaje zupełnie sama. Bierze na barki sprawy, na których ani się nie zna, ani nie miała w nich doświadczenia. W firmie za życia ojca rozdzielali pracę. On odpowiadał za nadzorowanie finansów, księgowość, natomiast ona zajmowała się marketingiem i sprzedażą.


 

Renata Lisowska, Sonia Draga

 

Pod koniec 1999 roku zauważyła, że rynek się zmienia, podobnie jak preferencje konsumenckie. Wówczas Sonia Draga zajmowała się dystrybucją sprzętu samochodowego audio, co robi zresztą nadal, ale już w mniejszym stopniu. Lata 90. to były złote czasy dla rynku, który chłonął masowo wszelkie nowości, wkrótce rynek jednak się nasycił, do tego doszły zachwiania na poziomie makroekonomicznym i konieczność kolejnych zmian. Sonia Draga opowie, że wyczuła, że rynek chętnie zaczyna przyjmować produkty specjalistyczne, a co za tym idzie potrzebuje wiedzy, pozwalającej na konsumpcje tego typu zaawansowanych usług i produktów. Znalazła, więc na rynku amerykańskim podręcznik poświęcony montażowi sprzętu samochodowego, który przetłumaczyła na polski. Wszystkie etapy wydawnicze, za wyjątkiem druku, który zleciła na zewnątrz, wykonała samodzielnie. Narzuciła sobie w ten sposób, jak podkreśli, nie tylko pewną zmianę, ale też wyzwanie.


 

Renata Lisowska, Sonia Draga


Był rok 2000, gdy ukazała się jej pierwsza książka na rynku. Poczuła, że sprawdziła się i jest gotowa na kolejny krok. Nawiązała kontakt z agencją literacką i postanowiła wydawać beletrystykę. Trafiło do niej kilka tytułów, ale zdecydowała się na książkę w nurcie powieści kobiecych w stylu Bridget Jones. Ponieważ sprawdziła się jako tłumaczka tekstów technicznych, narzuciła sobie kolejne wyzwanie i postanowiła tę powieść samodzielnie przetłumaczyć. Dzisiaj Sonia Draga współpracuje z kilkudziesięcioma tłumaczami, których doskonale rozumie, bo jak powie ten etap pracy nad tekstem wspomina jako bardzo żmudny. Książka ukazała się na rynku, ale okazało się, że ma błędy. Teraz istnieje wiele szkół, kursów edytorskich i wszystkiego można się nauczyć, ona jednak musiała uczyć się na własnych błędach. Gdy Sonia Draga wchodziła na rynek książki, istniały albo duże wydawnictwa z wieloletnią tradycją lub małe i nowe, ale zakładane przez pracowników z doświadczeniem wydawniczym. A ona była człowiekiem zupełnie spoza branży i jak powie, działała głównie intuicyjnie. Zatrudniła do pracy tylko jedną korektorkę, której doświadczenie okazało się zbyt małe, w konsekwencji wypuściła książkę w błędami. Pierwsza jej myśl wówczas była, że się do tego nie nadaje i powinna wrócić do robienia tego, czym zajmowała się do tej pory. Po kilku dniach stwierdziła jednak, że powinna pokazać, że potrafi przekuwać takie porażki w sukces. Wycofała książkę z rynku, zrobiła jej korektę.


 

Renata Lisowska, Sonia Draga


Gdy miała już na koncie 4-5 książek trafił do niej Dan Brown a konkretnie jego „Anioły i demony”. Książkę przeczytała szybko, stwierdziła, że ma duży potencjał i trzeba ją wydać. Od razu załatwiła z agencją transakcję dwutytułową, a tym drugim tytułem był „Kod Leonarda da Vinci”, który ukazał się w USA około 6 miesięcy później. Sonia Draga powie, że w kręgach ok. 60 wydawców Dana Browna na świecie uchodzi za „early believer”, bo jako jedna z pierwszych uwierzyła w książkę i podjęła pewne ryzyko, żeby ją wydać. Sonia Draga powie, że nie tyle było to ryzyko finansowe, co w wymiarze wyzwania, bo gdy książka ukazała się na rynku amerykańskim stała się bardzo szybko megabestsellerem i poczuła na sobie presję podołania takiemu wyzwaniu. Trafił do niej wówczas wydawca z propozycją współpracy i to była kolejna zmiana, jaką Sonia Draga musiała przemyśleć. Jak powie, kilka tygodni analizowała wszystkie za i przeciw i w końcu zdecydowała się na taką współpracę.


 

Renata Lisowska, Sonia Draga


Sonia Draga powiedziała, że kusi ją, żeby zainwestować w nowoczesne branże, prowadzi nawet w tym kierunku pewne rozmowy, ale jak dodała bez pośpiechu. Jej wydawnictwo przechodzi teraz zmianę w zakresie dystrybucji książek elektronicznych. Zapytałam Sonię Dragę ile zatrudnia osób i powiedziała, że wewnątrz firmy jest zatrudnionych 15 osób, ale 3 są związane z drugą jej działalnością, 2 osoby to pracownicy magazynu, którzy jednocześnie pracują w jej drugiej branży, w księgowości ma 2 osoby i one też po części obsługują obie branże, Ściśle w dziale wydawniczym jest około 10 osób, natomiast mnóstwo osób z zewnątrz współpracuje z wydawnictwem i są to redaktorzy, korektorzy i tłumacze, którzy zatrudniani są w oparciu o umowy o dzieło lub zlecenia.


 

Renata Lisowska, Sonia Draga


Zapytałam też o imię i nazwisko Soni Dragi, bo nie brzmi polsko i zastanawiałam się, czy jest z pochodzenia Polką. Gdy Sonia Draga wydała pierwszą książkę beletrystyczną ktoś w recenzji napisał, że wydawnictwo mogłoby sobie przybrać mniej banalną nazwę. A to nie jest pseudonim, tylko faktyczne imię i nazwisko Soni Dragi. Opowiedziała, że kiedyś odwiedził ją mężczyzna, który badał genealogię swojej rodziny i okazało się, że są spokrewnieni, a rodzina Dragów ma kilkusetletnią historię, jedna odnoga Dragów wiązała się z Sasami. Co więcej jej korzenie gdzieś się krzyżują z korzeniami Szczepana Twardocha, bo mężczyzna, który ją odwiedził okazał się dalekim wujkiem pisarza. Imię było wyborem jej starszego o sześć lat brata, który był zafascynowany sąsiadką o imieniu Sonia i przekonał rodziców do takiego imienia.

Relacja ze spotkania z Sonią Dragą, właścicielką Wydawnictwa Sonia Draga, 13 marca 2015, Kraków. Hotel Andel’s, ul. Pawia 3. Organizator: Fundacja Instytut Studiów Strategicznych. Wysłuchała i zanotowała Anna Dutka, Recenzentka.


Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów newsletter i polub Fanpage

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
środa, 27 maja 2015 13:42

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Books and Babies napisał(a) z *.internetdsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2015/05/27 14:41:53:

    Aniu, a ja nazwę wydawnictwa znam od dawna... nie wiem skąd, musiałam mieć jakąś książkę. W ub. roku czytałam w necie duży wywiad z Sonią Dragą, i przyznam, że ta kobieta mi bardzo imponuje. Naprawdę. No i ten sukces na rynku wydawniczym. Niesamowite! Orianę też mam od nich, i jeszcze chyba z dwie książki na półce:-)

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/28 16:05:21:

    @ Books and Babies na mnie takie historie jak Soni Dragi działają jak wiatr w żagle. Widzę normalną kobietę, która drogą prób i błędów rozwinęła się tak fenomenalnie. Zaczynasz wierzyć, że i Tobie może się udać :-) Też jestem pod wrażeniem i niesamowicie mi imponuje !!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014