Recenzentka

Wpis

środa, 03 grudnia 2014

Wybór Ireny - Remigiusz Grzela

Była w grupie Mścicieli – Żydów, którzy po wojnie wykonywali wyroki na nazistach. W czasie wojny łączniczka Żydowskiej Organizacji Bojowej, zasłynęła ze spektakularnych, niebezpiecznych akcji. Wyciągała ludzi z warszawskiego getta. Marek Edelman napisze o niej „Irka wariatka”. Jerzy Urban, z którym pracowała w „Nowej Wsi” powie, że „uwodziła swoim wdziękiem, ciepłem, jakie okazywała. Mam ją w pamięci jako piękną zjawę, legendę”. Mówiono, że widmo komunizmu, które krąży po Europie, to współcześnie Irena. Dostała Order Uśmiechu. Znana jako tłumaczka Jarosława Iwaszkiewicza na włoski. Poetka doceniona tam licznymi nagrodami. Irena: Gelblum, Waniewicz, Conti, Di Mauro. „Próbowała wykastrować swoją przeszłość”, napisze Remigiusz Grzela w swojej reporterskiej biografii o kobiecie, która całe życie tuszuje historię o sobie, ucieka od faktów o niej, zapomina na własne życzenie ludzi, odcina się rok po roku od swojej przeszłości, wciągając się w nowe życie z determinacją uciekiniera. Dlaczego? Setki razy powtarzane męczy autora i uzależnia nas od dręczącej świadomości, że możemy wyłącznie kluczyć pomiędzy strzępami informacji, zbierać drobne fakty i uczyć się z nich pokory w dociekaniu prawdy, która wciąż ucieka nam, jak woda między palcami dłoni zanurzonej w rwącym strumieniu.

 

 

Irena: Gelblum, Waniewicz, Conti, Di Mauro

 

To rzetelne non-fiction bez tezy. Remigiusz Grzela pozna Irenę Conti Di Mauro u profesor Marii Szyszkowskiej, która zakłada Klub Don Kichota, przyciągający osoby, które pozwalają sobie na komfort myślenia po swojemu. Spotykają się na ogół u siebie w domach, często właśnie u prof. Szyszkowskiej. Bywa tam również Irena. O tym, że ta włoska poetka była łączniczką Żydowskiej Organizacji Bojowej, Remigiusz Grzela dowie się po tym, jak Marek Edelman w wywiadzie z Joanną Szczęsną zdekonspiruje ją. Książkę pisze już po śmierci Ireny odbywając swojego rodzaju odyseję przez historię, archiwa i fakty. Rozmawia z Janiną, córką Ireny; z jej przyjacielem z czasów okupacji Kazikiem, czyli Symchą Rotem, chłopakiem z Czerniakowa. Szuka osób, które mogłyby ją pamiętać lub tych, których nieżyjący krewni zachowali o niej jakieś wspomnienia. Szuka informacji, zdjęć, jakiś nici łączących poszczególne fakty w całość. Zastaje je nagie, często pojedyncze i zastygłe w tyglu historii; nie chcą przepuścić go dalej; nie pozwalają zrozumieć. Kluczy, gubi tropy. Wpada w pułapki, które zostawia sama Irena: redaguje wspomnienia Kazika w jego książce „Wspomnienia powstańca z warszawskiego getta”, decydując o własnej nieobecności w jego relacjach. Wybitna dokumentalistka Anka Grupińska próbując stworzyć biogramy ŻOB-owców, zostanie tak chłodno przez Irenę potraktowana, że już nigdy nie zdobędzie się, żeby ponownie do niej zadzwonić. Z jakiegoś powodu Irena konsekwentnie odcina się od przeszłości. Odmawia opowiadania o niej. Dlaczego?

Wybór Ireny” Remigiusza Grzeli to nie tylko historia Ireny, ale też historia człowieka, który chce ją zrozumieć. Śledząc jego walkę z czasem, będąc świadkiem jego przegranych, gdy ostatni świadkowie umierają odmawiając wcześniej rozmowy, do innych nie zdąży, widzimy człowieka zdeterminowanego, chcącego wbrew losowi, wydrzeć Irenę z niepamięci i z jej własnych przekłamań. Podążamy, więc wąskimi ścieżkami historii, której ślady urywają się, odnajdujemy inne, zapuszczamy się w nowe tropy. I tak, krok po kroku odnajdujemy ją w końcu. Ale nie tylko Irenę, kimkolwiek jest; kim chciała zapomnieć, że była; kogo chciała, żebyśmy zapamiętali. Odkrywamy własną część historii, która wiele wyjaśnia o tym kim my Polacy jesteśmy, jakimi nie chcemy być pamiętani i kim we własnych oczach jesteśmy dla świata. Ta trudna biografia, czy właściwie reportaż biograficzny to jeszcze jedna ważna lekcja życia. I przeżycia.

 

Zrozumieć wybór Ireny

 

Wielokrotnie słyszałam opinie, że Żydzi uważają, że w Polsce nie można żyć, bo to jeden wielki cmentarz. Wydawało mi się, że po ludzku rozumiem. Dzisiaj wiem jeszcze więcej. Irena pochodziła z rodziny zasymilowanych Żydów, zamożnego ziemiaństwa. Gdy rozparcelowano ich majątek pomiędzy trzydziestu siedmiu nabywców, działki miały wielkość od półtora do sześciu hektarów. Dziadek Ireny uchodził za warszawskiego spekulanta budowlanego i kamienicznika; był zresztą pierwszym właścicielem jednej z najsłynniejszych warszawskich kamienic na roku Złotej i Żelaznej. Wybucha wojna. Irena ma 16 lat, ale na płycie nagrobnej zgodnie z jej wolą wygrawerowano datę, która sugeruje, że w czasie wojny była dużo młodsza. Jako łączniczka ŻOB z narażeniem życia realizuje najbardziej spektakularne zadania. Przeżyje okupację. Nie wiemy jakie piętno na niej odciśnie, ale Remigiusz Grzela zostawia drobne świadectwa, które dosadniej poruszają wyobraźnie niż jakakolwiek odpowiedź. Napisze o Janie Karskim, kurierze AK, który jeździ na Zachód opowiadać o niemieckiej polityce. Zachód milczy. Poznamy wstrząsającą historię malarza Jerzego Adama Brandhubera, aresztowanego za pomoc Żydom, który z KL Auschwitz idzie w marszu śmierci do KL Sachsenhausen. Przejdziemy się po korytarzach Hotelu Polskiego, w którym Żydzi wynajmowali pokoje licząc na przetrwanie wojny za pieniądze w niemieckiej enklawie. Poznamy historię dziewczynki, którą doktor Mangele zarekomendował do przygotowania dla żołnierzy niemieckich na froncie. Poznamy Sobibór i tamtejszego esesmana, którego po wojnie schwytano a w jego mieszkaniu znaleziono galerię zdjęć na ścianie z egzekucjami obozowymi. Poznamy miażdżące statystyki: w 1949 z ponad 13 mln Niemców służących nazizmowi, w więzieniu znalazło się 300.

Powoli wyłania się portret kobiety, która nie chce żyć męczeństwem i Holocaustem. Chce zapomnieć? Nie wiemy. Po wojnie będzie w grupie Mścicieli, którzy przysięgają, że nie spoczną zanim nie zabiją 6 mln Niemców. Obserwujemy pokolenie ludzi zabijanych w czasie wojny, zabijanych również po jej zakończeniu. Nagle okazuje się, że świat nie chce Żydów. Podejmują próbę stworzenia dla siebie miejsca na ziemi: trwałego i wyłącznie ich. To miejsce jednak jak historia pokaże nie uwolni ich od strachu i poczucia zagrożenia. Marek Edelman powie Joannie Szczęsnej, że Irena nazwisko Conti kupiła zapewne w Watykanie od jezuitów, którzy sprzedawali nowe nazwiska nazistom, czytam w książce. Irena wraca do Polski, studiuje medycynę, której nie kończy. Znajduje pracę dziennikarki, to wówczas pozna ją Jerzy Urban. Dorabia jako stewardessa. Poznaje Ignacego Waniewicza, który pracował dla UNESCO i jako jeden z pierwszych n świecie przygotowuje telewizję edukacyjną. Zbliża się 1968. Irena nie chce opuszczać Polski z biletem w jedną stronę; wychodzi za Antonio Di Mauro i do Włoch jedzie na paszporcie konsularnym, dzięki czemu będzie tu mogła wracać. Zajmuje się przekładem, sama też pisze. Zdobywa coraz większe uznanie i włoskie nagrody literackie. Pozna osobiście Jarosława Iwaszkiewicza, z którym podróżuje po Włoszech. Amnesty International nagrodzi jej książkę o Polonii, Solidarności i Wałęsie, książkę która nigdy nie doczeka się tłumaczenia na polski. Coraz częściej bywa w Polsce, do której w końcu wróci na stałe. I konsekwentnie trzyma się swojej nowej tożsamości: włoska poetka zakochana w Polsce.

Czy Remigiusz Grzela uniósł ciężar tej historii? „Wybór Ireny” to książka pisana na dociekliwości, gonitwie z czasem i sprzeciwie wobec zakłamywania faktów. Momentami miałam wrażenie, że autora też coś goni i pośpiesznie pisze; trochę bez pomysłu na całość. Ta książka w nie do końca udany sposób pokazuje to, co perfekcyjnie i rewelacyjnie zrobiła Małgorzata I. Niemczyńska w książce Mrożek. Striptiz neurotyka i Angelika Kuźniak w Papuszy. Niemczyńska rozpisuje Mrożka przez ludzi i miejsca. Kuźniak wyczytuje Bronisławę Wajs z taśm i zapisków. Zdaję sobie sprawę, że dokumenty, jakimi dysponowały obie reportażystki /biografistki w żaden sposób nie są porównywalne z ubóstwem świadectw i świadków życia Ireny. Co to jednak oznacza dla wytrawnego autora? Oznacza to, że trzeba mieć pomysł na pisanie a tu go zabrakło. Skoro Irena kamufluje swoje życie przedwojenne i okupacyjne to na tym się skupia ciężar poszukiwań Grzeli. Trzyma się kurczowo zachowanych archiwaliów, cytowanie tak obszernych ustępów, niewiele jednak wnosi. Zabrakło tutaj dystansu i wyważenia pomiędzy cytatem a relacją. Grzela krąży wokół widma i nie jest w stanie wiele odtworzyć, pozostawiając efemeryczne wrażenie o swojej bohaterce, która cały czas mu ucieka, sięga więc po historię powojenną. O ile usprawiedliwiony jest brak archiwaliów i świadków sprzed wojny, to przecież dużo więcej osób kontaktowało się z Ireną Conti Di Mauro i we Włoszech, i w Polsce. Dowiadujemy się jednak niewiele, choć oczywiście rozmówcy i rozmówczynie są na tyle atrakcyjni, że z pewnością przykuwają już samymi nazwiskami: Maria, córka Iwaszkiewicza, Jerzy Urban. Teoretycznie pracę można uznać za wykonaną, ja jednak pozostaję pod wrażeniem, że autor poszedł na łatwiznę. Tam, gdzie brakowało mu faktów i historii o Irenie, opowiada o wojnie, Holokauście i historii ogólnie. Bezsprzecznie to wiele pomaga zrozumieć, ale jest chowaniem się w morzu dygresji.

Remigiusz Grzela napisze, że nie jest zadowolony, że opowiada o Irenie głosami innych ludzi. Ja też jestem niezadowolona, bo najwyraźniej nie znalazł klucza, który otworzyłby jego rozmówców na szczerą rozmowę. Z pewnością w niektórych przypadkach zabrakło mu czasu, nie tylko dlatego, że świadkowie odchodzili w trakcie pracy nad książką, ale też dlatego, że autor pisze tę książkę w pośpiechu. Więcej czasu powinien poświęcić swoim rozmówcom, tym, którzy chcą rozmawiać. Może częściej powinien się z nimi spotkać? No i najważniejsze, powinien dotrzeć do większej liczby osób. Być może dowiedziałby się tego, co mu umknęło, gdyby poznał lepiej Irenę w ostatnich latach życia? A największym grzechem, którego dopuścił się Grzela jest pisanie o sobie. Rozumiem teraz determinację Angeliki Kuźniak, żeby zniknąć w swoim teście o Papuszy. To moim zdaniem nie tylko przejaw świetnego warsztatu, ale też niebywałej skromności, której brakuje Remigiuszowi Grzeli. Autor w dużej mierze pisze nie tylko historię Ireny, ale też historię Ireny ze sobą w tle.

Podsumowując, czy to dobra książka? Tak. Właśnie dobra, ale nie świetna, czy wybitna. Remigiusz Grzela chwali się w niej koneksjami środowiskowymi. Moja niewinność została rozdziewiczona po aferze  Dunin – Karpowicz, nie zdziwię się, więc, jeśli Grzela dostanie jakąś nagrodę za tę książkę. Dodam też, żeby zostać właściwie zrozumiana, że uważam tę książkę za ważną i to z kilku powodów: opowiada historię Żydów polskich, opowiada też historię kobiety a herstories wciąż jest za mało. Jeśli miałabym tę książkę umieścić na jakiejś półce, to powiedziałabym, że to taki reportaż biograficzny środka: wciągający, naprawdę pasjonujący, poruszający ważny temat, ale nie zrobi przełomu w historii literatury ani nie wytyczy żadnych nowych ścieżek reportażowi, czy biografistyce. Co nie umniejsza w żaden sposób jego znaczenia.

Anna Dutka

Recenzja książki „Wybór Ireny”, Remigiusz Grzela, Grupa Wydawnicza PWN, Warszawa 2014. Mnenedżer pionu wydawniczego: Monika Kalinowska. Wydawca: Marcin Kicki. Redakcja: Magdalena Binkowska. Konsultacja merytoryczna: Justyna Majewska. Korekta: Tatiana Hardej, Zofia Kozik. Layout: Ewa Modlińska. Skład i łamanie: Bogusława Palińska. Projekt okładki: Aleksandra Szmak. Stron: 345. Książka zawiera bibliografię i zdjęcia.

 

POLECAM RÓWNIEŻ:

Wybór Ireny, Remigiusz Grzela - Pierwsze zdanie

Anna Iwaszkiewicz w rozmowie z Anną Pekaniec

 

Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów newsletter i polub Fanpage

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
środa, 03 grudnia 2014 17:04

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014