Recenzentka

Wpis

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kogo trzeba przelecieć, żeby dostać Paszport POLITYKI?

W tym roku do Paszportów POLITYKI w kategorii literatura mianowano 3 mężczyzn i ani jednej kobiety. Po raz pierwszy nagrodę przyznano w 1993 roku, od tej pory Paszporty POLITYKI w kategorii literatury otrzymały tylko 4 kobiety i aż 17 mężczyzn. Z analizy nagrody wynika, że największe szanse na Paszport POLITYKI w kategorii literatury ma mężczyzna, w wieku 30+, najlepiej z kilkoma książkami na koncie. Takie są fakty, więc pytam, kogo trzeba przelecieć, żeby otrzymać Paszport POLITYKI?

 

Spotkanie promujące książkę „Sońka”. Na zdjęciu Ignacy Karpowicz i prowadzący spotkanie Juliusz Kurkiewicz.

Sądziłam, że nie będę zmuszona do pisania u siebie na blogu o aferze Dunin – Karpowicz. Stało się jednak inaczej, bo ironiczne pytanie „Kogo trzeba przelecieć, żeby otrzymać Paszport POLITYKI” nabrało zupełnie innego znaczenia. Odkąd stało się jasnym, z kim i na którym etapie swojej pisarskiej kariery sypiał Ignacy Karpowicz, zaufanie do nagród literackich w Polsce dramatycznie spadło. Gdy okazało się, że Karpowicz żyje w miłosnym duecie z sekretarzem Nagrody Literackiej NIKE przestaliśmy ufać, że fundator nagrody stwarza wszystkim kandydatom równe szanse w zakresie promocji ich twórczości. Powtarzające się opinie, że nagrody rozdaje się według towarzysko-koniunkturalnych kryteriów rozjaśniły niejasną sytuację a powtarzające się sukcesy niektórych twórców przestały dziwić. Wcześniejsze emocje towarzyszące nominacjom do nagród literackich opadły wraz z burzą wokół afery Dunin – Karpowicz. Bez większego zainteresowania czekałam na nominacje do Paszportów POLITYKI. Nie potrafię jednak na chłodno przejść obok faktu, że ta nagroda stała się narzędziem do promocji twórczości mężczyzn, wykluczającym jednocześnie pisarki.

Śledząc rynek książki ze szczególną uwagą przypatruję się twórczości kobiet tak niedostrzeganej w mediach głównego nurtu. Mainstream koncentruje się wokół pisarzy, traktując często pisarstwo kobiet z nonszalancją. W znaczącej większości krytykami w działach kultury są mężczyźni, to oni na ogół prowadzą programy radiowe poświęcone literaturze i to oni w większości przypadków szefują redakcjom kulturalnym. To oni też niemal zawsze są dyrektorami festiwali literackich. Czy to ma jakiś wpływ i znaczenie dla tego, jak odbieramy twórczość kobiet? To zależy.

Paulina Wilk i Anna Król są głównymi organizatorkami warszawskiego Big Book Festival. W jego ostatniej edycji udział procentowy mężczyzn w stosunku do kobiet wynosił: 52 % do 48 %. Dyrektorami krakowskiego Festiwalu Conrada jest trzech mężczyzn. Wśród tegorocznych gości festiwalowych podział procentowy mężczyzn i kobiet wyglądał następująco: 72 % do 28 %. Jeśli w opiniotwórczych mediach, czy podczas festiwali literackich, w kwestiach literatury wypowiadają się głównie mężczyźni, przede wszystkim o twórczości mężczyzn i najczęściej o literaturze wysokiej, można odnieść wrażenie, że mężczyźni są ekspertami w zakresie literatury, literatura z górnej półki jest domeną mężczyzn, a twórczość kobiet w takiej sytuacji zaczyna być kojarzona z pisarstwem niższych lotów, mniejszej wartości artystycznej, raczej dla mas a nie dla koneserów. Ogromne znaczenie ma to: gdzie, jak i kogo prezentuje się w mediach i podczas festiwali literackich. Nazwiska często powtarzane w przestrzeni publicznej mają większą szansę na spotkanie się z zainteresowaniem czytelników. A że nagrody literackie są dźwignią handlu poświadczają losy książek, które sukces rynkowy odniosły dopiero po odebraniu nagrody. Nie wspomnę już o nazwiskach, które w ogóle zaistniały dzięki nagrodom, wyciągnięte z odmętów niepamięci i niewiedzy. A dobitnym tego przykładem są słabo albo w ogóle nieznani w Polsce laureaci, którzy dopiero namaszczeni nagrodą zaczynają interesować wydawców i pojawiać się w polskich księgarniach.

Wsłuchuję się uważnie w krytykę głównonurtową i co słyszę? Peany nad wtórnymi dziełkami, które w normalnych warunkach przepadłyby w czeluściach niepamięci, ale dzięki łaskawemu oku krytyka wysupłane z ponad trzydziestu tysięcy książek, które rocznie się w Polsce wydaje, trafiają na łamy opiniotwórczej prasy, do audycji o dużym zasięgu. Tam dowiaduję się, że przeciętna twórczość pana xy w ustach krytyka zamienia się w dzieło niemal filozoficzne, które otwiera nas na wyżyny literackiej poetyki. Ten sam krytyk potrafi zmiażdżyć twórczość pisarki, określając ją banalną, cytując wyrwane z kontekstu frazy, które według niego zieją pustką, stwierdzając, że to lektura, przy której zasypia. Krytyce twórczości kobiet towarzyszy często zajadły ton wypowiedzi, agresywna retoryka i wywyższająca poza. Do rzadkości należą poważne dyskusje z prawdziwego zdarzenia, w których twórczość kobiet traktowana byłaby na serio, nieopresyjnie, ale też bez pobłażliwości. O tym, że może być inaczej pisze m.in. Katarzyna Tubylewicz w kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania” (nr 3/2014), pokazując jak uczciwie, poważnie i bez taryfy ulgowej rozmawia się w Szwecji o literaturze kobiet.

Dlaczego tak się dzieje, że krytyka w mediach mainstreamowych deprecjonuje twórczość kobiet? Moim zdaniem dzieje się tak dlatego, że mężczyźni głównie czytają innych mężczyzn. Szukają literatury im pokrewnej, rozpisującej doświadczenia chłopacko-męskie, odpowiadające ich wrażliwości, emocjonalności. Stąd w literaturze taki przesyt fallocentrycznej literatury, problemów z seksualnością, opisów inicjacji seksualnej, przyjaźni męskiej, męskich wypraw, męskiego wspólnego chlania, ćpania, męskich wypadów erotycznych na miasto, wymieniania się kochankami. Kobiety w takiej literaturze to na ogół bezosobowe postaci, wyprute z emocji z wykastrowaną inteligencją. Są głupie, puste, ale za to ładne. Więcej dowiemy się o kształcie ich tyłków niż o zainteresowaniach. Ta estetyka wyraźnie odpowiada męskiemu establishmentowi krytycznoliterackiemu, bo wśród pozycji książkowych, które biorą na warsztat, dominuje właśnie retoryka rozporka. Doświadczenia męskie dowartościowuje się nadając im wymiaru uniwersalnego. I tu wracamy do pytania, czy ma jakieś znaczenie fakt, że krytyką literacką głównie parają się mężczyźni? Ma znaczenie, ale wówczas, gdy nie są świadomi mechanizmów, jakim ulegają. Jeśli potrafią wyjść poza własną strefę komfortu literackiego, sięgać po twórczość pisarek bez przymrużania oka i bez uprzedzeń, to potrafią dokonywać tak świetnych wyborów jak Paweł Dunin-Wąsowicz wydając Dorotę Masłowską, czy Małgorzatę Rejmer, prezentując na łamach Lampy Magdalenę Parys, Piotr Marecki dając szansę debiutu Joannie Dziwak, ustalając taki poziom wypowiedzi w Korporacji ha!art, żeby pokazać, że literaturę tworzą pisarki i pisarze, Michał Nogaś przeprowadzające świetne, merytoryczne rozmowy z pisarkami, Radosław Romaniuk i Remigiusz Grzela wydobywający z zapomnienia sylwetki nietuzinkowych kobiet, Mariusz Szczygieł, Wojciech Tochman i Paweł Goźliński wybierając na redaktor naczelną wydawnictwa Dowody Istnienia Juliannę Jonek. Są jednak wyjątkami, które potwierdzają niechlubną regułę.

Jest więcej przesłanek, dla których panowie promują panów. Gdy zaglądam na facebookowe profile Wita Szostaka, Łukasz Orbitowskiego i Szczepana Twardocha nie mogę wyjść z podziwu jak doskonałe kółko wzajemnej adoracji stworzyli ci panowie. I piszę to bez ironii, uważam, że to genialne. Wychodzi książka jednego, reszta go promuje. Domyślam się, że krytycy również kierując się doborem literatury, wybierają te a nie inne książki z różnych, bywa, że i z pozamerytorycznych względów. Nie chodzi im o rozczytywanie nowych trendów, nazwisk, wychwytywanie ciekawych literackich głosów a o dopieszczenie znajomych, pupilków redakcji. Pewnie ulegają też wpływom dużych domów wydawniczych, reklamodawców, towarzyskim ustawkom a bywa, że w swoich tekstach wyrażają zadawnione urazy, pisząc cięte recenzje pisarzom, którzy z nimi zadarli.

W jury Paszportów POLITYKI zasiadają również kobiety. Nie wiemy, kto jak głosuje, co byłoby bardzo ciekawe i mam nadzieję, że „POLITYKA” odważy się upublicznić typy poszczególnych osób i zdradzi, kto decyduje o wyborze zwycięzcy. Problem polega też na tym, że kobiety nie głosują na kobiety. Powtarzającym się argumentem, dlaczego tak mało kobiet dostaje nagrody jest, że tak niewiele pisze dobrą literaturę. Wygrywa literatura, nie płeć, słyszę ciągle. Uważam jednak, że jest inaczej. Wygrywa nastawienie, za którym stoi przeświadczenie, że uniwersalnymi problemami są problemy mężczyzn; przyzwyczailiśmy się do ich uwznioślania przez literaturę. Symptomatyczny jest ogromny sukces komercyjny „Nielegalnych związków” Grażyny Plebanek; powieści napisanej z perspektywy męskiej. Kobiety ze swoimi doświadczeniami spychane są do getta, z ironiczną łatką „literatury menstruacyjnej”. Gdy więc przychodzi do podawania kandydatów do nagrody, padają w większości nazwiska mężczyzn. Uważam, że tegoroczni kandydaci do Paszportów POLITYKI udowodnili, że robią dobrą literaturę, uważam też, że ich koleżanki pisarki robią równie dobrą a wielu przypadkach dużo lepszą literaturę. Jest tylko jeden niedostrzegalny przez niektórych problem: mają gorszą płeć.

Anna Dutka

 

POLECAM RÓWNIEŻ:

Czy leci z nami Mariusz Szczygieł?

Nowe szaty Mariusza Szczygła

Czy pisać źle o książkach?

 

Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów newsletter i polub Fanpage

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
poniedziałek, 15 grudnia 2014 11:33

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • katarzyna.mrek napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/15 19:19:31:

    Pani Anno, ucieszył mnie wpis na Pani blogu, ponieważ ja również uważam, że to wielka szkoda, że tegoroczne nominacje do Paszportów Polityki przeszły bez większego echa. Nie uważam jednak, aby problemem była tutaj płeć nominowanych autorów, uważam, że problemem jest ich jakość. Paszporty Polityki w zamierzeniu miały być "symbolicznym dokumentem otwierającym drogę w świat młodym laureatom" - że co? Że ktoś w 2014 r. uznał, że Miłoszewskiemu - od kilku lat pisarzowi poczytnemu, nagradzanemu, zapraszanemu do telewizji i do gazet, ekranizowanemu, a przy tym pisarzowi bez pretensji artystycznych (sam to przyznaje i mnie również tak się wydaje: to sprawny rzemieślnik, ale nic więcej) warto przyznać nagrodę, która by mu pomogła "otworzyć drogę w świat"? Heloł! Żulczyk to pracowity pisarz, ale - cytując Chandlera - ciężka praca nigdy nie zastąpi talentu. Bez względu na to jak mocno by się nie gimnastykował, nigdy nie sięga powyżej literatury popularnej - okej: to dobry kandydat do Róży Gali, do Uśmiechu Empiku, do Asa Matrasa - ale nie do nagrody artystycznej. No, chyba, ze już Paszporty takich ambicji nie mają i stały się nagrodą za największą liczbę udzielonych wywiadów przez autora w krawacie - ale w takim razie nie mówmy, że cokolwiek kreują tylko że odpowiadają na kreację działu promocji Świata Książki. Jedynym kandydatem ze starej, dobrej bajki paszportowej jest Wit Szostak: oryginalny, utalentowany pisarz. Nie rozumiem dlaczego przeszedł Miłoszewski, Żulczyk, wcześniej jeszcze Malanowska czy Orbitowski kosztem Bargielskiej, Honeta, Grzegorzewskiej (Wioletty, bo nie Gai, na Boga), Siwczyka czy nawet Engelkinga. Nie, to nie jest narzekanie na to, że "a bo X książek dużo sprzedaje, to już nie zasłużył" - to jest moje narzekanie na to, że potencjał nagrody (w kraju o minimalnym poziomie czytelnictwa wiele osób kupuje raz w roku jakąś książkę tylko dlatego, że Paszport dostała) niejako marnowany zostaje na ambitniejsze czytadła autorów, którzy już od jakiegoś czasu funkcjonują w mediach i już są przez te media wylansowani. Nie są tedy Paszporty tą słynną przepustką do świata, trampoliną, nic nie otwierają - i w zasadzie ciężko mi powiedzieć według jakiego klucza są przyznawane. "Ideą naszej nagrody od początku było wspieranie artystów niepokornych, ambitnych, niepoddających się presji masowych gustów" - i Żulczyk? I Miłoszewski? Drogie paszporty, something went wrong.

  • Gość Krzysiek Maciejewski napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2014/12/15 19:38:19:

    Przepraszam bardzo za to, co za chwilę napiszę... Czy mamy ustalić w związku z tym parytety nominacji? Będzie trudno, bo liczba nieparzysta, ale chociaż... Ach więc tak! Jedna nominacja dla faceta, jedna dla damy, a jedna dla hermafrodyty! Cudowne rozwiązanie - chyba przyznasz? Wszyscy będą zadowoleni.

  • Gość mag napisał(a) z *.static.korbank.pl komentarz datowany na 2014/12/15 20:28:54:

    A którą pisarkę nominowałabyś do tegorocznych Paszportów?

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/16 16:07:42:

    @mag, annabal.static.korbank.pl

    Moim zdaniem rok 2014 należy do Wioletty Grzegorzewskiej, więc byłaby moim pierwszym typem, ale mam też kilka faworytek: Agnieszka Wolny-Hamkało, Agnieszka Drotkiewicz, Liliana Hermetz, Anna Augustyniak, Małgorzata Rejmer, Anna M. Nowakowska, Justyna Bargielska, Joanna Dziwak, Zyta Oryszyn. I to nie jest zamknięta lista...

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/16 16:09:47:

    @Krzysiek Maciejewski

    Chodzi o to, żeby dostrzec problem. Dlaczego nagradzana jest stale literatura mężczyzn? Czy dlatego, że kobiety gorzej piszą, czy może chodzi o to, o czym napisałam w artykule? W nagrodach nie powinno chodzić o płeć a teraz właśnie tak się dzieje...

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/16 16:32:35:

    @katarzyna.mrek

    Bardzo dziękuję za ten głos!

    Zastanawiałam się dla kogo jest ta nagroda. Wygląda, że od jej pierwszej edycji bardzo ewaluowała. Na początku miała być właśnie takim paszportem otwierającym drzwi do literackiego świata, ale zaczęły go dostawać różne osoby. Niekoniecznie młode i niekoniecznie na starcie. I z pewnością nie za nadmiar bezkompromisowości, niepokorności. Przyglądam się temu i wychodzi, że bez względu na dorobek, staż literacki i oryginalność, niezmiennie dominują mężczyźni. Dziwne pomyślałam patrząc na rynek książki. Tyle ciekawych kobiecych głosów a Paszport je omija. Dlaczego?

    Co do Miłoszewskiego, który w literaturze popularnej, w swojej kategorii robi bardzo dobrą literaturę i wyraziłam to na blogu. Tutaj mogę tylko powtórzyć za Panią, no właśnie, przecież to pisarz bez pretensji artystycznych. W dodatku tyle co podbił świat, bez Paszportu. Jeśli Miłoszewski ma być nominowany, to proszę o nominację dla Katarzyny Bondy.

    Brakuje jasnych kryteriów. Dokąd zmierza ta nagroda? Dlaczego w 2014, który jest rokiem Wioletty Grzegorzewskiej, nie ma jej wśród nominowanych? Jeśli Szczerek dostaje Paszport to czemu nie Beata Chomątowska? I tak dalej...

  • katarzyna.mrek napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/16 23:29:31:

    Być może problemem jest to, że literatura pisana przez mężczyzn jest w założeniu uniwersalna, kiedy tymczasem literatura pisana przez kobiety musi być bardzo dobrą literaturą, żeby być literaturą uniwersalną i żeby pytanie o płeć jej twórcy przestało być w ogóle istotne.

    Parytet przy nominacjach to jakaś przecież aberracja, a przede wszystkim: rozwiązanie na ślepo niby wyrównujące szanse, a w gruncie rzeczy działające przeciwko samej literaturze. Nietrudno sobie przecież wyobrazić, że doprowadziłoby to do sytuacji, w której pewnego roku zgłoszeni zostaliby np. Springer, Szostak czy Honet (wymieniam twórców, których ja bardzo cenię, ale w to miejsce można podstawić swoich faworytów, bo chodzi o zilustrowanie przykładu) i któryś z nich straciłby nominację na rzecz Drotkiewicz (żeby wymienić przykład twórczyni, której nie cenię), bo "musi być kobieta". I tym samym doprowadzamy do tego, do czego doprowadziliśmy w polityce: listy wyborcze zapchane siostrami, kochankami, koleżankami, które nie miały kompetencji do kandydowania, ale były kobietami, a "do północy lista ma być zamknięta".

    Dalej: mamy przecież Nagrodę Gryfia, nagrodę tylko dla kobiet. Proszę wyobrazić sobie jaki podniósłby się jazgot na pół kraju skoro tylko by ogłoszono, że miasto Płock ufundowało nagrodę tylko dla mężczyzn.

    No więc może rozwiązaniem byłby parytet przy obsadzaniu nominujących? Do tegorocznych Paszportów nominowało 6 mężczyzn i 4 kobiety. No, tylko że to przecież nie gwarantuje, że kobieta poprze kobietę - Zofia Król na przykład oddała głos na takiego Żulczyka i miała do tego prawo. Poza tym też mimo mojej bardzo złej woli wobec tegorocznego plebiscytu Polityki, nie wydaje mi się, aby krytyków nominujących dobierali wedle kryterium "aby chłopa było więcej i aby chłop zwyciężył".

    Nie ma dobrego rozwiązania, pozostaje tylko mieć nadzieję, że coraz więcej kobiet będzie pisało świetną literaturę, wobec której pytania o płeć autorki nie będą zasadne. (Oczywiście, nie daje to gwarancji, że książka zostanie odpowiednio doceniona, ale to chyba jedyne co można w tym przypadku zrobić - mam nadzieję, że Grzegorzewska odbije to sobie w nominacjach do Nike i Gdyni).

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/17 11:22:58:

    @katarzyna.mrek
    "Być może problemem jest to, że literatura pisana przez mężczyzn jest w założeniu uniwersalna, kiedy tymczasem literatura pisana przez kobiety musi być bardzo dobrą literaturą, żeby być literaturą uniwersalną i żeby pytanie o płeć jej twórcy przestało być w ogóle istotne".

    Naprawdę dziękuję za ten głos! Wydaje mi się, że tu właśnie tkwi problem. Uważa się, że literatura mężczyzn opisuje doświadczenia uniwersalne. Może przykład: problem zdrady w literaturze mężczyzn opisywany jest częściej w kontekście nudy, braku pożycia seksualnego, zainteresowania inną kobietą. U kobiet częściej rozpisuje się zdradę przez traumę, osamotnienie, odrzucenie. Na ten sam problem patrzymy nieco inaczej, nie oznacza, że zawsze w ten sposób. Nie chcę generalizować. I myślę, że podobnie jest, gdy krytyk siada do lektury. Rozczytuje ją jednak subiektywnie, jednak przez siebie. Jeśli częściej jest mężczyzną, to może czuć się bardziej zainteresowany tym pierwszym opisem zdrady. I może to tak funkcjonuje, na zasadzie etykiety, że za uniwersalne postrzegamy to, co męskie...

    Co do parytetu myślę, że sprawdziłby się np. podczas festiwali, paneli dyskusyjnych, w krytyce literackiej, w audycjach radiowych, w programach telewizyjnych, bo uważam, że to, że kobiety nie dostają nagród bierze się w dużej mierze z ich nieobecności w przestrzeni krytycznoliterackiej.

    Gryfia powstała właśnie po to, żeby zacząć nagradzać kobiety, które wciąż pomijano w innych nagrodach. Teraz robimy wrażenie, że sytuacja jest normalna, że mamy te wszystkie nagrody, na które każdy dobry w literaturze może liczyć a jednak licząc wychodzi, że jest więcej mężczyzn. Mnie zdziwiłaby osobna nagroda dla mężczyzn, bo i tak wyłącznie oni są nagradzani...

    Jeśli chodzi o nominujących, to bardziej niż na płeć zwracałabym uwagę na otwartość literacką, na to, czy osoba nominująca ma świadomość tych ograniczeń, uprzedzeń, etykiet, stereotypów wykluczających kobiety. Chociaż miło byłoby, gdyby w jury zasiadało 50/50 kobiet i mężczyzn, uwzględniając też, to co już napisałam.

    Myślę, że teraz jest dobry moment, żeby się zastanowić, jak lepiej i jednocześnie równie dobrze jak mężczyzn zacząć promować pisarki. Świetnie byłoby, gdyby redaktorzy radio/tv/prasa na przemian mówili/pisali raz o pisarce, raz o pisarzu. Unikajmy paneli, w których siedzą sami panowie i rozmawiają o literaturze innych panów. Magazyny literackie niech robią naprzemienne okładki, raz z pisarzem innym razem z pisarką. W środku numeru niech zaproszą do wypowiedzi 50/50 pisarek i pisarzy i w ten sam sposób niech recenzują literaturę. Zróbmy taki eksperyment i poczekajmy na rezultaty. Wierzę, że z czasem wzrosłaby wiedza o twórczości kobiet, w odbiorze wzrósłby prestiż ich literatury.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/17 11:31:28:

    problem zdrady w literaturze mężczyzn opisywany jest częściej w kontekście nudy, braku pożycia seksualnego, zainteresowania inną kobietą. U kobiet częściej rozpisuje się zdradę przez traumę, osamotnienie, odrzucenie.

    Czyli mężczyźni skupiają się na przyczynie, a kobiety na skutku?

  • Gość Marek Ławrynowicz napisał(a) z *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl komentarz datowany na 2014/12/17 20:56:04:

    Nie ze wszystkim zgadzam się z autorką ale sporo prawdy w tym jest. Jako pozytywny przykład podam redakcję niezależnej audycji literackiej "Książki pod lupą" - 5 kobiet i 2 facetów.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/18 14:19:20:

    @Marek Ławrynowicz. W informacji o fanpage'u czytam "W 2012 roku odeszliśmy od dawnej formuły, zamieniając audycję Szkiełko i oko w ukazującą się cotygodniowo dziesięciominutową audycję Książki pod lupą, gdzie omawiamy nowości książkowe, a także przeprowadzamy wywiady ze znanymi postaciami literackiego światka. Dotychczas gośćmi Książek pod lupą byli m.in. Eustachy Rylski, Marek Nowakowski, Marian Pilot, Jacek Hugo-Bader czy Małgorzata Gutowska-Adamczyk".

    Doczytałam się też oczywiście z czyjej inicjatywy powstała inicjatywa, i że przeprowadziliście "rozmowy z wybitnymi twórcami literatury polskiej, z wydawcami (Beata Stasińska, Paweł Szwed, Joanna Wajs), znaczącymi krytykami literackimi (Maria Jentys, Leszek Bugajski)". Brawo!

    Inicjatywa jest świetna, bardzo mi się podoba i dziękuję za komentarz, bo dzieki niemu dowiedziałam się o Was. Z całego serca popieram i mam nadzieję, że będzie w niej jednak więcej pisarek, chyba, że było, ale nie chwalicie się nimi w opisie strony :-) No i kolejne brawo za skład redakcji! Symptomatyczne jest jednak, że takie niszowe inicjatywy firmują kobiety, natomiast ogólnopolskie audycje poświęcone literaturze prowadzą głównie mężczyźni: Michał Nogaś (Trójka), Łukasz Wojtusik (Tok FM). Nie wspomnę o redakcji kwartalnika "Książki. Magazyn do Czytania" - 3 panów. O telewizji nie wypowiadam się, bo nie mam telewizora.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/18 14:24:00:

    @bartoszcze Przykład jak sądzę potwierdza, że inaczej patrzymy na rożne sprawy, co innego nas interesuje, do innych doświadczeń przykładamy większą wagę. Bez generalizowania, bo pewnie znalazłyby się też przykłady odwrotne. No i wracamy do sedna problemu: taki punkt ciężkości, który w literaturze reprezentują mężczyźni może być/jest poczytywany za uniwersalny = ważniejszy/mądrzejszy/wartościowszy. Potem przekłada się to na ocenę literatury. A na końcu uważa się, że kobiety piszą gorzej/słabiej. A finalnie nagrody daje się mężczyznom...

  • Gość Basia napisał(a) z *.bms.com komentarz datowany na 2014/12/19 13:31:41:

    Wspaniała notka!
    W zeszłym roku robiłam sobie takie wyliczenia dla nagród literackich i wyniki były bardzo smutne, o Nike czy Paszportach wiemy, ale zdziwiła mnie np. Nagroda im. Beaty Pawlak, bo pomyślałam sobie, że skoro jej powstanie to ostatnia wola znanej dziennikarki, to może tu będzie inaczej i będzie więcej kobiet.
    Niestety. Wśród 18 osób uhonorowanych dotąd tą nagrodą znalazły się tylko 3 kobiety.
    W tym roku byłam na spotkaniu blogerów w Agorze, spotkanie było połączone z promocją nowego numeru "Książek. Magazynu do czytania". Redakcja (trzech panów - podobno czysty przypadek) opowiedziała o zmianach jakie wprowadzono do tej gazety, pod koniec można było zadawać pytania, więc spytałam, czy planują też zmianę stosunku mężczyzn do kobiet na okładkach (była Masłowska, Zadie Smith i Tokarczuk i to chyba tyle?), powiedzieli, że to świetne pytanie i że oczywiście będą się starali, stąd też na nowych książkach jest Tokarczuk, ale że muszę też zrozumieć, że gazeta musi się sprzedawać, więc to muszą być twarze, które sprzedadzą tę gazetę (np. Juliusz Verne czy Jonathan Franzen - twarze, które rozpozna każdy, nawet przypadkowo przechodzący obok kiosku robotnik; Hillary Mantel, Eleonor Catton, Virginia Woolf, Charlotte Bronte, Jane Austin, Joanna Bator, Alice Munro czy Margaret Atwood absolutnie się nie nadają).
    Jak wspomniałam to, że redakcją "Książek" jest trzech panów jest podobno zwykłym przypadkiem. Po spotkaniu z redakcją Książek było spotkanie z Ignacym Karpowiczem, prowadzone oczywiście przez Juliusza Kurkiewicza (nie za bardzo wiedziałam jaki jest cel tego spotkania, bo wydawało mi się, że mieliśmy rozmawiać o tym, jak to jest pisać o książkach, jak to robić, jak się to robi profesjonalnie itd., a przyszedł Karpowicz opowiadać o Sońce...). Na koniec było spotkanie z Mariuszem Szczygłem (akurat bardzo fajne) na temat tego jak pisać, żeby nas czytano.
    Wśród zebranych na spotkaniu blogerów większość stanowiły oczywiście kobiety, ale przemawiali do nas panowie. Taki przypadek.

    Nawiązując do komentarza Marka Ławrynowicza: tak się składa, że jestem jedną z tych pań, które wchodzą w skład audycji "Książki pod lupą", ale to tylko potwierdza regułę: w różnych oddolnych inicjatywach literackich takich jak blogi, audycje, kluby dyskusyjne większość będą stanowiły kobiety, ale kiedy przechodzimy już do profesjonalnego mówienia o książkach, za które ktoś nam zapłaci, nagle wszystkie te kobiety znikają.

    Na liście książek roku 2014 Wyborczej jest już całkiem sporo autorek (oczywiście nie połowa, bo bez przesady), ale jeśli chodzi o polecających to udało się znaleźć tylko jedną czytającą panią.
    wyborcza.pl/1,75475,17155234,Ksiazki_roku_2014__Nie_uwazales__Sprawdz_nasza_liste.html

    Kolejną sprawą jest też sposób w jaki przedstawia się literaturę pisaną przez kobiety (jeśli już w ogóle się o niej mówi), o tym pozwoliłam sobie kiedyś napisać: pozapsem.blogspot.fr/2014/01/historie-kobiet-sa-kobiece-historie.html

    Zastanawiam się co można zrobić, żeby coś zmienić. Ja zaczęłam od siebie, bo przeglądając książki przeczytane w 2013 roku zauważyłam, ze nie jest dobrze. W tym roku autorek i autorów jest już po równo. Poza tym uznałam, że trzeba o tym mówić i pisać.
    No i bardzo cieszę się, że jest nas (dostrzegających problem) więcej. Myślę, że można będzie wspólnie też pomyśleć o jakimś planie działania ;)


  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/19 15:50:05:

    @Basia, proxy-chscce02.bms.com

    Bardzo Ci dziękuję za ten głos. Od miesiąca analizuję rynek książki i wychodzi mi to, co Tobie. Dramatycznie mało kobiet.

    Co do okładek w kwartalniku "Książki. Magazyn do Czytania" to z ostatnim numerem była zabawna sprawa. Jeśli okładka ma sprzedawać numer, to o mało go nie dostałam. Chodzę od kiosku do kiosku i pytam, czy mają, dodając, że na okładce będzie Mann. I nigdzie nie ma, co mnie nieco zdziwiło. Idę do kolejnego kiosku i znowu pytam, czy doszedł do nich Magazyn, na co Pani się odzywa, że gdyby na okładce był Wojciech Mann, to by na nią zwróciła uwagę... No i wówczas wyjaśniło się, że chodzi o Tomka a nie Wojtka. Co i potwierdza i podważa teorię, że nazwisko na okładce sprzedaje numer ;-)

    Obie mamy świadomość, że gdyby pisarki były lepiej promowane, to byłyby lepiej rozpoznawalne. Gdyby było ich więcej na okładkach pism, w debatach publicznych, podczas festiwali, w krytyce, to byłyby lepiej rozpoznawalne. I to by się przekładało na ich większą popularność, sprzedaż ich książek. W dalszej kolejności uwalniałoby to je od chałturzenia; mogłyby się częściej poświęcać wyłącznie pisaniu. I tak dalej, i tak dalej. Tkwimy w miejscu z powodu ...

    Też zauważyłam zależność: tam, gdzie wypowiadają się o literaturze mężczyźni tam są pieniądze. Kobiety mogą ewentualnie wypowiadać się w internecie/blogosferze. Cieszę się, więc, że żyję w czasach internetu, bo bez niego nie miałabym szansy pisania o literaturze.

    Twój blogowy wpis jest genialny! Dokładnie tak to wygląda. Właśnie czytam "Londyn NW" Zadie Smith - niewykluczone, że to lektura tylko dla londyńczyków ;-)

    Jest nas coraz więcej i coraz częściej trzeba o tym mówić. Zadawać takie niewygodne pytania, jak Twoje redaktorom Książek. Pisać do instytucji i dopytywać, dlaczego nieustannie promują pisarzy i pomijają pisarki. Dopraszać się o ich obecność na festiwalach. Bardzo chciałabym, żeby ten wpis, Twój wpis przyniósł coś pożytecznego...

  • Gość monia napisał(a) z *.dynamic.gprs.plus.pl komentarz datowany na 2014/12/20 20:06:18:

    Dziękuję za ten rzetelny tekst. Obawiam się jednak, że zostanie odebrany jako "menstruacyjny", niepotraktowany przesadnie poważnie i część wyciągnie z niego tylko mylny wniosek, że zajadle postulujesz wprowadzenie parytetów. Podziwiam konsekwencję w odpowiadaniu na komentarze i rozjaśnianiu wątpliwości. Mam nadzieję, że przeczyta je więcej osób niż tylko ja, choć obawiam się, że ci, którzy najbardziej powinni to zrobić (doczytujący się tylko parytetowych postulatów) poprzestaną na samym artykule i będą mieli Ci go za złe. Smutna sprawa. A może się mylę? Oby!

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/21 15:13:08:

    @ monia, apn-95-41-98-45.dynamic.gprs.plus.pl
    BARDZO Ci dziękuję za ten komentarz. Pisząc ten tekst miałam cichą nadzieję, że przynajmniej jedna osoba po przeczytaniu dostrzeże, że jest problem. Cieszę się, że ludzie tworzą swoje listy literatury kobiet, Literackie Dywagacje u siebie na fanpage'u zbiera od ludzi propozycje (www.facebook.com/pages/Literackie-dywagacje/202425619953905?fref=nf). Z całych sił dopinguję i zachęcam do dodawania tam swoich typów :-))) A osobiście cieszę się, że są takie blogerki jak Basia z pozapsem.blogspot.fr/2014/01/historie-kobiet-sa-kobiece-historie.html . Napisała mocny tekst, więc jesteśmy i robimy swoje, po cichu, konsekwentnie. W końcu to zaprocentuje :-)

  • Gość Przemek Duda napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2014/12/21 17:26:19:

    Bardzo interesujący tekst. Ostatnio niewiele czytam i nie znam większości nazwisk, które zostały wymienione, więc będę miał okazję, żeby się podszkolić. A co do meritum - intuicyjnie mam podobne odczucia. Dziękuję za podjęcie ważnego tematu i pozdrawiam.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/22 14:21:47:

    @Przemek Duda zachęcam do czytania zwłaszcza pisarek, właśnie w taki otwarty sposób. Bez uprzedzeń i bez pobłażliwości. Dziękuję za ten głos i dobrej lektury!

  • Gość lucy jordan napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2015/01/01 11:45:29:

    Cenny artykuł. Mężczyźni jak widać potrafią tworzyć lepsze kółka wzajemnej adoracji niż my, kobiety.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/02 23:01:18:

    @lucy jordan niestety ;-) Cieszę się jednak, że w rankingach i podsumowaniach zaczęto wreszcie doceniać kobiety :-) Szkoda, że jest taki rozdźwięk pomiędzy podsumowaniami roku a nominacjami do nagród, ale jak będziemy nagłaśniać problem, to i tu się coś w końcu zmieni :-)

    Michał Nogaś zrobił rewelacyjną podsumowującą audycję w "Z najwyższej półki" i nazwał 2014 rokiem kobiet: www.polskieradio.pl/9/874/Artykul/1332205,Ksiazki-roku-Z-najwyzszej-polki

    Robert Ostaszewski podsumowując kryminały nazwał rok 2014 rokiem m.in. kobiet: www.instytutksiazki.pl/wydarzenia,aktualnosci,32393,rok-wronskiego--rok-kobiet--2014-w-prozie-kryminalnej.html

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014