Recenzentka

Wpis

czwartek, 27 listopada 2014

Dzienniki, których nikt nie widział a wszyscy o nich słyszeli

Z „Dziennikami” Józefa Czapskiego jest tak, jak z żoną porucznika Columbo; wszyscy wiedzą, że istnieje, ale nikt jej nie widział, zacznie swoją opowieść Janusz S. Nowak. W niedzielę 23 listopada „Dzienniki” Józefa Czapskiego zostały zamknięte w sejfie. W poniedziałek wróciły w ręce konserwatorów. Zanim do tego jednak dojdzie, kartkuję kolejne tomy, z rosnącą fascynacją dla tego niezwykłego diarysty. Charles de Gaulle powiedział, że jest trzech Polaków, których zawsze przyjmie: Kajetan Morawski, Władysław Anders i właśnie Józef Czapski. W tajniki jego pracy prowadza nas Janusz S. Nowak kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie. Czuję się, jak Zygmunt Miłoszewski robiący research do Bezcennego albo jak Indiana Jones podczas ekskluzywnej prezentacji, dotykając dokumenty, które ogląda się zazwyczaj zza szyby, w gablotach lub w reprodukcji. Zaczynam też coraz lepiej rozumieć nieodpartą potrzebę posiadania czegoś takiego w domu, co niejednego kolekcjonera popchnęło do przestępstwa.

 


Janusz S. Nowak zajmuje się rękopisami i archiwaliami Muzeum Narodowego i Czartoryskich. Jesteśmy w Pałacu Czapskich przy ul. Piłsudskiego 10 -12 w Krakowie, zakupionym ponad 115 lat temu przez Emeryka Hutten-Czapskiego, dziadka Józefa Czapskiego. To tutaj właśnie hrabia sprowadza swoją kolekcję ze Stańkowa na Białorusi, potem przekaże ją miastu Krakowowi a po 1945 miasto Kraków państwu polskiemu.

 


Józef Czapski namawiany m.in. przez Czesława Miłosza, żeby sprzedać swoją spuściznę Uniwersytetowi w Yale, decyduje się jednak przekazać ją w testamencie Muzeum Narodowemu. Są to archiwalia, pamiątki po nim, m.in. jego rzeczy osobiste, jak laska, kapelusz, lampa, olbrzymi księgozbiór, 278 „Dzienników” z lat 1942 – 1992, co daje ponad 40 000 stron, tysiące szkiców i rysunków, setki listów, z czego dziesiątki Czapski wklei do swoich „Dzienników”, w sumie 28 metrów bieżących rękopisów. Jeśli wszystko się powiedzie to 3 kwietnia 2016 r. w 120 rocznicę urodzin Józefa Czapskiego zostanie otwarty Pawilon, który już się zaczął budować. Zostanie tam odwzorowany 1:1 pokój Józefa Czapskiego z Maisons-Laffitte, z jego osobistymi przedmiotami; udało się nawet pozyskać okna, które zostaną zamontowane na ślepej ścianie w tym samym miejscu, co w oryginalnym pokoju a przestrzeń aranżuje Krystyna Zachwatowicz, prywatnie żona Andrzeja Wajdy a zawodowo scenograf m.in. Teatru Starego w Krakowie, odpowiedzialna za kostiumy w produkcjach filmowych m.in. do „Zemsty” (2002), „Wesela” (1972), ale też aktorka; zagrała Hankę Tomczyk w „Człowieku z żelaza” (1981) i „Człowieku z marmuru” (1976).

 


Księgozbiór, który pozostawił po sobie Józef Czapski to 1 400 książek w Muzeum Narodowym w Krakowie. Decyzją Jerzego Giedroycia ok. 1 300 książek zostanie przekazanych do Muzeum Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu a 106 decyzją samego Czapskiego do Biblioteki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Za namową Jerzego Giedroycia, który Czapskiego poznał w wojsku w czasie drugiej wojny światowej, Janusz S. Nowak rozpocznie prace nad odczytaniem „Dzienników”. Jest 1958 rok, Giedroyc dowiaduje się, że spuścizna po Czapskim jest już w Muzeum Narodowym, zaczyna korespondować z Nowakiem, mocno wpływając mu na ambicję, żeby zaczął odczytywać „Dzienniki”, ale to nie odczytywanie rękopisów a ich katalogowanie i robienie inwentarzy jest zadaniem pracowników muzeum. Giedroyc nie bardzo przyjmuje to do wiadomości, wciąż podkreślając niepowtarzalne znaczenie „Dzienników” dla polskiej literatury diarystycznej. Do 2006 trzeba było czekać na rozpoczęcie odczytywania „Dzienników”. Wcześniej, w 1979 do muzeum zgłaszają się Marcin Król i Barbara Toruńczyk, która wydawała „Zeszyty Literackie” i namawia Józefa Czapskiego, żeby przygotował wybór ze swoich „Dzienników” do druku. Cześć z zapisów, to kongenialne teksty dotyczące sztuki, literatury, ludzi, a że Czapski, jak zaznaczy Janusz S. Nowak był człowiekiem od „a” do „z”, więc znajdują się tam i zapiski z codzienności. Przy całej delikatności Czapskiego, niektóre z uwag mogą być nie na rękę ich adresatom. Odczytywanie rękopisów Czapskiego nie jest łatwe, wyjaśnia Janusz S. Nowak i dodaje, że o wiele łatwiej czyta się paleografię, czyli pismo stare, gdzie były pewne kanony niż neografię. Ale przeszkodą w upowszechnieniu „Dzienników” jest nie tylko trudność w odszyfrowywaniu nieczytelnego pisma a ustawy: archiwalna i o ochronie danych osobowych. Archiwa otwiera się dopiero po 50 lub 70 latach. Spuścizna m.in. Herberta, Dąbrowskiej, Miłosza, Mrożka, w tym też Czapskiego podlega pod te ustawy. Oczywiście w celach naukowych można zapoznawać się z rękopisami, ale bierze się całkowitą odpowiedzialność za opublikowane treści, wyniesione z nich informacje, co w konsekwencji oznacza dochodzenie sporów za ewentualne naruszenie czyiś dóbr na drodze cywilnej z autorem publikacji. Pan Nowak uspokaja jednak, że wszystko właściwie powiedział już o Czapskim i Jerzy Giedroyc w „Autobiografii na cztery ręce” i Ewa Berberyusz w „Książę z Maisons-Laffitte”.

 


Pierwszy tom „Dzienników” to wykłady Józefa Czapskiego dla oficerów polskich w Griazowcu, których w ten sposób uczył francuskiego. Zostały one wydane jako „Proust w Griazowcu” pod koniec lat 60. przez wydawnictwo Jana i Very Michalskich, czyli obecnego właściciela Wydawnictwa Literackiego. Józef Czapski przyjaźni się z Michalskimi, zwłaszcza z Verą, którzy z ogromnym powodzeniem realizują już podczas emigracji w Szwajcarii działalność wydawniczą zapoznając czytelników francuskojęzycznych z przekładami polskiej literatury. To wówczas ma swoje początki Oficyna Literacka Noir Sur Blanc. Z babką Very, Katarzyną Sayn-Wittgenstein koresponduje sam Aleksander Sołżenicyn doceniając przenikliwość autorki w książce, która jest zapisem jej wspomnień „Koniec mojej Rosji. Dziennik 1914 – 1919”.

 


Na 278 w tym momencie odczytanych jest 126 „Dzienników”. My oglądamy m.in. „Dzienniki” oprawione w płótno, z najlepszego okresu malarskiego i pisarskiego Józefa Czapskiego, to koniec lat 50. i 60. Wiele z nich zawiera notatki malarskie. Wiele to rysunki twarzy i notatki o ludziach, których znał, pochlebne lub krytyczne, ale pisane z miłością do bliźniego, jak śmiejąc się podkreśli Janusz S. Nowak. Często szkicuje przed telewizorem, w ten sposób Józef Czapski naszkicuje Artura Rubinsteina. W 1975 jest na koncercie Edith Piaf, a kilka jej szkiców można znaleźć w „Dziennikach”, które są też galerią osób mu bliskich, spośród których szczególnie lubił Różę Plater-Zyberk, czyli mamę Marii Woźniakowskiej, żony Jacka Woźniakowskiego. Odnotowuje też wiele ważnych wydarzeń, wklejając co istotniejsze w „Dziennikach”. Uwielbia nadsekwańskie pejzaże, których tu nie brakuje. Bardzo dużo podróżuje, do Stanów Zjednoczonych, Anglii, Niemiec, czy Ameryki Południowej, gdzie spotka się z Gombrowiczem. „Dzienniki” z tego okresu są do rozczytania a z pewnością będą źródłem fantastycznych informacji o jego pobycie w Wenezueli, Ekwadorze, Brazylii, Argentynie. Czapski szkicuje też domowe zwierzęta, które mieszkają w Maisons-Laffitte; są tu m.in. ulubione psy Marii Czapskiej. Józef Czapski koresponduje m.in. z Mrożkiem, Kołakowskim, Miłoszem a część tych listów, które uważa za najważniejsze, wkleja do „Dzienników”.



Józef Czapski pisał „Dzienniki” od zawsze w seriach: pierwsza już w Petersburgu, kiedy był w Korpusie Paziów, druga to lata 20., kapiści, okres międzywojenny aż do śmierci w 1993. Pisząc wzoruje się na najlepszych diarystach, wśród nich jest m.in. Jean Colin pierwszy mąż jego siostrzenicy Elżbiety Łubieńskiej, Lew Tołstoj, Tadeusz Makowski, Stefan Żeromski i oczywiście Brzozowski. Rozczytywał się też w dziennikach Jana Cybisa, które bardzo krytykował, stwierdzając, że skoro go nudzą, to podobnie może być w przyszłości z czytelnikami jego własnych dzienników. Miał krytyczny stosunek do Brandysa, ale zachwycał się Korczakiem. W twórczości diarystycznej szukał prawdy o człowieku, prawdy czasu, antidotum na samotność, czy antidotum na obronę przed ludźmi, jak wyjaśnia Janusz S. Nowak. Gdy nikt go nie odwiedził w ciągu tygodnia, czuł się samotny. Z kolei, jeśli nagromadzenie ludzi w Maisons-Laffitte było przytłaczające, Czapski żalił się w „Dziennikach”, że nic nie namalował.

 


Pokaz rękopisów „Dzienników” Józefa Czapskiego i spotkanie z kustoszem Januszem S. Nowakiem miała miejsce 23 listopada 2014 r. (niedziela), godz. 11:00 w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, ul. Piłsudskiego 10 - 12 w ramach Dnia Otwartych Drzwi Muzeów Krakowskich.
Wysłuchała i zanotowała Anna Dutka, Recenzentka.

 

Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów newsletter i polub Fanpage

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
recenzentka.blox.pl
Czas publikacji:
czwartek, 27 listopada 2014 12:22

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Katarzyna z Booksandbabies.pl napisał(a) z *.internetdsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2014/11/27 14:37:41:

    Cóż mogę powiedzieć? Zazdroszczę:-)

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/11/28 11:26:45:

    Gdy tylko zobaczyłam program wydało mi się to takim rarytasem, że jak nie pójść. A tymczasem oprócz mnie od początku w spotkaniu brały udział trzy osoby. Potem doszło może pięć więcej... Ludzie zazdroszczą nam tego, z czego w przejmującej większości wcale nie korzystamy ...

  • Gość Kasia z Booksandbabies.pl napisał(a) z *.tktelekom.pl komentarz datowany na 2014/12/02 22:10:19:

    Masz rację, masz rację...

  • rzezucha.ma napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/10 22:42:53:

    Pawilon Czapskiego ma być otwarty 3 kwietnia 2016 r.
    Pozdrawiam.

  • recenzentka.blox.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/12 13:05:11:

    @rzezucha.ma dzięki za czujność. Poprawiłam :-)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014