Recenzentka

Wpis

środa, 13 listopada 2013

Maria Szypowska - Konopnicka jakiej nie znamy

Maria Konopnicka - poetka ludu, autorka Roty, która współcześnie jest hymnem m.in. Ligi Polskich Rodzin i PSL, wyemancypowana matka sześciorga dzieci, patriotka, twórcza i przedsiębiorcza redaktor naczelna „Świtu”. Znienawidzona w swoim czasie przez Kościół, uznana za poetkę bluźnierczą. Uznawana za ikonę polskiego ruchu LGBT. Stefan Żeromski nazwie ją „wieszczką swojego pokolenia”. Od lat w kanonie lektur szkolnych. Od czasu do czasu ktoś próbuje ją z tego kanonu wyrzucić.

Maria Dąbrowska w 1964 o Konopnicka jakiej nie znamy napisze „jest świetna, czyta się doskonale, wnikliwa, dociekliwa, zarazem taka, jakiej nie napisałby żaden profesor, a może napisać tylko poeta”. Jarosław Iwaszkiewicz w 1977 napisze: „Szypowska stworzyła swój typ książki w oparciu o bardzo szczegółowe badania archiwalne… Tworzy tomy bardzo zajmujące, bardzo w czytanie wciągające.” Stanisław Pigoń w 1964 poleci „To jedna z najlepszych opowieści biograficznych, jakie znam.” Trzymam w ręce szóste wydanie z 1985 roku i zastanawiam się, czy po takich rekomendacjach potrzebna jest kolejna? Chyba tak, skoro od maja 2004 roku nikt tej książki nie pożyczył w mojej osiedlowej bibliotece. Z pewnością tak, skoro pojawiają się głosy o wyrzuceniu Konopnickiej z listy szkolnych lektur.

Maria Szypowska zbiera do tej biografii krążące opowieści, zasłyszane anegdoty, „włóczy się tropami plotek” i weryfikuje je w archiwach, księgach metrykalnych, listach. Czerpie też z twórczości Konopnickiej, zastrzegając jednak, że „dzieło literackie nie jest prostym opisem rzeczywistości, ale swobodnym wykorzystaniem jej elementów, wybranych i uszeregowanych wedle przyjętych z góry zamierzeń artystycznych.” Podkreśla, że porusza się często w świecie domysłów i przypuszczeń. Szuka wspomnień, relacji ludzi, którzy znali Konopnicką z dzieciństwa, ale zaznacza, że siła wspomnień lubi być zgubna, jedne blakną inne rozrastają się, więc trzeba je ostrożnie konfrontować z innym materiałem źródłowym. To biografia napisana z rozmachem, dociekliwością i surowym podejściem do źródeł. Początkowe wtręty beletrystyczne, z czasem ustępują rzeczowemu relacjonowaniu faktów. Mam w ręce wydanie z 1985, pierwsze ukazało się w 1963, więc minęło równe 50 lat, odkąd ta książka została opublikowana po raz pierwszy. Minęły 103 lata od śmierci Marii Konopnickiej.

Maria Szypowska rozpracowuje Konopnicką różnymi tropami. Szuka odpowiedzi na pytanie skąd u zamożnej ziemianki taka wrażliwość dla prostego chłopskiego ludu, co i w jakim stopniu miało wpływ na jej patriotyzm, gdzie szukać źródeł jej wrażliwości, które wydarzenia miały przełomowe znaczenie dla jej osobistych i twórczych wyborów. Jak w psychoanalizie szuka pierwszych rozwiązań zagadki w dzieciństwie, w układach rodzinnych. Tworzy obraz Wasiłowskich, rodziny dość zamożnej, ojca – urzędnika państwowego, który powoli wspina się po szczeblach kariery, a jednocześnie wuja, który za swoje antyrządowe wystąpienia zostaje skazany na zsyłkę, młodą Scholastykę z Turskich, która w wieku 21 lat rodzi swoją drugą córkę Marię, późniejszą Konopnicką.  To dom pełen służby, z francuską guwernantką, pokojówką, która dzieciom zamiast bajek opowiada żywoty świętych. Dom religijny, w którym ojciec czytuje dzieciom m.in. o „Naśladowaniu Chrystusa”. Te sugestywne obrazy ukrzyżowań, świętych, męczeństwa, wracają do Konopnickiej w dorosłym życiu. Wraz z kolejnym awansem ojca, rodzina przenosi się z jednego na drugi koniec Królestwa. Szypowska pokazując wydarzenia, które są tłem dla życia rodzinnego, i te które bezpośrednio Wasiłowskich angażują. Rodzina przenosi się do Kalisza w okresie wzmożonych śledztw i aresztowań, po licznych ucieczkach młodzieży do powstania wielkopolskiego 1848. Wielka przeprowadzka ma miejsce w 1849 r., w tym czasie trwa budowa kolei warszawsko-wiedeńskiej, więc podróż na razie odbywa się bez luksusów. W Kaliszu urodzi się najmłodsza siostra Marii, Celina Maria. Trzy lata później dojdzie w Kaliszu do wybuchu epidemii cholery i do pożaru dzielnicy żydowskiej. Maria ma dziesięć lat a wydarzenia te opisze później w wierszu „Zgorzałemu miastu”. W 1854 roku w wieku 34 lat umiera matka Marii. Tyle lat miała Konopnicka, gdy zadebiutowała w prasie warszawskiej. Konopnicka o domu po śmierci matki powie, że był prawie zakonnym domem, w którym nie było wesołych rozmów, a spacery miały jeden cel – cmentarz.

Jest to nie tylko bardzo religijny dom, ale i patriotyczny. Ojciec Konopnickiej miał ogromną odwagę czytać dzieciom Słowackiego, Krasińskiego, czy Mickiewicza, którego dopiero po śmierci, cesarz Aleksander II pozwolił drukować i to wyłącznie co bardziej cenzuralne utwory. Ojciec czytał też małej Marii tłumaczenia z Pascala, greckich i łacińskich autorów, opowiadał jej historię Polski. W końcu wysyła dziewczynkę na pensję do Warszawy. Uczono tam historii, literatury polskiej, geografii, arytmetyki, muzyki. W szkole obowiązywał dzień po francusku i dzień po niemiecku. Nie było nauk przyrodniczych, bo nie uważano, żeby były potrzebne dziewczętom. Wśród obowiązkowych lektur znalazł się za to Mickiewicz, co świadczy o tym, że ta droga pensja dla panien z dobrych domów mogła sobie pozwolić na luksus patriotyzmu. Tutaj Maria pozna Elizę, późniejszą Orzeszkową.

Wiemy już, że Maria pochodzi z religijnego domu, w którym dba się o edukację, nie tylko chłopców, jak to bywało w tamtych czasach. Nie są to wprawdzie studia uniwersyteckie, ale te pierwsze lektury, pierwsze poważne rozmowy o literaturze, filozofii pozostawiają swój ślad. Skąd w niej tak silne poczucie patriotyzmu? Czy w domu rozmawiano o wuju zesłanym na Sybir? Szypowska pokazuje znaczące wydarzenia polityczne, które są pokłosiem narodowych zrywów wolnościowych i coraz ostrzejszej polityki rusyfikacji, zniemczania narodu polskiego. W październiku 1860 w Warszawie dochodzi do zjazdu trzech monarchów: Aleksandra II, austriackiego Franciszka Józefa i pruskiego Wilhelma I. Konopnicka ma 18 lat. Galowemu przedstawieniu w Teatrze Wielkim towarzyszą okrzyki tłumu. W ocenzurowanej prasie pojawia się zapowiedź mszy za duszę Adama, Zygmunta i Juliusza. Kaliskie kobiety wzorem kobiet w całym kraju ubierają się w symboliczną czerń. Z zsyłki na Syberię wraca po 16 latach wuj Marii Ignacy.

Młodziutka Maria wychodzi za mąż. Szypowska czyta i analizuje liczne listy i wspomnienia z „wiedzą uboższą o tysiące nie do odtworzenia faktów, ale bogatszą o perspektywę historii.” O Marii – pannie młodej, Eliza Orzeszkowa napisze „nieco naiwna”. Co my dzisiaj możemy napisać? Autorka jej biografii nie kryje, że szuka informacji czasami bezskutecznie, że wyłącznie drogą domysłów i porównań do Orzeszkowej, wyobraża sobie, jak w danej chwili mogła czuć, zachowywać się Maria. „Piękna rzecz! – Przerzucają cię w inny świat, inne życie – dają ci nowe nazwisko, położenie, stosunki.” – napisze Konopnicka o zamążpójściu. Gdzie szukać początków jej emancypacji? Czy w domu, w którym ojciec czyta córce mądrą literaturę? Czy w zetknięciu z rzeczywistością małżeńskich powinności i gospodarskich obowiązków? Ma 20 lat, jej mąż 32. Po ślubie młodzi zamieszkają w Bronowie, w niskim domku, pod słomianą strzechą, „chatą raczej wieśniaczą niż dworem pańskim.” W domu panuje staropolskie życie szlacheckie pełne zjazdów, polowań, gwarnych biesiad. Konopnicka oceniana jest jako bardzo dobra gospodyni, potrafi rewelacyjnie prowadzić dom, urządzać mężowski przyjęcia i zajmować się coraz większą gromadką dzieci. Zdarza jej się uciekać od gwaru domu i przemierzać okoliczne trakty. Poznaje swoich wiejskich sąsiadów, prostych ludzi, żyjących nieskomplikowanie i przeważnie w wielkiej biedzie. Po latach Konopnicka zwierzy się, że została wydana „za przeżytego hulakę i człowieka już niemłodego”, który wykorzystał jej dziecinną uległość. Jest 1863 rok, w styczniu wybucha powstanie, w okolicach Bronowa rozegra się wielka bitwa. Ci, którzy boją się utraty majątków, nie angażują się w powstanie lub wyjeżdżają z kraju, jak hrabia Napoleon Zakrzewski, właściciel Poddębic, któremu po powrocie żaden z szanujących się ziemian nie poda ręki. Mąż Marii Jarosław nie angażuje się wprawdzie bezpośrednio w powstanie, zostanie jednak chwilowo aresztowany podejrzany o udzielanie pomocy powstańcom. 1 czerwca 1863 roku przyjdzie na świat ich pierworodny syn Tadeusz. Oboje Konopniccy wyjeżdżają z nowo narodzonym synem do Niemiec, to może być ucieczka przed aresztowaniem. Wracają jednak do kraju dość szybko, jeszcze przed amnestią władz carskich.

Tuż po zamążpójściu, układając nowe życie w nowym domu, Konopnicka znajduje egzemplarz Szkiców Montaigne’a. „Była to pierwsza książka burząca jak taran wiele moich dziecinnych jeszcze wyobrażeń i złudzeń” – napisze potem Konopnicka. Szypowska podkreśla, jak różnymi drogami Konopnicka opuszcza swoje środowisko, wraz z przypisanymi mu normami i zobowiązaniami.  Na strychu domu męża Konopnicka znajduje „kupę książek zwalonych na ziemię, w których gospodarowały myszy. Tak poznałam klasyków francuskich i niemieckich”. Zaczyna coraz więcej czytać, łącząc te lektury z rosnącymi wraz z kolejnymi dziećmi obowiązkami domowymi. Otwiera „szeroko zdziwione oczy na cały obcy dotąd świat pytań i niezaspokojonych pragnień.” Konopnicka czyta coraz więcej, „ujrzawszy się tak ciemną i tak nieudolną do dalszej drogi, gorąco pragnęłam uczyć się, uczyć i jeszcze uczyć.” Pochłania St. Milla, Chevaliera, Roschera, Buckle’a, Baina, Ribota, Drapera – obowiązkową lekturę współczesnego jej inteligenta. Jej namiętność do czytania komentowano w okolicy: „dziwaczka”.

Konopnicka czyta z pasją, zaangażowaniem, wiele z tych lektur dotyczy stosunków społeczno-gospodarczych, pod wpływem lektur analizuje sytuację mieszkańców okolicznych wsi, narasta w niej coraz więcej goryczy, smutku, coraz gorzej się czuje. Choruje też na gardło, lekarz zaleca jej wyjazd do modnej wówczas Szczawnicy. Ta podróż zmieni ją i pod względem fizycznym i moralnym. Chodzi po górach, polanach leśnych. To właśnie pod wpływem tych wspomnień opublikuje bardzo chwalone pieśni „W górach”, pisze jednak pod męskim pseudonimem „Marko”. Debiutuje. Wkrótce jej wiersze publikuje „Bluszcz”, „Tygodnik Ilustrowany”. W tym samym czasie Henryk Sienkiewicz wyjeżdża w podróż do Ameryki i publikuje listy z podróży w „Gazecie Polskiej” a w jednym z nich, zachwycony, zostawia bardzo przychylny komentarz o debiucie Konopnickiej:  „Co za śliczny wiersz, (…) sam się śpiewa jak jaki mazurek Szopena. (…) ta pani lub panna ma prawdziwy talent, który prześwieca przez wiersze jak promienie świtu przez mgłę.” W tym samym czasie car Aleksander II podpisuje rozporządzenie zmierzające do rusyfikacji Królestwa. Maria przenosi się do Warszawy, w której długo nie może nigdzie osiąść na stale, zmienia adresy. Ma 36 lat i szóstkę dzieci. Stare Miasto, które zamieszkuje to „największe nieczystości, fetor, zgnilizna”. To bardzo trudny finansowo okres w jej życiu. Znajdzie tutaj inspiracje do napisania Mendla Gdańskiego, Panny Florentyny, czy Naszej szkapy.

Wkrótce pojawiają się kolejne pochlebne recenzje Spasowicza, Kraszewskiego, Jana Karłowicza. Nie brakuje też głosów negatywnych tych, dla których poezja Konopnickiej zbytnio krytykuje Kościół. „Przegląd Katolicki” napisze, że jej „myśl jest bezbożna i bluźniercza”. Ataki „Przeglądu Katolickiego” i „Roli” na Konopnicką i Orzeszkową, która odważyła się ją wydawać będą trwać w ciągu następnego ćwierćwiecza. Niesamowity to czas debat i sporów literackich. Dodam ideologicznych a nie plotkarskich. Popularność i sława Konopnickiej rośnie. Konopnicka wchodzi na literackie salony. To najlepiej rozwinięta i najciekawiej opisana część biografii Konopnickiej, która w tym czasie intensywnie koresponduje z Orzeszkową, dzieląc się komentarzami, ale i plotkami z literackiego podwórka. Zobaczymy kulisty życia kulturalnego, które toczy się dwoma krwiobiegami, tym oficjalnym, widocznym w ówczesnej prasie, działalności wydawniczej i tym nieoficjalnym, który rozwija się w krytyce salonowej i plotkarstwie epistolarnym. Stefan Żeromski w swoich Dziennikach w 1886 napisze „Nasze pokolenie ma swego wieszcza w osobie Konopnickiej, swego powieściopisarza w osobach Prusa i Orzeszkowej, swego dramaturga w osobie Świętochowskiego.” Konopnicka w liście do Orzeszkowej komentuje „Przybyszewski opuścił Kraków w takiej tajemnicy, iż nie tylko wielbiciele, ale i wierzyciele nie wiedzą kiedy, gdzie i jak zniknął. Nadziemska Dagny jego pozostała w towarzystwie jednego z dwu braci modernistów Brzozowskich, a pani Kasprowiczowa, którą także ten wyjazd mistrza zaskoczył niespodziewanie, wróciła do męża.”

Polityka Kulturkampfu Bismarcka wzmaga się, rośnie też zaangażowanie Konopnickiej, sprawa wrzesińska zdaje się być kluczowa dla kolejnych wydarzeń. Dzięki staraniom Konopnickiej niedługo cały świat oburzy się traktowaniem polskich dzieci pod zaborem. Książka kończy się uroczystościami jubileuszowymi Konopnickiej w Krakowie i jej śmiercią tuż potem 8 października 1910 r. Sama biografistyka skomentuje, że „Konopnicka jakiej nie znamy” to książka mozaika, która nie wyczerpuje wiedzy o Konopnickiej. To raczej biografia poświęcona poetce, pisarce a nie matce i żonie, stąd sprawy rodzinne i prywatne potraktowane są zwięźle, raczej, jako komentarz do jej sytuacji publicznej.

Zachęcam bardzo do czytania o Konopnickiej i czytania na nowo jej twórczości, pamiętając, że w czasie, kiedy działała literacko, władze podzielonej pomiędzy zaborców Polski, zmierzały do unicestwienia kraju. Pamiętajmy, że gdy Konopnicka umiera, Polska jest od 115 lat, czyli przez całe jej życie w obcych rękach; ludzie ponoszą ogromne ofiary, żeby walczyć o wolność dla kraju. Częścią tej walki była działalność patriotyczna literatów, którzy doskonale wyczuwając nastroje wewnątrz kraju, potrafili swoją twórczością zmieniać bieg historii. Dla swojego pokolenia Konopnicka to ikona. Jak nikt inny potrafiła pisać tak, żeby rozumieli ją wszyscy. Dla nas jest częścią historii, tej z której możemy być naprawdę dumni.

Anna Dutka

Maria Szypowska, Konopnicka jakiej nie znamy., Wydawnictwo GLOB, Szczecin 1985. I wydanie PIW 1963.

Tagi: Recenzja 127

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
szwecja11
Czas publikacji:
środa, 13 listopada 2013 15:18

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Statystyki od: 8.03.2014