statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Jacek Dehnel - Lala

Ta inkrustowana słowem rzeczywistość przypomina mi perforowane magią przemijanie. Zaklęta w wielowarstwowej czasoprzestrzeni zostaję wprowadzona na salony historii rodziny autora, w których wśród gwaru rozmów dominuje subtelność wypowiedzi, szacunek dla słowa, w miłym dla ucha koncercie dźwięków porcelany, kruchych talerzyków, grawerowanych łyżeczek.

Dzięki tej książce uciekłam w świat niekończących się dyskusji o sztuce, filozofii, literaturze. Świat wiary w rozmowę, która przynosi radość, pobudza wyobraźnię, syci doskonałością. W magiczne oddalenie od szarej rzeczywistości ulicy, która rządzi się wielofunkcyjnym zastosowaniem słowa na „k”. Dehnel podarował mi świat, który przeminął, umarł, wraz z jego utracjuszami, których cieszyły spotkania z książką, muzyką, teatrem.

Mogłabym otworzyć „Lalę” na dowolnej stronie z komentarzem nie lubię a uwielbiam. Tak, uwielbiam to dobre słowo, choć wciąż niedoskonałe. Bo uwielbiam Dehnela, za to, że zanim coś napisze dobiera w tak misterny sposób słowa. Lubię go za to, że podobnie do ludzi Północy, którzy mają setki określeń na śnieg tak Dehnel ma setki sposobów opowiadania o jednej rzeczy. Przy okazji wystawy Lecha Majewskiego, która miała miejsce w Muzeum Narodowym w Krakowie tuż po projekcji filmu „Młyn i krzyż” przeczytałam gdzieś recenzję, że twórczość Majewskiego przypomina ogromny cyfrowy gobelin, zbudowany z wielowarstwowych przestrzeni, żywiołów przyrody i postaci ludzkich. Dehnel też tworzy takie literackie gobeliny zbudowane ze wspomnień, rodzinnych historii, dykteryjek, które rozgrywają się w domu dziadków w Oliwie, gdzieś na Kresach, w utraconym majątku rodzinnym, w pokoju dziadka, który wyjmuje z pudełka głęboko schowany sygnet rodzinny, przy stole u babci, która zwołuje gości na uroczysty obiad. Dehnel podobnie do Majewskiego w „Młynie i krzyżu” rozkłada na czynniki pierwsze rodzinę, to odchodząc w dygresjach to powracając do jej głównej bohaterki. Lala jest tak charyzmatyczną kobietą, że nawet gdy autor wydaje się przez moment o niej nie pamiętać, to ja przez cały czas widzę jej roześmiane oczy i czekam, na kolejną porcję o babci. Dehnel napisał, że pochodzi z rodziny, w której „kobiety były dumne, uparte i silne”. W każdym akapicie i każdym słowie czuję siłę tej kobiety. Ogromną determinację, żeby przeżyć życie i godnie i z upodobaniem do rzeczy pięknych.

Wzruszyło mnie bardzo odchodzenie babci. Jej zapominanie. Stawanie się bezradną. Ile czułości i szacunku jest w tym dawaniu z siebie, żeby uratować dla babci jeszcze jeden dzień. Sprawić jej i sobie z bycia z nią jeszcze jedną chwilę radości. Chciałabym, żeby mężczyźni i mieli i potrafili okazywać swoim najbliższym przywiązanie, oddanie, szacunek w tak ciepły, życzliwy i wzruszający sposób.

Jacek Dehnel, Lala., Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2006.
czwartek, 17 listopada 2011, szwecja11
Tagi: 2006

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/11/23 14:33:27
Witam! Bardzo cieszę się, że trafiłam na tego bloga i na tę piękną recenzję "Lali". Mnie również urzekł Dehnel kunsztownym
językiem i niezwykłą wrażliwością. Najbardziej podobały mi się te fragmenty, gdy babcia przywoływała wydarzenia z przeszłości - za każdym razem inaczej, łącząc w niemożliwe do spełnienia kombinacje osoby i miejsca. Pokazuje to,
jak krucha jest nasza pamięć i jednocześnie - historia. Choć z drugiej strony - może prawdziwe jest nie to, co było, tylko to, co pamiętamy? Serdecznie pozdrawiam!
-
2011/11/28 15:21:02
Bardzo to miłe i zapraszam oczywiście ponownie. Dehnel to jak widać niesamowity magik słowa, który oczarował blogosferę. Serdeczne pozdrowienia!
-
Gość: , hki114.internetdsl.tpnet.pl
2011/12/05 16:23:22
Dołączam do - uwielbiam :-)
-
Gość: no tak, 80.214.5.*
2011/12/09 23:57:13
ojejku
-
Gość: , 46.204.20.208.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/04/05 16:00:50
Strasznie wciągnął mnie ten blog :-)))
-
2012/04/10 15:47:10
Miłej lektury i zapraszam ponownie :-)